<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Grzegorz Kuczyński, Autor w serwisie Myśl Suwerenna</title>
	<atom:link href="https://myslsuwerenna.pl/autor/grzegorz-kuczynski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://myslsuwerenna.pl/autor/grzegorz-kuczynski/</link>
	<description>Przegląd Spraw Publicznych</description>
	<lastBuildDate>Thu, 23 Jun 2022 11:36:24 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2020/09/cropped-logo-obrys1-32x32.png</url>
	<title>Grzegorz Kuczyński, Autor w serwisie Myśl Suwerenna</title>
	<link>https://myslsuwerenna.pl/autor/grzegorz-kuczynski/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Ukraina. Ostatnia bitwa Putina?</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/kuczynski-ukraina-ostatnia-bitwa-putina/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Grzegorz Kuczyński]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Feb 2022 08:44:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[białoruś]]></category>
		<category><![CDATA[Donbas]]></category>
		<category><![CDATA[grzegorz]]></category>
		<category><![CDATA[krym]]></category>
		<category><![CDATA[kuczyński]]></category>
		<category><![CDATA[myśl]]></category>
		<category><![CDATA[putin]]></category>
		<category><![CDATA[rosja]]></category>
		<category><![CDATA[suwerenna]]></category>
		<category><![CDATA[Ukraina]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=3802</guid>

					<description><![CDATA[<p>Na wschodzie Europy dojrzewa kolejna wojna. Czy do niej dojdzie, czy będzie miała wtedy wymiar lokalny czy globalny? To zależy od kalkulacji Kremla. Ukraina jest głównym celem Władimira Putina od wielu lat. Pytanie, czy w imię rzucenia jej na kolana, rosyjski prezydent gotów jest zaryzykować znaczne straty wojenne, ale też być może nieodwracalne straty polityczne [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/kuczynski-ukraina-ostatnia-bitwa-putina/">Ukraina. Ostatnia bitwa Putina?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 12</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Na wschodzie Europy dojrzewa kolejna wojna. Czy do niej dojdzie, czy będzie miała wtedy wymiar lokalny czy globalny? To zależy od kalkulacji Kremla. Ukraina jest głównym celem Władimira Putina od wielu lat. Pytanie, czy w imię rzucenia jej na kolana, rosyjski prezydent gotów jest zaryzykować znaczne straty wojenne, ale też być może nieodwracalne straty polityczne i ekonomiczne na skutek reakcji Zachodu?</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Żadna część imperium rosyjskiego i sowieckiego nie odegrała większej i ważniejszej roli w rosyjskiej strategii wobec Europy niż Ukraina. Kraj ten jest kluczowy dla rosyjskiego bezpieczeństwa z wielu powodów: jego wielkość i populacja, położenie pomiędzy Rosją a innymi głównymi potęgami europejskimi, rola centrum imperialnej gospodarki rosyjskiej i sowieckiej, głębokie kulturowe, religijne i językowe związki z Rosją, a zwłaszcza historia Kijowa jako kolebki ruskiej państwowości. Nic dziwnego, że gdy Putin doszedł do władzy, jednym z głównych celów jego polityki „odbudowy mocarstwowości” było uzyskanie trwałego wpływu Rosji na Ukrainę. Za rządów Leonida Kuczmy mógł być pewny przynajmniej tego, że Kijów nie pomaszeruje na zachód. Ale już „pomarańczowa rewolucja” w 2004 roku była poważnym ostrzeżeniem dla Kremla. Po kilku latach udało się osadzić nad Dnieprem promoskiewską ekipę (szczególnie prezydenta Wiktora Janukowycza), ale rok 2014 okazał się dla Rosji porażką. Tak, porażką, mimo aneksji Krymu i zajęcia części Donbasu. Bo Ukraina jako całość stała się wrogiem Rosji. Kolejne lata tylko umacniały prozachodnią i antyrosyjską politykę Kijowa. Jeśli Putin myślał, że tlący się wciąż konflikt w Donbasie i szantaż gospodarczy (przede wszystkim energetyczny) zmuszą Ukrainę do ustępstw, to się mylił. Układ sił na Zachodzie też nie sprzyjał agresywnym działaniom. Gdy jednak w USA zmienił się prezydent, Kreml uznał, że nadchodzi dogodny czas na zmianę status quo.</p>
<div style="position: relative; height: 441.8px; overflow: hidden;"><iframe style="position: absolute; top: 0; left: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://zrzutka.pl/c44v63/widget/13" width="400" height="441.8" frameborder="0" scrolling="no"></iframe></div>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Obsesja Putina na punkcie Ukrainy osiągnęła w 2021 roku bezprecedensowy poziom. W ciągu całego roku jego wypowiedzi nabrały ostrości, jakiej nie obserwowano od 2014 roku. Polityka Rosji wobec Ukrainy po 2014 roku przyniosła bowiem efekty odwrotne do zamierzonych – doprowadziła do wzrostu nastrojów antyrosyjskich, konsolidacji społeczeństwa wokół idei obrony państwa i wzrostu poparcia dla członkostwa Ukrainy w NATO i UE. W lipcu 2021 opublikował prezydent Rosji długą rozprawę o Ukrainie, która była niczym innym jak uzasadnieniem inwazji na Ukrainę: historycznym, politycznym i bezpieczeństwa. Istotę tego długiego artykułu można sprowadzić do kilku kluczowych punktów: Ukraina nie jest i nigdy nie była niepodległym państwem; Ukraina jest niezbywalną częścią Rosji, pozbawioną odrębnej tożsamości etnicznej, kultury, religii i języka &#8211; sama jej nazwa pochodzi od rosyjskiego słowa „peryferia”; terytorialnie to, co jest obecnie niepodległą Ukrainą, nie ma żadnych podstaw w historii i składa się z ziem nabytych przez Imperium Rosyjskie i Związek Sowiecki; Ukraina zawsze prosperowała, gdy była częścią Rosji i cierpiała, gdy nią nie była; niepodległość Ukrainy zawsze była inspirowana i sponsorowana przez wrogów Rosji, którzy używali jej jako broni przeciwko Rosji.<span style="color: #000000;"><span style="font-family: Calibri, sans-serif;"><span style="font-size: small;"><sup><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote1sym" name="sdfootnote1anc">1</a></span></span></sup></span></span></span></p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Dzięki zmianom konstytucyjnym wprowadzonym w 2020 roku, Putin nie ma formalnych ograniczeń, które uniemożliwiałyby mu rządzenie Rosją do 2036 roku, a może nawet dłużej. Prezydent Rosji chce przejść do historii jako ten, który przywrócił państwu moskiewskiemu wielkość utraconą wraz z upadkiem Związku Sowieckiego. Trzeba przyznać, że Putinowi w tej sferze udało się bardzo dużo. Od przywrócenia pełnoprawnego dialogu z USA ws. zbrojeń, przez rekonkwistę obszaru posowieckiego (vide Białoruś), po odzyskiwanie wpływów w Ameryce Łacińskiej, Afryce czy Azji. Wciąż jednak największym problemem, bólem, niezałatwioną sprawą, pozostaje Ukraina. Rosja bez wpływu na Ukrainę nigdy nie będzie pełnoprawnym wielkim mocarstwem. Nie może być takim, jeśli pod Charkowem mają stacjonować oddziały NATO choćby. Kontrola nad Ukrainą daje Moskwie głębię strategiczną. Głębię, która ratowała państwo moskiewskie i w wojnie z Napoleonem Bonaparte i z Adolfem Hitlerem. Tymczasem od 2014 roku Rosja nie ma kontroli nad Ukrainą. Cóż z tego, że okupuje Krym i część Donbasu. To nie wystarcza. Putin musi odzyskać wpływ na całą Ukrainę, czyli na władze centralne w Kijowie. To się wciąż nie udało. I Putin będzie podejmował próby, póki się da, by osiągnąć ten cel. Inaczej – i wie to doskonale – nie może przejść na emeryturę w blasku „cara”, który ponownie „zebrał ziemie ruskie”.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Polityczne rozwiązanie konfliktu na wschodzie Ukrainy stało się nieosiągalne, ponieważ interpretacja przez Moskwę naprędce uzgodnionych w 2015 roku w Mińsku warunków zawieszenia broni okazała się nie do przyjęcia dla Kijowa i vice versa. Wysiłki dyplomatyczne na wysokim szczeblu, takie jak proces normandzki prowadzony przez Francję i Niemcy, konsekwentnie nie osiągały swoich celów. Zachodnie sankcje nie zdołały zmienić strategicznych kalkulacji Rosji w sprawie Ukrainy. 20 listopada w rosyjskiej prasie pojawił się znaczący artykuł autorstwa byłego doradcy prezydenta Rosji i „szarej eminencji” kremlowskiej polityki, Władisława Surkowa. Surkow przyznaje w nim, że Rosji narastają napięcia społeczne. Jednocześnie wypowiada się przeciwko „liberalnym eksperymentom” i wzywa do eksportu chaosu „w celu jego utylizacji na obcym terytorium”. Kremlowski ideolog pisze wprost, że „dla Rosji ciągła ekspansja to nie tylko jedna z idei, ale prawdziwa istota naszego historycznego istnienia”, a kraj nie wie, jak przetrwać w inny sposób. Dalej Surkow otwarcie przyznaje, że „konsensus krymski jest żywym przykładem konsolidacji społeczeństwa poprzez rozprzestrzenianie się chaosu w sąsiednim kraju”, a „skargi Brukseli i Waszyngtonu na ingerencję Moskwy [&#8230;] pokazują, że nasze państwo nie straciło imperialnych instynktów”.<span style="color: #000000;"><span style="font-family: Calibri, sans-serif;"><span style="font-size: small;"><sup><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote2sym" name="sdfootnote2anc">2</a></span></span></sup></span></span></span> Warto przypomnieć, że Surkow jest autorem planu destabilizacji Ukrainy, który ujawnili kilka lat temu hakerzy, którzy dostali się do jego skrzynki pocztowej. Zgodnie z tym planem, Surkow proponował destabilizację Ukrainy i „rozhuśtanie” społeczeństwa poprzez imitowanie zakrojonych na szeroką skalę śledztw antykorupcyjnych, osadzenie w nich rosyjskich agentów, a także organizowanie „Majdanów” przeciwko wzrostowi cen, jak też ruchów separatystycznych w regionach. Straszenie wojną wiosną 2021 roku i incydent w Cieśninie Kerczeńskiej w 2018 roku obnażyły granice zachodniego wsparcia dla Ukrainy i posłużyły jako żywe ilustracje faktu, że ani NATO jako całość, ani Stany Zjednoczone, ani żaden inny pojedynczy członek Sojuszu nie jest gotów ryzykować wojny z Rosją o Ukrainę.