<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Michał Bruszewski, Autor w serwisie Myśl Suwerenna</title>
	<atom:link href="https://myslsuwerenna.pl/autor/michal-bruszewski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://myslsuwerenna.pl/autor/michal-bruszewski/</link>
	<description>Przegląd Spraw Publicznych</description>
	<lastBuildDate>Sat, 10 Feb 2024 22:25:36 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2020/09/cropped-logo-obrys1-32x32.png</url>
	<title>Michał Bruszewski, Autor w serwisie Myśl Suwerenna</title>
	<link>https://myslsuwerenna.pl/autor/michal-bruszewski/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Ukraińcy w Polsce – integracja i asymilacja, a patriotyzm</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/ukraincy-w-polsce-integracja-i-asymilacja-a-patriotyzm/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Bruszewski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 12 Feb 2024 06:00:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[bruszewski]]></category>
		<category><![CDATA[imigranci]]></category>
		<category><![CDATA[uchodźcy]]></category>
		<category><![CDATA[Ukraina]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5910</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak podała w listopadzie polska Straż Graniczna, od 24 lutego 2022 granicę polsko-ukraińską łącznie przekroczyło ponad 8 milionów osób. Myślę, że w planach Kremla taka liczba uchodźców wojennych powinna była wywołać nie tylko kryzys humanitarny w Polsce, ale miała być także elementem destabilizującym sytuację wewnętrzną nad Wisłą, gdzie Ukraińcy byliby odbierani przez polskie społeczeństwo we [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/ukraincy-w-polsce-integracja-i-asymilacja-a-patriotyzm/">Ukraińcy w Polsce – integracja i asymilacja, a patriotyzm</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 6</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;"><strong>Jak podała w listopadzie polska Straż Graniczna, od 24 lutego 2022 granicę polsko-ukraińską łącznie przekroczyło ponad 8 milionów osób. Myślę, że w planach Kremla taka liczba uchodźców wojennych powinna była wywołać nie tylko kryzys humanitarny w Polsce, ale miała być także elementem destabilizującym sytuację wewnętrzną nad Wisłą, gdzie Ukraińcy byliby odbierani przez polskie społeczeństwo we wrogi sposób. Putin z pewnością wyczekiwał zwiększenia animozji społecznych pomiędzy Polakami, a Ukraińcami. Finalnie okazało się, że polskie społeczeństwo z otwartym sercem rzuciło się na pomoc ukraińskim uchodźcom i plany Moskwy mówiąc po wojskowemu – spaliły na panewce. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego stawiam hipotezę, że Rosja oczekiwała kryzysu humanitarnego w Polsce? Jako reporter relacjonowałem sytuację na granicy polsko-białoruskiej. Ów kryzys migracyjny znalazł się w cieniu brutalnej rosyjskiej inwazji i już o nim zapomnieliśmy, ale w mojej opinii powinniśmy to postrzegać jako preludium do wojny. Po pierwsze, gdyby tzw. „operacja śluza” organizowana przez białoruskie KGB oraz rosyjskie FSB się powiodła kolejne fale migrantów wywożonych z Bliskiego Wschodu trafiałoby do Polski. Pierwsze skuteczne sforsowanie granicy oznaczałoby rozkręcenie masowego przerzutu. Mówimy o roku 2021. System pomocy humanitarnej nad Wisłą szybko stałby się mocno obciążony. Podsycano by animozje wobec migrantów co skutkowałoby zniechęceniem coraz większej części społeczeństwa do wspierania przybyszów do Polski. W takim układzie ukraińscy uchodźcy wojenni w roku 2022 trafiliby do kraju, który przez rok zmagał się z kryzysem migracyjnym, którego służby, administracja i samorząd były w pełni pochłonięte szukaniem miejsc do spania, pracy i edukacji dla gości z krajów Bliskiego Wschodu.</p>
