<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Remigiusz Włast-Matuszak, Autor w serwisie Myśl Suwerenna</title>
	<atom:link href="https://myslsuwerenna.pl/autor/remigiusz-wlast-matuszak/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://myslsuwerenna.pl/autor/remigiusz-wlast-matuszak/</link>
	<description>Przegląd Spraw Publicznych</description>
	<lastBuildDate>Thu, 10 Nov 2022 16:00:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2020/09/cropped-logo-obrys1-32x32.png</url>
	<title>Remigiusz Włast-Matuszak, Autor w serwisie Myśl Suwerenna</title>
	<link>https://myslsuwerenna.pl/autor/remigiusz-wlast-matuszak/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Post-kinematografia – czy można wywrócić filmowy stolik!?</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/post-kinematografia-czy-mozna-wywrocic-filmowy-stolik/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Remigiusz Włast-Matuszak]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Nov 2022 16:00:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[kinematografia]]></category>
		<category><![CDATA[kino]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5134</guid>

					<description><![CDATA[<p>Mamy w Polsce od dawna post-teatr wspierany obficie przez samorządy wielkich miast, mamy post-literaturę nagradzaną „Nike” przez „Gazetę Wyborczą” jak i Paszportami „Polityki”, mamy też od wielu lat POST – kinematografię. W listopadowym (2021 r. &#8211; przyp. red.) 46-tym nr Tygodnika „Sieci” ukazał się obszerny, programowy wywiad (5 stron) prof. Piotra Glińskiego, wicepremiera i ministra [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/post-kinematografia-czy-mozna-wywrocic-filmowy-stolik/">Post-kinematografia – czy można wywrócić filmowy stolik!?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 6</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;">Mamy w Polsce od dawna post-teatr wspierany obficie przez samorządy wielkich miast, mamy post-literaturę nagradzaną „Nike” przez „Gazetę Wyborczą” jak i Paszportami „Polityki”, mamy też od wielu lat POST – kinematografię. W listopadowym (2021 r. &#8211; przyp. red.) 46-tym nr Tygodnika „Sieci” ukazał się obszerny, programowy wywiad (5 stron) prof. Piotra Glińskiego, wicepremiera i ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Red. Nacz. „Sieci” Jacek Karnowski zadaje ostre (o dziwo) pytania – Minister Piotr Gliński w wyważony sposób odpowiada.</p>
<p style="text-align: justify;">„W świecie kultury mamy do czynienia z dyktaturą środowiska” (P.G.) – Kiedy to się stało? Kiedy dyktatura demo-liberałów, papugujących wszystkie zachodnie, lewackie mody stała się w III RP faktem?</p>
<div style="position: relative; height: 441.8px; overflow: hidden;"><iframe style="position: absolute; top: 0; left: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://zrzutka.pl/c44v63/widget/13" width="400" height="441.8" frameborder="0" scrolling="no"></iframe></div>
<p style="text-align: justify;">Zaczęło się to – jeśli chodzi o kinematografię &#8211; w 1969 r. w Przedsiębiorstwie Realizacji Filmów – PRF „Zespoły Filmowe” w Warszawie, przy Puławskiej 61, (w dawnym przedwojennym, ocalałym gmachu kliniki psychiatrycznej, stąd kraty w kilku oknach podwórka &#8211; betonowej studni) W 1982 r. nazwa została zmieniona na Zespoły Polskich Producentów Filmowych, a szefem został Jerzy Rutowicz producent pierwszej ekranizacji filmu pt. „W pustyni i w puszczy” z 1973 r. (kręconej częściowo w Egipcie pod czujnym okiem MSW). 1986 r. nakręcił komunistyczną agitkę pt. „Epizod Berlin &#8211; West”. Po 1989 r. – autonomiczne Zespoły Filmowe były reliktem, a przede wszystkim subsydiowaną przez podatnika synekurą (W październiku 2019 r. po silnych oporach środowiska zostały połączone z WFDiF w Warszawie).</p>
<p style="text-align: justify;">Gdy zacząłem pracę w „Zespołach Filmowych” w wiosną 1981 r., poza dyr. Leonem Bachem, Zespołami rządził układ towarzyski Andrzeja Wajdy i Krzysztof Teodor Toeplitz<u> </u>– (KTT) „bezpartyjny” prorządowy publicysta (z rodziny baronów CK Monarchii z Triestu).</p>
<p style="text-align: justify;">Byli też tzw. „Rosjanie” &#8211; kilku pracowników z obywatelstwem ZSRR i PRL (w TVP „Rosjanie” byli wręcz elitą). Rządził Andrzej Wajda. To w jego rezydencji na Żoliborzu Oficerskim w 1989 r. założono „Agorę” i postanowiono o wydawaniu (za cudze pieniądze) „Gazety Wyborczej”. W świecie filmu już wówczas panowała dyktatura środowiskowa. Rodziła się Unia Demokratyczna – „babcia” dzisiejszej Platformy Obywatelskiej i jej satelickich KODów. Szkodzili wizerunkowi Polski wówczas i robią to dzisiaj w drugim, i za chwilę trzecim pokoleniu.</p>
<p style="text-align: justify;">„To wszystko co nas spotyka w obszarze kultury, jest efektem przyjęcia przez siły opozycyjne linii bardzo szkodzącej Polsce. Symboliczne są te wulgaryzmy, które zostały tak szeroko wprowadzone do obiegu publicznego,…” (P.G.)</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Pamiętam z dzieciństwa w Poznaniu (lata 1955-1960) przekleństwo „cholera” uchodziło za ciężkie, a ludzie kreślili znak krzyża (!) gdy ktoś w taki sposób publicznie przeklął. Przełomu w wulgaryzacji języka dokonał piosenkarz Michał Wiśniewski w 1999 r. na Festiwalu w Opolu. Po otrzymaniu nagrody i owacjach krzyknął radośnie do publiczności, i milionów telewidzów „Jesteście ZAJEBIŚCI!”. Publika oszalała z zachwytu. Uliczny wulgaryzm został nobilitowany. Wszedł do powszechnej polszczyzny. Kinematografia od 20 lat niemal maniakalnie wulgaryzuje język filmowych bohaterów. </strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Im więcej „k…” i zbliżonych słów pada z ekranu, tym film bardziej uchodzi za artystyczny i odważny. W 2019 r. brałem udział w kolaudacji filmu Piotra Domalewskiego pt. „Jak najdalej stąd” („Paszport Polityki” styczeń 2021 r.). Starłem się ostro z reprezentantem Mazowieckiego Funduszu Filmowego (leżącego w gestii wdowy Agaty Diduszko z Ratusza) „odzianego” w mini spodenki i takąż podkoszulkę, wytatuowanego od szyi po kostki. Scysja dotyczyła kwestii wulgarnego języka młodej bohaterki i jej środowiska. Z ekranu padało m.in. około 10 x wezwanie „J&#8230; policję.” Ja protestowałem, młodzian (około 35 lat) bronił przekleństw twierdząc, że teraz tak się „normalnie mówi”. Reż. Domalewski jednak lekko się ugiął. Do dystrybucji poszły kopie, na których pada tylko 2 x „J&#8230; policję”. Dzisiaj  tego sformułowania powszechnie używa Strajk Kobiet i środowiska doń zbliżone.</p>
<p style="text-align: justify;">„J&#8230; policję! „ Wyp…. psy” itd. dzięki przekazom telewizyjnym ze Strajku Kobiet i wszelkich KOD, już na stałe weszło do mowy potocznej. Nie wiem czy w warszawskim Ratuszu czy Senacie RP też tak się już mówi. PATOJĘZYK, język agresji poprzedza zawsze agresję fizyczną.</p>
<p style="text-align: justify;">„…musimy rozmawiać z nieprzejednanymi, to nasz obowiązek wspólnotowy.”… „Środowisko filmowe, tak jak środowisko teatralne, uważa w większości, że nie jest mu po drodze z tym co robimy.” (P.G.)  Pan wicepremier i minister rozmawia na swoim poziomie kontaktów politycznych, ja na kolaudacjach dyskutuję ze zwykłymi filmowcami, a przynajmniej staram się to czynić z Twórcami, którzy są skłoni rozmawiać, i wprowadzać sugerowane zmiany językowe, czy merytoryczne. Moje dokonania są skromne. Część Twórców na moje uwagi reaguje ugodowo, cześć robi to z oporami, ale „presja ma sens”. Oczywiście artyści tej „klasy” co Agnieszka Holland czy Małgośka Szumowska na kolaudacje w ogóle się nie fatygują, no bo po co.</p>
<p style="text-align: justify;">Paroksyzmem nienawiści i pogardy wobec wszystkich, z którymi środowisku filmowemu jest „nie po drodze”, była demonstracja reż. Ryszarda Brylskiego na premierze wyreżyserowanego przez siebie filmu pt. „Śmierć Zygielbojma” w Teatrze Narodowym w Warszawie &#8211; listopad 2021 r. Wspierałem ten film od Konkursu Scenariuszowego do premiery (i czynię to nadal). Realizacja, z niebywałymi oparami, trwała 4,5 roku!  Reż. Brylski, który podpiął się pod udany, gotowy już scenariusz i rozwodnił go swoimi pomysłami, wszedł na scenę Teatru Narodowego i przy kamerach TVP i innych mediów wyrzygał się na widownię, obecnego na niej wicepremiera i ministra Piotra Glińskiego, na mnie, na aktorów, sobie na buty, a przede wszystkim na heroiczną postać polskiego polityka w londyńskim rządzie emigracyjnym &#8211; Szmula Zygielbojma. Na Świętą Ofiarę śmierci złożoną  przez Zygielbojma w imię przebudzenia sumień polityków państw Zachodnich, na samotną demonstrację przeciw milczeniu światowej opinii publicznej wobec Zagłady obywateli polskich wyznania mojżeszowego, jak i Zagłady wszystkich Żydów w Europie.</p>
<p style="text-align: justify;">Przygotowane wcześniej polityczne wystąpienie reż. filmu Ryszarda Brylskiego, a zainspirowane przez zawodowego polakożercę prof. Jana Grabowskiego na antenie ogólnopolskiej radiostacji TOK FM – (własności Agory Michnika), praktycznie zdyskredytowało historyczny, i czysto ludzki przekaz filmu. Mamy pierwszy taki przypadek, gdy sterroryzowany poprawnością polityczną twórca niszczy swoje dzieło, zrealizowane w dodatku za społeczne pieniądze. Film miał około 6.000 widzów. Tylko emisje w TVP i dyskusja historyków może uratować przekaz o tragicznej śmierci Szmula Zygielbojma.</p>
<p style="text-align: justify;">„Może trzeba więc wstrząsnąć całym systemem? Wywrócić stolik?” pyta red. Jacek Karnowski.  „A co to da? Zniszczyć jest łatwo, ale za zniszczenia płaci się wysoką cenę. Jestem zwolennikiem inteligentnych ewolucyjnych reform….. W mojej ocenie najlepszą strategią, w istocie jedyną możliwą, są zmiany ewolucyjne. I ja te zmiany robię, krok po kroku, cierpliwie, znosząc różnego rodzaju despekty.” (G.P.)</p>
<p style="text-align: justify;">Faktycznie, każda decyzja odbierająca skrawek pola eksploatowanego przez środowisko filmowców, totalną opozycję w wykonaniu Gildii Reżyserów Filmowych, tzw. Polską Akademię Filmową, czy panią prezydentkę Europejskiej Akademii Filmowej &#8211; Agnieszkę Holland, wywołuje histeryczne wystąpienia na Krakowskim Przedmieściu lub zmanipulowane zadymy medialne. Przypomnę demonstrację pod wodzą filmowej „aktywistki” Jagody Szelc przed MKiDN, po odwołaniu szefowej PISF Magdaleny Sroki w październiku 2017 r. (odwołania, moim zdaniem spóźnionego – afery z filmami zatwierdzonymi przez nią ciągną się latami).</p>
<p style="text-align: justify;">Wstrzymanie finansowania przez PISF filmów firmowanych przez totalna opozycję takich jak np. „Wszystkie nasze strachy” czy ponury gniot pt. „Magdalena” wywołałoby zapewne interwencje posłów i senatorów PO, i być może nawet protesty skierowane do kongresu i senatu USA, czy parlamentu UE.</p>
<p style="text-align: justify;">Jacek Karnowski pyta: „Dobrze, jest monopol po tamtej stronie. To może szeroko otworzyć drzwi? Dać szanse początkującym, …” Wicepremier odpowiada: „… Jest wielu „Wujków Dobra Rada”, ale jak trzeba do pracy, do działania, do ciężkiej pracy, do kierowania, do ponoszenia kosztów medialnych i społecznych, to nie ma wielu chętnych.” (P.G.)  Jako jeden z „wujków”  kosztów społecznych nie ponoszę, bo nie kandyduję na posła z ramienia Zjednoczonej Prawicy. Koszty medialne ponosiłem wielokrotnie, a publikując w „Tygodniku Solidarność” 1992 – 2002 r., a w 1998 r., po wyjściu z Redakcji dostałem fizycznie po mordzie. Mimo to do pracy się garnę.</p>