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Przerzucanie sił i sprzętu nad granicę Ukrainy pod pretekstem manewrów to zwyczajna praktyka wojskowa stosowana przez Rosję. Może to być demonstracja siły czy sprawdzenie nastrojów społeczności międzynarodowej. Klasyczna metoda Putina: doprowadzenie do deeskalacji poprzez eskalację. Otwarta wojna, napaść militarna na dużą skalę, oficjalna wojna państwa rosyjskiego z państwem ukraińskim (bo nie dałoby się już tego przysłonić zielonymi ludzikami jak na Krymie czy „separatystami” jak w Donbasie) jest mało prawdopodobna, co nie znaczy że niemożliwa. Zasadniczo, Rosja nie atakuje wtedy, gdy wszyscy się tego spodziewają. Choć z drugiej strony, zakładając niezwykły machiawelizm Putina, może on – i jego generałowie – uznać, że skoro wszyscy uważają, że nie zaatakuje, bo jest to spodziewany atak, to właśnie to zrobi. Sam proces gromadzenia się rosyjskich wojsk z eszelonami sprzętu, przemieszczanych w ciągu dnia, aby być lepiej widocznym, nie jest czymś nowym i zaskakującym. Jednak po raz pierwszy szef CIA przyleciał do Moskwy, aby porozmawiać z rosyjskim kierownictwem na ten temat, i najwyraźniej nie tylko na ten temat. Po drugie, wspomniane wydarzenia zaskakująco zbiegły się w czasie z pierwszym internetowym szczytem Joe Bidena i Xi Jinpinga, z którym zbyt wielu graczy wiązało zbyt duże nadzieje. Nie osiągnięto wielkich rezultatów, ale wydźwięk spotkania okazał się pozytywny. A kilka dni później ministrowie obrony Rosji i Chin podpisali mapę drogową dla współpracy wojskowej. Jak podała agencja TASS, „obie strony zgodziły się na zacieśnienie współpracy między siłami zbrojnymi obu krajów poprzez strategiczne ćwiczenia wojskowe i wspólne patrole. Generał Siergiej Szojgu i generał Wei Fenghe podkreślili nienaruszalność przyjaźni i siłę więzi między Rosją i Chinami”. W dniu szczytu Rosja przeprowadziła test broni antysatelitarnej, a w przeddzień wydarzenia Władimir Putin wystąpił na naradzie MSZ, gdzie stwierdził potrzebę „utrzymania napięcia” na Zachodzie i jednocześnie polecił Ławrowowi „poruszyć kwestię poszukiwania poważnych długoterminowych gwarancji naszego bezpieczeństwa z Rosją”.<span style="color: #000000;"><span style="font-family: Calibri, sans-serif;"><span style="font-size: small;"><sup><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote3sym" name="sdfootnote3anc">3</a></span></span></sup></span></span></span></p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Jakie są cele Kremla? Po pierwsze, zablokowanie zwiększania obecności wojskowej Zachodu na Ukrainie (czyli stanowczo za blisko Moskwy). Po drugie, zmuszenie Kijowa do wprowadzenia w życie porozumień mińskich, czego kolejni przywódcy Ukrainy unikają, wiedząc, że te ustępstwa w Donbasie to polityczne samobójstwo w oczach wyborców. Implementacja ustaleń zawartych na początku 2015 roku w stolicy Białorusi, tuż po krwawej, zwycięskiej dla Rosjan, bitwie o strategiczne Debalcewe, w kolejności określonej przez Moskwę (która nie zamierza w tej kwestii ustąpić o krok). Kreml od lat wykorzystuje – jeśli w ogóle zgadza się na spotkania – tzw. format normandzki do presji na Zachód, żeby ten z kolei wymusił na Kijowie realizację mińskich porozumień. A to by oznaczało wielki krok ku federalizacji Ukrainy poprzez przyznanie daleko idącej autonomii kontrolowanym przez Rosję „państewkom” w Donbasie, co miałoby zachęcić – jak oczekuje tego Moskwa – parę innych regionów ukraińskich do wysunięcia podobnych roszczeń. To najlepsza recepta na osłabienie Ukrainy i uczynienie z niej narzędzia polityki rosyjskiej. Powyższe dwa cele Kremla nie muszą oznaczać nieuchronnej inwazji wojskowej Rosji na Ukrainę. Sama jej groźba ma – w optyce Moskwy – doprowadzić do takiego stanu, poprzez skuteczny nacisk na Zachód. I to niewątpliwie – z punktu widzenia Rosji – byłyby największe osiągnięcia.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Jednak pozostaje też opcja siłowa. Dużo mniej prawdopodobna i niosąca nieporównanie większe ryzyko dla Rosji. Gdyby nie doszło do ustępstw Kijowa/Zachodu w kwestiach zasadniczych i generalnych, odnoszących się do przyszłego statusu Ukrainy i jej relacji z Rosją, można oczekiwać dążenia Moskwy do osiągnięcia celów o charakterze taktycznym. Mowa o skali potencjalnej interwencji militarnej. We wcześniejszych fazach konfliktu pojawiały się spekulacje, że Moskwa może próbować rozszerzyć kontrolowane przez siebie terytorium ukraińskie. Dyskusja skupiała się na możliwym przejęciu kanału z czasów sowieckich, który dostarcza kluczowe zasoby wodne na Półwysep Krymski, portowego miasta Mariupol lub pozostałego terytorium kontrolowanego przez Ukrainę wzdłuż wybrzeża Morza Azowskiego aż do Krymu, które mogłoby stworzyć „most lądowy” na półwysep. To jest jedna z możliwych opcji inwazji – w połączeniu z jednoczesnym blokowaniem portów ukraińskich na zachód od Krymu, z Odessą na czele, co miałoby skutkować odcięciem, odepchnięciem Ukrainy od Morza Czarnego. Dla Ukrainy byłby to potężny cios osłabiający definitywnie państwo, głównie w aspekcie gospodarczym. Jeszcze mniej realna jest opcja pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę. To prawda, że ukraińskie wojsko miałoby ogromne trudności z obroną przed jakąkolwiek rosyjską operacją wojskową na dużą skalę. Ale mogłoby zadać Rosjanom duże straty. Z drugiej strony, niektórzy analitycy sugerują, że Kreml mógłby przeprowadzić szybką napaść wojskową, aby złamać kręgosłup ukraińskiej armii i zmusić ją do odwrotu za Dniepr. W ten sposób Kreml uzyskałby kontrolę nad tym, co powszechnie określa się mianem „lewobrzeżnej Ukrainy”, w tym nad historyczną częścią Kijowa, która w ocenie Putina stanowi niezbywalną część wielkiego państwa rosyjskiego. Przypuszczalnie Kreml mógłby nawet spróbować zainstalować w Kijowie marionetkowy rząd. W wariancie minimum &#8211; najbardziej prawdopodobnym – Rosja uderzy militarnie poprzez lokalną ofensywę „separatystów” w Donbasie, której celem byłoby wyraźne przesunięcie linii frontu. Taka operacja miałaby w intencji Moskwy upokorzyć władze ukraińskie oraz zaalarmować państwa zachodnie, które w celu zatrzymania walk uruchomiłyby działania dyplomatyczne. Ceną za ich powodzenie byłyby ustępstwa Kijowa – co najmniej faktyczna zgoda na realizację politycznych warunków porozumień mińskich w interpretacji Kremla.<span style="color: #000000;"><span style="font-family: Calibri, sans-serif;"><span style="font-size: small;"><sup><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote4sym" name="sdfootnote4anc">4</a></span></span></sup></span></span></span><a href="#sdfootnote4sym" name="sdfootnote4anc"> </a>20 listopada generała Kirył Budanow, szef wywiadu wojskowego Ukrainy, powiedział w wywiadzie dla „Military Times”, że ma dowody na rosyjskie plany zaatakowania Ukrainy w styczniu-lutym 2022. Według niego, inwazja obejmie naloty, ataki artylerii i pojazdów opancerzonych, a następnie lądowanie wojsk w Odessie i Mariupolu. Dzień wcześniej minister obrony Ukrainy Aleksiej Reznikow, po spotkaniu z szefem Pentagonu, potwierdził, że dane wywiadowcze o zagrożeniach ewentualnym atakiem Moskwy, które uzyskała Ukraina, pokrywają się z danymi zebranymi przez USA i Wielką Brytanię.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Na początku grudnia przy granicach z Ukrainą, na anektowanym Krymie i w samozwańczych republikach w Donbasie znajdowało się 94 000 rosyjskich wojskowych. Wciąż mniej, niż w apogeum wiosennego straszenia wojną przez Rosję (100 000 – 120 000). Większy niepokój niż liczba, muszą budzić inne doniesienia na temat aktywności rosyjskich sił zbrojnych. Choćby dodatkowe przerzucanie oddziałów na przykład z Syberii. Regularna wojna na pełną skalę oznacza jednak konieczność zbudowania solidnych łańcuchów logistycznych (jednym z ostrzeżeń przed nadciągającą wojną jest dyslokacja szpitali polowych w pobliżu teatru działań wojennych – czego do początku grudnia na pograniczu rosyjsko-ukraińskim nie zaobserwowano). No i należy podkreślić, że nawet 100 000 rosyjskiego wojska gotowego do uderzenia to wciąż za mało, by ryzykować wielką wojnę z Ukrainą, której siły zbrojne liczą ponad 200 000 ludzi. Zagrożenie pojawiło się na trzech kierunkach: biełgorodzkim i woroneskim, rostowskim i krymskim. Wszystko będzie zależało od skali i celów operacji rosyjskiej. Jeśli Moskwa pójdzie na wariant maksimum, to będzie uderzenie ze wszystkich możliwych kierunków, w tym dywersyjne działania z Naddniestrza i Białorusi. Jeśli mają to być uderzenia punktowe, sytuacja będzie wyglądała inaczej. Na przykład, aby osiągnąć cel uzyskania dostępu do zasobów wody w dolnym biegu Dniepru dla Krymu, wystarczy uderzenia powietrzne i działanie dywersyjne wojsk desantowych. Krym mimo wszystko trudno uznać za jeden z głównych kierunków potencjalnej ofensywy – przede wszystkim z powodów geograficznych. Trudno by było przedrzeć się dużym siłom rosyjskim przez wąski przesmyk lądowy. Kijów brać musi pod uwagę także silne lądowe uderzenie w kierunku południowo-wschodnim mające na celu odcięcie dużych sił ukraińskich stacjonujących w rejonie Donbasu i zamknięcie ich w „kotle”. Największe zagrożenie dla Ukrainy czai się jednak w powietrzu. Ukraiński system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej jest przestarzały. Rosjanie mogą swoimi pociskami balistycznymi i manewrującymi, od Iskanderów i Kalibrów po Ch-55 siać ogromne spustoszenie w ośrodkach dowodzenia, strategicznych elementach infrastruktury, jak choćby elektrownie atomowe oraz miejscach koncentracji wojsk.