<blockquote><p><strong><em>Reasumując, choć problem kryzysu migracyjnego na granicy polsko-białoruskiej pojawił się, to został szybko zminimalizowany interwencją polskich służb oraz Wojska Polskiego w postaci uszczelniania pasa granicznego. Chciałbym podkreślić, że w pełni popieram pomaganie uchodźcom wojennym i nie „szufladkuję” ludzi na „lepszych i gorszych”. Pamiętajmy wszelako, że wedle definicji uchodźstwa wojennego to Ukraińcy uciekający przed rosyjską inwazją byli de iure uchodźcami wojennymi, a nie ściągani przez Mińsk oraz Moskwę imigranci – będący ofiarą tej cynicznej gry. Zabezpieczenie polsko-białoruskiej granicy oznaczało, że instrumentarium państwa było w roku 2022 gotowe, by wspomóc potrzebujących na większą skalę. Co ciekawe, zniknęła także krytyka polityki Warszawy przez środowiska lewicowe, gdy w sposób jasny okazało się, że Aleksandr Łukaszenka wspomaga Federację Rosyjską w zbrojnej frontalnej inwazji przeciwko Ukrainie udzielając pomocy materiałowej, logistycznej oraz udostępniając terytorium (bez którego Rosjanie nie mogliby pójść na Kijów).</em></strong></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Odgórnie, pisząc o instytucja państwowych i samorządowych Rzeczypospolitej byliśmy lepiej przygotowani do pomocy uchodźcom wojennym z Ukrainy. Oddolnie, patrząc przez pryzmat polskiego społeczeństwa, pojawiły się dwa znaczące niebezpieczeństwa. Pierwsze, dotyczyło opinii o Polakach która była kolportowana przez część polskich oraz zagranicznych mediów – że nasi rodacy z zasady nie pomagają uchodźcom. Wynikało to z błędnej interpretacji polityki polskiego rządu, który nie popierał otwierania granic Unii Europejskiej dla masowej migracji z krajów Bliskiego Wschodu oraz Afryki. Zakładano, że państwa które nie partycypują w tzw. „kwotach” migrantów są z gruntu nastawione do niepomagania uchodźcom wojennym. To błąd. W Polsce istniał nawet, w randze ministerialnej, polski urzędnik dedykowany pomocy ofiarom wojny na świecie. Jak fałszywa była to hipoteza pokazał fakt, że oddolnie Polacy w sposób wyjątkowo skuteczny zaczęli pomagać uchodźcom wojennym – dając im schronienie we własnych domach, wysyłając ukraińskie dzieci do polskich szkół, zatrudniając uchodźców w polskich przedsiębiorstwach. Natomiast drugie niebezpieczeństwo, któremu poświęcam mój artykuł, dotyczy eskalowania animozji historycznych pomiędzy polskim, a ukraińskim narodem. Wbrew pewnym życzeniom Kremla, by tak się stało, zostało to zmarginalizowane przez wojenną potrzebę chwili, a wszelkie historyczne waśnie zostały schowane. Nie oznacza to jednak, że tak będzie cały czas. Z jednej strony każda nagła zmiana społeczna zawsze zamienia się w wyzwanie (tym jest absorpcja tak licznej cudzoziemskiej grupy etnicznej), z drugiej &#8211; naiwnym by było myślenie, że Rosja nie będzie grała kartą antyukraińską w Polsce by destabilizować sytuację nad Wisłą.</p>
<p style="text-align: justify;">Z uwagi na powyższe rok 2022 w Polsce był przełomową datą. 71 proc. Ukrainek i Ukraińców w Polsce jest zaskoczonych gościnnością i serdecznością Polaków, a 58 proc. przyznaje, że mimo okoliczności dobrze radzi sobie w naszym kraju – tak wynika z sondażu przeprowadzonego w marcu przez Kantar Polska. Z kolei w ukraińskich badaniach, jeszcze przed frontalną rosyjską inwazją, Polska i Polacy byli wskazywani przez badanych Ukraińców jako nacja najbardziej przyjazna w ich oczach. Ukraińcy są kulturowo bliscy Polakom. Słownictwo w języku ukraińskim pokrywa się nawet w 70 proc. z polskim słownictwem (z uwagi na inny alfabet powszechna opinia o tym języku jest inna). Polacy i Ukraińcy to narody chrześcijańskie. Z tego powodu aberracją było zakładanie, że Polacy nie pomogą ukraińskim uchodźcom wojennym, bo nie popierali otwierania kanałów przerzutu migrantów z Bliskiego Wschodu (via Białoruś) przez nasz kraj. Kijów i Warszawę łączy wspólne historyczne poczucie zagrożenia przed rosyjską imperialną polityką. Polskę i Ukrainę łączy także wspólna historia, także z tragicznymi i brutalnymi rozdziałami. Dlaczego pisałem o przełomowości roku 2022? Bo pomimo tego, iż rosyjska inwazja jest tragicznym czasem to okazało się, że pomimo różnic historycznych pomiędzy Polakami a Ukraińcami, wyraźniejsze było polsko-ukraińskie pojednanie. Oznacza to nową dynamikę w stosunkach społecznych i państwowych pomiędzy Polakami oraz Ukraińcami.</p>