<p style="text-align: justify;">Co mogę zaproponować MKiDN  w ramach spokojnej, merytorycznej ewolucji? Sprawa generalna: zmiana doboru tzw. ekspertów w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej oceniających scenariusze i kierujących filmy do produkcji!  Część z nich to totalna opozycja. W dodatku jak wiem z praktyki, nie czytają scenariuszy tylko je przeglądają i w ich ocenie kierują się nazwiskiem autora. W zatwierdzaniu filmów do produkcji jest jeszcze „straszniej” &#8211; w tym roku ekspert popiera kolegę reżysera, a w przyszłym roku kolega kieruje do produkcji film byłego eksperta. Jawna korupcja? Mało – zwykła hucpa. Zmiana części ekspertów to początek uzdrawiania kinematografii.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/strach-przed-dekoncentracja-mediow/"><span style="color: #9c2922;">Strach przed dekoncentracją mediów</span> </a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Drugi postulat to rozpoczęcie przez MKiDN stosowania polityk postulowanej w celu pozyskiwania scenariuszy filmowych. To MKiDN powinno zlecić by komórka PISF czy NCK, zwracała się do twórców z pomysłem i prośbą o napisanie treatmentu filmu np. o zamordowanym przez SB nastolatku Emilu Barchańskim, o Lisowczykach z XVII w., czy w końcu o Ewie Frykowskiej. To są przykłady z szuflady, a nie moje wskazania.</p>
<p style="text-align: justify;">Pokrzykuję i podszczekuję sobie na łamach kwartalnika „Myśl Suwerenna”, bo wybory wiosną 2023 r. są już w zasięgu ręki. Totalna opozycja przygotowuje pakiet filmów na jesień 2022 i wiosnę 2023 r.. Jakie filmu zaproponuje młodej widowni Zjednoczona Prawica? Czekamy na film „Orlęta” o obrońcach Grodna w 1939 r., czekamy na „Misję Pileckiego”. Co dalej?</p>
<p><sub><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 4(6)/2021.</em></sub></p>
<p><sub><em>Grafika:pixabay.com</em></sub></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/post-kinematografia-czy-mozna-wywrocic-filmowy-stolik/">Post-kinematografia – czy można wywrócić filmowy stolik!?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wycinka zieleni miejskiej jako sposób na życie</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/wycinka-zieleni-miejskiej-jako-sposob-na-zycie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Remigiusz Włast-Matuszak]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 06 Sep 2022 13:41:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[ekologia]]></category>
		<category><![CDATA[myśl]]></category>
		<category><![CDATA[suwerenna]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[zieleń]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5037</guid>

					<description><![CDATA[<p>W czasach gospodarki nakazowo-rozdzielczej, słowem do 1989 r., nikomu z pracowników Zarządów Terenów Zielonych, tak w małych miastach powiatowych jak i wojewódzkich czy samej Stolicy, nie przyszła do głowy częsta wycinka drzew. Przyroda „regulowała się sama”. Jeśli drzewo uschło z powodów naturalnych czy nielegalnych – celowych, to już po roku, dwóch czy pięciu było wycinane. [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/wycinka-zieleni-miejskiej-jako-sposob-na-zycie/">Wycinka zieleni miejskiej jako sposób na życie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 6</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;">W czasach gospodarki nakazowo-rozdzielczej, słowem do 1989 r., nikomu z pracowników Zarządów Terenów Zielonych, tak w małych miastach powiatowych jak i wojewódzkich czy samej Stolicy, nie przyszła do głowy częsta wycinka drzew. Przyroda „regulowała się sama”. Jeśli drzewo uschło z powodów naturalnych czy nielegalnych – celowych, to już po roku, dwóch czy pięciu było wycinane. Socjalistyczny pracownik administracji nie był finansowo ani mentalnie zainteresowany wykonywaniem swoich obowiązków. Jeśli zapadła decyzja „kierownictwa” o wycince, to ją bez pospiechu realizowano. Wynagrodzenie było zapewnione i nie było powiązane z jakością pracy.</p>
<p style="text-align: justify;">W latach 1989 – 1990 nastąpiło „trzęsienie ziemi” – transformacja, przejście z gospodarki socjalistycznej do kapitalizmu. Kapitalizmu dzikiego, rabunkowego, często pozbawionego logiki ekonomicznej, a tym bardziej elementarnej uczciwości. Przykładowo, każdy pracownik państwowych drukarni w Warszawie zakładał swoją drukarnię. Nagle w Warszawie i na Mazowszu było ponad 1.200 prywatnych drukarni stosujących wszelkie „chwyty” by utrzymać się na rynku. To samo z prywatnymi taksówkami, w Stolicy było ich więcej niż w Nowym Jorku. Był moment, że w Warszawie było zarejestrowanych 12.000 taksówek (być może cześć była przykrywką do legalizacji dochodów). Podobnie było w Zarządach Terenów Zielonych, zmienionych na Wydziały Zieleni Miejskiej, później nazwy zmieniano jeszcze kilkukrotnie, by w końcu, po ostatnich wyborach samorządowych 2018 r. (to już trzy lata) powołano do życia i działania wielką STRUKTURĘ zarządzającą <strong><b>polityką klimatyczną.</b></strong></p>
<div style="position: relative; height: 441.8px; overflow: hidden;"><iframe style="position: absolute; top: 0; left: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://zrzutka.pl/c44v63/widget/13" width="400" height="441.8" frameborder="0" scrolling="no"></iframe></div>
<p style="text-align: justify;">Ale nim do tego doszło w latach 1989-1990 i później powstały dziesiątki spółek prywatnych zajmujących się „pielęgnacją” zieleni miejskiej. By spółka mogła działać i generować zyski, zapewniać utrzymanie właścicielowi i pracownikom, musiała zawrzeć umowę z właściwym urzędem. Spółka, by wykazać swoją operatywność i „przerób”, była zainteresowana maksymalnie dużą ilością przyciętych drzew wyciętych w całości (tzw. prześwietlanie drzewostanu) jak i „nasadzeniami” (nie wdaję się tu w enuncjacje dotyczące kwestii prowizji jakie prywatni właściciele przedsiębiorstw przypuszczalnie wręczali samorządowym urzędnikom, bo takie rzeczy zdarzają się tylko na Sycylii (tzw. „styczna” 10%) i prawdopodobnie w Gdańsku).</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Idealna sytuacja dla tych spółek to realizowane w cyklu kilkuletnim wycięcie wszystkich drzew i krzewów i nasadzenie w to miejsce nowego „zadrzewienia” i „zakrzaczenia”.  W Warszawie byłem świadkiem takiego „przycinania” konarów i prześwietlania parków na Powiślu, w rejonie ul. Szarej i Ludnej. W pierwszych latach, 1990 – 1993, wycinano i przycinano wszystko co tam rosło. Potem proceder został ograniczony do stanu względnej „normalności”.  Słynna była afera z wycinką drzew w warszawskim Ogrodzie Krasińskich. Wszelkie protesty okolicznych mieszkańców nie zdały się na nic.</strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Z moich osobistych obserwacji i interwencji pamiętam, iż działając w tzw. Radzie Osiedla „Żelazna Brama” – obszar około 2 km kwadratowych Śródmieścia Warszawy – dostawaliśmy od Gminy Śródmieście pisma z prośbą o wyrażenie zgody na wycięcie kilku krzaków itd. Nigdy natomiast nie zdarzyło się by poproszono o opinię dotyczącą wycinki drzew, a mocno wątpliwymi były wycinki na Pl. Grzybowskim, przy ul. Królewskiej, jak i w parku przy Halach Mirowskich. Te tereny podlegają Ratuszowi i Gminie Śródmieście, natomiast domyślam się, iż zieleń rosnąca tuż przy ulicach podlega prawdopodobnie Zarządowi Dróg i Mostów? Na moich oczach wycinano lipy przy Królewskiej – od strony ul. Granicznej (uwieczniłem to na zdjęciach, które są do wglądu) – i jako Zarząd Osiedla nie dostaliśmy w tej sprawie żadnego zapytania, czy prośby o zaopiniowanie (w miejsce wyciętych drzew posadzono 10 letnie drzewka-badylki).</p>
<p style="text-align: justify;">Najbardziej przykra sprawa dotyczyła wycinki drzew na terenie dużego przedszkola przy ul. Grzybowskiej 12/14A. Kilka lat temu zaczęto wycinać stary wspaniały jesion, który sądząc z obwodu pnia, już jako drzewo przetrwał Powstanie Warszawie (na terenie podwórek ówczesnej – nieistniejącej już – ul. Krochmalnej). Zgromadziła się spora grupa mieszkańców przechodzących pobliską furtką, między blokami Żelaznej Bramy a Halami Mirowskimi. Podszedłem i usłyszałem tłumaczenie „nadzorującego egzekucję”, iż korzenie wielkiego drzewa zagrażają fundamentom przedszkola (a drzewo rosło jakieś 2 – 3 metry od murów przedszkola)! Owszem korzenie takich drzew bywają silne, ale rosnąc omijają przeszkody. Trudno, w dbałości „o bezpieczeństwo dzieci” w przedszkolu, drzewo wycięto. I bynajmniej nie poszło do tartaku na jesionowe deski. Pień i konary poszatkowano, poczem produkując chmury spalin, w pilarce zmieniono to wspaniałe drzewo w trociny. A przecież można było przynajmniej wielki pień położyć, w częściach, na terenie przedszkola jako stoliczki czy siedzenia dla dzieci albo w parku dla ozdoby (o dziwo w pobliskim Ogrodzie Saskim ktoś myślący takie wycięte topole czy inne drzewa zachował jako rodzaj miejsc do siedzenia, oparcia czy element ozdobny Ogrodu).</p>
<p style="text-align: justify;">Minęły jakieś trzy lata, aż tu zaczął się generalny remont tegoż przedszkola (popieram remonty przedszkoli), a przy okazji nastąpiła aranżacja zieleni na jego terenie. Tak, zgadli Państwo, wycięto wszystko co było można i w to miejsce nasadzono badylki. Wracając z pracy zobaczyłem z okna (z widokiem na przedszkole), iż taki sam los spotkał trzy wspaniałe pond czterdziestoletnie rajskie jabłonie (kwitły co roku). Leżały już wycięte. Ich drewno jest poszukiwane przez meblarzy czy artystów. Jest w cenie orzecha włoskiego a tu ze smutkiem zobaczyłem, że pnie są cięte i wrzucane do słynnej spalinowej pilarki. Co można zrobić w takim przypadku? Bić cię z robotnikami wykonującymi zleconą im pracę? Co miałem uczynić gdy w rok później zobaczyłem jak w tym samym przedszkolu „ekipa” zaczyna odcinać konary innego wspaniałego jesionu? Zadzwoniłem natychmiast do Straży Miejskiej, która przyjechała i odjechała. Zadzwoniłem ponownie i usłyszałem, że „ekipa” ma zgodę Marszałka Województwa Mazowieckiego na wycinkę tego jesionu, bo zagraża on bezpieczeństwu dzieci bawiących się na terenie boiska: „Bo jak będzie burza to dzieci mogą poważnie ucierpieć, a nawet zginąć.”. Argumentowałem, że jak jest burza i deszcz to dzieci są w budynku przedszkola. Usłyszałem w odpowiedzi: „Czy jeszcze ma jakąś sprawę?”</p>
<p style="text-align: justify;">Drzewo wycięto równo z ziemią, oczywiście zmieniono je na trociny. Miejsce wycinki przykryto darnią – „żeby nie było śladów” (mam foto) i posadzono trzy badylki.</p>
<p style="text-align: justify;">Podobnej zbrodni dokonano na terenie pobliskiej szkoły podstawowej nr 220 przy Jana Pawła II 26A.  Wycięto aż cztery wielkie jesiony (Jak sprawdziłem pnie, tylko jedno z drzew było lekko nadpróchniałe). Drzewa te idealnie „wygłuszały” ruchliwą Aleję Jana Pawła II (w Googlach jest zdjęcie tej podstawówki z jeszcze nie wyciętymi drzewami!). Teraz w zimie zieje tam dziura i słychać i widać tysiące jadących samochodów (przykład ekologii stosowanej oraz realnej polityki klimatycznej).</p>
<p style="text-align: justify;">Kuriozalna i granicząca z tragi-farsą była sprawa likwidacji „noclegowni” bezdomnych w wysokim „zagajniku” dorodnych jaśminów. Tak, znowu Państwo zgadli. Krzaki jaśminów wycięto prawie równo z ziemią. Problem bezdomnych został zlikwidowany!</p>