<span style="color: #000000;"><span style="font-family: Calibri, sans-serif;"><span style="font-size: small;"><sup><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote5sym" name="sdfootnote5anc">5</a></span></span></sup></span></span></span></p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Oczywiście problem Ukrainy nie jest rozpatrywany na Kremlu w oderwaniu od innych kwestii polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Dlatego jeśli druga już w 2021 roku operacja straszenia wojną nie przyniesie konkretnych wyników na samym odcinku ukraińskim, to Putin zechce to wykorzystać do osiągnięcia innych zysków. Skoro nie da się – przynajmniej na razie – wciągnąć Ukrainy z powrotem do rosyjskiej strefy wpływów, to trzeba przynajmniej zadbać, żeby w tym czasie nie związała się mocniej z Zachodem. Stąd w retoryce Kremla pojawiła się kwestia współpracy NATO z Kijowem – sam Putin zaczął mówić o „czerwonej linii”, czyli pojawieniu się infrastruktury/oddziałów Sojuszu Północnoatlantyckiego na terytorium Ukrainy. Warto podkreślić: nie chodzi już o samo członkostwo Ukrainy w NATO, ale o sam fakt bliższej współpracy. Putin i inni rosyjscy przywódcy wciąż wydają się szczerze zaniepokojeni możliwością, że Ukraina może w końcu wstąpić do NATO, nawet jeśli zachodni przywódcy, tacy jak Biden, powiedzieli, że w tej kwestii nie ma o czym mówić. Dla Kremla bardziej istotny jest fakt, że ukraińskie zdolności obronne będą prawdopodobnie stale rosły bez względu na to, co stanie się na drodze do członkostwa w NATO. To właśnie w kontekście Ukrainy prezydent Władimir Putin mówił 1 grudnia, że Rosja będzie nalegać w rozmowach z USA i NATO na opracowanie porozumień, które wykluczałyby rozszerzenie Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschód i rozmieszczanie w pobliżu granic Rosji „zagrażających jej systemów uzbrojenia”. Putin zaproponował krajom zachodnim, by „rozpocząć merytoryczne rozmowy na ten temat”. Podkreślił, że Rosja chce, by te gwarancje bezpieczeństwa miały formę prawną, a nie były „ustnymi deklaracjami”, których &#8211; jego zdaniem &#8211; państwa zachodnie wcześniej nie dotrzymały<span style="color: #000000;"><span style="font-family: Calibri, sans-serif;"><span style="font-size: small;"><sup><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote6sym" name="sdfootnote6anc">6</a></span></span></sup></span></span></span><a href="#sdfootnote6sym" name="sdfootnote6anc"></a>. Dwa dni później do tematu wrócił doradca prezydenta Rosji ds. polityki zagranicznej. Jurij Uszakow nie wykluczył, że jednym z tematów podczas planowanej rozmowy Władimira Putina z przywódcą USA Joe Bidenem będzie kwestia gwarancji nierozszerzania NATO na wschód, których domaga się Rosja. Uszakow podkreślił, że Rosji potrzebne są gwarancje w formie dokumentu, dotyczące nierozszerzania NATO na wschód. &#8211; Teraz, uwzględniając napiętą sytuację, pojawia się kwestia pilnej potrzeby zapewnienia nam odpowiednich gwarancji. Po prostu dalej ta sytuacja nie może trwać &#8211; oświadczył Uszakow<span style="color: #000000;"><span style="font-family: Calibri, sans-serif;"><span style="font-size: small;"><sup><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote7sym" name="sdfootnote7anc">7</a></span></span></sup></span></span></span><a href="#sdfootnote7sym" name="sdfootnote7anc"></a>. Oczywiście takie pretensje Rosji spotkały się z natychmiastowym odporem. &#8211; Ukraina stanowczo odrzuca możliwość wszelkich zobowiązań, których jako „gwarancji” żąda Rosja, w tym porzucenia planów przystąpienia do NATO &#8211; powiedział 3 grudnia ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba. Rezygnacja z planów członkostwa „nie jest dla nas opcją” &#8211; oświadczył szef ukraińskiej dyplomacji<span style="color: #000000;"><span style="font-family: Calibri, sans-serif;"><span style="font-size: small;"><sup><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote8sym" name="sdfootnote8anc">8</a></span></span></sup></span></span></span><a href="#sdfootnote8sym" name="sdfootnote8anc"></a>. Podobne stanowisko zajęły m.in. USA (ustami Blinkena) i NATO (ustami Stoltenberga).</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Co przemawia za siłowym scenariuszem Rosji? Zniecierpliwienie Putina? Tak, ale to nie jest coś, co pojawia się dziś. Umacnianie przez Ukrainę niepodległości i związków z Zachodem? Tak, ale to też jest proces trwający od lat. Cóż więc jest decydującym czynnikiem, jeśli mowa o ataku militarnym Rosji? Otóż jeszcze nigdy, od momentu objęciu władzy przez Putina, sytuacja międzynarodowa tak bardzo nie sprzyjała realizacji tak zuchwałego scenariusza, jak otwarta inwazja na Ukrainę. W USA za rywala Putin ma teraz słabego Joe Bidena otoczonego przez ludzi odradzających konfrontację z Moskwą. W Niemczech odeszła co prawa Angela Merkel, ale nowy rząd jest pod dużym wpływem prorosyjskiej SPD, kanclerz i prezydent to socjaldemokraci. We Francji rozpędza się kampania wyborcza, w której chcącemu budować z Putinem nową architekturę bezpieczeństwa w Europie Emmanuelowi Macronowi szyki mają próbować pokrzyżować Marine Le Pen, która jeszcze chyba nie spłaciła kredytu w banku związanym z Rosją, oraz niejaki Zemmour, którego też trudno uznać z polityka krytycznego wobec Moskwy.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Rosja jednocześnie nie zrezygnuje z metod hybrydowych, dlatego należy się spodziewać destabilizacji politycznej na Ukrainie. Kryzys polityczny może zostać wygenerowany wokół braku zaufania społeczeństwa do prezydenta Zełenskiego i jego otoczenia, konfliktu prezydenta z oligarchami (choćby sprawa rzekomego planu puczu powiązanego z Rinatem Achmetowem) oraz protestów społecznych związanych z wysokimi opłatami za usługi komunalne i przerwami w dostawach ciepła i energii elektrycznej. Rosja straszy wojną, ale jednak chce eskalować inne czynniki osłabiające Ukrainę, a mające doprowadzić do oczekiwanego efektu. Choćby ograniczenie lub wstrzymanie dostaw surowców energetycznych.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY"><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 4(6)/2021.</em></p>
<p><em>[Grafika: pixabay.com]</em></p>
<p>_______________________________</p>
<div id="sdfootnote1">
<p><a href="#sdfootnote1anc" name="sdfootnote1sym">1</a> Eugen Rumer, Andrew S. Weiss, <em>Ukraine: Putin’s Unfinished Business</em>, Carnegie Endowment, <a href="https://carnegieendowment.org/2021/11/12/ukraine-putin-s-unfinished-business-pub-85771">https://carnegieendowment.org/2021/11/12/ukraine-putin-s-unfinished-business-pub-85771</a> (dostęp: 03.12.2021)</p>
</div>
<div id="sdfootnote2">
<p><a href="#sdfootnote2anc" name="sdfootnote2sym">2</a> Kseniya Kirillova, <em>Russian Ideologists Call for External Expansion: What Can Ukraine Expect?</em>, Eurasia Daily Monitor Volume: 18 Issue: 180 <a href="https://jamestown.org/program/russian-ideologists-call-for-external-expansion-what-can-ukraine-expect/">https://jamestown.org/program/russian-ideologists-call-for-external-expansion-what-can-ukraine-expect/</a> (dostęp: 3 grudnia 2021).</p>
</div>
<div id="sdfootnote3">
<p><a href="#sdfootnote3anc" name="sdfootnote3sym">3 </a>Dmitrij Trenin, <em>Российские войска на украинской границе: причины и цели</em>, <a href="https://carnegie.ru/commentary/85872">https://carnegie.ru/commentary/85872</a> (dostęp: 3 grudnia 2021)</p>
<p><a href="#sdfootnote4anc" name="sdfootnote4sym">4 </a>Marek Menkiszak, <em>Ukraiński dylemat Rosji: strategia Moskwy wobec Kijowa</em>; <a href="https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/komentarze-osw/2021-11-19/ukrainski-dylemat-rosji-strategia-moskwy-wobec-kijowa">https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/komentarze-osw/2021-11-19/ukrainski-dylemat-rosji-strategia-moskwy-wobec-kijowa</a> (dostęp: 3 grudnia 2021)</p>
</div>
<div id="sdfootnote5">
<p><a href="#sdfootnote5anc" name="sdfootnote5sym">5 </a><em>Вторжение вопреки морозам и риск «бойни». Украина озвучила новые детали возможного нападения РФ: что планирует Кремль и как реагирует мир</em>; <a href="https://nv.ua/world/geopolitics/rossiya-gotovitsya-napast-na-ukrainu-kogda-dannye-razvedki-minoborony-novosti-ukrainy-50197437.html">https://nv.ua/world/geopolitics/rossiya-gotovitsya-napast-na-ukrainu-kogda-dannye-razvedki-minoborony-novosti-ukrainy-50197437.html</a> [dostęp: 3 grudnia 2021]</p>
</div>
<div id="sdfootnote6">
<p><a href="#sdfootnote6anc" name="sdfootnote6sym">6</a> Putin: <em>Rosja chce umów o nierozszerzaniu NATO na wschód</em>, PAP, 1 grudnia 2021.</p>
</div>
<div id="sdfootnote7">
<p><a href="#sdfootnote7anc" name="sdfootnote7sym">7 </a>Kreml: <em>Putin w rozmowie z Bidenem może poruszyć temat gwarancji nierozszerzenia NATO na wschód</em>, PAP, 3 grudnia 2021.</p>
</div>
<div id="sdfootnote8">
<p><a href="#sdfootnote8anc" name="sdfootnote8sym">8 </a><em>Szef MSZ Ukrainy: odrzucamy możliwość zobowiązania się do niewstępowania do NATO</em>, PAP, 3 grudnia 2021.</p>
