loader image

Myśl Suwerenna

Poddany i obywatel. Szlachcica polskiego przygotowanie do sejmikowania. Studium przypadku

🕔 Artykuł przeczytasz w 20 min.

Król Polski Jan III zmarł w Wilanowie 17 czerwca 1696 roku. Pozostawił losy Rzeczpospolitej Obojga Narodów w rękach jej klasy władczej – szlachty. Funkcjonujący wówczas ustrój monarchii mieszanej, w wyidealizowany sposób przedstawiony światu przez Wawrzyńca Goślickiego w dziele „De optimo senatore libri duo” w 1568 roku, stawiał stan szlachecki w pozycji uprzywilejowanej w państwie polsko-litewskim. Każdy szlachcic bowiem był potencjalnym posłem sejmowym, czy też sejmikowym. Czy polski „pan brat” przygotowany był jednak rzeczywiście do sprawowania władzy? A może popularny stereotyp o „głupim slachciurze”, pieniaczu i gburze, który swoją ignorancją i głupotą zaprowadził I Rzeczpospolitą do zguby ma odzwierciedlenie w rzeczywistości?

Kwestia republikańskich zgromadzeń w postaci sejmików szlacheckich, a zwłaszcza jednego z nich, jest podstawą źródłową dla niniejszego opracowania. Na podstawie akt sejmiku przedkonwokacyjnego, który zebrał się w Środzie (Wielkopolskiej) dnia 27 lipca 1696 roku, postaram się przedstawić erudycję polskiego szlachcica uczestniczącego czynnie w życiu sejmikowym w II połowie XVII stulecia. Wziąwszy pod uwagę miejsce odbycia się przedmiotowego sejmiku, oczywiste jest położenie większego nacisku na wielkopolski aspekt badań. Zgromadzenie, o którym mowa, pozostawiło po sobie wspaniały materiał źródłowy, który opracowany przez Profesora Michała Zwierzykowskiego w książce pt. „Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego. Lata 1696-1732”, posłużył za podstawę do badania zagadnienia.

Samorząd sejmikowy Rzeczypospolitej szlacheckiej nie stworzył prawie żadnych trwałych elementów organizacyjnych, jak na przykład stała siedziba, aparat urzędniczy, czy archiwa sejmikowe. Skutkowało to chaosem dokumentacyjnym, objawiającym się niekiedy jeszcze w czasie trwania sejmiku. Dokumenty, po utracie przez nie ważności, rozmywały się w stosach innych materiałów kancelaryjnych, nierzadko trafiając także w prywatne ręce. Sprawia to, że poszukiwanie i badanie takiej dyplomatyki nastręcza badaczowi wiele problemów. Całość dokumentacji sejmikowej można podzielić na cztery grupy. W pierwszej znajdują się dokumenty, które docierały na sejmik z zewnątrz (uniwersały, instrukcje królewskie, listy wierzytelne, listy korespondencyjne, inne dokumenty informacyjne na żądanie sejmiku), w drugiej te przez zgromadzenie wytworzone (lauda, instrukcje sejmowe lub poselskie, z rzadka teksty mów sejmikowych, rozmaite kontrakty, korespondencja wychodząca). Trzecią grupę tworzy dokumentacja powstała już po sejmiku, często na jego polecenie (manifesty, protestacje, sprawozdania z delegacji). Czwarta grupa zawiera w sobie dokumentację nie będącą stricte sejmikową, ale posiadającą dużą wartość poznawczą o nim. Chodzi tu głównie o prywatną korespondencję, informacje gazetowe czy zawartość dzienników prywatnych. Mając na uwadze specyfikę regionu wielkopolskiego należy w tym miejscu wspomnieć o Komisji Skarbowej Poznańskiej – organie wykonawczym sejmiku o rozbudowanych strukturach i kompetencjach. Posiadając własne archiwum, pieczęć i personel kancelaryjny, Komisja stworzyła wiele dokumentów o dużej wartości poznawczej.

Sejmik przedkonwokacyjny w Środzie z 27 lipca 1696r., będący przedmiotem badań niniejszego opracowania, pozostawił po sobie akta sejmikowe w postaci szesnastu dokumentów (wiemy, że nie jest to całość dokumentacji, niektórych nie odnaleziono). Składają się na nie uniwersał zwołujący sejmik, pięć listów, trzy mowy, laudum, instrukcja, fragment protestacji, odpowiedź na poselstwo oraz trzy teksty informacyjne pochodzące ze źródeł nie związanych z sejmikiem. Ponieważ powyższe zestawienie składa się z różnorodnych elementów, których autorami są członkowie stanu szlacheckiego i duchowieństwa, pochodzący zarówno spośród szlachty średniej, jak i senatorowie, czy nawet książęta, uważam owo zestawienie za reprezentatywne przy badaniu erudycji wielkopolskiej szlachty sejmującej. Ponieważ niektóre dokumenty są sporządzone kolegialnie (np. laudum), lub nie znamy ich sporządcy, będą one badane wspólnie z pominięciem autora. Każdy inny dokument, wchodzący w skład szesnastu wymienionych wcześniej, opracowany zostanie oddzielnie. Osobno przedstawię rys autora tekstu i zanalizuję sam dokument pod względem treści.

