loader image

Myśl Suwerenna

Sarmacki republikanizm Łukasza Górnickiego

🕔 Artykuł przeczytasz w 7 min.

Myśl polityczna doby sarmackiej nie jest zbyt dobrze zakorzeniona w naszej świadomości. Więcej nawet, utrwaliło się w powszechnym przekonaniu, że sarmatyzm jest synonimem ciemnoty i zacofania, a w takich warunkach nie ma co liczyć na życie intelektualne narodu. Stąd też, być może poza paroma postaciami, nie znamy za dobrze dorobku intelektualnego Rzeczpospolitej Obojga Narodów, wolimy raczej poprzestać na szukaniu wad systemowych i narodowych, nie zwracając uwagi na to, że już wówczas byli ludzie gotowi z tymi wadami walczyć, a jednocześnie nie wszystko, co nasi przodkowie wówczas stworzyli było z gruntu rzeczy złe. Wszakże pamiętać należy, że stworzyliśmy środkowoeuropejskie imperium na sposób pokojowy, a imperium to przez kilka stuleci zdolne było odpierać zapędy sąsiadów. 

Do grona myślicieli-reformatorów bez wątpienia należał Łukasz Górnicki, który w swoich pracach poruszał kilka istotnych zagadnień dla funkcjonowania Rzeczpospolitej. Wykształcenie filozoficzne oraz prawnicze jakie uzyskał we Włoszech, a także podróże po państewkach Italii pozwoliły mu na zaproponowanie przemyślanych rozwiązań w duchu republikańskim, inspirowanym szczególnie Rzeczpospolitą Wenecką, która, jak warto zauważyć, wykazywała wiele podobieństw ustrojowych do Rzeczpospolitej Obojga Narodów.  

Cnoty obywatelskie 

Na wstępie zaznaczyć należy, że na poglądy Łukasza Górnickiego nie należy patrzeć przez pryzmat współczesnych rozróżnień pojęciowych, ponieważ republikański charakter jego poglądów nie ma nic wspólnego z rozumianą na dzisiejszą modłę formą ustrojową państwa. Nie bez przyczyny w polsko-litewskim państwie noszącym miano Rzeczpospolitej panował król. Jeśli przyjrzymy się dokładniej tym organizmom państwowym sprzed wieków, które już bezspornie charakteryzowano jako republiki, jak na przykład wspomniana już Wenecja, to z łatwością zauważymy, że głowa państwa, choć obieralna, pozostawała w dalszym ciągu monarchiczna, choćby nominalnie. Wenecki doża (doge) to nic innego jak łaciński dux, a więc książę. Wenecjanie w dalszym ciągu obierali sobie dożywotniego księcia, nie prezydenta na kilkuletnią kadencję, jak uczynią to później Amerykanie na fali oświeceniowych idei.  

Jak zatem rozumieć republikanizm w tym kontekście? W celu prawidłowego zrozumienia tego terminu należy odwołać się do jego pierwotnego znaczenia, pochodzącego od łacińskich słów res publica – rzecz publiczna, jak powiedzielibyśmy dzisiaj, a rzecz pospolita, jak powiedzieliby nasi przodkowie. Gdy przyjrzymy się terminowi rzeczpospolita, to jeszcze dziś będziemy w nim dostrzegać dużo szersze znaczenie, niż w obco brzmiącym (a przecież z tego samego źródła się wywodzącym) terminie republika, który jest synonimem ściśle określonej formy rządów. Rzeczpospolita to w istocie dobro wspólne wszystkich uczestników polityki – stojące w opozycji do form absolutystycznych czy patrymonialnych, ale również wobec demokratyczno-liberalnych, gdzie wspólnotowość jest mocno ograniczona bądź przemilczana.  

Właśnie tak rozumiałby republikanizm Łukasz Górnicki, gdyby go o to zapytać. Widział w nim współdziałanie króla wraz z narodem-szlachtą dla wspólnego dobra. Republikanizm ten nie był ślepą walką z absolutum dominium, która cechowała wielu przedstawicieli szlachty, dostrzegał również potrzebę wzmocnienia władzy monarszej tam, gdzie po nastaniu czasów elekcyjnych wyraźnie podupadła. Jednocześnie mocno w swej twórczości odwoływał się do kształtowania cnót obywatelskich, które były niezbędne, aby ludzie do tego wybrani mogli prawidłowo pełnić swe urzędy. Wskazywał, że kandydaci na urzędy powinni być prześwietlani zarówno pod względem prowadzonego stylu życia, jak również sposobu,  jakim gospodarzą swoim własnym majątkiem.  