<p style="text-align: justify;">Gdy w roku 2018 jako reporter pojechałem do Donbasu, by realizować materiały pod „Donieckim Aeroportem”, po ukraińskiej stronie frontu, nie spodziewałem się że trafię na historyczną dysputę. W polsko-ukraińskim gronie radując się tym, że udało nam się przeżyć kolejny dzień zaczęliśmy dyskutować o wspólnej historii. To była fascynująca rozmowa, która jest świetnym przykładem tego jak powinniśmy, bez zacietrzewienia, rozmawiać o polsko-ukraińskich trudnościach (nie powinniśmy udawać, że nie istnieją). Temat zszedł na postać Bohdana Chmielnickiego, który na Ukrainie jest bohaterem narodowym, a w Polsce jest uważany za zdrajcę, ponieważ prowadził wojska kozacko-tatarskie przeciwko I Rzeczypospolitej. Pierwsze co w dyskusjach historycznych powinniśmy zakładać to fakt, że obie strony dopuszczały się kardynalnych wręcz błędów. Moi ukraińscy rozmówcy bez problemu przyznawali, że Chmielnicki zgubił Ukrainę oddając ją pod protekcję Moskwy i jego bohaterstwo dotyczy estymy kozackiej walki, obrony kozaczyzny. Uznają go za swojego bohatera nie dlatego, że był wybitnym politykiem – bo za takowego go nie uznają, ale dlatego iż był związany z kozaczyzną. Czy w ten sam sposób nie powiemy o naszych elekcyjnych królach? Czy sami nie nazywamy ulic ich imieniem, nie stawiamy im pomników, choć często ich politykę nazywamy „durną”? Bez żadnego zacietrzewienia powiedziałem moim rozmówcom, że Rzeczypospolita Obojga Narodów popełniła śmiertelny błąd nie rozrastając się do formy „Trojga Narodów” ze szlachtą kozacką (wówczas nazywaną ruską) i sekując Kozaków zamiast nadać im przywileje. W czasie naszej fascynującej dyskusji miasto Awdijiwka (pod Donieckiem) dymiło łunami po kolejnym rosyjskim ostrzale.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego przypominam o tej historii? Ponieważ w Polsce bardzo często jako przejaw agresji wobec Polski był traktowany kult pewnych postaci historycznych rodem z Ukrainy. Z uwagi na coraz liczniejszą diasporę ukraińską w Polsce temat ten będzie na pewno wyzwaniem do rozwiązania. W mojej opinii w przyszłych relacjach polsko-ukraińskich nie możemy bazować na podwójnie mylnym założeniu. Raz – że asymilacja jest jedyną drogą do zagospodarowania ukraińskiej diaspory w Polsce. Dwa – że wyrzekną się oni własnej tożsamości narodowej a interpretacja tego zachowania powinna być odczytywana jako z gruntu antypolska. Niestety taka dychotomia jest bardzo niebezpieczna i widzę zagrożenie, że stanie się obowiązującym polskim punktem widzenia.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/wsparcie-obrony-cywilnej-na-przykladzie-wojny-obronnej-ukrainy-w-2022-roku/" target="_blank" rel="noopener"><span style="color: #9c2922;">Wsparcie obrony cywilnej na przykładzie wojny obronnej Ukrainy w 2022 roku<br />
</span></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Ze względu na bliskość kulturową (od języka po religię) Ukraińców w Polsce relacje społeczne nie będą radykalne, ponieważ już teraz widać iż Ukraińcy w naszym kraju radzą sobie bardzo dobrze. Problem w tym, iż wymaganie od nich wyrzekania się swoich narodowych korzeni byłoby zachowaniem pozbawionym szacunku. Z resztą większość z nich tego nie uczyni. Zachowania własnej tożsamości kulturowej narodu ukraińskiego nie wolno interpretować jako antypolonizm, choć tak to bywa przedstawiane ze względu na postacie historyczne przywoływane przez Ukraińców. Cieniem na historycznych relacjach