<p style="text-align: justify;">Sądzę, że każdy z mieszkańców miast mógłby przytoczyć sporo podobnych przykładów (w skali kraju dotyczy to rocznie pewnie kilkunasty tysięcy wyciętych drzew). Są to niepowetowane szkody ekologiczne dotykające całe miejskie ekosystemy. Nie słyszałem też by społeczne organizacje proekologiczne protestowały publicznie przeciwko wycince drzew w miastach. A szczególnie w tych miastach, które od lat są zarządzane przez Platformę Obywatelską.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><b>Problem wycinki drzew w miastach</b></strong>, jak i zawiły podział kompetencji i wydawania zgód na wycinkę przez instytucje nadzorujące zieleń (przyuliczną, kolejową, szkolną i przedszkolną, szpitalną i ogródki działkowe) <strong><b>powinien być uregulowany Ustawą Sejmową</b></strong> i to możliwie szybko.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/kto-jest-elita-rp-w-czasach-dobrej-zmiany/"><span style="color: #9c2922;">Kto jest elitą RP w czasach Dobrej Zmiany?</span> </a></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"> W Stolicy generalnym zarządcą zieleni miejskiej jest p. Justyna Glusman, „polska ekonomistka i naukowczyni” sprawująca funkcję „Dyrektora Koordynatora ds. zrównoważonego rozwoju zieleni oraz ochrony powietrza i polityki klimatycznej”. Pani Dyr. Justyna Glusman zarządza i koordynuje realizację zadań z zakresu ochrony i kształtowania środowiska zieleni. Podlegają jej dwa biura z dyrektorami i ich zastępcami oraz 16 (szesnaście) wydziałów zgrupowanych w Biurze Ochrony Powietrza i Polityki Klimatycznej (PK) oraz Biurze Ochrony Środowiska (OŚ). Najbardziej interesuje mnie w całym tym systemie rola <strong><b>Wydziału  Ochrony Systemu Przyrodniczego Miasta z p. Naczelnik Małgorzatą Szymczak-Piątek na czele.</b></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Tak więc, to czym zajmowało się za PRL kilku – kilkunastu urzędników, teraz w 2021 r. zajmuje się około 100 (stu) urzędników z uposażeniem powyżej średniej krajowej (700 – 900 tys. miesięcznie x 12 = 8.4 – 10.8 mln zł?). Jestem pewien, że za połowę tej sumy dendrolodzy mogliby uratować wiele starych drzew, a Ratusz wywiązać się z obietnic masowego sadzenia młodych drzewek. Podobna sytuacja zapewne jest w całej RP.</p>
<p><sub><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 3(5)/2021.</em></sub></p>
<p><sub><em>Grafika: pixabay.com</em></sub></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/wycinka-zieleni-miejskiej-jako-sposob-na-zycie/">Wycinka zieleni miejskiej jako sposób na życie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nadumieralność w Polsce 2016-2020r. – fakty, mity i kontekst</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/wlast-matuszak-nadumieralnosc-w-polsce-2016-2020r-fakty-mity-i-kontekst/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Remigiusz Włast-Matuszak]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 06 Apr 2022 12:39:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[demografia]]></category>
		<category><![CDATA[myśl]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[suwerenna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl//wlast-matuszak-nadumieralnosc-w-polsce-2016-2020r-fakty-mity-i-kontekst/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Już od 2018 r. na portalach opozycji totalnej zaczęły się ukazywać alarmistyczne teksty o gwałtownym wzroście zgonów w Polsce. Oczywiście wg młodych, złaknionych sensacji demoliberalnych dziennikarzy, dane o zgonach wyrwane z kontekstu, a podawane w budzących trwogę wysokich liczbach bezwzględnych, miały zwiastować początek narodowej depopulacji. Manipulacja wynikająca z niedouczenia, lub cynizmu, obciążała rząd Zjednoczonej Prawicy. [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/wlast-matuszak-nadumieralnosc-w-polsce-2016-2020r-fakty-mity-i-kontekst/">Nadumieralność w Polsce 2016-2020r. – fakty, mity i kontekst</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 4</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Już od 2018 r. na portalach opozycji totalnej zaczęły się ukazywać alarmistyczne teksty o gwałtownym wzroście zgonów w Polsce. Oczywiście wg młodych, złaknionych sensacji demoliberalnych dziennikarzy, dane o zgonach wyrwane z kontekstu, a podawane w budzących trwogę wysokich liczbach bezwzględnych, miały zwiastować początek narodowej depopulacji. Manipulacja wynikająca z niedouczenia, lub cynizmu, obciążała rząd Zjednoczonej Prawicy. „</span><span style="font-size: medium;"><i>Zobaczcie do czego ONI doprowadzają</i></span><span style="font-size: medium;">. </span><span style="font-size: medium;"><i>Polska wymiera.”</i></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> Zacznijmy może od faktów historycznych. Po ponad pięciu latach niemieckiej eksterminacyjnej i rasistowskiej okupacji w latach 1939 – 1945, i dwóch sowieckich okupacjach: 17.09.1939 – 22.06.1941 r., oraz wiosna 1944 – lata 1945/47, </span><span style="font-size: medium;">wg danych na 14.02.1946 r. ludność Polski wynosiła zaledwie 23,9 mln! (Stan ludności Polski, na dzień 1.01.1939 r wynosił 35,1 mln obywateli). Straty fizyczne to około 4,5 mln obywateli</span><span style="font-size: medium;"> zamieszkałych na obszarze do Bugu i około 1,5 mln. za Bugiem. Reszta strat ilościowych to emigracja, wywózki do Niemiec i ZSRS, pozostanie na Ziemiach Utraconych oraz nadumieralność (sama gruźlica to ponad 200 tys. zmarłych), jak i drastyczny spadek urodzeń.</span></p>
<div style="position: relative; height: 441.8px; overflow: hidden;"><iframe style="position: absolute; top: 0; left: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://zrzutka.pl/c44v63/widget/13" width="400" height="441.8" frameborder="0" scrolling="no"></iframe></div>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> Po tak koszmarnej i długiej okupacji, całe roczniki młodych ludzi, którzy wkraczali wówczas w dorosłość, w naturalny sposób zapragnęły założyć rodziny. Rozpoczął się powojenny wyż demograficzny. Boom narodzin – wyż, to lata 1947 – 1956 (w 1947 r. rodziły się dzieci poczęte w 1946 – wyjaśniam to młodym lewicowym dziennikarzom, że prawidłowa ciąża „u osób z macicą” trwa 9 miesięcy). I tak w 1947 r. mieliśmy około 350 tys. urodzeń żywych, a ludność Polski zwiększyła się do 23.754.000, a więc o 114 tys.. W 1950 r. było 763,1 urodzeń żywych, a ludność Polski wyniosła 25.035.000 osób. W 1955 r. nastąpiła rekordowa ilość 793,8 tys. urodzeń żywych, a ludność Polski osiągnęła 27.550.000 osób. W tymże roku zmarło 104.041 osób. Dane w Rocznikach Statycznych są niestety podawane wybiórczo.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> W 1968 r. ludność Polski wyniosła 32.425.700 osób, a wg. spisu z 31.03.2011 r. – 38.512.000 osób. Ostanie, najnowsze dane z ”Rocznika Demograficznego” GUS 2020 r. to liczba 38.382.576 mieszkańców. Tak więc oficjalny spadek ilości Polaków w Kraju wyniósł w 2020 r. 129.424 osoby.</span></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: medium;"> Niż demograficzny z lat 1965 – 1968 spowodował, iż ludność Polski wzrosła wówczas tylko o 874.700 osób, średnio ledwie o około 220.000 rocznie. Mediana ważona, z uwzględnieniem przedziału ufności, wskazuje nam powielający się II-gi powojenny wyż demograficzny z lat 1975 – 1983, jako będący już tylko echem I-wszego, klasycznego powojennego Wyżu Demograficznego.</span></strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> W 1975 r. ludność Polski wyniosła 34.184.000 osób, a w 1983 r. (po szaleństwie urodzin dzieci poczętych w 1982 – Stan Wojenny – wyniosła 36.745.000 osób, wzrosła więc o 2.261.000 obywateli i to w czasach zapaści gospodarczej, przywrócenia kartek na żywność, benzynę i wszelkich innych niedogodnościach społecznych. Np. aby kupić w Stanie Wojennym relatywnie drogie obrączki ślubne, trzeba było mieć zaświadczenie z USC i Rady Narodowej. Dobrze, że nie od lekarza.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> Od 1999 r. bezlitosna mediana urodzeń faluje w okolicach zerowych przyrostów ludności Polski. Zobaczmy jak to było za wspaniałych rządów Donalda Tuska i Ewy Kopacz („</span><span style="font-size: medium;"><i>I kucharka może rządzić państwem”</i></span><span style="font-size: medium;"> – Włodzimierz Ilicz Lenin). W roku 2012 ludność Polski wynosiła 38.533.000 osób, 2013 r . – to 38.495.000 , a 2014 r. to – 38.478.000. Możemy stwierdzić, iż mamy początek depopulacji. Rok 2015 (stale przypominamy dziennikarzom komercyjnych mediów, iż przeciętna ciąża Polki trwa 9 miesięcy) – mieliśmy 38.437.000 ludności. W latach „dyktatury prawicy” mamy odpowiednio: 2016 r. – 38.433.000, w 2017 r. – 38.434.000, w 2018 r. – 38.411.000, a w 2019 r. – 38.382.000. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> Dane liczbowe o umieralności w RP z roku pandemii 2020 mówią o około 150 tys. zmarłych. Załóżmy, że 1/3 to osoby zmarłe wyłącznie z przyczyny Covid-19 – będzie to około 50 tys. osób. Wróćmy teraz do I-go Wyżu Demograficznego. Jeśli osoby urodzone w 1947 – 1956 mają dzisiaj 65 – 74 lat, to właśnie weszły w okres wymieralności swoich roczników. Jeśli rodziło się wówczas rekordowo 500 – 750 tys. Polaków, to teraz osoby te odchodząc powodują wzrost umieralności. Wymrą te najliczniejsze roczniki i w następnych latach będziemy ponownie mieli znaczny spadek zgonów. A szczególnie gdy około 2040 r. zaczną naturalnie wymierać roczniki niżu demograficznego urodzone w latach 1965 – 1968.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> Twarde dane: w 1980 r. zmarło 353.000, w 1990 – 390.000, w 2000 – 368.000, w 2010 – 378.000, w 2018 – 414.000 i w 2019 – 409.000 osób. Mamy więc dowody jak bardzo nieuprawnionym jest twierdzenie, że w czasach „dyktatury” prawicy naród masowo wymiera.</span></p>
<p style="text-align: center;"><strong>⇒ CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/kto-jest-elita-rp-w-czasach-dobrej-zmiany/"><span style="color: #9c2922;">Włast-Matuszak: Kto jest elitą RP w czasach Dobrej Zmiany?</span> <span style="color: #000000;">⇐</span></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> Przytaczając dane o zgonach wg. wybranych przyczyn możemy odczuć pewien powiew optymizmu, jeśli w ogóle statystyka zgonów może być optymistyczna. Otóż w 2010 r. (PO/PSL) w wypadkach komunikacyjnych zginęło na 10 tys. ludności – 1,2 osoby, a samobójstwa na 10 tys. ludności popełniło 1,6 osoby. W roku 2018 zmarli z powodu wypadków to 1,0 na 10 tys. (3.668 w liczbach bezwzględnych), a samobójstwa popełniło 1,2 osoby na 10 tys., (4.439 w liczbach bezwzględnych). Co świadczy, iż na własne życie targnęło się obecnie kilkaset osób mniej niż w czasach rządów PO/PSL. Mało tego, na zawały mięśnia sercowego zmarło w 2010 r. 4,6 osoby na 10 tys., a w 2018 r. „tylko” 3,1 osoby. (12.038 osób – w liczbach bezwzględnych). Oby trendy wywołane Nowym Ładem kontynuowały te spadkowe tendencje.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> W latach 1960/70 statystycy cytowani przez prof. Jerzego Holzera w Jego klasycznej „Demografii”, przewidywali wzrost ludności Polski na lata 1990 &#8211; 2010 do 45 – 60 mln!!! W pierwszym wydanym po II wojnie światowej „Roczniku Statystycznym” GUS z 1957 r. (wcześniej dane statystyczne były utajnione przez MBP/MSW i nie były publikowane), prognoza ludności Polski na 1975 r. mówiła o 37.716 mieszkańcach Kraju. Niedoszacowana prognoza to 2.500.000.osób. Dlatego wszelkie naukowe przewidywania są wątpliwe. Nie możemy przewidzieć liczby ludności Polski na 2030 r., ani tym bardziej 2050 r. Możemy zostać mile zaskoczeni in plus, lub zdruzgotani liczbą 24.000.000 Polaków żyjących po 2060 r. między Bugiem a Odrą.</span></p>