</div>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/kuczynski-ukraina-ostatnia-bitwa-putina/">Ukraina. Ostatnia bitwa Putina?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Druga Wojna Karabaska</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/druga-wojna-karabaska/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Grzegorz Kuczyński]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2021 10:33:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[arcach]]></category>
		<category><![CDATA[armienia]]></category>
		<category><![CDATA[azerbejdżan]]></category>
		<category><![CDATA[górny]]></category>
		<category><![CDATA[karabach]]></category>
		<category><![CDATA[konflikt]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>
		<category><![CDATA[wojsko]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=2925</guid>

					<description><![CDATA[<p>Trwała 44 dni i zakończyła się bezdyskusyjnym zwycięstwem Azerbejdżanu. Dla wielu zaskakująco łatwym. Co o tym zdecydowało? Przewaga technologiczna, skuteczna taktyka oraz wsparcie Turcji przy jednoczesnym braku takiego wsparcia Rosji dla Armenii. Azerbejdżan i Turcja były od początku zdeterminowane, by przeć naprzód i zajmować kolejne tereny. Armenia od początku była zepchnięta do defensywy, a dość [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/druga-wojna-karabaska/">Druga Wojna Karabaska</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 9</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p align="JUSTIFY">Trwała 44 dni i zakończyła się bezdyskusyjnym zwycięstwem Azerbejdżanu. Dla wielu zaskakująco łatwym. Co o tym zdecydowało? Przewaga technologiczna, skuteczna taktyka oraz wsparcie Turcji przy jednoczesnym braku takiego wsparcia Rosji dla Armenii.</p>
<p align="JUSTIFY">Azerbejdżan i Turcja były od początku zdeterminowane, by przeć naprzód i zajmować kolejne tereny. Armenia od początku była zepchnięta do defensywy, a dość szybka deklaracja Kremla oznaczająca, że Erywań będzie samotnie stawał przeciwko Azerom i stojącej za nimi potężnej Ankarze, musiała jeszcze bardziej osłabić ducha walki Ormian (pomijając już wszystko inne związane z bezczynnością głównego sojusznika). Moskwa skorzystała z klauzul w umowach sojuszniczych z Armenią, w tym zapisów z Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) nie obejmujących gwarancjami sojuszniczymi obszaru poza Armenią właściwą, i stała z bronią u nogi przyglądając się kolejnym porażkom nielubianego na Kremlu rządu Nikola Paszyniana. Wydaje się, że rozpoczynając wojnę Azerbejdżan zakładał taką właśnie neutralność Moskwy. Stąd też manifestacyjne korzystanie z pomocy wojskowej Turków: choćby pozostanie w bazie w Gandży po letnich manewrach kilku tureckich F-16. Skutecznie podczas wojny odstraszały one armeńskie lotnictwo – w efekcie Erywań nawet nie próbował użyć niedawno pozyskanych od Rosji samolotów przechwytujących Su-30. Dziś zresztą wiemy, że Ormianie nie mogli użyć znacznej części pozyskanego od Rosjan uzbrojenia właśnie na skutek działań Moskwy (na przykład zwłoka w dostarczeniu amunicji), która nie chciała, żeby doszło do bezpośredniego starcia militarnego Armenii z Turcją. Bo to by postawiło Rosję w arcytrudnym położeniu – jeśli pamiętamy, co było celem Moskwy (i co osiągnęła rozejmem z 9 listopada).</p>
<p align="JUSTIFY"><strong>Petroarmia Alijewa</strong></p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">W rankingu porównującym militarne potencjały państw świata Global Firepower 2020 Azerbejdżan zajmuje 64. miejsce, zaś Armenia 111. Oczywiście od dekad mówi się, że to Ormianin jest dużo bitniejszym żołnierzem, niż Azer. Ale w dzisiejszych czasach ważniejsze stają się pieniądze i technologie. W 2014 roku Azerbejdżan wydawał na armię 5,1 proc. PKB, zaś Armenia 4,29 proc. &#8211; przy czym PKB Armenii było znacznie mniejsze. W tym stuleciu wojskowy budżet Azerbejdżanu był średnio 3-5 razy większy od budżetu wojskowego Armenii. A były i takie lata, gdy wydatki azerbejdżańskie na armię okazywały się większe, niż cały (!) budżet państwowy Armenii. W ostatnich kilku latach Baku zmniejszyło jednak zakupy broni – ale tylko dlatego, że uzyskało już armię wystarczająco zmodernizowaną i wyposażoną w nowoczesne uzbrojenie. Dopiero rok temu Azerowie znów zaczęli intensywnie kupować broń od Turcji. Eksport broni z Turcji do Azerbejdżanu wzrósł sześciokrotnie, do 36 mln dolarów w sierpniu i 77 mln dolarów we wrześniu 2020 roku. Najważniejszą pozycją na liście tych zakupów „last minute” były bojowe drony Bayraktar. Wcześniej Azerbejdżan zakupił już w Izraelu drony-kamikadze oraz precyzyjne systemy rakietowe, a od Rosji ciężkie miotacze ognia TOS-1A Sołncepek, pojazdy bojowe piechoty BMP-3, dywizjon samobieżnych dział Msta-S, dwa dywizjony rakietowej obrony przeciwlotniczej S-300 i kilka systemów obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu Tor. Azerbejdżan nigdy nie ukrywał, że nie zostawi Górskiego Karabachu i otaczających go terenów w rękach Ormian. Wybuch wojny na dużą skalę był kwestią czasu – wszak po to reżim Ilhama Alijewa wydawał miliony petrodolarów na broń.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Wydaje się, że w Erywaniu zrozumiano to zbyt późno. Do tego dostrzeżono dwuznaczną postawę Moskwy – co było sygnałem alarmowym, że pomoc wojskowa Rosji wcale nie musi być tak oczywista w razie starcia z Azerbejdżanem. Zresztą niewiele Armenia mogła tu zrobić – gospodarczo jest dużo słabsza od Azerbejdżanu. Od połowy tej dekady Erywań jednak zaczął wydawać więcej na zbrojenia. Według szacunków renomowanego sztokholmskiego instytutu SIPRI, import zbrojeniowy Armenii w latach 2014-2019 był trzy i pół raz większy niż w latach 2009-2014. Zakupiono systemy rakietowe Smiercz, dużą ilość broni przeciwpancernej, przenośne systemy rakietowe przeciwlotnicze, systemy Tor oraz dywizjon rakiet Iskander-E. Ale były też zakupy budzące zdziwienie, a nawet krytykę. Choćby zakup w 2019 roku czterech Su-30SM. Te ciężkie myśliwce, szybsze i mające większą siłę ognia niż azerbejdżańskie MiG-29, w czasie walk nad Karabachem nie na wiele się przydały.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Już latem doszło do starć wojennych na granicy azerbejdżańsko-armeńskiej, na północ od Karabachu, i jak się wydaje, było to coś w rodzaju próby generalnej przed wrześniową eskalacją. Zaraz potem zresztą oba kraje przeprowadziły ćwiczenia wojskowe ze swoimi sojusznikami. Wojska armeńskie współuczestniczyły w rosyjskich manewrach strategicznych Kaukaz-2020. Z kolei Azerbejdżan ćwiczył z Turcją. Od 29 lipca do 10 sierpnia, w ramach ćwiczeń, na lotnisku Gandża stacjonowały tureckie myśliwce. Część z nich pozostała. Należy jednak zaznaczyć, że w tej wojnie samolotów i śmigłowców pilotowanych przez ludzi obie strony używały niewiele. Po prostu jedni i drudzy obawiali się skuteczności obrony przeciwlotniczej wroga. Armenia nie ma zorganizowanego systemu obrony przeciwlotniczej. To przekracza jej możliwości finansowe. Stacjonujące w Karabachu baterie przeciwlotnicze przygotowane były na walkę ze śmigłowcami uderzeniowymi i samolotami wielozadaniowymi. Tymczasem ich wrogiem okazały się niewielkie drony.</p>
<p align="JUSTIFY">Nie było dla nikogo tajemnicą, że Azerbejdżan od lat intensywnie rozbudowuje swój potencjał militarny, korzystając ze strumienia petrodolarów zapełniającego budżet państwa. Mimo wszystko jednak, mając w pamięci zarówno wojnę z początku lat 90. XX w., jak i ostatnie starcia (choćby w 2016 roku) obu państw, mało kto spodziewał się, że Baku uzyska tak wyraźną przewagę w polu w wojnie toczącej się do 27 września do 9 listopada. Czy Azerbejdżan pokonał Armenię tylko dzięki przewadze finansowej, przekładającej się na pozyskanie lepszych typów uzbrojenia i sprzętu?</p>
<p align="JUSTIFY"><strong>Drony i taktyka</strong></p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Kampania zaczęła się 27 września od wzajemnego ostrzału w pięciu rejonach. Na północy: w rejonie pasma górskiego Murowdag i miejscowości Tałysz i Mardakert (Agdere) kontrolowanych przez Ormian. Na południu: w rejonach dżebrailskim i fizulinskim. Obie strony zarzucały sobie rozpoczęcie walk, ale nie ma wątpliwości, że to Azerbejdżan był inicjatorem tej wojny. Na froncie północnym atakował 1. Korpus generała Hikmeta Hasanowa, a na południu – dwa korpusy, jeden pod dowództwem generała Hikmeta Mirzajewa, drugi pod wodzą generała Maisa Barchudarowa. Początkowo przez szereg dni zacięte walki toczyły się wzdłuż linii rozgraniczenia i Azerowie nie byli w stanie zdobyć większych terenów. Dopiero 9 października padło miasto Dżebrail – stolica jednego z siedmiu rejonów azerbejdżańskich otaczających Górski Karabach, które siły armeńskie zajęły w wojnie 1992-1994. Opustoszałe miasto (Ormianie uciekli), w czasie walk zostało kompletnie zniszczone. Żeby zająć Dżebrail, armia azerbejdżańska pokonała 20 km w aż dwa tygodnie – co pokazuje, że w pierwszej fazie kampanii trudno było mówić o jakimś blitzkriegu. Parę dni później padł jednak Hadrut, co było ważne o tyle, że to miasto rejonowe już w granicach samego Górskiego Karabachu. Było to też pierwsze miasto zajęte przez siły azerbejdżańskie, w którym pozostała ludność cywilna. Po zdobyciu Hadrut ofensywa azerbejdżańska przyspieszyła, zaś Ormianie wycofywali się coraz szybciej. Stosunkowo małe, ale ruchliwe grupy azerbejdżańskiej piechoty z lekko opancerzonymi zmodernizowanymi przez Izraelczyków czołgami były wspierane przez tureckie drony atakujące Bayraktar TB2, amunicję krążącą izraelskiej produkcji oraz artylerię dalekiego zasięgu i systemy rakietowe. Dokładne doniesienia o pozycjach wroga dostarczały w czasie rzeczywistym drony izraelskie i tureckie.</p>