Osobną, acz pokrewną, kwestią jest pojęcie wolności jakie propagował Górnicki. Mianowicie przeciwstawiał się rozumieniu wolności na sposób liberalny, czy wręcz anarchiczny. Jego Polak w dialogu “Rozmowa o elekcji, wolności prawie i obyczajach polskich” mówi, że “wolność to jest, móc żyć, jako kto chce”. Polemizuje z nim Włoch, w którego usta w rzeczonym dialogu autor wkłada swoje przemyślenia, opozycyjne wobec powszechnie głoszonych wówczas w kraju poglądów. Twierdzi on mianowicie, że wolność nierozerwalnie jest związana z dążeniem ku dobru i pozostawaniem w zgodzie z sumieniem. Życie rozpustne natomiast naturalnie ciąży ku zniewoleniu. Pozostaje zatem Górnicki w zgodzie z nauczaniem katolickim, w którym wybór grzechu zawsze prowadzi do niewoli, jest więc ostatecznie zaprzeczeniem wolności, stanowi uległość wolnej woli, będącej pod wpływem ludzkich namiętności i ułomnej natury.  

Część dialogu poświęcona wolności stanowi przeciwstawienie anarchicznie rozumianej wolności, jako sytuacji, w której nikt (a więc także żadna władza państwowa) nie może jednostce niczego nakazać, ani do niczego przymusić, wolności prawdziwej i uporządkowanej, w której wolność pozostaje w zgodzie z rozumiem i sumieniem, służąc dobremu.  

Ku sanacji Rzeczpospolitej 

W swoich pismach, zwłaszcza w “Drodze do zupełnej wolności” wskazuje Górnicki na szereg błędów ustrojowych, które czynią Rzeczpospolitą niewydolną. We wspominanym wcześniej dialogu neguje sens wolnej elekcji jako okazji do obcych interwencji, a także narzucania swojej woli słabszym przez silniejszych, co zniekształca ostateczny wynik głosowania. Przywołuje przy tym przykłady, które sam ma w pamięci, wszakże państwo ma już za sobą dwie wolne elekcje, które kończyły się obcymi interwencjami i rozlewem krwi, powołuje się także na przykład węgierski, gdzie Maciej Habsburg wymusił swoją elekcję siłą. Jako lepszą alternatywę przedstawia przykład państw włoskich, takich jak Wenecja czy Państwo Kościelne, gdzie monarchę wybiera ograniczone grono osób, w dodatku pozostając w zamknięciu (a więc con clave) i odcięciu od świata w czasie dokonywania wyboru. Nie podejmuje się tu jednak przedstawienia gotowego rozwiązania dla Rzeczpospolitej. 

Wiele uwagi poświęca Sejmowi, w którego funkcjonowaniu widzi nie tylko niesłuszne ograniczenie władzy monarszej, ale także wskazuje na niewydolność formuły, w jakiej Sejm funkcjonował. Mówiąc o ograniczeniu władzy królewskiej trafnie spostrzega, że “nasi przodkowie, gdy do wolności przyszli, zabiegali temu wszelakim obyczajem, żeby król tyranem być nie mógł (…), a temu nie zabiegali, żeby mi sąsiad możniejszy tyranem nie był”. 

Warto zaznaczyć, że Górnicki nie tyle koniecznie obstaje przy konieczności przywrócenia pewnych kompetencji monarsze, co łączy to z problemem, jakim jest w jego optyce sesyjny charakter obrad sejmowych. Sejm mianowicie zbiera się raz na dwa lata i obradować może jedynie przez 6 tygodni. Dość szybko spostrzeżono, że jest to zbyt krótki czas, by przeprowadzić jego pracę od początku do końca, widział to również Górnicki. Wskazuje tu na odebranie królowi kompetencji sądowniczych na rzecz Sejmu w sytuacji, gdzie monarcha sądził stale, sądy sejmowe zaś odbywają się jedynie raz na dwa lata, co przekłada się na kompletną nieefektywność wymiaru sprawiedliwości. Domaga się w tej sytuacji obrad ciągłych Sejmu walnego.  

Kolejnym argumentem przeciw sesyjności obrad jest zbyt rzadkie odbywanie sesji sejmowych w stosunku do potrzeb. Wskazuje mianowicie, że Sejm zbierający się raz na dwa lata nie jest w stanie prawidłowo i w odpowiednim czasie reagować na sytuacje, które wymagają jego aktywności. Przedstawia tu barwny obraz okrętu jako alegorii Rzeczpospolitej, z którego pasażerowie wysadzają załogę, gdy okręt płynie bezpiecznie, oczekując, że załoga wsiądzie na pokład ponownie, gdy pojawi się na horyzoncie zagrożenie wymagające interwencji, co z oczywistych przyczyn jest niemożliwe.  