<p><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 2(4)/2021.</em></p>
<p><em>[Grafika: pixabay.com]</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/wlast-matuszak-nadumieralnosc-w-polsce-2016-2020r-fakty-mity-i-kontekst/">Nadumieralność w Polsce 2016-2020r. – fakty, mity i kontekst</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kto jest elitą RP w czasach Dobrej Zmiany?</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/kto-jest-elita-rp-w-czasach-dobrej-zmiany/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Remigiusz Włast-Matuszak]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 08 Sep 2021 15:05:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[arystokracja]]></category>
		<category><![CDATA[dobra]]></category>
		<category><![CDATA[elity]]></category>
		<category><![CDATA[myśl]]></category>
		<category><![CDATA[suwerenna]]></category>
		<category><![CDATA[szlachta]]></category>
		<category><![CDATA[zmiana]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=3551</guid>

					<description><![CDATA[<p>W początkach Dobrej Zmiany – (wiosna 2016 r.) udało mi się ogłosić na łamach konserwatywnego kwartalnika obszerny i „trudny w odbiorze” tekst pt. „Czekając na trzecią kontrreformację”, na nowe elity RP. Był to głos wołającego na puszczy. Dodatkowo i niestety z biegiem lat Dobra Zmiana traciła swoją pierwotną moc. Erozja jest widoczna na co dzień. [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/kto-jest-elita-rp-w-czasach-dobrej-zmiany/">Kto jest elitą RP w czasach Dobrej Zmiany?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 11</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">W początkach Dobrej Zmiany – (wiosna 2016 r.) udało mi się ogłosić na łamach konserwatywnego kwartalnika obszerny i „trudny w odbiorze” tekst pt. </span><span style="font-size: medium;">„Czekając na trzecią kontrreformację”</span><span style="font-size: medium;">, na nowe elity RP. Był to głos wołającego na puszczy. Dodatkowo i niestety z biegiem lat Dobra Zmiana traciła swoją pierwotną moc. Erozja jest widoczna na co dzień. Cześć prawicowych wyborców odstąpiła od niej uznając, iż Prawo i Sprawiedliwość nie wywiązało się z obietnic wyborczych, cześć osiadła „na laurach” i konsumuje swoje małe zwycięstwa. Pełną świadomość tej sytuacji politycznej ma Prawo i Sprawiedliwość oraz rząd, dlatego na nadchodzącym Kongresie Prawa i Sprawiedliwości ma być ogłoszony nowy etap reform – </span><strong><span style="font-size: medium;">Nowy Polski Ład</span></strong><span style="font-size: medium;">.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">W tekście pt. </span><span style="font-size: medium;">„Czekając na trzecią kontrreformację”</span><span style="font-size: medium;"> subiektywnie uznałem za początek I-wszej Reformacji rok 1517 r., II-ga Reformacja to 1883 r. &#8211; wybuch Modernizmu, a III-cia „Reformacja” to 15-18 sierpnia 1969 r. &#8211; farma Woodstock. </span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">Natomiast za I Kontrreformację uznałem Sobór Trydencki 1545-1563, II-ga &#8211; 30 stycznia 1933 r. &#8211; przejęcie władzy przez NSDAP, a początki zwiastujące nadchodzenie III-ej Kontrreformacji to pierwsze Marsze Niepodległości Ruchu Narodowego w Polsce, zwycięstwa prawicy na Węgrzech, w Polsce, Austrii, Turcji, Grecji i w USA –(jesień 2016 r. – Donald Trump!), tudzież dostrzegalne zaistnienie prawicy we Francji i Szwecji. (Jesień 2020 to czasowy regres &#8211; przegrana Trumpa i polityczne zwycięstwo obozu Kamali Harris).</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">Jeszcze ciepły numer kwartalnika zabrałem ze sobą na Kongres „Polska Wielki Projekt” (2016 r.), a pierwszą osobą, która spotkałem, i której się pochwaliłem tekstem, był prof. Andrzej Zybertowicz. Od przeglądającego tekst Profesora usłyszałem największy (niezamierzony) komplement w życiu: </span><span style="font-size: medium;">„Ho, ho…. O! ho hooo …. Ale to nie pan powinien napisać ten tekst.” </span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">Oczywiście, że nie ja powinienem stawiać tego typu i tej miary diagnozy polityczne. Autorem powinien być prof. Andrzej Nowak, prof. Ryszard Legutko, prof. Zdzisław Krasnodębski, prof. Wojciech Roszkowski. Świetnie przedstawiłby powyższą tezę minister &#8211; ambasador Marek Magierowski, a temat bezdyskusyjnie podsumowałby zapewne prof. i wicepremier Piotr Gliński (ale jak do tej pory tak taka dysertacja nie powstała.)</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">I nie ja też powinienem definiować pojęcie elity Polski pierwszych lat dekady Dobrej Zmiany, ale skoro czas mija i luminarze (zapewne z braku czasu) nie oświecają nas, czynię to na cierpliwych łamach „Myśli Suwerennej”.</span></p>
<div style="position: relative; height: 441.8px; overflow: hidden;"><iframe style="position: absolute; top: 0; left: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://zrzutka.pl/c44v63/widget/13" width="400" height="441.8" frameborder="0" scrolling="no"></iframe></div>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">Pojęcie „elita” jest określeniem nieostrym i umownym – są elity: gangsterów, przemytników, sutenerów z Kosowa, kolekcjonerów puszek po piwie, czy prostytutek w mieście Brukseli</span><span style="font-size: medium;"><i> –</i></span><span style="font-size: medium;"> podobnie nieścisłe jest określenie „elit” PRL. Były to w latach 1944-1989 „łże elity”, lub pisząc „naukowo” pseudo elity uzurpujące sobie prawo do miejsca po siłą usuniętych uprawnionych elitach II RP.</span><i> </i><span style="font-size: medium;">Na przestrzeni 50 lat „łże elity” reprodukowały się konsumując przywileje władzy. Ich dzieci i wnuki realizując hasło „każdemu według potrzeb” wykształciły się (m.in. na zagranicznych, dewizowych stypendiach!) i zajęły w nomenklaturze PZPR/UD/PO dobre startowe pozycje, w tzw. „wymiarze sprawiedliwości”, resortach siłowych, socjalistycznej dyplomacji, handlu zagranicznym, kulturze i oczywiście w mediach, będących tubą propagandową pseudo robotniczej Partii, a dzisiaj tzw. Platformy Obywatelskiej. Komunistyczni rewizjoniści z lat 1964-1968 </span><span style="font-size: medium;"><strong>przegnani z „dworu” Władysława Gomułki, przeszli do opozycji (by w praktyce ją stworzyć i stanąć na jej czele<u>)</u></strong></span><span style="font-size: medium;">, a dzisiaj ich niedobitki (biologia), i ich dzieci i wnuki pełnią rolę „elit” wykształceńców w „salonie” Agora/PO/Nowoczesna/Wiosna/Hołowszczyzna &amp; Co – w kręgach przywódczych „totalnej” opozycji. Cień groźby, że mogliby zostać ponownie odsunięci od władzy i profitów ekonomicznych, na margines sprzed 1939r. i po roku 1956, </span><strong><span style="font-size: medium;"> na chwilę, częściowo po 1968r.</span></strong><span style="font-size: medium;">, czy po 2005 r., wywołuje w tej „elicie” nieskrywaną, morderczą agresję i furię. „</span><span style="font-size: medium;"><i>Brunatne zło podpełza pod nasze drzwi</i></span><span style="font-size: medium;">” twierdzi publicysta bardzo dużego formatu z „Dużego Formatu” (inni tam nie pisują), a syn b. wiceministra budownictwa z marca 1968 twierdzi w TVN, iż, „</span><span style="font-size: medium;"><i>brunatne pisowskie gówno rozlewa się po Polsce</i></span><span style="font-size: medium;">”. No cóż – czuję, że czas najwyższy, ostatnia chwila by nadeszła III Kontrreformacja. Ale wróćmy do meritum.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">Próbując zdefiniować, ustalić: kto jest elitą III RP doby Dobrej Zmiany, skłaniałbym bym się ku twierdzeniu, iż stare tzw. elity PRL/Agory odchodzą mocno przy tym protestując, (przykładowy ostaniec tej „elity w propagandzie” to Daniel Passent) dalej: Seweryn Blumsztajn, Stefan Bratkowski, Marek Beylin „i inni”. Podobnie w polityce – patrz cykl „</span><span style="font-size: medium;"><i>Resortowe dzieci</i></span><span style="font-size: medium;">”. Natomiast nowe elity patriotyczno-konserwatywne szeroko rozumianej prawicy, jeszcze nie okrzepły, jeszcze nie zajęły </span><strong><span style="font-size: medium;">na stałe</span></strong><span style="font-size: medium;"> decyzyjnych i kluczowych stanowisk w państwie. Co z tego, że młodzi konserwatyści z ruchów narodowych czy Prawa i Sprawiedliwości mają odpowiednie predyspozycje intelektualne, zdobyte wykształcenie i </span><strong><span style="font-size: medium;">wolę politycznego działania</span></strong><span style="font-size: medium;">, skoro jeszcze nie zapewnili sobie w społeczeństwie silnej pozycji ekonomicznej, która warunkuje możliwości decyzyjne, sprawną reprodukcję, jak i stworzenie zaplecza politycznego.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">Młode, czy też nowe elity prawicy jeszcze nie zajęły kluczowego dla państwa i społeczeństwa miejsca. Mamy więc odchodzącą z wielkimi oporami „elitę” PRL/Agory i z trudem szturmującą, należne jej miejsce, elitę obozu wolnościowego i konserwatywnego.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">W 2012r. w nr 10 „Rzeczy Wspólnych” próbowałem określić mechanizm dezercji, podmiany i reprodukcji elit nawiązując do ważnej, a przemilczanej książki dr Aleksandry Porady pt. „Dezercja ideologiczna elit w sytuacjach prerewolucyjnych” Wydanej w Krakowie (Avalon) w 2010 roku. </span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">Już na wstępie omawiania problemu dezercji elit, ich traumatycznej, siłowej podmiany, ich reprodukcji w podmienionej już formie, pragnę przypomnieć konstatację Crane’a Brintona z jego świetnej </span><span style="font-size: medium;">„Anatomii rewolucji”</span><i> </i><span style="font-size: medium;">(1957)</span><i> </i><span style="font-size: medium;">: </span><span style="font-size: medium;">„Dezercja intelektualistów na masową skalę wskazuje na szeroko rozpowszechnione niezadowolenie z funkcjonowania systemu.”</span><span style="font-size: medium;"> Byliśmy świadkami tego zjawiska, tej socjologicznej i politycznej prawidłowości już dwa razy w historii powojennej Polski. Pierwszy raz, gdy w 1989, łże elity PRL, masowo odwróciły się od Matki Żywicielki – PZPRu, od „przewodniej siły narodu” i głosowały przeciw niej. Bo wszystko było lepsze od marazmu wegetacji w niewydolnym systemie nakazowo-rozdzielczym. </span><span style="font-size: medium;">„W tym kraju, nie da się żyć”</span><span style="font-size: medium;"> &#8211; psioczyli latami przedstawiciele podmienionej łże elity, masowo wypychając, lokując swoje dzieci i wnuki (a często i siebie) na Zachodzie. Drugi raz „elity” wykształceńców odwróciły się od rządu PO/PSL w jesienią 2015r. Osobiście pamiętam, jak całe stada „przetrwalników”, merkantylnych oportunistów itd., nagle zaczęły przychodzić w 2014/15r. na zebrania kół Prawa i Sprawiedliwości, odnawiać znajomości na prawicy i wspominać swoją Solidarnościową i prawicową przeszłość. Wynik wyborów prezydenckich i parlamentarnych jasno to określił. Stare „elity” zostały odsunięte od władzy, ale niestety nie rozproszone i nie pozbawione sił politycznych i ekonomicznych.