<p align="JUSTIFY"><span lang="pl-PL">Armia Alijewa pokonała siły armeńskie przełamując południowy odcinek frontu i zdobywając powoli, ale nieprzerwanie – marszem na zachód – tereny w ramach manewru oskrzydlającego w dolinie rzeki Aras, tuż nad granicą irańską. Osiągnąwszy granicę właściwej Armenii, wojska azerbejdżańskie skierowały się na północ, ku górom Karabachu, omijając leżące bardziej na wschód główne umocnienia armeńskie i zmuszając przeciwnika do walki na otwartym polu. Po Dżebrail i Hadrucie, padły F</span><span lang="pl-PL">ü</span><span lang="pl-PL">zuli, Zengilan, Kubatły. Celem tego natarcia było miasto Laczin, przez które biegnie droga łącząca Szuszę i Stepanakert z Armenią, a także sama Szusza. Oba miasta leżą na szczytach gór. Azerbejdżan nie mógł więc użyć ciężkiego sprzętu. Użył lekkich pododdziałów piechoty i specjalsów, którzy przeszli do Szuszy pokonując góry. </span>Azerowie przyjęli bowiem dobrą taktykę. Od pierwszych godzin wojny polowali na armeńskie mobilne systemy obrony przeciwlotniczej. Azerbejdżańskie dowództwo poświęciło w tym celu całą flotę zacofanych technologicznie, zakupionych od Ukrainy dwupłatów AN-2 – sterowanych zdalnie na niskim pułapie. Podczas gdy Ormianie chwalili się zestrzelonymi latającymi na niskim pułapie AN-2, drony produkcji tureckiej, czy izraelskiej operujące na wyższym pułapie identyfikowały pozycje obrony przeciwlotniczej i z łatwością je niszczyły. Artyleria i wyrzutnie rakietowe współdziałające z dronami pustoszyły pozycje Ormian.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Siły armeńskie były zdezorientowane, ale natarcie azerbejdżańskie w kierunku Laczin zostało jednak zatrzymane w wąwozie na południe od miasta. Tymczasem inna kolumna pomaszerowała z miasta Hadrut w stronę starożytnej stolicy Karabachu – górskiego miasta-fortecy Szusza. 8 listopada Alijew z euforią ogłosił: „Szusza jest nasza!”. Zajmując to miasto Azerbejdżan przechwycił główny szlak komunikacji ze Stepanakertu do Laczin i dalej Armenii. W tym momencie siły armeńskie – zaszokowane precyzyjnymi uderzeniami wroga na ich centra dowodzenia i łączności – były w dużym stopniu zdemoralizowane. Jak przyznał później Paszynian, nawet 25 000 żołnierzy zajmujących główne pozycje obronne na wschód od Stepanakertu, mogło być szybko okrążonych i zmuszonych do poddania. Aby ich ocalić, jak powiedział Paszynian, był on zmuszony poddać całą „buforową strefę bezpieczeństwa”, Szuszę i inne części Karabachu już zajęte przez nacierających Azerów. 9 listopada ogłoszono porozumienie Putina, Paszyniana i Alijewa kończące działania wojenne.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY"><strong>Turecki czynnik</strong></p>
<p align="JUSTIFY"><span lang="pl-PL">Militarne sukcesy Azerbejdżanu były dla wielu zaskoczeniem. Przyjmowano, że armia armeńska i separatyści karabascy okopali się tak dobrze, że będą w stanie odeprzeć atak azerbejdżański. Tak jak wiosną 2016 roku. Wydawało się, że rozpoczęte 27 września boje zakończą się podobnie do wcześniejszych eskalacji konfliktu, choćby i tej z lata tego roku. Azerowie zdołają zdobyć parę kilometrów kwadratowych i jedno czy dwa wzniesienia, po czym ogłoszą sukces, a ogień zostanie wstrzymany. Stało się inaczej. </span>O zwycięstwie Azerbejdżanu zdecydowały trzy czynniki: przewaga technologiczna, użyta taktyka, wsparcie Turcji.</p>
<p align="JUSTIFY">Karabach to kolejne pole bitewne – po Syrii i Libii – gdzie systemy przeciwlotnicze made in Russia okazały się mało skuteczne przeciwko niewielkim i wolnym dronom. I nic w tym dziwnego. Wszak mające źródła jeszcze w latach 80. XX w., najbardziej nowoczesne systemy, jakimi dysponuje Armenia, czyli S-300 i Buk-M1, konstruowano z myślą o namierzaniu i niszczeniu szybko poruszających się celów, od samolotów po rakiety. Azerbejdżańskie drony bezkarnie latały nad pozycjami armeńskimi także dlatego, że Armenia nie dysponuje sprzętem do walki elektronicznej zdolnym zakłócać łączność między dronami a ich stacjami sterującymi. Dopiero w samej końcówce wojny Rosja użyła swojego systemu Krasucha z bazy w Giumri (Armenia) do przeszkodzenia azerbejdżańskim dronom wykonania głębszego rozpoznania terytorium Armenii. Kolejną technologiczną przewagą Azerbejdżanu było użycie amunicji krążącej izraelskiego producenta Harop. Podczas gdy Armenia w 95 proc. polegała na rosyjskim uzbrojeniu, Azerbejdżan zdywersyfikował swój arsenał, kupując broń w Izraelu i Turcji. Za petrodolary Baku zakupiło też z Hiszpanii systemy antyradarowe, a z Czech samobieżne haubice DANA. Kluczowe było jednak zakupienie tureckich dronów Bayraktar. Każdy z nich uzbrojony może być w cztery rakiety – również produkcji tureckiej (sterowane laserowo MAM).</p>
<p align="JUSTIFY">Azerbejdżańska armia, aktywnie wspomagana przez Turcję, okazała się dużo lepiej uzbrojona i lepiej zorganizowana, niż armia armeńska. Azerbejdżanie od pierwszego do ostatniego dnia wojny mieli inicjatywę, a zmobilizowane armeńskie rezerwy okazały się nie gotowe do współczesnej wojny, ani technologicznie, ani psychologicznie. T<span lang="pl-PL">ureccy wojskowi bezpośrednio koordynowali działania dronów Bayraktar TB2 w strefie działań wojennych. Co najmniej od lipca w Baku miał przebywać turecki generał za to odpowiedzialny. Wg gazety „Wzgljad” azerbejdżańska armia była de facto podporządkowana 200 tureckim doradcom wojskowym, którzy z kolei raportowali bezpośrednio do Ankary. </span><span lang="pl-PL">Zdaniem niektórych ekspertów, w działaniach azerbejdżańskiej armii można było dostrzec styl tureckiej armii, która wykorzystywała taką taktykę w 2018 roku podczas działań w północnej Syrii. Nie było frontalnego ataku z udziałem ciężkich sił, ale „sprawdzanie bojem” słabych punktów wroga i po ich identyfikacji koncentracja uderzenia na takim odcinku.</span></p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Azerbejdżan wybrał na decydujące uderzenie kierunek południowy nieprzypadkowo. Inaczej, niż na górzystej północy, tutaj duża część terenu była równinna. Po drugie, północ, bliżej Stepanakertu, była priorytetowo traktowana przez Ormian. Tam były mocniejsze fortyfikacje i więcej oddziałów. Południe traktowano jako kierunek drugorzędny. Tutaj obrona była dużo słabsza. W obronie karabaskiej były dwa słabe punkty. Na południu właśnie, oraz w rejonie agdamskim. Na południu równinę rozciągającą się od linii rozgraniczenia do rejonu hadruckiego można było obronić tylko przy poważnych umocnionych liniach oraz polach minowych. Wywiad azerbejdżański wiedział jednak doskonale, że nie tam ani jednego, ani drugiego.</p>
<p align="JUSTIFY">Przed ostatnią wojną powszechne było przeświadczenie o znacznie wyższym poziomie przygotowania taktycznego armii armeńskiej. To Ormianie mieli lepiej wyszkolonych oficerów, bardziej zmotywowanych żołnierzy, bardziej elastyczne w podejmowaniu decyzji dowództwo. Okazuje się, że Azerbejdżan znalazł na to sposób. To właśnie masowe zastosowanie dronów pozwoliło po pierwsze rozpoznać pozycje armeńskie, a po drugie ustalić miejsca dyslokacji rezerw. To pozwoliło na celny i intensywny ostrzał artyleryjskie tych celów. Artyleria, systemy rakietowe z amunicją krążącą, pociski LORA – to wszystko pozwoliło niszczyć mosty i drogi łączące punkty koncentracji rezerw z frontem. Pozbawione wsparcia frontowe oddziały prędzej czy później musiały się cofać. Taka taktyka okazała się skuteczna także w terenie górzystym, który Ormianie uważali za łatwy od obrony (dotychczasowe doświadczenia wojenne to potwierdzały). Korzystając z dominacji w powietrzu Azerowi odcinali kolejne punkty oporu od wsparcia – najbardziej spektakularną taką operacją było zdobycie Szuszy, które przesądziło o militarnej klęsce Armenii.</p>
<p><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 2(2)/2020.</em></p>
<p><em>[Grafika: Russian peacekeepers and Azerbaijani military personnel near Vank village; Autor: Минобороны России]</em></p>
<p><iframe id="fm-fc-f-u0c877fusq" style="min-height: 586px;" src="https://forms.freshmail.io/f/zvsi5q1c2z/u0c877fusq/index.html" width="100%" frameborder="0" marginwidth="0" marginheight="0"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/druga-wojna-karabaska/">Druga Wojna Karabaska</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Demograficzny koszmar Putina</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/demograficzny-koszmar-putina/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Grzegorz Kuczyński]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 15 Jan 2021 13:28:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[demografia]]></category>
		<category><![CDATA[dzietność]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys demograficzny]]></category>
		<category><![CDATA[putin]]></category>
		<category><![CDATA[rosja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=2823</guid>

					<description><![CDATA[<p>Stopniowe zmniejszanie liczby mieszkańców, wyludnianie pewnych obszarów, ucieczka ludzi ze wsi do wielkich miast, wzrost odsetka ludności muzułmańskiej, największy spadek wśród etnicznych Rosjan – to tylko część demograficznych kłopotów, z jakimi boryka się dziś Rosja. Podejmowane przez reżim Władimira Putina próby odwrócenia niekorzystnych trendów nie działają. Choć nie można całą wina obciążać polityki obecnych władz [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/demograficzny-koszmar-putina/">Demograficzny koszmar Putina</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 13</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;">Stopniowe zmniejszanie liczby mieszkańców, wyludnianie pewnych obszarów, ucieczka ludzi ze wsi do wielkich miast, wzrost odsetka ludności muzułmańskiej, największy spadek wśród etnicznych Rosjan – to tylko część demograficznych kłopotów, z jakimi boryka się dziś Rosja. Podejmowane przez reżim Władimira Putina próby odwrócenia niekorzystnych trendów nie działają. Choć nie można całą wina obciążać polityki obecnych władz rosyjskich, w pewnym stopniu obecny kryzys swe źródła ma jeszcze w czasach II wojny światowej.</p>