polsko-ukraińskich kładzie się rzeź wołyńska dokonana przez UPA (w latach 1943-1944). W domyśle więc niepełną asymilację Ukraińców w Polsce można łączyć z przejawem nacjonalizmu, a tutaj krótka droga „do UPA”. I to jest niebezpieczna pułapka interpretacji, bo jak wytłumaczyłem wcześniej wiele historycznych kultów na Ukrainie nie ma charakteru antypolonizmu, ale dotyczy przetrwania tożsamości Ukrainy (jak Chmielnicki z zachowaniem kozaczyzny). Mało tego, ogromnym błędem III RP była bierność na ukraińskim rynku popkulturowo-historycznym. Próżnia kulturowa, która powstała po upadku Sowietów sprawiła, że niepodległa Ukraina szukała historycznych wzorów do których można się było odwołać. Ataman Sahajdaczny czy Semen Petlura to postacie, które są nośnikiem pamięci historycznej zarówno u Ukraińców, jak i u Polaków. Wystarczyło zadbać, z polskiej strony, by byli obecni w ukraińskiej popkulturze. Można było produkować filmy na ten temat, wydawać książki, tworzyć komiksy albo muzyczne przeboje. Lata 90’ zostały przespane pod tym względem ze strony Warszawy i ku naszym przerażeniu „wyrosły” pomniki inne niż sobie życzymy. Należy promować w relacjach polsko-ukraińskich postacie historyczne łączące obie nacje, a także pamiętać że i tak charakter ukraińskiej polityki historycznej – z uwagi na wojnę – będzie miał wymiar podnoszenia historii obrony przed Rosją. Ukraina ma martyrologię obecnie trwającej wojny. Tam nie tylko, że nie ma „antypolskich wątków”, ale jest ogromny szacunek dla wsparcia płynącego z Polski. Nie wolno, więc dostrzegać w Ukraińcach mieszkających w Polsce przeciwników naszego kraju.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 8pt;">Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 4(10)/2022.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 8pt;">Grafika: Wikimedia Commons</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/ukraincy-w-polsce-integracja-i-asymilacja-a-patriotyzm/">Ukraińcy w Polsce – integracja i asymilacja, a patriotyzm</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Prześladowania chrześcijan na Bliskim Wschodzie</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/przesladowania-chrzescijan-na-bliskim-wschodzie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Bruszewski]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 11 Jan 2024 02:01:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[bruszewski]]></category>
		<category><![CDATA[chrześcijaństwo]]></category>
		<category><![CDATA[ISIS]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowanie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5801</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ponad 360 milionów chrześcijan na całym świecie jest wciąż prześladowanych. Na początku XX w. liczbę wyznawców Chrystusa w regionie Bliskiego Wschodu szacowano na 20 proc. populacji. Obecnie jest ona oceniana na mniej niż 2 proc. Chrześcijanie byli prześladowani na Bliskim Wschodzie jeszcze przed wybuchem Arabskiej Wiosny (2011 r.) oraz ekspansji ISIS/IS (2014 r.). Największe prześladowania [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/przesladowania-chrzescijan-na-bliskim-wschodzie/">Prześladowania chrześcijan na Bliskim Wschodzie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 7</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;"><strong>Ponad 360 milionów chrześcijan na całym świecie jest wciąż prześladowanych. Na początku XX w. liczbę wyznawców Chrystusa w regionie Bliskiego Wschodu szacowano na 20 proc. populacji. Obecnie jest ona oceniana na mniej niż 2 proc. Chrześcijanie byli prześladowani na Bliskim Wschodzie jeszcze przed wybuchem Arabskiej Wiosny (2011 r.) oraz ekspansji ISIS/IS (2014 r.). Największe prześladowania datuje się jednak na czas ekspansji dżihadystów ISIS. Pomimo terytorialnego pokonania tzw. Państwa Islamskiego problem