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"> Narastający powszechny krytycyzm wobec władz (w wypadku roku 2015 – rządów Tuska/Kopacz) wskazuje również na ważne powody wywołujące niezadowolenie elit, jak i na </span><strong><span style="font-size: medium;">słabość władzy nie potrafiącej ani tych elit przekonać do siebie, (zatrzymać przy sobie) ani też przekupić, czy spacyfikować</span><span style="font-size: medium;">. </span></strong></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">Klasyk Gustaw Le Bon znany nam z </span><span style="font-size: medium;">„Psychologii tłumu”</span><i> </i><span style="font-size: medium;">(1913r.!), w swojej </span><span style="font-size: medium;">„Psychologii rewolucji”</span><span style="font-size: medium;"> skonstatował, iż: </span><span style="font-size: medium;">„Kiedy tylko niezadowolenie staje się powszechne, tworzy się partia, która często staje się wystarczająco silna aby walczyć z rządem.”</span><span style="font-size: medium;"> (To właśnie PiS i jego droga do sukcesu wyborczego od 2012r.!) Tak też było (w rozumieniu epoki) we Francji roku 1789, carskiej Rosji, czy imperialnej otomańskiej Turcji. Tak było w Rzeczpospolitej doby rozbiorów, PRL, czy III RP przed 2015r.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"> Znaczący przedstawiciele elit sami zaczynali podcinać „swoją gałąź” – historycznie Francja, Rosja, Turcja. W PRLu czyniła to przecież elita partii rządzącej – fanatycy komunizmu – prof. Bauman, Baczko, Kołakowski, kpt. Henryk Holland, </span><strong><span style="font-size: medium;">II sekretarz POP PZPR Uniwersytetu Warszawskiego dr Bronisław Geremek (w PZPR 1950-68)</span></strong><span style="font-size: medium;"> i setka innych. Dezercję ideologiczną elit powodowała przede wszystkim utrata prestiżu przez panującego, lub sprawujących władzę, (kto w Kraju jak i na świecie, nawet w UE traktował poważnie premier Ewę Kopacz?) jak i osłabienie pozycji państwa na arenie międzynarodowej.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">Mierna inteligencja i bezwolność cara Mikołaja II i jego żony niemieckiej „kury domowej” &#8211; Alicji Heskiej, ich izolowanie się od elit arystokratycznych i intelektualnych doprowadziło szybko do zdecydowanej niechęci elit wobec domu panującego, a to spowodowało łatwość wybuchu i tryumfu rewolucji lutowej 1917 r. Mikołaj II Romanow i Alis von Hessen niemal łudząco przypominają Bronisława Komorowskiego i Annę z Dziadziów, wnuczkę Hany (Hana) Rojer (Deptuła). </span></p>
<p align="JUSTIFY"><strong><span style="font-size: medium;">Erozja lojalności elit oraz utrata prestiżu rządzących, wywołana jest nieudolnym sprawowaniem władzy przez tych ostatnich</span></strong><span style="font-size: medium;">. Dotyczy to w takim samym stopniu Ludwika XVI pasjonującego się hobbystycznie majsterkowaniem i zegarmistrzostwem, Mikołaja II grającego całymi daniami i latami w bilard, Donalda Tuska grającego w piłkę kopaną, czy Ewę Kopacz zajmującą się córką i wnuczką. </span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">Takim podręcznikowym przykładem upadku prezydenta &#8211; przywódcy kraju, pozbawionego poparcia elit, była spektakularna porażka legendy Solidarności Lecha Wałęsy, w starciu z drugorzędnym działaczem młodzieżówki PZPR Aleksandrem Kwaśniewskim.</span></p>
<p align="JUSTIFY">„<span style="font-size: medium;">Czemu przegrał?”</span><span style="font-size: medium;"> pytali publicyści przychylni Wałęsie. </span><span style="font-size: medium;">„A może padł ofiarą zemsty swojej formacji?” </span><span style="font-size: medium;">– zastanawiał się red. Robert Krassowski – i to jest jedno z nielicznych stwierdzeń wartych zapamiętania. Tak! Elity solidarnościowe, zanim dały się znokautować przez postkomunistów Leszka Millera, przeprowadziły zmasowany, długotrwały atak swojego „przemysłu nienawiści” na prezydenta Lecha Wałęsę. </span></p>
<p align="JUSTIFY"><strong><span style="font-size: medium;">Dezercja, podmiana i reprodukcja elit w Polsce (1939-2018) jest tematem, który nie został do tej pory całościowo i obszernie omówiony</span></strong><span style="font-size: medium;">. Na takie dzieło naukowe ciągle czekamy.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">Napotykam czasami na wnikliwe, ale </span><strong><span style="font-size: medium;">cząstkowe omówienia</span></strong><span style="font-size: medium;"> tego ważkiego tematu. Mam przed sobą np. dwa tomy prof. Krzysztofa Jasiewicza – </span><span style="font-size: medium;">„Lista strat ziemiaństwa polskiego 1939-1956”</span><span style="font-size: medium;"> – jest to jedna z tych bezcennych, benedyktyńskich prac, które budzą szacunek swoją fachowością, rzetelnością i obszernością. To kronika zagłady i pauperyzacji, właściwej i jak dotąd </span><strong><span style="font-size: medium;">jedynej prawdziwej elity Rzeczpospolitej</span></strong><span style="font-size: medium;">. Ziemiaństwo w 1939 r. to w 95% polska szlachta – niekwestionowana elita, kulturowa i (jeszcze) materialna, społeczeństwa i państwa. Stan ziemiaństwa (z rodzinami) szacuje się w 1939 r. na 80 tys. osób. W latach 1939-1944/5-1956 zamordowano od 5 do 9% całej populacji, co kilkukrotnie przewyższa straty polskiej ludności np. w mocno poddanemu niemieckiemu terrorowi woj. poznańskim wynoszące około 2% populacji. Udokumentowana lista ofiar to ponad 4.400 osób, w tym około 1.300 osób z dyplomami wyższych uczelni (do 1939) i 54 osoby z doktoratami (ówczesnymi!) – co uprawnia nas do porównania tych start ze stratami Czechów poniesionymi w represjach po bitwie pod Białą Górą (1620r. &#8211; około 650 wykonanych wyroków śmierci na przedstawicielach czeskich elit – co stanowiło około 90% wykształconych Czechów (umiejących czytać i pisać &#8211; w tamtej epoce). Ponad 50% strat zadali polskiemu ziemiaństwu, i tym samym elicie narodowej &#8211; Sowieci, ponad 40% &#8211; Niemcy, ponad 3% &#8211; UB i komuniści z PRL, ponad 2% &#8211; Ukraińcy, resztę &#8211; Litwini, Własowcy i polskie bandy kryminalne (a więc </span><strong><span style="font-size: medium;">polscy kryminaliści</span></strong><span style="font-size: medium;"> nie mordowali tylko Żydów &#8211; polskich ziemian również). We wrześniu 1939 i później, przez zieloną granicę, (do 1945r.) opuściło Rzeczpospolitą ponad 100 tys. przedstawicieli elit, w latach 1945-56 dalsze około 20 tys., przy czym proces emigracji elit (ucieczki z wycieczek Orbisu itd., emigracja „paszportowa” po 1970r.) trwał i trwa nadal, ale ani GUS ani </span><strong><span style="font-size: medium;">setki polskich socjologów</span></strong><span style="font-size: medium;"> z tytułami naukowymi, takich niewygodnych badań nie prowadzą. Poruszyłem tu z grubsza jeden z wielu aspektów dotyczących przyczyn upadku i podmiany polskich elit.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"> Hasłowo mogę jedynie wspomnieć o jeszcze jednym ważnym zjawisku: siłowej wymianie elity ziemiańskiej i inteligenckiej jaka nastąpiła w wyniku wkroczenia Armii Czerwonej na ziemie RP w legalnych granicach z 1 września 1939r. W wyniku reformy rolnej, bez odszkodowania, ocalałe ziemiaństwo zostało wysiedlone z rodzinnych domów. Bezcenne biblioteki i zbiory sztuki zostały zniszczone lub rozgrabione. W miejsce rdzennej elity narodowej na sowieckich czołgach przyjechała (realizując politykę J. Stalina i Ł. Berii) </span><strong><span style="font-size: medium;">nowa „elita” – rodem z jaczejek Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy</span></strong><span style="font-size: medium;">, KP Zachodniej Białorusi, jak i niedobitki z KPP (która w chwili rozwiązania przez Komintern w 1938r., liczyła zaledwie około 4,5 tys. członków – pisanie o 20 – 30 tys. to bzdura powtarzana po propagandzie PPR/PZPR). Na tych czołgach i w eszelonach zostali dostarczeni na ziemie polskie po zachodniej stronie Bugu ci działacze KPP i WKP(b) , którzy znaleźli się przed 17.09.1939r. na ziemiach wschodnich II RP. To oni brali czynny udział w sowietyzacji tych ziem (wszelkie „Czerwone sztandary” itd.), a potem za „Pierwszego Sowieta” mieli tak wysokie pozycje we władzach okupacyjnych, że</span><span style="font-size: medium;"> przyznano im prawo do ewakuacji w czerwcu/lipcu 1941 r. w głąb ZSRS</span><span style="font-size: medium;">, przed nadciągającym frontem niemieckim. W dwa lata później byli już strukturą rządową, Związkiem Patriotów Polskich i armijną &#8211; I Armia Ludowego Wojska Polskiego, jak i przesiedleńcami pragnącymi poprzez Polskę wyjechać na Zachód. Z rodzinami było w tej milionowej masie około 200.000 polskich Żydów, być może tych, których prof. Janowi Tomaszowi Grossowi i prof. Janowi Grabowskiemu ciągle brakuje w obliczeniach strat wojennych, (3.300.000 – Żydów obywateli II RP wg. „Małego Rocznika Statystycznego” GUS i liczba 3.100.000 ofiar Holocaustu na ziemiach okupowanej Polski), których wymieniają jako „zamordowanych przez Polaków” na terenie G.G. i Kresach?!</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"> Ta pseudo elita terroru, ta „dyktatura lumpenproletariatu”, w dodatku wrogiego kulturowo i wyznaniowo, obniżyła poziom życia społecznego Polaków we wszystkich aspektach. </span><span style="font-size: medium;">Kulturowo, naukowo i moralnie.</span><span style="font-size: medium;"> Przestały obowiązywać zasady społeczne wypracowane wiekami.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;"> Ziemianin zasiedziały z dziada pradziada w swoim majątku, bez względu na swoją kondycję moralną, nie poważył się i nie mógł zaryzykować uczestnictwa w aferze finansowej, kradzieży, defraudacji czy pospolitym przestępstwie, bo nie mógł zaryzykować swojego nazwiska, honoru i ziemi, bo po ujawnieniu skandalu musiałby sprzedać za pół ceny majątek, dom rodzinny i wyemigrować do przysłowiowej Ameryki. Jeśli nie miał wpojonej przyzwoitości, to przynajmniej ze strachu przestrzegał zasad moralnych i przyzwoitych wzorców towarzyskich.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">Miał też wpojone od pokoleń pewne zasady moralne, poszanowanie Dekalogu i praw zwyczajowych elity ziemiańskiej. Tym się różnią prawdziwe, powstające na drodze wielopokoleniowej ewolucji Elity II RP i od tych z PRLu – (dwa pokolenia). Nie pamiętam z literatury faktu, z kronik kryminalnych II RP, by sędziowie II RP kradli w sklepach, na dworcach, brali łapówki w postaci pęta kiełbasy itd. To jest waśnie różnica między prawdziwą elitą narodu, a podmienionymi elitami rodem z KPP, Zachodniej Ukrainy, Białorusi czy bandyterki GL i AL. To samo zjawisko socjologiczne dotyczy elit lekarzy III RP – ten sam upadek moralny, lewe zwolnienia dla gangsterów, wymuszanie łapówek za prywatne leczenie w państwowych szpitalach itd., Kasta adwokatów? Policja, wojsko z generalicją czasów PRL – </span><span style="font-size: medium;">„Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”</span><span style="font-size: medium;">. </span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">Szlachta/inteligencja przestała też zasilać seminaria duchowne, kadrę akademicką i administrację powiatową, wojewódzka i centralną. </span><strong><span style="font-size: medium;">Poziom moralny kapłaństwa KK, tak jak i poziom moralny nauczycieli akademickich, a przede wszystkim urzędników, obniżył się drastycznie</span></strong><span style="font-size: medium;">. Wszystko to tragiczne, konsekwencje nie mające w Europie porównania z Akcją Pacyfikacyjną AB </span><em>(Außerordentliche Befriedungsaktion) </em><span style="font-size: medium;">i Operacją Tannenberg </span><em>(Liquidierung der polnischen Führungsschicht)</em><span style="font-size: medium;">, które pochłonęły 40 tys. przedstawicieli polskiej inteligencji z Wielkopolski, Pomorza i Śląska. Potem przyszedł Sowiecki Katyń – 23 tys. pomordowanych elit. Powstanie Warszawskie &#8211; 160 tys. ludności cywilnej i 16 tys. żołnierzy AK. I i II okupacja sowiecka – 1.200.000 ofiar? PRL – 40 tys. pomordowanych, partyzantów bez wyroków i około 3.200 wykonanych wyroków śmierci na żołnierzach i działaczach podziemia. A na końcu 110 tys. emigrantów wojennych, i 900 tys. za PRL. Ponad 2 mln. w czasach III RP. </span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">Jakie elity dla Rzeczpospolitej? Co robić, jak je odtworzyć, zapewnić im stałe miejsce w Kraju? Polska Wielki Projekt to jedna z pierwszych udanych inicjatyw kreowania nowych elit dla RP, wcześniej w „ciemnych latach” PO/PSL był realizowany Projekt „Jakie Elity dla Rzeczpospolitej” – to tam widziałem red./ambasadora Marka Magierowskiego na żywo w akcji, był bardziej błyskotliwy niż wielu innych znamienitych mówców. Te panele przeszły do historii, niestety nie zostały uwiecznione na nośnikach elektronicznych.