Nie ma tu niestety na to miejsca ani nie jest przedmiotem niniejszego tekstu omówienie ogólnego zarysu ideałów edukacyjnych doby końca XVII stulecia, oraz dostępnych szlachcie możliwości kształcenia się. Czytelnik zainteresowany tym zagadnieniem powinien sięgnąć po „Ideały edukacyjne doby staropolskiej. Stanowe modele i potrzeby edukacyjne szesnastego i siedemnastego wieku” autorstwa Doroty Żołądź. Badaczka powołuje się oczywiście na wiele innych publikacji i autorów, ale jej synteza w sposób kompletny i zwięzły prezentuje przedmiotowe zagadnienia.

Wybrani przedstawiciele polskiej szlachty sejmującej i akta sejmikowe

Zgodnie z zapowiedzią we wstępie, omówione zostaną poszczególne osoby będące autorami tekstów źródłowych dotyczących sejmiku przedkonwokacyjnego w Środzie z 27 lipca 1696 roku. W miarę możliwości zaprezentowana i oceniona zostanie ścieżka wykształcenia danych postaci. Pod uwagę zostanie wzięta także treść samych akt sejmikowych.

1. Uniwersał prymasa Michała Radziejowskiego, zwołujący sejmiki przedkonwokacyjne (Warszawa, 27.06.1696 r.).

2. List prymasa Michała Radziejowskiego do sejmiku województw poznańskiego i kaliskiego (Warszawa, 10.07.1696 r.).

Michał Stefan Radziejowski (1645-1707) herbu Junosza, był synem podkanclerzego Hieronima Radziejowskiego i Eufrozyny Tarnowskiej. W pierwszym okresie życia został de facto sierotą, jego ojciec został bowiem wygnany z kraju a matka zmarła. Michała wraz z rodzeństwem stryj Mikołaj oddał na dwór królewski, gdzie wychowywał się pod opieką królowej Ludwiki Marii, żony króla Władysława IV, później Jana Kazimierza. Radziejowski kształcił się w kolegiach jezuickich w Rawie i Paryżu, studiował też w Pradze i Rzymie, gdzie przyjął święcenia kapłańskie. U boku hetmana, a następnie króla Jana III zdobywał kolejne szczeble kariery kościelnej i politycznej. Nominowany na kardynała 02.09.1686 r. Król mianował Radziejowskiego arcybiskupem gnieźnieńskim i prymasem Polski 21.05.1687 r., nominacja została zatwierdzona przez papieża 17.05.1688 r. Po śmierci króla 17.06.1696 r., postanowił opowiedzieć się za kandydaturą najstarszego syna zmarłego monarchy, Jakuba Sobieskiego.

Jak łatwo można zauważyć Michał Radziejowski odebrał bardzo dobre wykształcenie zarówno szkolne, jak i pozaszkolne. Pochodzenie senatorskie, a co za tym idzie, majątek z pewnością ułatwił przyszłemu prymasowi edukację od początku życia. Choć pozbawiony możliwości kształcenia domowego, Michał wyrastał w otoczeniu dworu królewskiego Wazów. Następnie uczył się w szkołach jezuickich w Polsce i Francji, jeżeli dodamy do tego późniejsze studia za granicą, ukazuje nam się pokaźny szlak peregrynacyjny. Nie bez znaczenia jest fakt współpracy z hetmanem Janem Sobieskim, gdyż musiała ona zawierać pewne elementy służby wojskowej i publicznej, zwłaszcza po elekcji Sobieskiego na króla Polski.

O klasycznym wykształceniu Michała Radziejowskiego świadczą także omawiane, sporządzone przez niego na sejmik średzki teksty. W uniwersale pisze na temat Jana III, że w trakcie wojny „postradali: iam subiugandae Domitorem Agamemnonae Troiae”. Porównanie króla Polskiego do „zdobywcy Troi” musiało wziąć się ze znajomości literatury klasycznej. Dalej prymas nawołuje szlachtę, aby porzuciła wzajemne niesnaski na czas sejmiku „przykładem Spartańskiej Rzeczypospolitej, która utraciwszy walecznego ad Thermopylas wodza, zgodą zobopólną publicum vulnus uleczyła”. Tu z kolei zauważamy znajomość historii antycznej, choć pewnie w typowej dla epoki, zmitologizowanej wersji. Zarówno uniwersał jak i list prymasa do sejmiku województw poznańskiego i kaliskiego pełne są łacińskich wtrąceń i zwrotów, co nie jest niezwykłe w kontekście staropolskiego języka wyższych sfer, ale także dowodzi znajomości tego języka przez autora. W zbiorze akt sejmikowych sejmiku średzkiego z 27.07.1696 r. znajduje się jeszcze fragment listu Michała Radziejowskiego do biskupa płockiego Andrzeja Chryzostoma Załuskiego, ale jest on bardzo krótki, więc nie zostanie wzięty pod uwagę.

3. List Stanisława Herakliusza Lubomirskiego marszałka wielkiego koronnego i Hieronima Augustyna Lubomirskiego podskarbiego wielkiego koronnego na sejmiki przedkonwokacyjne (Warszawa, 10.07.1969 r.).