prześladowań nadal nie zniknął. Organizacja „Open Doors” cyklicznie publikuje raporty dotyczące skali prześladowań wyznawców Chrystusa. Częścią raportu jest ranking pozycjonujący najmniej przyjazne chrześcijanom miejsca na mapie świata. W roku 2022 pierwsze miejsce, czyli tam gdzie prześladowania są najostrzejsze, zajął Afganistan. Najgorsze miejsca to: wspomniany Afganistan (1), Korea Północna (2), Somalia (3), Libia (4), Jemen (5), Erytrea (6), Nigeria (7), Pakistan (8), Iran (9), Indie (10). Ponadto w liście dwudziestu najgorzej klasyfikowanych krajów znalazły się także bliskowschodnie: Irak (14), Syria (15), Katar (18) oraz Egipt (20).</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Prawidłowością niezmienną we wszystkich badaniach ostatnich dekad jest to, iż prześladowania wobec chrześcijan opierają się na dwóch ogniwach: ruchach islamistycznych (radykalnego politycznego islamu) oraz dyktaturze neokomunistycznej. Obecnie najbardziej palącym geopolitycznym problemem świata są rosyjskie ataki przeciwko Ukrainie. W roku 2021 wszelako uwaga całego świata skupiona była na ewakuacji sił zachodnich z Afganistanu i przejmowaniu w tym kraju władzy przez islamistów spod sztandaru Talibanu. „Jako chrześcijan powinna nas angażować sytuacja w Afganistanie. W takich historycznych momentach, jak ten, nie możemy pozostać obojętni. Dlatego apeluję o wzmożoną modlitwę i post, prosząc Pana o miłosierdzie i przebaczenie” – pisał w roku 2021 Papież Franciszek. Zdobycie władzy przez talibów było ciosem w (i tak nieliczne) grupy chrześcijan rozsiane po tym kraju. Należy przypomnieć, że w czasach Islamskiej Republiki Afganistanu – czyli współpracującej z siłami zachodnimi poprzedniej władzy pod Hindukuszem, kraj ten także był wysoko klasyfikowany w rankingach miejsc nieprzyjaznych wyznawcom Chrystusa. Wynikało to z ultraislamskiego charakteru lokalnych plemiennych zależności, co przekładało się także na państwowe instytucje. Było to zjawisko istniejące pomimo podejmowania prób przez zachodnich instytucje by to zmienić. Afganistan był wówczas drugi na liście „Open Doors”. Głośna była sprawa Shoaiba Assadullaha, który został aresztowany 21 października 2010 r. w Mazar-e-Sharif za przekazanie Biblii człowiekowi, który potem zadenuncjował go lokalnym władzom. Lojalne wobec szariackiego charakteru lokalnych zażyłości sądy chciały go nawet uśmiercić. Pod presją Zachodu udało się wydostać tego człowieka z więzienia, ale musiał on uciekać z Afganistanu. Dlaczego Afganistan „awansował” z drugiego miejsca na pierwsze &#8211; w rankingu „Open Doors”? Pomimo i tak licznych prześladowań, pod Hindukuszem zniknęła namiastka wolności dla wyznawców Chrystusa. Do ewakuacji sił zachodnich z Kabulu istniały rachityczne formuły wsparcia dla chrześcijan. Po pierwsze nieformalną instancją odwoławczą była presja zachodnich sojuszników wobec rządu w Kabulu. Z uwagi na ogromną kroplówkę finansową dla tamtego rządu można było wyciągać chrześcijan z więzień. W bazach zachodnich kontyngentów lub przy ambasadach zachodnich państw istniały kaplice, w których można się było modlić. Przy kontyngentach zachodnich funkcjonowały organizacje humanitarne – w tym, o charakterze kościelno-chrześcijańskim. Zdobycie władzy przez talibów pogorszyło i tak złą sytuacją na jeszcze gorszą bo zniknęła nawet ta namiastka wolności religijnej. Problemy prześladowań w Afganistanie nie dotyczą tylko chrześcijan, ale w ogóle każdej grupy społecznej, która korzystała z namiastki wolności przy zachodnich misjach.</p>