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">Potrzeby jest masowy, wieloresortowy system stypendialny. Taki System powinien być przeznaczony dla uzdolnionej młodzieży wyłanianej drogą powszechnych konkursów naukowych. Drugi ruch, to działania na rzecz powrotu młodych i zdolnych naukowców, jak i pracowników z emigracji do Polski.</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="font-size: medium;">Są to działanie pilne w realizacji i wymagające sporych nakładów finansowych, ale ich efekty przyniosą Polsce powstanie i okrzepnięcie nowej, prawdziwej elity narodowej. „Myśl Suwerenna” mogłaby być jednym z ośrodków p</span>rowadzenia stałej i szerokiej akcji wyłaniania uzdolnionych technicznie i humanistycznie uczniów oraz studentów w Kraju i na emigracji. Jest to zamierzenie realne w realizacji. Potrzebna jest tylko wola politycznego działania by przyśpieszyć kreowanie prawdziwych elity w RP.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY"><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 1(3)/2021.</em></p>
<p><em>[Grafika:<span class="language pl" title="Polish"> Zamek Królewski w Warszawie od strony placu Zamkowego</span>; Autor: Adrian Grycuk, lic. CC]</em></p>
<p><iframe id="fm-fc-f-u0c877fusq" style="min-height: 600px;" src="https://forms.freshmail.io/f/zvsi5q1c2z/u0c877fusq/index.html" width="100%" frameborder="0" marginwidth="0" marginheight="0"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/kto-jest-elita-rp-w-czasach-dobrej-zmiany/">Kto jest elitą RP w czasach Dobrej Zmiany?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czy i kiedy koalicja Zjednoczonej Prawicy powoła Korpus Kontroli Wyborów?</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/wlast-matuszak-czy-i-kiedy-koalicja-zjednoczonej-prawicy-powola-korpus-kontroli-wyborow/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Remigiusz Włast-Matuszak]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 12 May 2021 13:59:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[dobra]]></category>
		<category><![CDATA[kontroli]]></category>
		<category><![CDATA[korpus]]></category>
		<category><![CDATA[matuszak]]></category>
		<category><![CDATA[prawica]]></category>
		<category><![CDATA[remigiusz]]></category>
		<category><![CDATA[włast]]></category>
		<category><![CDATA[wyborów]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>
		<category><![CDATA[zjednoczona]]></category>
		<category><![CDATA[zmiana]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=3090</guid>

					<description><![CDATA[<p>Do powszechnych wyborów parlamentarnych w 2023 r. zostały równo trzy lata. To bardzo krótki czas by powołać wielotysięczną, trzystopniową strukturę państwowo-obywatelską, która dopilnuje zgodnego z Kodeksem Wyborczym przebiegu wolnych i demokratycznych wyborów do Sejmu i Senatu RP. Umowna nazwa struktury to np. Korpus Kontroli Wyborów, a jej powołanie musi być poprzedzone odpowiednią ustawą sejmową, co [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/wlast-matuszak-czy-i-kiedy-koalicja-zjednoczonej-prawicy-powola-korpus-kontroli-wyborow/">Czy i kiedy koalicja Zjednoczonej Prawicy powoła Korpus Kontroli Wyborów?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 7</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;">Do powszechnych wyborów parlamentarnych w 2023 r. zostały równo trzy lata. To bardzo krótki czas by powołać wielotysięczną, trzysto<span style="font-size: medium;">pniową strukturę państwowo-obywatelską, która dopilnuje zgodnego z Kodeksem Wyborczym przebiegu wolnych i demokratycznych wyborów do Sejmu i Senatu RP. Umowna nazwa struktury to np. Korpus Kontroli Wyborów, a jej powołanie musi być poprzedzone odpowiednią ustawą sejmową, co też wymaga czasochłonnych działań legislacyjnych.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> W smutnych czasach rządów PO/PSL w 2009/2010 dr Józef Orzeł (b. poseł na Sejm z listy PC) i red. Rafał Ziemkiewicz założyli Klub Ronina. Przeszedłem do niego z afiliowanego portalu </span><span style="font-size: medium;"><i>prawica.net </i></span><span style="font-size: medium;">w 2011 r. W 2015 na bazie Klubu Ronina dr Józef Orzeł, p. Hanna Dobrowolska, (aresztowana w trakcie blokady Krajowej Komisji Wyborczej 20.11.2014 r.) Paweł Zdun i kilka innych osób powołało do życia Ruch Kontroli Wyborów. Redagowałem w kolejnych latach materiały napływające z całego Kraju, a zawierające uwagi i protesty wyborcze.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> Niestety w trakcie pielgrzymki na Jasną Górę w 2016 r. p. Marcin Dybowski – wydawca i b. z-ca prezesa Polskiego Radia Jerzy Targalski dokonali secesji. Powołali </span><span style="font-size: medium;">Stowarzyszenie – Ruch Kontroli Wyborów i Władzy</span><span style="font-size: medium;">. Dostali prawie milionową dotację i wszystko skończyło się na gadaniu. Pierwotny, niemal misyjny Ruch Kontroli Wyborów nadal działa społecznie, a reelekcja Prezydenta Andrzeja Dudy to nasze najnowsze wyborcze działanie kontrolne. (dr Józef Orzeł wycofał się z RKW w 2019 r.)</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> W moich podsumowaniach i analizach powyborczych opartych na setkach zgłoszonych uwag krytycznych napływających z całego Kraju i z zagranicy, postulowałem nieśmiało by powołać do życia stały Korpus Kontroli Wyborów. Coś zbliżonego w strukturze i działaniu do korpusu ławników sądowych &#8211; ciała społecznego, a jednocześnie ważkiego elementu nadzoru obywatelskiego nad sądownictwem, a w wypadku Korpusu Kontroli Wyborów – ciała wspomagającego prawidłowe działanie Okręgowych Komisji Wyborczych w całym Kraju. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> Widocznie ktoś w Radzie Politycznej Prawa i Sprawiedliwości przeczytał (?) sprawozdania zbiorcze RKW z ostatnich wyborów parlamentarnych i prezydenckich (lub wpadł na ten sam pomysł), bo nagle w TVP usłyszałem informację, iż planowane jest powołanie stałego ciała nadzorującego wybory – Korpusu Kontroli Wyborów. Niestety informacja wyemitowana została tylko raz. Prawo i Sprawiedliwość do tego arcyważnego tematu więcej nie powróciło.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> Naszą/moją trybuną jest kwartalnik „MYŚL SUWERENNA”, za którego pośrednictwem pragnę zapytać przedstawicieli Komitetu Politycznego PiS, jak i parlamentarzystów PiS, czy i kiedy sprawa powołania do życia Korpusu Kontroli Wyborów powróci na forum partyjne i publiczne?</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> Większość Polaków zaangażowana w konserwatywną działalność polityczną była przedstawicielami swoich ugrupowań w Okręgowych Komisjach Wyborczych, WKW czy też kandydowała do instytucji samorządowych lub Sejmu/Senatu. Tak więc specyfika działań OKW nie jest dla nas tajemnicą. Oceniam działania Okręgowych Komisji Wyborczych mocno krytycznie. Pierwszy podstawowy zarzut to udział w pracach OKW osób przypadkowych, biorących udział w działaniach komisji wyborczych ze względów czysto ekonomicznych, jak i świadomie szkodzących prawidłowości procedur demokratycznych wyborów. Cześć z osób pracujących w OKW, mimo spotkań szkoleniowych, wykazuje podstawowe braki w wiedzy organizacyjnej dot. wyborów, jak i lekceważy swoja pracę (to taki jednorazowy sposób zarobienia 250 – 500 zł). Korpus Kontroli Wyborów, by takie zjawiska wykluczył, a przynajmniej ograniczył. Przeszkolone osoby, po zdaniu w jakiejś formie egzaminu pisemnego (test, który w swojej istocie też jest nauką), otrzymywałby powołanie do pracy w OKW. Krajowa Komisja Korpusu Kontroli Wyborów działałaby kadencyjnie i stale, a przedstawiciele KKW w OKW działaliby tylko w trakcie wyborów powszechnych i uzupełniających.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> Przed Korpusem Kontroli Wyborów stoi olbrzymie i trudne zadanie, praktycznie zbudowania od podstaw systemu wyborczego dla kilku milionów polskich obywateli rozsianych po świecie, od Australii po Białoruś. System głosowania poza granicami Kraju praktycznie nie działa, a jak działa – nawet teraz w piątym roku Dobrej Zmiany, to działa wadliwie. Pokazały to wybory powszechne i prezydenckie. Litania skarg z zagranicy, jaka napłynęła do sztabu Ruchu Kontroli Wyborów, była długa i czasami kuriozalna. Zarzut podstawowy to trudności z rejestracją w polskich placówkach dyplomatycznych i konsularnych, oraz kłopoty z opóźnieniami wysyłki pakietów wyborczych. Może w 2023 r. MSZ wydeleguje dodatkowych wicekonsulów, powołanych specjalnie na okres wyborów i otworzy w skupiskach polonijnych dodatkowe lokale wyborcze, albo przynajmniej skrzynki pocztowe np. w centrach handlowych? Hotelach? Ale to jest obszar działań MSZ i to MSZ powinien się tym problemem fachowo zająć. Na razie, w kolejnych przeprowadzonych za granicą wyborach 2018 i 2019 r., Prawo i Sprawiedliwość utraciło dużą, trudna do oszacowania ilość głosów. Być może głosy z zagranicy nie powinny być rejestrowane w Rejonowej Komisji Wyborczej Warszawa &#8211; Śródmieście, ale w tych OKW, w których polski obywatel przebywający za granicą był/jest zameldowany na stałe. To właśnie przepis powodujący rejestrację głosów „zagranicznych” w RKW Warszawa &#8211; Śródmieście sprawił, że ponad 3 tys. głosów oddanych w Londynie na aktorkę Klaudię Jachirę spowodował jej wybór do Sejmu RP (w mojej OKW, jak i w OKW znajomych na p. Jachirę oddano w Warszawie śladową ilość głosów). W Warszawie przegrała z kretesem, ale głosy z Londynu i GB przeważyły. Skutki tego smutnego faktu oglądamy często w Wiadomościach TVP.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> Wszystkie usystematyzowane błędy w pracach OKW można opracować i z komentarzem zamieścić w małej broszurze szkoleniowej przeznaczonej dla przedstawicieli Korpusu Kontroli Wyborów. Jest tych błędów praktycznie kilkanaście, i przy każdych wyborach powtarzają się do znudzenia: np. nieostemplowanie kart wyborczych, nie wydawanie wyborcom kompletu kart (szczególnie wyborcom starszym wiekiem), wydawanie kart bez dowodu tożsamości, pomyłkowe podpisy na liście odbioru kart, wynoszenie kart na zewnątrz lokalu wyborczego itd.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> Korpus Kontroli Wyborów przejąłby też z „rąk” samorządów wybór lokali jak i ich przygotowania do głosowania. Przygotowanie i nadzorowanie</span><span style="font-size: medium;"> wyborów samorządowych </span><span style="font-size: medium;">przez samorządy różnych szczebli było: I tury &#8211; 21.10.2018 r. i II tury &#8211; 4.11.2018 r. skandalicznie i celowo sabotowane. Wprowadzono chaos i długie kolejki. Pozmieniano lokalizację OKW, połączono komisje, wydzielono małe pomieszczenia, poprzenoszono wyborców do odległych komisji. Niespotykanym dotąd elementem niedokładności wyborczych, czy wręcz fałszerstw, było w innym miejscu podpisywanie się na liście, a w innym dobieranie karty do glosowania! Uchybienie wprost niebywałe. Ile procent głosów w wyborach samorządowych „skręcono” na rzecz tzw. Koalicji Obywatelskiej? To wie tylko PO i Lewica.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> Z ponad 200 zgłoszeń uwag i nieprawidłowości jakie napłynęły do RKW, pragnę przedstawić najbardziej typowe:</span></p>