Posłowie powinni być w takim systemie wybierani na roczną kadencję i rezydować przy królu, aby Sejm mógł się zbierać, gdy zajdzie taka potrzeba. Górnicki postuluje także wydelegowanie po czterech posłów i senatorów zarówno z Korony, jak i z Litwy do rady królewskiej, która funkcjonowałaby bezpośrednio przy królu, wspólnie pracując nad kierunkiem polityki państwowej. Chciałby także zmienić sposób wyboru posłów z powiatowych na wojewódzkich, tak, by każde województwo wybierało łącznie czterech posłów, co w przybliżeniu powinno równać się liczbie senatorów. Dąży Górnicki do tego, aby Sejm wybierał urzędników na stanowiska równą liczbą posłów i senatorów, gdzie maksymalnie tylko posłów będzie mogło wziąć udział w posiedzeniu, ilu będzie na nim senatorów, dając obu izbom równy głos w wyborze.  

Już w wyżej wymienionych propozycjach można doszukiwać się inspiracji weneckich, tak jak Signoria przy doży weneckim, tak tutaj rada przy królu. Kolejny organ jest natomiast wprost zaczerpnięciem z tamtejszej Rady Dziesięciu. Proponuje mianowicie Górnicki, aby powołać dwunastoosobowy organ (razem z królem – trzynastoosobowy). Organ ten pełniłby funkcję policyjno-prokuratorską, pilnując ładu państwowego oraz pełniąc rolę obrońcy interesu publicznego. Należy stwierdzić, że w niedostatku prawa myśliciel upatruje kolejny poważny problem, widzi bowiem, że egzekucje wyroków nie dochodzą do skutków, a rozbój szerzy się na ulicach niemal w biały dzień i nie ma nikogo, kto mógłby temu zapobiec. Stąd też postulat ustanowienia takiej rady, tak jak postulat ustanowienia stałej liczby żołnierzy rezydujących przy Sejmie w liczbie tysiąca. Oddział ten stanowiłby swego rodzaju policję państwową, która przydzielana byłaby poszkodowanemu do egzekucji korzystnego wyroku sądowego na sprawcy. 

W funkcjonowaniu Rzeczpospolitej Górnicki dostrzega jeszcze dwa istotny problemy, choć dotyczące raczej już innych aspektów polityki państwowej. Pierwszym z nich są finanse, które zresztą w powszechnej, współczesnej nam świadomości, zawsze były bolączką sarmackiej Polski. Łukasz Górnicki proponuje zaprowadzenie systemu poboru podatków, który rozpocząłby się rozesłaniem po całym kraju rewizorów, którzy zmierzą stan posiadania podatników i na tej podstawie stworzą rejestry podatkowe, ustalając kto jest skarbowi co winien na podstawie posiadanego majątku. Drugim elementem miało być ustanowienie sieci poborców podatkowych w całym kraju, co ważne dobrze opłacanych, aby praca ta w zupełności zaspokajała ich potrzeby finansowe (godziwe opłacanie urzędników państwowych to zresztą często powtarzający się postulat u Górnickiego). 

Ostatnia kwestia dotyczy zabezpieczenia granic państwowych, przy czym wskazywana tu jest szczególnie granica południowa, z Turcją osmańską. Piętnuję tu XVI-wieczny autor niechęć rodaków do budowania twierdz oraz brak należytego pochylenia się nad ochroną ludności nadgranicznej, która ustawicznie porywana jest w niewolę przez zagony tureckie i tatarskie, by następnie trafiać na targ niewolników w Konstantynopolu. Proceder ten ma nie budzić większego zaniepokojenia panów posłów, którzy nie widzą możliwości zapobieżenia tym najazdom. W przeciwieństwie do swoich rodaków, Łukasz Górnicki widzi taką możliwość. Upatruje jej mianowicie w stworzeniu stałego wojska w służbie przygranicznej, rozlokowanego nie w miastach wewnątrz kraju, lecz bezpośrednio na granicy, w obozach, jeśli trzeba. Wojska te miałyby pozostawać pod dowództwem hetmana polnego, który miałby bezpośrednio przy nich urzędować. Co więcej, wskazuje, że rozlokowanie wojsk na granicy sprzyjać będzie kształtowaniu się wokół obozów miast oraz fortyfikacji, co w konsekwencji doprowadzi do dalszego umocnienia granicy. Wreszcie postuluje on odejście od systemu pospolitego ruszenia na rzecz armii stałej i dobrze opłacanej. 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Łukasz Górnicki – życie i twórczość

Łukasz Górnicki jest jednym z tych autorów, którzy trafnie diagnozowali problemy, jakie trapiły Rzeczpospolitą na przełomie XVI i XVII wieku, a które miały w niedalekiej przyszłości ujrzeć światło dzienne w pełnej krasie. Oczywiście nie był jedynym, ale lektura jego pism dowodzi, że również dzisiaj warto je czytać. Chociaż konkretne postulaty odnosiły się do ustroju ówcześnie funkcjonującego, to nie da się ukryć, że wiele ogólnych uwag, jak również jego wykład pojęcia wolności czy wskazania co do tego, jak ważne jest kształtowanie postaw obywatelskich stanowią ponadczasową lekcję, której tak bardzo brakuje w naszym dzisiejszym życiu publicznym. 

Grafika: Wikimedia Commons

 

Skip to content