<p style="text-align: justify;">Liczba ludności Rosji zmniejsza się – przyznał prezydent Władimir Putin podczas rozmowy z gubernatorem obwodu rostowskiego Wasilijem Gołubiewem 24 sierpnia 2020 roku. Stwierdził, że po krótkim okresie, gdy dane statystyczne wykazywały nieco lepsze trendy, znów następuje spadek urodzeń i wzrost śmiertelności.<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote1sym" name="sdfootnote1anc">1</a></sup> Należy przypomnieć, że na początku 2000 roku – gdy władzę przejmował Putin &#8211; w Rosji mieszkało około 147 mln ludzi. Dwadzieścia lat później około 146,7 mln. Na pozór wskazuje to na całkiem dobrą sytuację demograficzną, zwłaszcza w porównaniu z różnymi rozwiniętymi krajami, gdzie liczba mieszkańców się zmniejsza, a jeśli się nawet nie zmniejsza, to tylko dzięki znacznej imigracji – głównie z Afryki i Bliskiego Wschodu. W przypadku Rosji też jest istotny czynnik. Gdyby więc nie napływ milionów imigrantów (głównie zarobkowych) z Kaukazu i Azji Środkowej, jak też, rzecz jasna aneksja Krymu, co dało dodatkowe 2,3 mln ludzi, demograficzny bilans dwudziestoletnich rządów Putin wychodzi zdecydowanie na minus.<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote2sym" name="sdfootnote2anc">2</a></sup> Już w sierpniu 2014 roku ówczesny prezydent USA Barack Obama mówił, że w dłuższej perspektywie Rosja nie zdziała nic, bo zabraknie jej do rozwoju ludzkiego potencjału. „Imigranci nie spieszą do Moskwy w poszukiwaniu możliwości. Długość życia rosyjskiego mężczyzny to około 60 lat. Populacja się kurczy” &#8211; mówił Obama w wywiadzie dla „The Economist”.<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote3sym" name="sdfootnote3anc">3</a></sup> Pięć lat później znany amerykański politolog Joseph Nye pisał, że populacja Rosji może zmaleć „ze 145 milionów dziś do 121 milionów w połowie wieku”, argumentując, że to państwo zaliczyć należy do grupy mocarstw tracących znaczenie w świecie.<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote4sym" name="sdfootnote4anc">4</a></sup> To skrajnie pesymistyczna dla Rosji ocena, ale nawet te bardziej optymistyczne zgodne są w jednym: że ludności w Federacji Rosyjskiej będzie stopniowo ubywać. Na przykład eksperci demograficzni ONZ przewidują zmniejszenie populacji o 7%, do 135 mln, do 2050 roku.<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote5sym" name="sdfootnote5anc">5</a></sup> Kurczenie się liczby ludności Rosji wynika z dwóch podstawowych czynników. Po pierwsze, kryzysu demograficznego z końca lat 80. i z lat 90. XX wieku, który odpowiada za gwałtowny spadek urodzeń w następnych dekadach (kolejny zniżkowy cykl po okresie II wojny światowej, która przyniosła ogromne straty ludzkie). Obecnie na rynek wchodzą prawnukowie „wojennego pokolenia”. <span lang="pl-PL">Spadek liczby urodzin demografowie wiążą z mniejszą liczbą kobiet w wieku rozrodczym; teraz jest to głównie pokolenie urodzone w okresie niżu demograficznego lat 90. XX wieku. Drugi czynnik, to </span>nadzwyczaj wysoki wskaźnik śmiertelności. Wynika on m. in. z alkoholizmu, epidemii HIV/AIDS oraz złej opieki zdrowotnej. To ostatnie to oczywiście wina państwa, którego polityka nie sprzyja poprawie kondycji Rosjan, ale też polityka ta jest mało skuteczna, jeśli chodzi o liczbę urodzeń.</p>
<p style="text-align: justify;"><a name="firstHeading"></a>Statystyczne dane z ostatnich lat z pewnością dały Putinowi powód do cytowanej na początku artykułu wypowiedzi. W 2018 roku, po dekadzie nieznacznego wzrostu, ludność Rosji znów zaczęła się kurczyć – nawet uwzględniając napływ imigrantów. Już w latach 2016-2017 odnotowano więcej zgonów niż urodzeń, ale powstały deficyt wypełniali z nadwyżką imigranci. W 2018 roku było już ich zbyt mało. Według Rosstatu, jak w skrócie określa się Federalną Służbę Statystyki Państwowej (ros. <span lang="ru-RU">Федеральная служба государственной статистики</span><span lang="pl-PL">)</span><span lang="ru-RU">, </span>zmarło w owym roku ponad 1,8 mln ludzi, co oznacza 224,6 tys. więcej niż się urodziło (a więc różnica 14%). 1 stycznia 2019 roku liczyła 146,7 mln. Ubiegły rok okazał się czwartym z rzędu, kiedy więcej mieszkańców Rosji zmarło niż się urodziło. W ciągu roku populacja skurczyła się aż o 316 tys., przy czym bardziej z powodu ostrego spadku urodzeń niż wzrostu zgonów – wynika z raportu Rosstatu. Po raz ostatni gorzej pod tym względem było w 2008 roku, gdy ubytek wyniósł w skali roku aż 362 000 ludzi. W kolejnych latach liczba ludności Rosji rosła, dopiero w 2018 roku nastąpił spadek. Tendencje te dobrze oddają dane za pierwszych dziewięć miesięcy 2019 roku. Naturalny spadek wielkości populacji z racji na większą liczbę zgonów niż urodzeń był w tym okresie aż o 30% większy, niż w tym samym okresie 2018 roku. Imigracja zrekompensowała tylko 76% tej liczby.<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote6sym" name="sdfootnote6anc">6</a></sup> Z podanych przez Rosstat danych za okres styczeń-wrzesień 2019 roku wynikało, że w tym czasie liczba zgonów przewyższyła liczbę urodzeń o niemal 260 tys. W tym samym okresie do Rosji przybyło ponad 193 tys. osób. W 2019 roku ludności ubyło w niemal wszystkich regionach kraju. Najbardziej w leżącym w centralnej Rosji obwodzie nowogrodzkim (-22,6 proc.) oraz na Czukotce (-18,4 proc.). Wpisuje się to w procesy depopulacji rosyjskiej prowincji. Głównie z powodów ekonomicznych i socjalnych coraz więcej ludzi ucieka do dużych miast, z metropoliami Moskwą i Sankt Petersburgiem na czele.<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote7sym" name="sdfootnote7anc">7</a></sup> 2020 rok może być jeszcze gorszy. Rosstat, czyli rosyjska rządowa agencja statystyczna, informuje, że w pierwszej połowie br. urodziło się o 5,2% mniej dzieci niż w tym samym okresie 2019 roku. Jednocześnie liczba zgonów wzrosła o 3%. W rezultacie, stała populacja Federacji Rosyjskiej zmalała rok do roku o 265,5 tys. osób – to o jedną trzecią więcej niż rok wcześniej.<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote8sym" name="sdfootnote8anc">8</a></sup> A przecież to liczby tylko za połowę roku. Współczynnik dzietności w Rosji wynosi obecnie 1,61, dużo poniżej poziomu 2,2 wymaganego dla utrzymania stabilności w liczbie ludności. Przy takim trendzie populacja Rosji przez następne 80 lat zmalałaby do 106 mln, nie uwzględniając imigracji – prognozują specjaliści zachodni na łamach „The Lancet”.<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote9sym" name="sdfootnote9anc">9</a></sup></p>
<p style="text-align: justify;">Wyraźnie widać związek liczby urodzeń z sytuacją socjalno-ekonomiczną. Gdy ta się poprawiała, rosła liczba dzieci w Rosji. I na odwrót. Obecny trend spadkowy w urodzeniach zaczął się w 2015 roku. W całym 2017 roku liczba urodzeń spadła o 10,7% w porównaniu z rokiem 2016. Nie zrekompensował tego wskaźnik liczby zgonów (mniej o 3,9%). Według Rosstatu w 2017 roku w Rosji urodziło się 1,69 mln dzieci, czyli o 203 tys. mniej, niż w 2016 roku. To powrót do poziomu z 2007 roku. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2018 roku liczba urodzeń spadła o 5,2% w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego (urodziło się 1,21 mln osób, a rok wcześniej 1,27 mln). Przy niewielkim wzroście liczby zgonów (1,38 mln wobec 1,37 mln) efekt był taki, że w ciągu roku populacja Rosji zmalała o 173 tys. ludzi.<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote10sym" name="sdfootnote10anc">10</a></sup> Spadek urodzeń najbardziej widać w grupie kobiet rodzących swoje pierwsze dziecko. To głównie efekt pogarszającej się sytuacji ekonomicznej oraz wzrostu poczucia niestabilności i zagrożenia. Na pewno przezwyciężeniu złych trendów demograficznych nie pomoże przedłużający się kryzys gospodarczy, odczuwalny spadek realnych dochodów Rosjan i pogłębiające się na skutek pandemii koronawirusa poczucie niepewności i pesymistyczne nastawienie do przyszłości (widać to szczególnie w młodym pokoleniu Rosjan). Stały i znaczący spadek liczby ludności może prowadzić do wymierania całych miast – alarmują rosyjscy demografowie. W leżącym za Uralem przemysłowym Nowokuźniecku (obwód kemerowski) jeszcze w 1999 r. mieszkało 565 tys. ludzi. Przez następne dwie dekady populacja stopniała o 65 tys. Leżące na północny wschód obwodowe miasto Iwanowo było niegdyś stolicą rosyjskiego przemysłu tekstylnego. Czasy świetności ma już jednak za sobą – a jedną z bolączek miasta jest jego silna feminizacja. Gdy upadał Związek Sowiecki mieszkało w Iwanowie 500 tys. ludzi, dziś już tylko 400 tys. Norylsk to drugie pod względem wielkości miasto na rosyjskiej Dalekiej Północy, ośrodek przemysłowy korzystający z bogatych w tym rejonie rud niklu, miedzi i platyny oraz wysokowartościowego węgla kamiennego. W ciągu ostatniej dekady populacja Norylska zmalała jednak z 213 tys. do 177 tys. Znana niegdyś z pracy przymusowej Workuta również się wyludnia. W 2006 roku żyło tu 79 tys. ludzi, dekadę później już tylko 59 tys. Wyludnia się rosyjska prowincja. Populacja terenów wiejskich od 2000 roku, czyli początku rządów Putina, maleje w tempie pół miliona rocznie. W obwodzie orłowskim w ciągu ostatniej dekady z mapy zniknęło ponad 130 ośrodków wiejskich. Urzędnicy prognozują, że w ciągu kilkunastu najbliższych lat zniknie kolejnych 800. W największym stopniu ten demograficzny trend można zawdzięczać putinowskiemu programowi „optymalizacji” w edukacji i służbie zdrowia – prowadzącemu do zamykania szkół i przychodni na wsi. W efekcie nauczyciele wyjeżdżają do miast, a jedyne w okolicy ośrodki życia kulturalnego, jakimi są szkoły, świetlice, kluby, biblioteki, znikają. Nie ma szkół, ale nie ma też pracy. Drobne rolnictwo nigdy nie było siłą Rosji, a teraz zupełnie upadło. Dawniej pracowało się w kołchozach i sowchozach, ale teraz wielkie agroprzemysłowe koncerny stawiają na mechanizację i wielkie latyfundia. Potrzeba do uprawiania tych pól coraz mniejszej liczby rąk do pracy. Na terenach wiejskich żyje się średnio dwa lata krócej, niż w miastach. I ta różnica rośnie – to także skutek polityki zamykania szpitali i punktów medycznych na prowincji.</p>