Stanisław Herakliusz Lubomirski (1642-1702) herbu Szreniawa. Urodzony jako syn Jerzego Sebastiana Lubomirskiego i Konstancji z Ligęzów, był bratem Hieronima Augustyna oraz jeszcze dwójki rodzeństwa. W latach 1660-1662 peregrynował pod opieką poety Sebastiana Cefalego, odwiedzając Francję, Hiszpanię, Włochy i Austrię. W 1667 roku posłował na sejm, natomiast w latach 1676-1702 sprawował urząd marszałka wielkiego koronnego. Współcześni mu nazywali go “mądrym marszałkiem” i “polskim Salomonem”. Znany jako mecenas sztuki ufundował klasztor Bernardynów w Warszawie, był właścicielem Łazienek i Puław. Polska zawdzięcza mu sprowadzenie znanego architekta – Tylmana z Gameren.

Augustyn Lubomirski (ok. 1647-1706) herbu Szreniawa. Młodszy brat Stanisława Herakliusza. Początkowo uczył się w domu. W 1658 r. rozpoczął naukę w szkole pijarów w Rzeszowie. Od 1660 r. piastował godność opata komendatoryjnego benedyktynów w Tyńcu. W roku 1663 rozpoczął naukę na włoskim uniwersytecie w Padwie, poświęcił się zwłaszcza językom obcym. Wstąpił do zakonu Joannitów, następnie przebywał w klasztorze tynieckim. W 1668 podróżował do Rzymu, fundował pijarskie kolegium w Rzeszowie. Wkrótce potem poświęcił się służbie wojskowej. W jej czasie przebywał m. in. w Mołdawii, Austrii, Czechach, na Węgrzech. Posłował wielokrotnie na sejm polski. W roku 1692 otrzymał urząd podskarbiego wielkiego koronnego, w roku 1695 starostwo ryczywolskie, a także bohusławskie i kozienickie.

Obaj bracia Lubomirscy wywodzili się z potężnego magnackiego rodu polskiego. Obaj też z czasem dostąpili godności senatorskich, Stanisław marszałka w.k. a Hieronim podskarbiego w.k. Tak jeden jak i drugi odbyli zagraniczne podróże edukacyjne, odwiedzając po kilka krajów Europy. Hieronim poszerzył jeszcze owo zagraniczne doświadczenie służąc w wojsku poza granicami Rzeczypospolitej. Od razu warto zauważyć zatem kształcącą służbę wojskową, a także aktywność polityczną braci Lubomirskich. Nie bez znaczenia dla edukacji Stanisława jest z pewnością towarzystwo poety Sebastiana Cefalego podczas peregrynacji, prawdopodobnie wpłynęło ono później na literackie i kulturalne zainteresowania magnata. Biorąc pod uwagę oczywiste wykształcenie klasyczne, piastowane urzędy i pozycję braci można śmiało przypuszczać, że Lubomirscy regularnie podtrzymywali tradycję samokształcenia się. Twierdzę, że Stanisław Herakliusz i Hieronim Augustyn byli ludźmi bardzo dobrze wykształconymi.

Tekst listu Lubomirskich, skierowanego na sejmiki przedkonwokacyjne (na temat majątku po zmarłym królu), w mojej ocenie nie zawiera żadnych rzucających się w oczy dowodów ponadprzeciętnego wykształcenia autorów. Oczywiście pełno w nim łacińskiej terminologii i dyplomatycznych zwrotów, ale ze względu na swój oficjalny charakter wydaje się to naturalne.

4. List królowej wdowy Marii Kazimiery Sobieskiej na sejmiki przedkonwokacyjne (Warszawa, 12.07.1696 r.).

Maria Kazimiera Franciszka d’Arquien de la Grange (1641-1716) urodziła się w Nevers, jako córka Henryka d’Arquien i Franciszki de la Chatre . Od najmłodszych lat przebywała w otoczeniu Marii Gonzagi de Nevers, (królowej Polski Ludwiki Marii), która sprowadziła ją do Polski w 1652 r. (albo 1653). Podobno w roku 1648 królowa odesłała Marysieńkę do Nevres, gdzie miała kształcić się w szkole sióstr urszulanek by następnie służyć u hrabiny Maligny dla nabrania ogłady towarzyskiej. Maria Kazimiera całe życie lepiej mówiła po francusku niż po polsku, choć jego większość spędziła w Rzeczypospolitej. Nie ulega wątpliwości, że całe dzieciństwo przebywała pod opieką obcych. W roku 1658 wyszła za Jana Zamoyskiego, było to elementem planów politycznych królowej. Od 1659 r. Maria Kazimiera nawiązała bliższe kontakty z Janem Sobieskim, by w roku 1661 zwieńczyć je ślubami miłości w kościele Karmelitów. Marysieńka pozostawała pod wpływem otoczenia dworskiego i magnackiego. Niedługo po śmierci Zamoyskiego Maria Kazimiera wyszła za Jana Sobieskiego (lipiec 1665). Po śmierci królowej Ludwiki Marii, Marysieńka wyjechała w roku 1667 do Paryża, gdzie urodziła syna Jakuba. Wielokrotnie odwiedzała jeszcze rodzinną Francję. W 1674 r. faktem stała się elekcja Jana Sobieskiego i Maria została królową Polski. Była zaangażowana w działalność kościoła katolickiego i chętnie włączała się w procesy fundacyjne, ale nie miała w sobie fanatyzmu. Przywiązywała wielką wagę do etykiety, jednak nie była z nią należycie obeznana. Lubiła muzykę (grała na klawicymbale) i interesowała się malarstwem batalistycznym oraz portretowym, choć mecenasem sztuki się nie stała. Wykazywała duży zmysł gospodarczy i ekonomiczny, ale trudno doszukiwać się wykształcenia królowej w tej materii.