<ol>
<li style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> Nagminnie w Warszawie i wielkich miastach (i prawdopodobnie w całej Polsce) osobom starszym nie wydawano czwartej, małej karty do głosowania na Prezydenta miasta. Dlatego mamy prawdopodobnie prezydenta Trzaskowskiego, Jaśkowiaka, Truskolaskiego i innych.</span></li>
<li style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Karty do głosowania były zbyt późno dostarczone do OKW, źle policzono ich ilość i błędnie opisano zawartość paczek.</span></li>
<li style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Listy wyborców był niezaktualizowane – system e-PUAP był niewydolny.</span></li>
<li style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Wyborcy stali w długich kolejkach przed zbyt małymi lokalami wyborczymi. Po 21:00 nie chcieli się rozchodzić i w zależności od dobrej woli OKW, albo brali udział w wyborach, albo nie (a co by było gdyby frekwencja w wyborach samorządowych przekroczyła 75 %?)</span><span style="font-size: medium;"><b>.</b></span></li>
<li style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Kontakt wyborców z urzędnikami RKW był praktycznie niemożliwy. Telefonów nikt nie odbierał.</span></li>
<li style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Słaba obsługa informatyczna wyborów. Złe funkcjonowanie systemów informatycznych. Problemy techniczne z drukowaniem protokołów, odmowa druku kopii protokołów i przekazywania ich do sytemu. A nawet niewywieszanie protokołów przed lokalami wyborczymi.</span></li>
</ol>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> Większość błędów popełnionych przy wyborach samorządowych powtórzyła się przy wyborach do parlamentu europejskiego 26.05.2019 r.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Mimo szkoleń i licznych apeli dalej w sporej ilości OKW głosy liczono w GRUPACH (nie przy pełnym składzie Komisji) i w dodatku w różnych końcach sali (by sobie „nie przeszkadzać”), a nie na jednym wspólnym stole. Częstym uchybieniem było też posiadanie długopisów przez członków komisji w trakcie liczenia głosów. W budynkach niektórych komisji nie zainstalowano na zewnątrz oznaczeń OKW. Ani nie poinformowano mieszkańców gdzie znajdują się przeniesione komisje OKW. Taki skandal zdarzył się pierwszy raz w historii wyborów w III RP. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Uwaga dotycząca wszystkich OKW i wszystkich wyborów – liczne materiały wyborcze (nożyczki, linijki, kleje itd.) dostarczone do OKW były zwracane do RKW, gdzie je po prostu wyrzucano na śmietnik. W skali Kraju jest to marnotrawstwo sumy wielu milionów złotych.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Podobne uchybienia odnotowano w wyborach z dn. 13.11.2019 do sejmu i senatu. </span><span style="font-size: medium;"><i>Novum</i></span><span style="font-size: medium;"> była zorganizowana akcja KOD – jego przedstawiciele zasiadali w OKW w koszulkach z napisem KON-STY-TU-CJA.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;">Litania podobnych i typowych uchybień odnotowanych w kraju i zagranicą zaistniała w pierwszej i drugiej turze wyborów prezydenckich w dniach 28.06.2020 roku i 12.07.2020 roku. Kilka przypadków było jednak zupełnie kuriozalnych, świadczy to o dopuszczeniu do pracy w OKW osób niezrównoważonych psychicznie, lub kompletnie nieprzeszkolonych. Skandalem było też, iż OKW zatwierdziło jako przewodniczącego RKW nr. 116 w Łodzi ul. Kusocińskiego &#8211; „Farmazona” &#8211; Franciszka Jagielskiego – przestępcę karanego sądownie (i z wyrokiem). Oznacza to, że morderca, b. kpt. SB Grzegorz Piotrowski, gdyby zechciał, to też zostałby przewodniczącym OKW. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> Właśnie po to m. in. należy powołać Korpus Kontroli Wyborów, by osoby karane sądownie nie mogły wchodzić w skład OKW i szkodzić prawidłowemu przebiegowi wyborów powszechnych.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: medium;"> „Nadzwyczajna Kasta” sędziów, publicznie i oficjalnie „Pragnie zemsty”. Poseł Platformy Obywatelskiej grozi, iż wypali PiS rozżarzonym żelazem do poziomu sprzątaczki. Nie są to czcze groźby. Przeżyłem już dwie „wielkie czystki” – po upadku AWS w 2001 r. i po upadku „pierwszego” PiS w 2007 r. Wiem czym to grozi. Jeśli nie zdobędziemy parlamentarnej większości w wyborach do Sejmu i Senatu w 2023 r., to Zjednoczona Prawica straci władzę na dekady, a gdy kiedyś ją odzyska, to nie będzie to już ta sama normalna Polska. Śpieszmy się, wybory w 2023 r. czekają już za rogiem.</span></p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY"><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 2(2)/2020.</em></p>
<p><em>[Grafika:<span class="language pl" title="Polish"> Sala Posiedzeń Sejmu</span>; Autor: Adrian Grycuk]</em></p>
<p><iframe id="fm-fc-f-u0c877fusq" style="min-height: 586px;" src="https://forms.freshmail.io/f/zvsi5q1c2z/u0c877fusq/index.html" width="100%" frameborder="0" marginwidth="0" marginheight="0"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/wlast-matuszak-czy-i-kiedy-koalicja-zjednoczonej-prawicy-powola-korpus-kontroli-wyborow/">Czy i kiedy koalicja Zjednoczonej Prawicy powoła Korpus Kontroli Wyborów?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Strach przed dekoncentracją mediów</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/strach-przed-dekoncentracja-mediow/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Remigiusz Włast-Matuszak]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 28 Nov 2020 15:19:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[dekoncentracja]]></category>
		<category><![CDATA[media]]></category>
		<category><![CDATA[prasa]]></category>
		<category><![CDATA[radio]]></category>
		<category><![CDATA[telewizja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=2641</guid>

					<description><![CDATA[<p>„To gorzej niż zbrodnia &#8211; to błąd” – stwierdził Charles de Talleyrand -najskuteczniejszy w dziejach minister spraw zagranicznych, na wieść o egzekucji księcia d’Enghien (Burbona), co zapoczątkowało konsolidację państw koalicji anty napoleońskiej i zjednoczenie środowisk emigranckich. Błąd polityczny mści się przez długie lata, a nawet stulecia &#8211; np. zaproszenie Zakonu Krzyżackiego do Polski przez księcia [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/strach-przed-dekoncentracja-mediow/">Strach przed dekoncentracją mediów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 8</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;">„To gorzej niż zbrodnia &#8211; to błąd” – stwierdził Charles de Talleyrand -najskuteczniejszy w dziejach minister spraw zagranicznych, na wieść o egzekucji księcia d’Enghien (Burbona), co zapoczątkowało konsolidację państw koalicji anty napoleońskiej i zjednoczenie środowisk emigranckich.</p>
<p style="text-align: justify;">Błąd polityczny mści się przez długie lata, a nawet stulecia &#8211; np. zaproszenie Zakonu Krzyżackiego do Polski przez księcia Konrada Mazowieckiego w 1226 r. &#8211; a więc za parę lat będziemy „świętować” 700 lecie błędu politycznego, którego konsekwencje realnie trwają – mamy na karku Obwód Kaliningradzki Federacji Rosyjskiej, i zapewne jeszcze dłuuuugo będziemy go mieli. Całkiem niedawno, za czasów rządów PO/PSL rozważano pomysł powstania Korytarza Suwalsko-Poleskiego mającego łączyć bezpośrednio rosyjskie, d. Prusy Wschodnie z Republiką Białoruską (ZBiR)!</p>
<p style="text-align: justify;">Taką zbrodnią w latach 1991-93, a nawet pasmem zbrodni, była działalność ministra przekształceń własnościowych Janusza Antoniego Lewandowskiego (dr nauk ekonomicznych Uniwersytetu Gdańskiego od 1984 r.). W ramach pospiesznej „złodziejskiej” prywatyzacji odebrano polskiemu społeczeństwu 512(!) dużych zakładów pracy i oddano je głównie w niemieckie i francuskie ręce. „Fabryka jest tyle warta, ile ktoś chce za nią zapłacić” – to była dewiza i złota myśl ministra, działacza KLD i wszelkich innych UW/PO, zanim w nagrodę zasług został komisarzem ds. budżetu i programowania finansowego Unii Europejskiej.</p>
<p style="text-align: justify;">Polskie MEDIA w latach zmian ustrojowych transformacji gospodarczej potraktowano tak jak owe fabryki, w których zjawiał się nowy właściciel – przysłowiowy „Niemiec z kasą” – i wymontowywał, wywoził maszyny, wyposażenie, którego sprzedaż na europejskim wolnym rynku przewyższała wielokrotnie koszty zakupu jakie poniósł. Polaczkom zostawiano gołe mury i działki, dla przyszłych deweloperów (oczywiście zagranicznych) i wielomilionową armię bezrobotnych karmionych ględzeniem Jacka Kuronia w TVP. Podobnie było w redakcjach – zjawiał się plenipotent nowego właściciela, redukował, „restrukturyzował”, transferował zyski do „rajskiego” Luksemburga (np. prywatyzacja wydawnictwa PWN!), albo inny krzyczący przypadek przejęcia dobrze prosperującej od 45 lat gazety „Życie Warszawy”, gdzie włoski inwestor (Sardyńczyk) w 1992 r. nabył redakcję wraz z nowoczesną drukarnią, po to by z kolegami dosłownie „korzystać z życia nad Wisłą”. Jak się znudził to wyjechał z kasą, a „Życie Warszawy” już się nie podniosło, aż „zdechło” zmieniając właścicieli, w 2011 r.</p>
<p style="text-align: justify;">W styczniu 2016 r. przejmując władzę Prawo i Sprawiedliwość zastały następujący, faktyczny stan właścicielski mediów w Polsce – około 72% mediów należało do kapitału zagranicznego, a jedynie 28 % do kapitału polskiego! Przy czym na rynku gazet regionalnych około 85% prasy należy do koncernów niemieckich i to one kształtowały/kształtują preferencje polityczne i społeczne milionów swoich czytelników (słuchaczy, odbiorców internetowych), Polaków. (Tubylców)</p>
<p style="text-align: justify;">Nawet „Głos Wielkopolski”, „Gazeta Pomorska” i „Dziennik Zachodni” należą do niemieckiego koncernu Verlagsgruppe PASSAU. Nie ma tu co komentować – niemieckie koncerny wydawnicze realizują ściśle polityczne wytyczne rządu Republik Federalnej Niemiec! W Niemczech dyrektywy polityczne rządu są bezdyskusyjnym nakazem. W czasie okupacji „Nowy Kurier Warszawski” i inne gadzinówki GG realizowały linię polityczną Berlina, i okazuje się, że po latach historia zatoczyła koło i znów mamy na ziemiach polskich prasę „polskojęzyczną”.</p>