<p style="text-align: justify;">Spadek liczby ludności powoduje, że Rosja staje w obliczu braku kadr. Niebawem może zacząć brakować na dużą skalę pracowników w służbie zdrowia czy w edukacji. Eksperci z Korn Ferry Hay Group twierdzą, że do 2030 roku w Rosji będzie brakowało 2,8 mln ludzi, czyli 7,4 proc. ogólnej liczby specjalistów. Ten brak będzie zaś kosztował rosyjską gospodarkę nawet 4,8 mld dolarów rocznie. Kolejne zagrożenie to drenaż mózgów – najbardziej utalentowani ludzie wybierają życie poza Rosją. Obecnie ponad 2,7 mln ludzi urodzonych w Rosji żyje poza jej granicami. Tylko co drugi pozostawił sobie paszport Federacji Rosyjskiej. Ta emigracja zwiększyła się znacząco po 2014 roku i zaostrzeniu relacji Rosji ze światem zachodnim. Młodzi, zdolni i wykształceni Rosjanie nie chcą żyć w kraju, który prowadzi agresywną politykę zewnętrzna, gdzie reżim coraz mocniej ogranicza wolność własnych obywateli i gdzie nie widać perspektyw na zmianę sytuacji, także ekonomicznej. Brak tych ludzi to bolesny cios dla rosyjskiej gospodarki. Do 2030 roku Rosja może stracić nawet 10% populacji w wieku produkcyjnym (11-13 mln ludzi). Do tej pory lukę wypełniali okresowi imigranci. Pod koniec poprzedniej dekady ich liczba sięgnęła 10 mln. Co drugi był gastarbeiterem. Ale sytuacja ekonomiczna w Rosji zaczęła się pogarszać, a za tym od 2015 roku następuje spadek liczby chętnych obcokrajowców do pracy. W Rosji wciąż jednak pracuje ok. 8 mln gastarbeiterów z Azji Centralnej i Kaukazu. Podnoszą oni jednocześnie odsetek muzułmanów w populacji kraju. <span lang="pl-PL">Rosja dziś jest największym muzułmańskim krajem Starego Kontynentu. A demografia jest bezlitosna: zdaniem ekspertów, za kilka dekad już większość mieszkańców Rosji będzie muzułmanami. </span>Uwagę zwraca znacznie gorsza sytuacja demograficzna w regionach z dominacją etnicznych Rosjan. Jeśli w całym kraju zgonów w pierwszej połowie 2020 roku było 1,4 raza więcej niż urodzeń, to w 40 podmiotach Federacji (niemal wszystkie zamieszkałe głównie przez Rosjan) ten stosunek wyniósł aż 2,5 raza.<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote11sym" name="sdfootnote11anc">11</a></sup> W 2010 roku rdzenni mieszkańcy Rosji wyznania muzułmańskiego stanowili 10,4% populacji kraju. W 2030 roku ma to być już 14,5% &#8211; a więc wzrost aż o 50 proc. Wzrost ten będzie niemal w całości zasługą boomu demograficznego na Północnym Kaukazie. Jeśli bowiem chodzi o Baszkirów i Tatarów, to ich demograficzne zachowania są bliższe raczej Rosjan. Od 1991 roku zmalała liczba etnicznych Rosjan we wszystkich nie-rosyjskich podmiotach Federacji, czasem bardzo wyraźnie (np. w Czeczenii aż o 90 proc.). Ale to samo dotyczy też wszystkich, prócz ośmiu, tradycyjnie etnicznie rosyjskich republik i obwodów. Jednym z tych ośmiu podmiotów, gdzie liczba etnicznych Rosjan wzrosła, jest Moskwa (plus ponad 20%). Generalnie więc niewielu ich ubyło (między spisami ludności w 1989 i 2010 o nieco ponad 4 proc.) w skali całego kraju, za to ubywa ich wyraźnie w nie-rosyjskich podmiotach. Mamy więc do czynienia z pewnego rodzaju derusyfikacją części państwa. <span lang="pl-PL">Na samym Kaukazie Północnym między dwoma spisami ludności (1989-2002) populacja Rosjan zmalała o o jedną trzecią (z 1,3 mln do 0,9 mln), zaś rdzennych mieszkańców przybyło o połowę (z 3,5 mln do 5,3 mln). Gdy dla całej Rosji wskaźnik urodzeń wynosił w 2005 r. 1,3 dziecka na kobietę, w najludniejszej i dziś najbardziej zradykalizowanej (i najbiedniejszej w całym państwie) republice Dagestanu było 1,8. </span></p>
<p style="text-align: justify;">Rosyjskie władze od ponad dekady próbują walczyć z negatywnymi trendami demograficznymi, zmniejszać śmiertelność i zwiększać liczbę urodzeń. <span lang="pl-PL">W 2007 roku w tym celu uruchomiono program świadczeń finansowych dla rodzin, w których pojawia się drugie i kolejne dziecko. Ale ten ekonomiczny bodziec, przy innych bolączkach trapiących społeczeństwo i nie zachęcających do zakładania rodziny i rodzenia dzieci, nie przyniósł oczekiwanych skutków. W efekcie w 2018 roku liczba urodzeń spadła do poziomu najniższego od 12 lat. Wicepremier Tatiana Golikowa, odpowiadająca w rządzie za sprawy socjalne, przyznała w lipcu 2019 roku, że nie udaje się osiągnąć należytego tempa spadku śmiertelności i wzrostu liczby urodzin.</span> Władze oceniają, że wskaźniki przyrostu naturalnego wyjdą na plus w latach 2023-2024. Wtedy bowiem w wiek rozrodczy zacznie wchodzić pokolenie z pierwszych lat rządów Putina, gdy wzrósł społeczny optymizm i wyraźnie poprawiła się sytuacja materialna Rosjan.<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote12sym" name="sdfootnote12anc">12</a></sup> Ale żeby tak się stało, młode Rosjanki muszą się w ogóle decydować na dziecko. W 2018 roku rząd przyjął program tworzenia dodatkowych miejsc w przedszkolach, żeby zapewnić ich pełną dostępność dla dzieci w wieku do lat trzech. Wydzielono na ten cel na lata 2018-2019 ok. 49 mld rubli. W styczniu 2018 roku prezydent Putin podpisał ustawę, dzięki której rodziny otrzymały comiesięczne wsparcie, ale tylko na pierwsze dziecko.<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote13sym" name="sdfootnote13anc">13</a></sup> Jednak kolejne złe wiadomości demograficzne mogą spowodować kolejne zmiany w polityce rządu, choćby objęcie programem „kapitału macierzyńskiego” wszystkie matki. „Kapitał macierzyński” to jednorazowa pomoc materialna dla każdej kobiety, która urodziła lub adoptowała drugie lub kolejne dziecko. Fatalna sytuacja w służbie zdrowia wpływa z kolei na wzrost liczby zgonów. Przykładem nieskutecznej polityki państwa w tym obszarze (pomijając wspomniane już ograniczanie dostępu do opieki medycznej na prowincji) jest stanowisko władz wobec epidemii HIV/AIDS. <span lang="pl-PL">W 2018 roku liczba Rosjan zmarłych na HIV/AIDS wzrosła rok do roku o 2,2%. Władza udaje, że nie ma problemu, bo trudno przyznać się do czegoś, co propaganda przypisuje wyłącznie Zachodowi (HIV/AIDS, narkomania, prostytucja). No i nie ma na to pieniędzy. Z kurczącego się budżetu coraz większy strumień rubli płynie na zbrojenia, zaś ochrona zdrowia jest jedną z najmniej istotnych pozycji budżetu. Ani na poziomie centralnym, ani regionalnym nie ma tak naprawdę strategii walki z epidemią. </span><span lang="pl-PL">Rosja utraciła większość międzynarodowej pomocy dla programów walki z HIV i nie umie (nie chce?) zastąpić ich adekwatną profilaktyką finansowaną z własnego budżetu.</span></p>
<p style="text-align: justify;">W wydanym na jesieni 2019 roku raporcie rosyjska Izba Obrachunkowa twierdziła, że „naturalne straty w populacji, które przyspieszają czwarty rok z rzędu, tworzą znaczące ryzyka dla realizacji narodowego celu zabezpieczenia stabilnego wzrostu naturalnego całkowitej populacji Federacji Rosyjskiej”. Ministerstwo rozwoju gospodarczego ostrzegało zaś wtedy, że negatywne trendy prowadzą do starzenia się ludności Rosji, pogorszenia struktury wiekowej oraz redukcji liczby kobiet w wieku rozrodczym, co tylko odbije się na dalszym zmniejszeniu urodzeń w przyszłości. Resort rozwoju gospodarczego przyznał też, że nie spełniły się oczekiwania władz, iż spadek przyrostu naturalnego zrekompensuje imigracja. Okazuje się bowiem, że coraz mniej ludzi z innych krajów chce przenosić się do Rosji i wybiera inne bardziej atrakcyjne kraje. Choć tego w oficjalnych oświadczeniach rządowych nie ma, niewątpliwie do spadku imigracji do Rosji przyczynia się agresywna polityka Kremla, która doprowadziła do głębokiego kryzysu w relacjach z Zachodem i do stagnacji gospodarczej. Mało kto chciałby za nową ojczyznę wybierać kraj, który niemal oficjalnie zbroi się do wielkiej wojny, a którego władze coraz bardziej ograniczają swobody obywatelskie. Zresztą demograficzny kryzys uderzy też w potencjał zbrojny Rosji. Spadek liczby ludności odczuwa już armia, która z roku na rok ma coraz większy problem z realizacją planów powszechnego poboru do wojska. To powoduje kłopoty z uzupełnieniem stanów liczbowych jednostek, których przybywa, bo polityka Kremla to wciąż rozbudowa sił zbrojnych. Już teraz Moskwa musi przestawiać się w coraz większym stopniu na model armii zawodowej, mniej licznej, ale lepiej wyposażonej i opłacanej (tzw. kontraktnicy, czyli żołnierze na kontraktach zawodowych) – póki co model droższy dla Rosji. Starzenie się społeczeństwa oznacza kłopoty dla budżetu, a więc i wydatków na zbrojenia. Z jednej strony wzrasta obciążenie z tytułu konieczności wypłaty świadczeń socjalnych czy takie pośrednie koszty, jak opieka medyczna. Z drugiej strony im więcej Rosjan nie pracuje, tym mniej podatków wpływa do kasy państwa. Na początku lipca 2020 roku ministerstwo pracy opublikowało dane, z których wynika, że w 2019 roku co czwarty mieszkaniec Rosji był emerytem. Resort prognozuje, że do 2030 roku odsetek ten wzrośnie z 25% do 30%.<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote14sym" name="sdfootnote14anc">14</a></sup> Zapobiec temu może jedynie kolejne podniesienie wieku emerytalnego. Pytanie, czy Putin się na to zdecyduje, pamiętając, że takie posunięcie w 2018 roku zapoczątkowało trwały spadek jego notowań. Wtedy wiek emerytalny podniesiono w przypadku mężczyzn z 60 do 65 lat, a w przypadku kobiet z 55 do 60 lat.</p>