Najważniejszą kwestią, którą należy wziąć pod uwagę przy analizowaniu postaci Marii Kazimiery jest jej płeć. Etos wykształcenia i modele wychowania zgodne z nurtem epoki dotyczyły mężczyzn. Marysieńce, o ile wiadomo, udało się jednak zrealizować niektóre jego elementy. Nauka w szkole klasztornej sióstr urszulanek i służba u ciotki – hrabiny z pewnością stanowiły solidną podstawę edukacyjną Marii. Fakt, że znamy jej korespondencję potwierdza, iż radziła sobie z piórem. Nigdy nie opanowała należycie języka polskiego, ale z pewnością rozumiała treść listów, które otrzymywała w języku znad Wisły. Może to świadczyć także o niewielkim zainteresowaniu Marysieńki nauką języków obcych w ogóle.

Nie ma wątpliwości, że w Janowi III nie dorastała intelektualnie do pięt, ale wieloletnie obycie dworskie i gospodarzenie najpierw w dobrach Zamoyskiego, później Sobieskiego musiało pozostawić po sobie konkretne umiejętności i doświadczenie. Prawdopodobnie Maria Kazimiera była też osobą inteligentną i bystrą, co potwierdza prowadzona przez całe życie na wielu frontach gra polityczna i dynastyczna, z której wyszła zwycięsko. Jasności umysłu królowej dowodzi też łatwość w posługiwaniu się subtelnym kodem w korespondencji z Sobieskim i fakt, że nigdy nie dała się złapać.

W liście, który królowa wdowa wystosowała na sejmiki przedkonwokacyjne nie występuje żadne wtrącenie, czy zwrot łaciński. Może to świadczyć o braku znajomości języka klasycznego, a co za tym idzie, humanistycznego wykształcenia. List jest sporządzony po polsku, może więc chciała Marysieńka przypodobać się szlachcie ostentacyjną polszczyzną. Była jednak już wówczas uważana za najbardziej polską z zagranicznych królowych, więc to mało prawdopodobne. Tekst jest raczej prosty w treści i dość krótki, nie doszukałem się w nim więcej potwierdzeń erudycji królowej, lub jej braku.

5. List królewiczów Sobieskich na sejmiki przedkonwokacyjne (Warszawa, 12.07.1696 r.).

Jakub Ludwik Sobieski (1667-1737) herbu Janina urodził się w Paryżu. Jego matka – Maria Kazimiera Sobieska wyjechała do Francji celem ratowania zdrowia, starała się wówczas także wystarać na dworze Burbonów o poparcie w Rzeczypospolitej stronnictwa profrancuskiego. Rodzicami chrzestnymi Jakuba zostali król Francji Ludwik XIV i królowa Anglii Henryka Maria, na cześć których otrzymał imiona Ludwik i Henryk. Trzecie imię odziedziczył po dziadku Jakubie Sobieskim. Po powrocie do Polski ojciec – Jan Sobieski, zmienił imię syna na Jakub Ludwik. Zajęty prowadzeniem wojen ojciec nie mógł bezpośrednio zajmować się synem, ten więc całe dzieciństwo spędził pod opieką matki (Jan pisał jednak do syna piękne listy). Po elekcji ojca w 1674 r. królewicz Jakub wszedł w tryby snutych przez rodziców planów dynastycznych, kariera urzędnicza została dla niego, jako królewicza, zamknięta. Towarzyszył także Janowi III w wyprawach wojennych i zastępował go w czasie rad senatu (w imieniu króla przyjmował na przykład posłów z zagranicy). Brał Jakub Ludwik czynny udział w największych zwycięstwach króla w 1683 r. pod Wiedniem i sam prowadził w roku 1687 wyprawę na Kamieniec Podolski.

Aleksander Benedykt Sobieski (1677-1714) herbu Janina urodzony w Gdańsku był młodszym bratem Jakuba Ludwika. Ojcem chrzestnym chłopca został papież Innocenty XI. Matka chciała zacząć kształcić syna od szóstego roku życia, ale ani Aleksander, ani jego ojciec się nie zgodzili. Nieco później więc, wraz z młodszym bratem Konstantym rozpoczęli staranną edukację. W Krakowie, pod kierunkiem Marcina Winklera chłopcy uczyli się retoryki. Od 1685 r. wpływowy jezuita Maurycy Vota zajął się nauką Sobieskich, przekazał chłopcom podstawy historii, polityki i geografii na podstawie poszczególnych państw Europy. Następnie preceptorem Aleksandra Benedykta i Konstantego Władysława został Remigian Suszycki, prawnik i filozof. Podobno sposób nauczania Suszyckiego był surowy i nie animował uczniów do aktywności ponadprogramowej. Następnie, za sprawą Françoisa Charlesa Hocquarta i kawalera de Neufmaison chłopcy nauczyli się teorii wojskowej i inżynierii. Edukacji dopełniło pielęgnowanie umiejętności tańca oraz francuskiej i włoskiej sztuki konwersacji. Król Jan III, podobnie jak jego ojciec, sporządził dla młodszych synów instrukcję wychowawczą. Zawierała ona pełen wykaz obowiązkowych zajęć, zakres umiejętności do przyswojenia czy listę lektur. Ostatnim elementem edukacji królewicza Aleksandra był jego udział w wyprawie mołdawskiej w roku 1691. Do końca życia pozostał miłośnikiem sztuki, zwłaszcza teatru.

