loader image

Myśl Suwerenna

Krótkie panowanie Henryka Walezego

🕔 Artykuł przeczytasz w 9 min.

Pierwsza wolna elekcja w historii Polski odbyła się we wsi Kamień, na prawym brzegu Wisły, pod Warszawą. Na rozległych tam polach stawiło się około 50 tysięcy osób, które uczestniczyło w głosowaniu. Królem został okrzyknięty Henryk, brat króla Francji Karola IX. Wybór ten okazał się po roku zupełnie nietrafiony. Nowo obrany król po śmierci swojego brata był pierwszym spadkobiercą tronu francuskiego i bez wahania postanowił tą szansę wykorzystać. Panowanie Henryka Walezego nad Rzeczpospolitą było krótkie, nieudane, zakończone potajemną ucieczką z kraju, ale czy szlachta powołując się na ówczesne okoliczności dokonała złego wyboru? Czy Henryk mógłby być dobrym władcą? Dzisiejsza historiografia zalicza Henryka III do najwybitniejszych królów Francji.

Wyniki głosowania polskiej szlachty ucieszyły ród Walezjuszy panujących nad Francją. Sojusznik w postaci Rzeczpospolitej znakomicie wsparł by ich w rywalizacji z Habsburgami. Myślano wtedy w Paryżu, że Polska wraz z Litwą w razie potrzeby jest w stanie wystawić do boju „osiemdziesiąt tysięcy dobrych koni”. Oczywiście były to wyliczenia mocno przesadzone. O otrzymaniu tronu w Krakowie Henryk dowiedział się podczas szturmowania Roszelli, jednej z bastionów hugenotów. We Francji trwała brutalna próba zmuszenia ludzi do jednowierstwa. Henryk był jedną z postaci, które zaciekle walczyły z hugenotami, którzy szukając pomocy na zewnątrz spiskowali m. in. z Anglią. Biorąc pod uwagę ostatnie działania przyszłego króla niewyobrażalnym byłby fakt, że wróg protestantów zaraz zasiądzie na tronie państwa, w którym panuje pokój religijny i wolność wyznania. Wiedział o tym również francuski poseł Jan de Montluc, który już w styczniu 1573 r. pisał z Polski do Karola IX Jeśli w terminie od dziś aż po dzień elekcji przyjdzie tu wieść o jakimkolwiek okrucieństwie nad Roszellanami, to proszę mi wierzyć, że choćbyśmy tu mieli dziesięć milionów złota na przekupywanie stronników, to i tak nic nie zdziałamy. W marcu pod Roszellę przybył polski wysłannik Marcin Leśniowolski, późniejszy kasztelan podlaski. Stwierdził on zdumiewającą odwagę Henryka w walce z miastem, które konspirowało z wrogami króla Francji. Ta wiadomość okazała się być ważnym argumentem dla zgromadzonej na elekcję szlachty. 17 czerwca pod oblężone miasto przybył wysłannik Piotra Zborowskiego i innych polskich ewangelików, Konrad Krupka-Przecławski. To on przywiózł wieść o obwołaniu Henryka królem oraz żądanie obietnicy zachowania pokoju religijnego. To poskutkowało. 6 lipca oblężenie zostało zakończone. Król Francji zatwierdził edykt na mocy, którego Roszella, Montauban oraz Nimes otrzymały prawo publicznego wyznawania swojej religii. Nabożeństwa prywatne zostały dozwolone w całym królestwie. Wszystko to miało na celu jak najlepsze przygotowanie się do wizyty polsko-litewskiego poselstwa. 10 września w katedrze Notre-Dame Henryk miał uroczyście zaprzysiąc warunki polskie, a więc artykuły henrykowskie, wśród których widniał paragraf gwarantujący Rzeczpospolitej swobodę wiary, sumienia i słowa. Książę próbował ten punkt pominąć. Polskie poselstwo wytrzymało jednak nacisk zachodnich gospodarzy i postawiło na swoim. W imieniu polskiej szlachty wystąpił Jan Zborowski, hetman nadworny koronny, który w przepełnionej przez Francuzów katedrze powiedział wprost do Henryka Si non iurabis, non regnabis (Nie zaprzysiężesz – nie zostaniesz królem!). Książę się ugiął. Prawo o tolerancji zostało potwierdzone. Henryk nie chciał zgodzić się na ten paragraf nie tylko z własnych czysto egoistycznych pobudek. Do odmowy przyjęcia tego warunku namawiali go dwaj Polacy, biskup Adam Konarski oraz Olbracht Łaski oraz Litwin Mikołaj Krzysztof Radziwiłł Sierotka. Działając przy błogosławieństwie legata Franciszka Commendone chcieli oni w Paryżu położyć kres konfederacji warszawskiej, czyli ponownie przywrócić wyższość szlachcie katolickiej nad protestancką. Polsko-litewskie poselstwo oprócz artykułów henrykowskich przywiozło do Paryża oficjalne postulaty (postulata polonica), które otrzymał Karol IX. Dotyczyły one potrzeby złagodzenia kursu wobec protestantów francuskich. Król Francji spodziewał się takiego ruchu polsko-litewskiej dyplomacji już wcześniej po wizycie Konrada Krupki-Przecławskiego. Wcześniej wspomniany edykt był krokiem uprzedzającym tą interwencję. Miał on pokazać, że Francja skończyła z prześladowaniem hugenotów oraz ułatwić wyjazd Henryka do Polski. Karol IX nienawidził brata, dlatego też jego odległy wyjazd był mu całkowicie na rękę. Postulaty przedstawione przez przedstawicieli Rzeczpospolitej zostały pozytywnie odebrane w całej Europie. Przeciwnicy walk międzyreligijnych wskazywali Kraków jako przykład miasta, gdzie ludzie rozmaitych wiar żyją w zgodzie zadając pytanie „Czemu w Paryżu nie może być tak samo?”. Był to niebywały sukces na scenie politycznej. Ostatecznie Karol IX postulaty odrzucił, mimo iż przy poselstwie zapewniał, że do zapisów dokumentu się przychyli.