<p style="text-align: justify;">Oficjalne prognozy, bo przedstawione przez Rosstat, nie mogą napawać Putina optymizmem. Rządowa agencja przewiduje <span lang="en-US">spadek liczby mieszkańców Rosji w najbliższych 15 latach w dwóch z trzech swych projekcji. W najgorszym scenariuszu </span><span lang="pl-PL">naturalny ubytek ludności rośnie, zbliżając się w latach 2030-2035 do 1 mln osób rocznie, a wzrost imigracji praktycznie wygasa (15 tys. osób rocznie). W tym przypadku populacja Rosji spada do 135 mln ludzi.</span><span lang="en-US"> W wariancie średnim</span><span lang="pl-PL"> naturalne straty wynoszące około 0,5 miliona ludzi rocznie są w połowie równoważone migracją, co prowadzi do populacji 143 milionów ludzi w 2035 roku.</span><span lang="pl-PL"> W optymis</span><span lang="pl-PL">tycznym scenariuszu naturalny spadek praktycznie zanika, a rocznie do Rosji napływa ok. 350 tys. migrantów. Tylko w tym przypadku całkowita populacja kraju w 2035 roku wzrośnie &#8211; do 150 mln osób.</span><sup><span lang="pl-PL"><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote15sym" name="sdfootnote15anc">15</a></span></sup></p>
<p><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 1(1)/2020.</em></p>
<p><em>[Grafika: Российская империя. Группа детей, сидящих на склоне холма рядом с церковью в Белозерске, 1909, autor: Sergei Mikhailovich Prokudin-Gorskii]</em></p>
<p>_______________________________</p>
<div id="sdfootnote1">
<p><a href="#sdfootnote1anc" name="sdfootnote1sym">1 </a><em>Рабочая встреча с губернатором Ростовской области Василием Голубевым</em>, <span lang="zxx"><a href="http://kremlin.ru/events/president/news/63936">http://kremlin.ru/events/president/news/63936</a></span> (dostęp: 10.09.2020)</p>
</div>
<div id="sdfootnote2">
<p><a href="#sdfootnote2anc" name="sdfootnote2sym">2 </a>P. Goble, <em>316,000 More Russians Died than Were Born in 2019</em>, Rosstat Reports, <span lang="zxx"><a href="http://windowoneurasia2.blogspot.com/2020/03/316000-more-russians-died-than-were.html">http://windowoneurasia2.blogspot.com/2020/03/316000-more-russians-died-than-were.html</a></span> (dostęp: 07.09.2020)</p>
</div>
<div id="sdfootnote3">
<p><a href="#sdfootnote3anc" name="sdfootnote3sym">3 </a><em>Obama: 'Russia doesn&#8217;t make anything,&#8217; West must be firm with China</em>, <span lang="zxx"><a href="https://www.reuters.com/article/us-ukraine-crisis-obama/obama-russia-doesnt-make-anything-west-must-be-firm-with-china-idUSKBN0G30Q920140803">https://www.reuters.com/article/us-ukraine-crisis-obama/obama-russia-doesnt-make-anything-west-must-be-firm-with-china-idUSKBN0G30Q920140803</a></span> (dostęp: 07.09.2020)</p>
</div>
<div id="sdfootnote4">
<p><a href="#sdfootnote4anc" name="sdfootnote4sym">4 </a>Joseph S. Nye, Jr.,<em> How to Deal with a Declining Russia</em>, <span lang="zxx"><a href="https://www.project-syndicate.org/commentary/dealing-with-danger-of-declining-russia-by-joseph-s-nye-2019-11">https://www.project-syndicate.org/commentary/dealing-with-danger-of-declining-russia-by-joseph-s-nye-2019-11</a><a href="https://www.project-syndicate.org/commentary/dealing-with-danger-of-declining-russia-by-joseph-s-nye-2019-11?fbclid=IwAR2An26k6f5Sma1CrjTKATrL9pb_kdiphcrWX1KVkEixe81ZyRnkWc6Y-jo&amp;barrier=accesspaylog"> fbclid=IwAR2An26k6f5Sma1CrjTKATrL9pb_kdiphcrWX1KVkEixe81ZyRnkWc6Y-jo&amp;barrier=accesspaylog</a></span> (dostęp: 09.09.2020)</p>
</div>
<div id="sdfootnote5">
<p><a href="#sdfootnote5anc" name="sdfootnote5sym">5 </a><em>World Population Prospects 2019</em>, <span lang="zxx"><a href="https://population.un.org/wpp/Publications/Files/WPP2019_Volume-I_Comprehensive-Tables.pdf">https://population.un.org/wpp/Publications/Files/WPP2019_Volume-I_Comprehensive-Tables.pdf</a></span> (dostęp: 14.09.2020)</p>
</div>
<div id="sdfootnote6">
<p><a href="#sdfootnote6anc" name="sdfootnote6sym">6 </a>P. Goble, <em>Natural Decline of Russian Population 30 Percent Greater This Year than Last</em>, <span lang="zxx"><a href="http://windowoneurasia2.blogspot.com/2019/11/natural-decline-of-russian-population.html">http://windowoneurasia2.blogspot.com/2019/11/natural-decline-of-russian-population.html</a></span> (dostęp: 12.09.2020)</p>
</div>
<div id="sdfootnote7">
<p><a href="#sdfootnote7anc" name="sdfootnote7sym">7 </a><em>Russian Government Pursues Insufficient Policy to Halt Population Decline, Russia Monitor</em>, Warsaw Institute, <span lang="zxx"><a href="https://warsawinstitute.org/russian-government-pursues-insufficient-policy-halt-population-decline/">https://warsawinstitute.org/russian-government-pursues-insufficient-policy-halt-population-decline/</a></span> (dostęp: 13.09.2020)</p>
</div>
<div id="sdfootnote8">
<p><a href="#sdfootnote8anc" name="sdfootnote8sym">8 </a><em>Информация о социально-экономическом положении России январь-июль 2020 года</em>, <span lang="zxx"><a href="https://rosstat.gov.ru/storage/mediabank/9t1wujua/oper-07-2020.pdf">https://rosstat.gov.ru/storage/mediabank/9t1wujua/oper-07-2020.pdf</a></span> (dostęp: 15.09.2020)</p>
</div>
<div id="sdfootnote9">
<p><a href="#sdfootnote9anc" name="sdfootnote9sym">9 </a><em>Fertility, mortality, migration, and population scenarios for 195 countries and territories from 2017 to 2100: a forecasting analysis for the Global Burden of Disease Study</em>, The Lancet, <span lang="zxx"><a href="https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(20)30677-2/fulltext#figures">https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(20)30677-2/fulltext#figures</a></span> (dostęp 15.09.2020)</p>
</div>
<div id="sdfootnote10">
<p><a href="#sdfootnote10anc" name="sdfootnote10sym">10</a> <span lang="zxx">A. Rybczyński, <em>Mniej pieniędzy, mniej dzieci. Demograficzne problemy Rosji</em>, <a href="https://www.gazetapolska.pl/17992">https://www.gazetapolska.pl/17992</a><a href="https://www.gazetapolska.pl/17992-mniej-pieniedzy-mniej-dzieci-demograficzne-problemy-rosji"> mniej-pieniedzy-mniej-dzieci-demograficzne-problemy-rosji</a> (dostęp: 9.09.2020)</span></p>
</div>
<div id="sdfootnote11">
<p><a href="#sdfootnote11anc" name="sdfootnote11sym">11 </a><em>Информация о социально-экономическом положении России январь-июль 2020 года</em>, <span lang="zxx"><a href="https://rosstat.gov.ru/storage/mediabank/9t1wujua/oper-07-2020.pdf">https://rosstat.gov.ru/storage/mediabank/9t1wujua/oper-07-2020.pdf</a></span> (dostęp: 15.09.2020)</p>
</div>
<div id="sdfootnote12">
<p><a href="#sdfootnote12anc" name="sdfootnote12sym">12 </a><em>Russian Government Pursues Insufficient Policy to Halt Population Decline</em>, Russia Monitor, Warsaw Institute, <span lang="zxx"><a href="https://warsawinstitute.org/russian-government-pursues-insufficient-policy-halt-population-decline/">https://warsawinstitute.org/russian-government-pursues-insufficient-policy-halt-population-decline/</a></span> (dostęp: 13.09.2020)</p>
</div>
<div id="sdfootnote13">
<p><a href="#sdfootnote13anc" name="sdfootnote13sym">13 </a>P. Goble, <em>316,000 More Russians Died than Were Born in 2019</em>, Rosstat Reports, <span lang="zxx"><a href="http://windowoneurasia2.blogspot.com/2020/03/316000-more-russians-died-than-were.html">http://windowoneurasia2.blogspot.com/2020/03/316000-more-russians-died-than-were.html</a></span> (dostęp: 07.09.2020)</p>
</div>
<div id="sdfootnote14">
<p><a href="#sdfootnote14anc" name="sdfootnote14sym">14 </a><em>Пенсионеры будут составлять треть населения России к 2030 году</em>, <span lang="zxx"><a href="https://riafan.ru/1291536-pensionery-budut-sostavlyat-tret-naseleniya-rossii-k-2030-godu">https://riafan.ru/1291536-pensionery-budut-sostavlyat-tret-naseleniya-rossii-k-2030-godu</a></span> (dostęp: 15.09.2020)</p>
</div>
<div id="sdfootnote15">
<p><a href="#sdfootnote15anc" name="sdfootnote15sym">15 </a><em>Росстат спрогнозировал убыль населения России в 2035 году</em>, <span lang="zxx"><a href="https://thebell.io/rosstat-sprognoziroval-ubyl-naseleniya-rossii-v-2035-godu">https://thebell.io/rosstat-sprognoziroval-ubyl-naseleniya-rossii-v-2035-godu</a></span> (dostęp: 15.09.2020)</p>
</div>
<p><iframe id="fm-fc-f-u0c877fusq" style="min-height: 586px;" src="https://forms.freshmail.io/f/zvsi5q1c2z/u0c877fusq/index.html" width="100%" frameborder="0" marginwidth="0" marginheight="0"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/demograficzny-koszmar-putina/">Demograficzny koszmar Putina</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