Konstanty Władysław Sobieski (1680-1726) herbu Janina urodzony w Warszawie był najmłodszym synem króla Jana III i królowej Marii Kazimiery, oraz bratem królewiczów Jakuba i Aleksandra. W wieku lat pięciu (1685 r.) jego ojciec wydał instrukcję edukacyjną, która zdeterminowała jego wychowanie. Kształcił się wraz z bratem Aleksandrem Benedyktem, co zostało już opisane wcześniej. Konstanty uczył się języka francuskiego wraz z siostrą, Teresą Kunegundą od sekretarza królewicza Jakuba – Francuza . Niestety ów pedagog nie spełnił swojej roli należycie i rodzeństwo nigdy nie posiadło umiejętności swobodnego porozumiewania się w rodzimym języku ich matki, do czego przyznali się dopiero w dorosłości. Zarówno Aleksander Benedykt jak i Konstanty Władysław odbyli na przełomie lat 1696/1697 podróż do Francji, którą można uznać za peregrynację, ale nastąpiło to już właściwie w wieku dorosłym.

Jak łatwo zauważyć cała trójka królewiczów Sobieskich otrzymała wykształcenie, ale dwóch najmłodszych wyraźnie przewyższa pod tym względem najstarszego Jakuba Ludwika. Być może było tak za sprawą trudnego dla obojga rodziców okresu młodości ich pierworodnego. Jakuba nie objęła także właściwie instrukcja edukacyjna Jana III. Wychowanie dworskie, wyjazdy zagraniczne oraz zwłaszcza praktyka wojskowa i polityczna z pewnością pozwoliły najstarszemu z braci Sobieskich czuć się intelektualnie swobodnie w towarzystwie stanem sobie równych. Obaj najmłodsi królewicze mieli za to wszelkie instrumenty aby błyszczeć wykształceniem w dowolnym miejscu. Posiedli rozległą wiedzę z wielu dziedzin, popartą praktyką i wyłożoną w sformalizowany sposób. Nie odebrali jednak nauk w żadnej instytucji. Wziąwszy pod uwagę późniejszą peregrynację, można uznać, że przeszli wszystkie możliwe formy wykształcenia pozaszkolnego. W tej beczce miodu znajduje się jednak łyżka dziegciu. Wspomniany surowy charakter wykładów sprawił, że chłopcy nigdy nie wyrobili w sobie silnego charakteru i woli inicjatywy naukowej. Aleksander Benedykt nie sporządzał dziennika wypraw z wyjazdu do Mołdawii, co było tradycją Sobieskich. Najmłodszy Konstanty Władysław nie posiadł w młodości języka francuskiego i później sam nie wykazał woli dokształcenia się. Jakub Ludwik nie udźwignął porażki w walce o tron Polski i zmarł jako dość zgorzkniały człowiek, co również nie dowodzi mocy jego charakteru. Pomimo tych niedoskonałości bracia Sobiescy są jednymi z najświatlejszych postaci w omawianym zestawieniu.

List królewiczów na sejmiki przedkonwokacyjne jest dość typowy. Język polski przeplata się z łaciną i obfituje w zwroty formalne i grzecznościowe. Pisząc o śmierci swojego ojca Sobiescy zwracają uwagę, że żałoba, którą odbywają jest „cięższa i grubsza nad cymmeryjskie cienie”. Jest to zapewne odwołanie do elegii XV Jana Kochanowskiego pt. „Do Pawła”, królewicze musieli więc być zaznajomieni z rodzimą poezją polską.

6. List Stanisława Jana Jabłonowskiego kasztelana krakowskiego, hetmana wielkiego koronnego na sejmiki przedkonwokacyjne (Lwów, 14.07.1696 r.).

Stanisław Jan Jabłonowski (1634-1702) herbu Prus III urodził się w Łuczy, był synem miecznika koronnego Jana Stanisława Jabłonowskiego i Anny Ostroróg. Był hetmanem wielkim koronnym od 1682 roku, dziesięć lat później został także kasztelanem krakowskim. Po śmierci Jana III starał się o rękę Marii Kazimiery i tron polski. Odbył studia w Akademii Krakowskiej, później także w Paryżu, gdzie zgłębiał wiedzę z dziedziny fortyfikacji i inżynierii wojennej. Od czasów króla Jana Kazimierza brał czynny udział we wszystkich wojnach jakie prowadziła Rzeczpospolita. Zasłynął jako jeden z najwybitniejszych wodzów polskich.

Szlachetne pochodzenie zarówno po mieczu jak i po kądzieli każe przypuszczać, że hetman Jabłonowski odebrał przynajmniej podstawowe wykształcenie w okresie wczesnej młodości. Dowodzi tego także fakt odbycia studiów na najlepszej polskiej wszechnicy, a później także peregrynacja do Francji. Późniejsza kariera senatorska (wojewoda ruski od 1664 r. i kasztelan krakowski od 1692 r.), następnie wojskowa (hetman p.k. od 1676 r. i hetman w.k. od 1683 r.) i wielkie sukcesy w czasie jej trwania świadczą o tym, że Stanisław Jan Jabłonowski był postacią nieprzeciętną. Uważam, że można zaliczyć go do grona wykształconej szlachty sejmującej.