Henryk wyruszył do Rzeczpospolitej drogą lądową. Rozczarowało to Iwana Groźnego, który liczył, że Duńczycy zatrzymają niesprzyjającego Moskwie elekta na morzu. Polscy przeciwnicy elekta liczyli, że zostanie on pojmany przez protestanckie kraje niemieckie, lecz do tego nie doszło. Przybył on do Polski pod koniec stycznia 1574 roku.

Od razu swoją odmiennością wywołał poruszenie na dworze. Ubierał się w niewieście szaty, nosił kolczyki oraz otaczał się grupą młodych mężczyzn, których usta pokrywała szminka. Plotki o jego homoseksualizmie podsycane były jeszcze we Francji przez przeciwników Henryka. Jednak i polscy kronikarze w swoich dziełach sugerowali jego odmienną orientację. Stoi to jednak w opozycji do jego romansów m.in. z Marią de Cleves, hugenotką, do której Henryk zapałał szczególnym uczuciem.

Przyszły król i jego francuska świta byli rozczarowani tym co spotkali w Polsce. Szczególnie przerażało ich ubóstwo polskich wsi oraz surowy klimat kraju. Pozytywnym zaskoczeniem były dla francuskich przybyszów wychodki oraz system kanalizacji znajdujący się na Wawelu. We francuskich pałacach potrzeby fizjologiczne trzeba było załatwiać „w kącie”. Podczas rozmów na temat kandydatury Henryka na tron w Krakowie Jan de Montluc obiecał senatorom koronnym, że książę po koronacji poślubi Annę Jagiellonkę. Do tego nie doszło. Henryk zachowywał się wobec niej z wyszukaną kurtuazją, o małżeństwie nie myślał. Nic w tym dziwnego. Anna była o cztery lata młodsza od jego matki. To na pewno nie przyciągało księcia.

Coraz więcej pojawiało się głosów żądających wyjazdu potomkini Jagiellonów z Krakowa. Jedynym ratunkiem Anny przed zesłaniem na prowincję były skarby trzymane pod kluczem na Zamku w Tykocinie. Senatorowie liczyli się z jej majątkiem. Natomiast zwykła szlachta była jej wierna ze wzgłędu na to, że była spadkobierczynią wielkiej tradycji.