<p style="text-align: justify;">Wyliczanka pond 200 tytułów prasowych jest zbyt czasochłonna, powiedzmy tylko, iż niemieckie wydawnictwo Bauer sp. z o. o. ma 49 tytułów, co stanowi 36% rynku gazet ukazujących się w Polsce, szwajcarsko-niemiecki Ringier Axel Springer Polska 15,5% rynku – i 9 tytułów, a niemiecka Polska Press 13% rynku i rekordową ilość około 150 tytułów lokalnych! Wszystkie te trzy koncerny nie płacą w Polsce podatku dochodowego! W Polsce ukazuje się 35 gazet codziennych z tego 10 ma charakter ogólnopolski. Ponad 200 tys. nakładu ma „Fakt Gazeta Codzienna” – flagowa gadzinówka polskojęzyczna koncernu Springera. W Niemczech jego odpowiednikiem jest osławiony „Bild” – znany od dziesięcioleci z antypolskiej propagandy. W latach 60/70 XX w., tak jak i obecnie, wystarczył jakikolwiek fakt przedstawiający Polaków w złym świetle, by natychmiast znaleźć się na „jedynce” brukowca. Te tradycje Springer kontynuuje od pokoleń.</p>
<p style="text-align: justify;">(Axel Springer &#8211; 1912-1985 – od 1933 pracował u ojca w wydawnictwie „Altonauer Nachrichten” w Hamburgu i nadzorował propagandę antyżydowską. W latach 1937-1941 był zastępcą szefa redakcji „Hamburger Neueste Zeitung”. Po bombardowaniach, do końca wojny działał w wydawnictwie ojca. Był członkiem Narodowsocjalistycznego Korpusu Motorowego – podorganzacji NSDAP. W 1947 założył pierwszą bulwarówkę w Hamburgu, a w 1952 osławiony brukowiec „Bild – Zeitung”. Koncern Springera wydaje w Niemczech około 180 tytułów prasowych.)</p>
<p style="text-align: justify;">Polska grupa medialna (opozycyjna) ZPR Media SA miała ledwie 6,5% rynku – jej flagowiec to „Super Express”, totalnie opozycyjna Agora SA Michnika miała 5,8% rynku z „Gazetą Wyborczą”, która co prawda straciła monopol opiniotwórczy, ale dalej rzuca na rynek 100 tys. egzemplarzy, choć ponoć drugie 100 tys. abonuje wydanie internetowe „G.W”.</p>
<p style="text-align: justify;">Radia słucha codziennie około 70% społeczeństwa, z tego ponoć 25% Radia RMF FM, Rada „Zet” &#8211; 12%, a „Eski” 7%. Polskie Radio to łącznie zaledwie 19% rynku. Grupa RMF (3 rozgłośnie) należy do niemieckiego Bauera, Czech Media posiada kilka rozgłośni, w tym Melo Radio – to 17% rynku. (I właśnie trwają przepychanki z Agorą, która pragnie kupić od Czechów cały pakiet rozgłośni i nadać im właściwe „nasycenie” informacyjne.)</p>
<p style="text-align: justify;">TV – to około 29% rynku dla TVP, Grupa Polsat – 24,5%, a amerykańska TVN należąca do Discovery to 23,5% rynku. (Discovery to typowe amerykańskie medium liberalnych demokratów i ich ideologii). Ostatnio właściciele pozbyli się bez skrupułów prezesa „Discovery Polska” Piotra Koryckiego. Polska została wrzucona do wspólnego worka-segmentu EMEA (Europa, Bliski Wschód, Afryka) i zarządza „nami” Katarzyna Kieli.</p>
<p style="text-align: justify;">Internet z roku na rok jako przekaźnik medialny rozwija się wręcz lawinowo. Zmierzamy w kierunku technologii indywidualnych „ośrodków nadawczo-odbiorczych” zainstalowanych na składnym stelażu-pulpicie noszonych przez każdego chcącego posługiwać się takim laptopo-telefonem III generacji. Na dzisiaj mamy w Polsce Wirtualną Polskę – około 21 mln. użytkowników, niemiecki Onet należący oczywiście do Springera – około 18 mln. odbiorców. Interia należąca do niemieckiego Bauera ma 14,5 mln. odbiorców. Grupa Gazeta.pl – należąca do Agory to około 12 mln. odbiorców.</p>
<p style="text-align: justify;">Nadkoncentracja rynku medialnego jest więc faktem, w dodatku rynek ten w około 70% należy do kapitału obcego. (Takiej sytuacji nie spotyka się w żadnym kraju europejskim. Błędy (lub celowe przemyślane działania) Balcerowicza, komisarza Janusza Lewandowskiego, polityków UD/UW/PO i oddanie w obce ręce znacznej części polskich mediów mści się politycznie i społecznie na Polsce do tej pory. Rynek Francuski czy niemiecki jest od dawna chroniony przed „obcymi” odpowiednimi ustawami i uregulowaniami. Gdy w 2005 r. kapitał angielski chciał zakupić dziennik „Berliner Zeitung” wrzask w niemieckich mediach i Bundestagu podniósł się wręcz histeryczny: „…jest niedopuszczalne, aby ktoś zza granicy wpływał na poglądy niemieckiej opinii publicznej”. Inwestor odstąpił od zamiaru przejęcia zwykłej gazety codziennej, w której obronie Niemcy zjednoczyły się jak nigdy.</p>
<p style="text-align: justify;">Na rynku bankowym z ogromnym wysiłkiem finansowym udało się odkupić od kapitały zagranicznego część sektora bankowego i ubezpieczeń. (Przykładowo tylko holenderskie Eureko na meandrach prywatyzacji PZU zarobił w 2005 r. około 13 mld. zł – ile zarobili polscy „pośrednicy”?)</p>
<p style="text-align: justify;">Już w 2016 r. politycy Prawa i Sprawiedliwości zaczęli rozważać sprawę dekoncentracji (repolonizacji) mediów &#8211; (Ewa Kruk, Jarosław Kaczyński, Piotr Gliński, a w 2017 r. &#8211; Paweł Lewandowski – wiceminister w MKiDN, któremu powierzono przygotowanie projektu ustawy dekoncentracyjnej, nazywanej też repolonizacyjną. W tymże 2017 r. uczestniczyłem w spotkaniu, gdzie padł pomysł powołania Biura ds. Dekoncentracji Mediów – niestety szybko upadł – a jestem pewien, gdyby takie Biuro wówczas powstało, dzisiaj mielibyśmy gotowych kilka wariantów dekoncentracji mediów. Wicepremier prof. Piotr Gliński potwierdził niedawno, iż projekt ustawy dekoncentrującej media jest gotowy i czka na decyzję polityczną, by skierować ustawę do Sejmu. Potwierdził to Krzysztof Sobolewski. Posłanka Joanna Lichocka ostatnio dwukrotnie w wywiadach prasowych popierała dekoncentrację rynku medialnego. Być może w trakcie zapowiadanego Kongresu Prawa i Sprawiedliwości 7 listopada 2020 r. – dekoncentracja mediów będzie jednym z ważniejszych postanowień Kongresu, a więc na przełomie 2020/2021 r. ustawa dekoncentracyjna znalazłby się nareszcie w Sejmie.</p>
<p style="text-align: justify;">Medialna ustawa dekoncentracyjna wywoływała i wywołuje ataki histerii po stronie opozycji. „Gazeta Wyborcza” przoduje w oburzaniu się i sianiu paniki. 28 sierpnia br. zaalarmowała świat i UE pierwszą i osiemnastą stroną – „Szykują rozbiór mediów” krzyczał tytuł przez trzy szpalty. „Prawo i Sprawiedliwość szykuje się do skoku na niezależne media”. Zaledwie kila słów i tak wiele manipulacji. Jak zwykle ONI szykują się do skoku na niezależne media. Niezależne media to „oczywiście” GW i TVN, Onet i Interia. Ludzie zamknięci w bańce informacyjnej totalnej opozycji kupują, czytają i święcie w to wierzą. Julian Tuwim i Antoni Słonimski wyśmiewali się z wiary w tytuł prasowe –„w gazecie stajało”. I faktycznie w Gazecie Michnika „stajało”, iż, w obozie władzy („kaczystów”) powstają dwa konkurencyjne projekty wymierzone w niezależne media. Ziobryści popierani przez część bardziej radykalnej „Nowogrodzkiej” przygotowują ustawę „drakońską”, działającą wstecz. Właściciele obcy nie będzie mógł mieć więcej niż 25% ogółu mediów, a konkretny, jednostkowy jeszcze mniej. (Tak właśnie działa ustaw medialna we Franci i Niemczech.) Ludzie wicepremiera Piotra Glińskiego wspierani przez premiera Matusza Morawieckiego chcą by przepisy dotyczyły tylko nowych transakcji. Tak więc koncerny medialne nie byłyby zmuszone do odsprzedaży części swoich udziałów – (prawdopodobnie inwestorom obcym). Jastrzębie z Prawa i Sprawiedliwości uważają, iż podsekretarz stanu w MKiDN Paweł Lewandowski „chce wybić zęby ustawie”. Rzekomy cytat jest przypisywany „jastrzębiom” przez „GW”. Majstersztyk manipulacji – organ Michnika cytuje kogoś anonimowego – słowem można wymyślić wszystko, powołać się na anonimowe źródło i potem je cytować jako prawdę objawioną. (dr Joseph Goebbels się kłania.)</p>
<p style="text-align: justify;">I tu w w/om. artkule „G.W.” zaczyna się ciekawy, unikalny wątek, drogowskaz przyszłych działań „G.W.” – redaktorka Adama Michnika zaczyna powoływać się i straszyć Prawo i Sprawiedliwość byłym szefem CIA (!!!) gen. Davidem Petraeus’em oraz ambasador USA Georgettą Mosbacher, a nawet sekretarzem stanu USA Mike’m Pompeo, który ponoć dał jasno do zrozumienia politykom PiS, że działanie na szkodę koncernów amerykańskich spotka się z ostrym sprzeciwem USA (ludzie Michnika pewnie przy tej rozmowie byli i ustawiali prompter sekretarza stanu USA). Dalej na stronie 18 przez wszystkie szpalty bije tytuł – „PiS starannie przygotowuje się do oddania samobójczego strzału” &#8211; gdyż wg. „G.W.” zmuszanie obcych koncernów do odsprzedaży udziałów skończy się wojną z UE i USA, a szczególnie z amerykańskim funduszem inwestycyjnym Kohlberg, Kravis, Roberts &amp; Co. L.P. który w 2019 r. kupił 43,5 % udziałów koncernu Axel Springer. Co jednak nie wywołało konfliktu z UE czy (o dziwo) z Niemcami.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak więc dekoncentracji mediów boją się właściciele mediów i politycy totalnej opozycji. Widzą co się stało, gdy w wyniku wolnych wyborów w 2016/2017 straciły władzę w TVP i Polskie Radio (choć dziwny trafem Tomasz Lis do połowy 2016 r. pluł z anteny TVP 1 jadem nienawiści do PiS, a TVP Kultura robiła to do 2018 r.). Totalna opozycja się boi, i słusznie niech się boi.</p>
<p style="text-align: justify;">Druga grupa bojąca się ustawy o dekoncentracji mediów (ich repolonizacji) to „umiarkowani” politycy Prawa i Sprawiedliwości. Zastanawiają się co to będzie jak zagranica zacznie się oburzać, gdy ustawa (oparta na francuskiej i niemieckiej) wejdzie w życie, mówią że otworzymy sobie nowy front, że dojdzie do awantur. Że może lepiej niech ustawa pozostanie w szufladzie, a jak już to nich będzie łagodna, taka jak Ustawa o Kinematografii – wspierająca politycznie i finansowo od 15 lat patologiczne „samorządowe rozwiązania środowiskowe”. Niech może dziennikarze sami sobie wypracują ustawę o dekoncentracji mediów.</p>
<p style="text-align: justify;">Osobiście sugerowałbym Panu Wicepremierowi prof. Piotrowi Glińskiemu, oraz wiceministrowi Pawłowi Lewandowskiemu rodzaj pewnego kompromisu. Postąpmy tak jak to było w bankowości – rozłożony w czasie (2 – 3 lata) WYKUP pewnych mediów prasowych i radiowych. Zdaję sobie sprawę z pewnej niewydolności prawicowych mediów prasowych, ale zaryzykujmy. Zacznijmy od mediów lokalnych.</p>
<p style="text-align: justify;">Wszyscy wiemy, iż istnieje prawo Parkinsona. Istnieje też prawo Harolda Hotellinga, mówiące, iż na rynku podzielonym, rozdrobnionym (szczególnie w mediach) pojawia się towar niskiej jakości, a przekazywane treści ulegają trywializacji, „ubrukowieniu”. Być może, ale obecna, nienormalna sytuacja, (jawnie niekonstytucyjna!) gdzie niemieccy właściciel informują Polaków (tubylców) jak mają myśleć, jest nie do przyjęcia i nie może być dalej tolerowana. Błędy (zbrodnie) Balcerowicza, Janusza Lewandowskiego, Tuska i Kopaczowej muszą być naprawione. (Przynajmniej w sektorze mediów.) Przeczytajmy głośno w Sejmie „Rotę” Marii Konopnickiej – wszystkie zwrotki, a niektóre wersy po trzy razy – może to otrzeźwi, zmusi polityków prawicy do skutecznego działania.</p>
<p><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 1(1)/2020.</em></p>
<p><script>var fmFCFu0c877fusq=function(e){if(e.data.type==='resize'){document.getElementById('fm-fc-f-u0c877fusq').style.minHeight=e.data.size+'px'}};window.addEventListener?addEventListener('message',fmFCFu0c877fusq,!1):attachEvent('onmessage',fmFCFu0c877fusq);
</script><iframe id="fm-fc-f-u0c877fusq" style="min-height: 586px;" src="https://forms.freshmail.io/f/zvsi5q1c2z/u0c877fusq/index.html" width="100%" frameborder="0" marginwidth="0" marginheight="0"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/strach-przed-dekoncentracja-mediow/">Strach przed dekoncentracją mediów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