List Jabłonowskiego do szlachty zebranej na sejmikach przedkonwokacyjnych posiada wszystkie cechy typowe dla tego typu dyplomatyki. Łacina tradycyjnie uzupełnia język polski, adresat zbiorowy określony jest zawsze kwiecistym zwrotem grzecznościowym. Ten akurat dokument dotyczy spraw wojska i jego zaopatrzenia, więc autor skupia się na zagadnieniach militarnych. Zmarłego króla określa obrońcą ojczyzny, podkreśla jego zwycięstwa i zaznacza, że dla chrześcijaństwa Jan III był „antemurale suum”. Jabłonowski zwraca uwagę szlachty na potrzeby wojska stacjonującego na Wołoszczyźnie i Podolu, określając jego położenie jako „Herculeum labor”. Od razu rzuca się w oczy znajomość hetmana popularnego mitu antycznego o pracach Heraklesa. Warta zauważenia jest też szczegółowość z jaką określa Jabłonowski potrzeby armii i okoliczności w jakich się znalazła. Dowodzi to nabytej rzetelnej wiedzy militarnej i doświadczenia.

7. Mowa Stanisława Leszczyńskiego starosty odolanowskiego przy obejmowaniu funkcji marszałka sejmiku w Środzie (27.07.1696 r.).

8. Mowa Stanisława Leszczyńskiego starosty odolanowskiego, posła sejmiku województw poznańskiego i kaliskiego do królowej (Warszawa, 08.09.1696 r.).

9. Mowa Stanisława Leszczyńskiego starosty odolanowskiego, posła sejmiku województw poznańskiego i kaliskiego do Stanisława Jana Jabłonowskiego kasztelana krakowskiego, hetmana wielkiego koronnego (b.d. i m.).

Stanisław Bogusław Leszczyński (1677-1766) herbu Wieniawa urodził się we Lwowie jako syn Rafała Leszczyńskiego i Anny Jabłonowskiej, stał się ostatnim męskim potomkiem i spadkobiercą jednego z najświetniejszych rodów wielkopolskich. Podróżowanie po Europie i dobre wykształcenie były wśród przodków Stanisława tradycją. Kluczową rolę w edukacji młodego Leszczyńskiego odgrywał zatem jego ojciec Rafał, we współpracy z dziadkiem Stanisławem Jabłonowskim. Oni to wprowadzali chłopca w świat polityki, uczyli gospodarki i kultury. Preferowali wychowanie twarde, bez służby i wygód. Rafał Leszczyński pokazał synowi działalność polityczną w praktyce. Młody magnat całe życie był bardzo związany z dobrze wykształconą matką, która także z pewnością miała na niego duży wpływ. Stanisław Leszczyński przeszedł skrupulatne wychowanie domowe z udziałem zagranicznych preceptorów i jezuitów. Później uczęszczał do protestanckiego gimnazjum w Lesznie. Znał łacinę, włoski, niemiecki, nieco słabiej francuski. Zwieńczeniem nauki młodzieńca była podróż edukacyjna, którą odbył w latach 1695/1696, odwiedzając Czechy, Włochy i Francję. Zapoznawał się ze sztuką i kulturą, świetnie znał się na architekturze i inżynierii.

W roku 1698 Leszczyński pojął za żonę Katarzynę z Opalińskich, która miała wydać w przyszłości na świat królową Francji. Stanisław był człowiekiem nawet nie tyle świetnie wykształconym, co wręcz oświeconym. Nie bez powodu sam zasiadał na tronie polskim, córkę wydał za jednego z największych władców Europy a w literaturze określany jest często mianem wynalazcy. Wychowanie przez jezuitów i nauka w protestanckiej szkole uczyniły zeń bardzo świadomego religijnie i tolerancyjnego człowieka. Opieka utalentowanej i wyedukowanej rodziny sprawiły, że posiadł rozległą wiedzę i spore kompetencje organizacyjne, polityczne, artystyczne i zarządcze. Był mecenasem sztuki i niezwykłym myślicielem politycznym, autorem ważnych dzieł o tej tematyce („Elementum meum libertas”). Jak świetnym był organizatorem i władcą świadczy stosunek do niego ludności Lotaryngii, którą posiadł i gdzie nosił przydomek króla – dobrodzieja.

Pierwsza z mów Stanisława Leszczyńskiego ma charakter dziękczynny i sporządzona jest mieszaniną języka polskiego i łaciny. Wszystkie zwroty i formuły są zachowane. Mowę kończy zdanie „Operi victoria finis”, które pochodzi z poematu „Metamorfozy” Publiusza Owidiusza Naso [księga VI, werset 82]. Może to przypadek, ale znając wykształcenie Stanisława można przypuszczać, że znał literaturę klasyczną na tyle dobrze, że wtrącał cytaty z niej w trakcie rozmowy. Świadczy o tym także tekst drugiej z omawianych mów. Zakończenie drugiego dokumentu, skierowanego do Stanisława Jana Jabłonowskiego, mającego ton pochwalny, brzmi: „Uczyń o co prosiemy, ultorem videant servatoremque quirites”. Łacińska formuła weń zawarta pochodzi dosłownie z panegiryku do Stylichona pióra rzymskiego poety Klaudiana Klaudiusza [In primum Consulatum Fl. Stilichonis Lib. II, werset 391]. Pierwszy cytat, opisujący wynik zmagań bogini Ateny, użyty jest zasadnie i prawidłowo. Także fragment drugi, w którym Leszczyński słowami Klaudiana mówi o „mścicielu i zbawicielu obywateli” pasuje do narracji. Pod względem języka oba teksty są podobne, w drugim jednak znacznie przeważa polszczyzna. Trzeci tekst jest mową kondolencyjną skierowaną do królowej wdowy i napisany jest w całości po polsku. Może być to dowód na wspomniany brak znajomości łaciny przez Marię Kazimierę. Leszczyński gwarantuje królowej swoją i szlachty życzliwość, wywodząc ją od czasów mitycznego Lecha, którego uważa za założyciela państwa Polskiego. Nie dziwi znajomość przez Stanisława jednej z fundamentalnych legend polskich. Przypuszczalnie zastosował odniesienie do niej w mowie do Marysieńki ze względu na jej powszechność, trudniejszych alegorii królowa mogłaby wszak nie wychwycić.