Koronacja odbyła się 21 lutego 1974 roku. Podczas koronacji powtórzyła się scena z Notre-Dame. Henryk ponownie próbował pominąć podczas zaprzysiężenie paragraf dotyczący tolerancji religijnej. Tym razem pilnował wszystkiego marszałek Jan Firlej, który położył dłoń na koronie. Ten gest oznaczał, że dopóki elekt nie zaprzysięgnie wszystkiego to prymas go koronujący nie tknie korony. Henryk ponownie uległ. Obrzędu dopełniono i książę Andegaweński został królem Henrykiem I. Po każdej koronacji w stolicy odbywały się zabawy, turnieje, król mianował nowych rycerzy. Tak też było i tym razem. W Krakowie było hucznie, często dochodziło do pojedynków, które kończyły się krwawo.  Jeden z uczestników turnieju młody Samuel Zborowski znakomicie jeżdżący na koniu i władający kopią zatknął ją na dziedzińcu zamkowym. Oznaczało to wyzwanie ochotników na pojedynek z nim na cześć nowo obranego władcy. Kopię wyrwał dworzanin Jana Tęczyńskiego, niejaki Karwat. Był człowiekiem o niskiej pozycji społecznej, co Zborowski uznał za zniewagę. Doszło do rozruchów. Polscy domownicy króla pobiegli rozdzielać walczących. Jednym z rozdzielających był Andrzej Wapowski, kasztelan przemyski. Zdenerwowany interwencją Zborowski uderzył go czekanem w twarz. Wapowski w wyniku obrażeń wkrótce zmarł. Zabójstwo podczas sejmu lub pod bokiem króla według prawa było karane śmiercią. W przypadku ucieczki sprawcy był on karany utratą czci, majątku, natomiast powracającego do kraju banitę każdy mógł zabić. Król ukarał Samuela Zborowskiego na banicję, ale nie utratę czci. Zajęty majątek szlachcica został przekazany rodzinie. Taki wyrok wywołał małe oburzenie pośród szlachty. Pokazał, że król traktuje ulgowo rody, które wspierały jego kandydaturę na króla. Do tego należy doliczyć sprawę przysięgi podczas koronacji. Sejm uznał, że tradycyjna przysięga dokonana pod presją marszałka Firleja jest niewystarczająca. Oczekiwano od króla potwierdzenia każdego punktu artykułów henrykowskich oddzielnie oraz uznanie wszystkich postanowień konfederacji warszawskiej. Jedno z tych postanowień stanowiło, iż każdy katolik musi bronić herytyka gnębionego z powodu wiary. W związku z tym niedługo po uroczystościach koronacji został rozpoczęty sejm koronacyjny, który kwestionował uzyskanie tytułu przez Henryka I. Na sejmie został poruszony temat konfederacji warszawskiej i jej warunków. Kiedy posłowie protestanccy zaproponowali, aby treść tego układu potwierdził król, episkopat wraz z większością senatorów świeckich wystąpili przeciwko temu pomysłowi. Sejm rozwiązał się i nic nie postanowił. Wzburzona szlachta wznosiła okrzyki, w których kwestionowano władztwo Henryka nad krajem.

Efektem obrad było to, że artykuły henrykowskie zostały w całości zakwestionowane. Król mając wsparcie episkopatu oraz części senatorów świeckich uzyskiwał przewagę nad sejmem. Wydawał wyroki, które sprzyjały jego stronnikom, nadawał tytuły swoim sprzymierzeńcom oraz hojnie obdarowywał swoich współpracowników. To wzbudzało negatywne emocje wśród biedniejszej szlachty, która nic nie zyskiwała. Zaczęto kwestionować wybór Henryka na króla, a co za tym idzie przestano stosować się do jego wyroków. To powodowało chaos i nie sprzyjało sile Rzeczpospolitej Obojga Narodów.

Henryk Walezy rządził Polską ciągle marząc o koronie innego królestwa – Francji. Miał do tego uzasadnione powody. Póki Karol IX nie spłodził męskiego potomka, to on był pierwszy w kolejce po koronę. Król Francji miał jednak dopiero 23 lata. Teoretycznie jest to dość młody wiek jak na władcę. Chorował jednak na grużlicę. 30 maja 1574 roku wskutek śmierci Karola IX pojawiło się wolne miejsce na tronie francuskim. Zmarły król pozostawił po sobie tylko córkę. Według prawa francuskiego kobiety nie mogły dziedziczyć korony francuskiej. Pierwszym w kolejce na tron był Henryk I. Otrzymawszy wiadomość o zgonie brata władca Rzeczpospolitej zapowiedział, że jesienią uda się do Francji, usypiając czujność polskich możnowładców. Uszedł z Krakowa nocą z 18 na 19 czerwca. Można się zastanawiać nad decyzją Henryka, czy była słuszna czy nie. Jednak zrezygnowanie z najbogatszego królestwa w Europie nie byłoby racjonalną decyzją. Trzeba mieć w pamięci, że Henryk stał się seniorem dynastii, najstarszym z żyjących potomków Hugo Capeta. Powrót do Francji był jego świętym obowiązkiem i nie mogło tego zmienić panowanie nad Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Nie uzyskałby korony francuskiej rezydując w Krakowie. Musiał udać się do Reims. Należy podkreślić, że ucieczka Henryka z Polski nie oznaczała zrzeczenia się przez króla korony. Władca liczył na to, że będzie sprawował władzę nad obydwoma państwami zdając sobie sprawę jak to będzie trudne do zrealizowania. Jednym z pomysłów było osadzenie na tronie w Krakowie swojego młodszego brata Franciszka poprzez ożenek z Anną Jagiellonką. Różnica wieku pomiędzy nimi wskazywała, że równie dobrze spadkobierczyni Jagiellonów mogła by być babcią młodego księcia. Innym z kandydatów na tron Polski był bogaty książę Ferrary, Alfons. Jednak do tego była potrzebna wola sejmu, a senatorzy byli sceptyczni do pomysłów króla Francji. Biskup Piotr Myszkowski zorientował się co do planów monarchy. Uznał, że plan Walezjuszy jest niewykonalny i skierował wzrok w stronę Habsburgów. Przekonał do tego pozostałych biskupów oraz senatorów litewskich i część senatorów koronnych. Nie tak łatwo jednak senatorowie pogodzili się z opuszczeniem kraju przez króla. Janowi Tęczyńskiemu udało się dogonić zbiega na wysokości Pszczyny. Kiedy go zatrzymał, błagał go o pozostanie twierdząc, że sejm zgodzi się na dwie korony. W odpowiedzi otrzymał deklaracje, że król tronu krakowskiego się nie zrzeknie. Sejm jednak nie do końca popierał postulaty Tęczyńskiego. Senatorzy koronni byli najbardziej chętni do zabrania korony zbiegłemu Walezjuszowi. Najmocniej za oczekiwaniem na króla i powstrzymaniem się od decyzji o bezkrólewiu opowiadali się przedstawiciele litewscy. Zostały wysłane dwa listy. Polski list nie okreslał już Henryka „panem” i stanowił ultimatum – powrót do 12 maja 1575 roku albo nowa elekcja. W litewskim liście można było wyczuć, że Litwini dalej uznają Walezjusza za swojego „pana” i proszą go, wręcz błagają o powrót. Litwa już wcześniej na swym odrębnym zjeździe litweskim uznała, że „wyznaje nad sobą zwierzchność” Henryka I. Niezależnie od wszystkich prób korespondencji ze zbiegłym królem Wielkie Księstwo oficjalnie wyraziło swoje niezadowolenie z postępowania Korony, która pisała w liście o tradycyjnej wierności „Polaków” wobec ich królów. Litwa wypraszała sobie takie uogólnienia, ponieważ jej obywatele nie byli Polakami. Kryzys polityczny sprawił, że dwoistość państwa była aż nazbyt widoczna. Wielkie Księstwo Litewskie nie planowało jednak naruszać Unii. Wręcz przeciwnie – domagało szczegółowego wypełniania jej warunków. W Koronie także były podziały. Prusom Królewskim było bliżej postulatom Litwy, aby wstrzymać się z ogłaszaniem bezkrólewia. Na stronę bezkrólewia jednak przeważyła szlachta Wielkopolski, Małopolski właściwej i Rusi Czerwonej, a więc tych ziem które stanowiły trzon królestwa Kazimierza Wielkiego. Tutaj pogląd był jeden – prowizorium rodzi anarchię. Lecz episkopat, także i koronny, długo był wierny Henrykowi. Nie chciał go odstąpić sam prymas Jakub Uchański. Kardynał Hozjusz, też na razie nie chciał słyszeć o bezkrólewiu. Jednak presja szlachty koronnej była zbyt wielka. Musiało dojść do nowej elekcji.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Próby kodyfikacji prawa polskiego w I Rzeczypospolitej

Podsumowując okres koronacji, panowania oraz ucieczki Henryka Walezego na początku należy się zastanowić, czy wyboru francuskiego władcy dało się uniknąć?

Kontrkandydatami na króla Rzeczpospolitej byli car moskiewski Iwan Groźny, arcyksiążę Ernest Habsburg i Jan Waza – król szwedzki, mąż Katarzyny Jagiellonki, siostry poprzednio zmarłego króla Zygmunta Augusta. Z tej perspektywy mogłoby się wydawać, że wybór Francuza był zupełnie racjonalny. Czy szlachta mogła przewidzieć ucieczkę Henryka po koronę francuską? W chwili wolnej elekcji pod Warszawą król Francji Karol IX miał 22 lata. Można było przewidywać, że urodzi mu się męski potomek, który odbierze pierwszeństwo władcy Rzeczpospolitej do panowania nad Francją. Henryk miał również opinię dobrego przywódcy. Możnowładcy francuscy podczas władzy Karola uważali, że to Henryk lepiej odnalazłby się w roli panującego, co później udowodnił zapisując się w historiografii jako jeden z najwybitniejszych królów Francji. Te wszystkie rozważania nie mogą zmienić jednak rzeczywistości, a więc efektów rządzenia Henryka Walezego Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Jego krótki, czteromiesięczny pobyt był brutalnym przejściem dla dualistycznego państwa z pozytywnej epoki Jagiellonów do nieznanego dla ówczesnych okresu królów elekcyjnych. Jego rządy pozostawiły w kraju chaos oraz skłóciły decydentów między sobą. To sprawia, że ten krótki okres jest często pomijany na współczesnych lekcjach historii.

Grafika: Wikimedia Commons

 

Skip to content