10. Odpowiedź Andrzeja Chryzostoma Załuskiego biskupa płockiego na poselstwo z sejmiku województw poznańskiego i kaliskiego do królowej (Warszawa, 08.09.1696 r.).

Andrzej Chryzostom Załuski (ok. 1650-1711) herbu Junosza urodził się na Warmii, syn Aleksandra Załuskiego i Katarzyny z Olszowskich. Przez matkę był siostrzeńcem prymasa Andrzeja Olszowskiego. Andrzej odbył studia w Wiedniu (świeckie), Louvain, Paryżu i Rzymie (duchowne), skupił się na filozofii, historii i prawie. Wiele podróżował po Europie. W 1673 r., po święceniach niższych, został kanonikiem krakowskim (kapłan od roku 1674). Po śmierci króla Michała odbył poselstwo do Hiszpanii i Portugalii (1674–1675), później także do Francji z informacją o elekcji Jana III. Został także sekretarzem wielkim koronnym królowej Marii Kazimiery (1676-1687). Od roku 1692 był biskupem płockim.

O biskupie Załuskim można śmiało powiedzieć, że był człowiekiem wykształconym. Pokrewieństwo z prymasem zapewne pomogło mu to odebrać staranne wykształcenie formalne. Studia zagraniczne prawdopodobnie poprzedziła formacja w domu. Bliskość rodu Sobieskich, później dworu królewskiego i zaufanie jakim darzyła Załuskiego para królewska świadczą o tym, że był człowiekiem nieprzeciętnym. Awans w strukturze kościelnej i otrzymane biskupstwo także dowodzą sprawności umysłowej biskupa. Zdecydowanie zaliczam go do osób wykształconych bardzo dobrze.

Odpowiedź na poselstwo sejmiku autorstwa biskupa Andrzeja Załuskiego dotyczy w znacznej mierze królowej wdowy i jej żałoby po śmierci męża. Sporządzono ją po polsku z drobnymi tylko wtrąceniami łacińskimi, dużo ich mniej niż w przypadku listu innego omawianego tu duchownego – prymasa Michała Radziejowskiego. Pismo nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym i nie znajduję w nim żadnych specyficznych oznak wyjątkowej erudycji autora.

11. Fragment protestacji Jana Skrzetuskiego przeciw Damianowi Garczyńskiemu, mówiący o tumulcie podczas sejmiku przedkonwokacyjnego województw poznańskiego i kaliskiego w Środzie (27.07.1696 r.).

Skrzetuski i Damian Garczyński są dla autora postaciami niestety niemal anonimowymi. Jedyne, co udało się odnaleźć na ich temat to fakt, że byli z sobą skłóceni i uczestniczyli w długotrwałym sporze sądowym przeciwko sobie. Towarzysze Garczyńskiego doprowadzili z tego powodu do tumultu w czasie sejmiku średzkiego, zastępując pod bronią drogę do koła sejmikowego Skrzetuskiemu i uniemożliwiając mu czynne uczestnictwo w obradach.

Treść omawianego fragmentu protestacji jest spisana w całości po łacinie. Będąc pismem formalnym nie jest to niczym niezwykłym, ale dowodzi, że zarówno autor, jak i adresat powinni ów język znać w piśmie. Możliwe też, że korzystano z pomocy tłumaczy. Analizy treści, ze względu na brak kompetencji językowych na wymaganym poziomie, nie podejmę się.

12. Laudum sejmiku przedkonwokacyjnego województw poznańskiego i kaliskiego w Środzie 27 lipca 1696 r.

13. Instrukcja dana posłom sejmowym z sejmiku przedkonwokacyjnego województw poznańskiego i kaliskiego w Środzie 27 lipca 1696 r.

14. Informacje o sejmiku województw poznańskiego i kaliskiego w Środzie 27 lipca 1696 r.

15. Informacja o audiencji posłów sejmiku województw poznańskiego i kaliskiego u królowej wdowy Marii Kazimiery w anonimowym liście z Warszawy (Warszawa, 11.09.1696 r.).

Laudum sejmikowe, stanowiąc w zasadzie najważniejszy dokument wydany przez zgromadzenie średzkie, obejmuje i ustala cały szereg spraw poruszonych podczas obrad. Zawiązano konfederację wojewódzką, podjęto decyzję co do sposobu uczestniczenia w elekcji. Jednocześnie zakazano tworzenia fakcji i wysuwania Polaków jako kandydatów do tronu. Opisano kwestię współpracy między województwami i przedstawiono składy sądów kapturowych. Uchwalono także limitowanie obrad do dnia 26 września 1969 roku. Tekst Jest spisany po polsku z licznymi wstawkami łacińskimi. Zwroty takie jak „sub poena peculatus”, czy „iuxta usitata praxim” są typowe dla języka prawniczego, więc ich występowanie w uchwale sejmiku, obok innych terminów łacińskich, nie jest rzeczą niezwykłą. Dokument podpisał Stanisław Leszczyński jako marszałek sejmiku, ale wiadomo, że treść ustalana była kolegialnie.

Skoro sejmik ustalił w laudum uczestnictwo szlachty w sejmie konwokacyjnym, należało wydać wybranym posłom stosowną instrukcję, co oczywiście uczyniono. Delegowani mieli na przykład zabiegać u prymasa o załagodzenie konfliktów na Litwie, czy pomiędzy hetmanami. Do ich zadań należało też dopilnowanie uzgodnionych terminów trwania sejmu i nadzorowanie zawiązywania się konfederacji. Naturalnie posłowie otrzymali wytyczne w zakresie prezentacji szeregu wielkopolskich postulatów sejmowych. Rozległy dokument znów sygnowany jest przez marszałka Leszczyńskiego i obowiązuje tu podobna zasada jak w przypadku laudum. Ciekawy jest jednak bardzo poetycki początek, w którym mowa o śmierci króla Jana III. W pewnym momencie do opisu królewskich cnót dołącza świetnie pasujący do kontekstu cytat: „Narrem justitiam? Resplendet gloria Martis. Armati referam vires? Plus egit inermis.” Jest to fragment panegiryku Klaudiana Klaudiusza [De consulatu Stilichonis Lib. I, werset 15]. Ów twórca a także ten sam zbiór literatury klasycznej pojawił się już przy opisie mów Stanisława Leszczyńskiego, świadczyć to może o jego osobistym wkładzie w tekst instrukcji poselskiej i potwierdza erudycję przyszłego króla.

Ostatnie dwa pisma poddane analizie w niniejszej pracy są zbiorami suchych faktów. Pierwszy z nich, nazwany informacjami o sejmiku średzkim, zawiera wypunktowane sprawozdanie z przebiegu obrad w Środzie dnia 27 lipca 1696 roku. Anonimowy autor pisząc po polsku z wtrąceniami łacińskimi nie odnosi się osobiście do zdarzeń przez siebie relacjonowanych. Drugi dokument stanowi krótką informację o audiencji posłów przedmiotowego sejmiku u królowej Marii Kazimiery. Mowa w nim o składanej na ręce królowej, ustami Stanisława Leszczyńskiego, kondolencji sejmiku wielkopolskiego. Zaznaczono, że odpowiedział poselstwu biskup Andrzej Chryzostom Załuski, którego sylwetka była już omówiona wcześniej. Żaden z tekstów nie wyróżnia się pod względem zawartości mogącej świadczyć o ponadprzeciętnej erudycji autora.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Wykształcenie szlachcica polskiego doby „wiedeńskiej”. Nurt, ideały, praktyka edukacyjna drugiej połowy XVII wieku 

Rzeczą naturalną jest, że zastosowane w przedmiotowym omówieniu ograniczenie źródłowe od początku niosło z sobą mankament niekompletności wyników badań. Zanalizowano akta jednego sejmiku, więc do omówienia była ograniczona liczba dokumentów i osób w obradach uczestniczących. Przedmiotowy sejmik skupiał szlachtę województwa poznańskiego a na region wielkopolski składało się jeszcze pominięte województwo kaliskie. Nie została pod uwagę wzięta cała grupa posłów szlacheckich biorących udział w średzkich obradach, którzy nie pozostawili po sobie żadnych dokumentów lub zabrakło ich w podanym zestawieniu. Ci, którzy zostali zanalizowani pochodzili za to z różnych grup szlachty polskiej (duchowni, politycy, książęta, dwór królewski, żołnierze i inni), co stanowi z pewnością atut opracowania. Na podstawie podanych źródeł i w oparciu o wymienione czynniki można wnioskować, że wielkopolska szlachta sejmująca, biorąca udział w sejmiku przedkonwokacyjnym w Środzie 27 lipca 1696 roku była bardzo dobrze przygotowana swego zadania. Każda z omówionych w opracowaniu osób miała przynajmniej podstawowe wykształcenie klasyczne a większość z nich była wyuczona wręcz znakomicie. Prawie każda z opisanych postaci piastowała także ważne i prestiżowe stanowisko lub była osobą ponadprzeciętnie poważaną w Rzeczypospolitej. Drugim wynikiem niniejszej pracy jest stwierdzenie, że polska szlachta w II połowie XVII wieku miała do dyspozycji cały wachlarz dość powszechnie dostępnych możliwości wychowawczych i edukacyjnych dla młodzieży i dorosłych. Począwszy od wychowania w domu przez preceptorów, poprzez rozmaite szkoły w kraju i za granicą a na peregrynacji edukacyjnej skończywszy młody szlachcic mógł zdobyć kompletną wiedzę i doświadczenie niezbędne w przyszłej działalności publicznej czy wojskowej. Kwestia ważności kształcenia młodzieży podnoszona przez elitę epoki i obowiązujący niepisany edukacyjny przymus towarzyski świadczą o tym, że powszechny stereotyp niewykształconego, „ciemnego” polskiego szlachcica jest mocną przesadą.

Grafika: Wikimedia Commons

Skip to content