<p style="text-align: justify;">Amnesty International i ONZ raportował w roku 2021 o egzekucjach przeprowadzanych przez talibów. Afganki, które próbowały wyjść do pracy były informowane, że mają zostać w domu i czekać na decyzje nowych władz. Rzecznik talibów ogłosił, że w kraju nie jest dozwolone puszczanie muzyki. Już na etapie marszu talibów po władze dochodziło do czystek etniczno-religijnych oraz politycznych. Amnesty International raportowała, iż w prowincji Ghazni talibowie przeprowadzili egzekucję hazarskich mężczyzn. Wysoka Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka Michelle Bachelet stwierdziła wówczas, że ONZ dysponuje wiarygodnymi informacjami o czystkach, które przeprowadzali talibowie. Ofiarami była ludność cywilna oraz ex-żołnierze Afgańskiej Narodowej Armii (ANA). Talibowie w pierwszej kolejności zablokowali edukację dziewczynkom w całym kraju. Talibowie mają na rękach krew chrześcijan. Porywali i zabijali pracowników organizacji humanitarnych oskarżając ich o nawracanie muzułmanów na chrześcijaństwo. Zajęciem, zabitych przez talibów, była głównie opieka nad chorymi (bardzo często niepełnosprawnymi) mieszkańcami Afganistanu oraz niesienie pomocy. Z Afganistanu ewakuowano chrześcijan, lub musieli oni uciekać na własną rękę. Podziemne kościoły domowe zostały zamknięte, ponieważ parafianom groziło śmiertelne niebezpieczeństwo.</p>
<blockquote><p><strong><em>Jest wiele organizacji, które starają się przeciwdziałać prześladowaniom chrześcijan. Nie tylko pomagają w zakresie pomocy humanitarnej – bardzo istotnej dla potrzebujących. Ważnym ogniwem walki z dyskryminacją chrześcijaństwa jest akcja informacyjna. Chociażby cyklicznie odbywają się konferencje dotyczące wolności religijnej. W Międzynarodowej Konferencji Ministerialnej na temat Wolności Religijnej i Wyznania 2022 uczestniczyli także Polacy. „Uświadomiła nam to dopiero wojna na Ukrainie, gdy ten dramat zaczął rozgrywać się na naszych oczach, a w cierpiących uchodźcach widzieliśmy płaczącego Boga” – stwierdził ks. prof. Waldemar Cisło, szef polskiej sekcji ACN. Zdaniem duchownego świadomość zbrodni dokonywanych w czasie rosyjskiej inwazji przeciwko Ukrainie może otworzyć oczy także na cierpienia chrześcijan na Bliskim Wschodzie.</em></strong></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>„Jeśli nasze dzieci stracą swoje szkoły, to jest to ludobójstwo, wymazanie przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Więc trzymamy się przyszłości”</em> – podkreślił abp Bashar Warda z Erbilu przemawiający w czasie konferencji. To bardzo ważny aspekt, który poruszył duchowny z Bliskiego Wschodu. Gdy tzw. Państwo Islamskie przestało być znaczącą siłą militarną i wróciło do hybrydowych terrorystycznych akcji przetrwanie chrześcijan zależy także od wsparcia gospodarczego oraz edukacyjnego. Nawet bez zamachów, porwań i ataków mogą czuć się dyskryminowani, ponieważ w czasie wojny dżihadyści zniszczyli im dom oraz zakład pracy. Czują, że życie na Bliskim Wschodzie jest dla nich bez perspektyw, więc wyjeżdżają. Chrześcijaństwo znika z Bliskiego Wschodu, czyli tam gdzie się narodziło.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>„Pewnego dnia w pobliżu domu mojego brata spadła bomba. Po chwili moja bratanica poszła zobaczyć, co się dzieje i przeżyła wielki wstrząs, widząc swojego ojca bez głowy. Z szoku nie mogła mówić”</em> – podkreśliła siostra Annie Demerjian z Aleppo w Syrii. W jej kraju prześladowań jest już mniej aczkolwiek Damaszek podjął hańbiącą decyzję o wspieraniu Władimira Putina w jego działaniach przeciwko Ukrainie. Przez jakiś czas mówiło się nawet o syryjskich najemnikach, którzy mieli wspierać Rosję ale sprawa nie została potwierdzona.</p>
<p style="text-align: justify;">Omówmy także sytuację w Iraku. Los chrześcijan nad Tygrysem oraz Eufratem, z pewnością próbował poprawić Papież Franciszek. Rok temu odbył pielgrzymkę do tego kraju. Wielu ją wyśmiewało, że tylko na jego wizytę posprzątano brudne ulice, że dopiero zaczęto dbać o bezpieczeństwo i zmobilizowano służby. Że Bagdad poprawił swoje relacje z Erbilem, że sunnici przestali zwalczać szyitów – papież Franciszek wyjechał, a wrócił poprzedni bałagan. To jednak pokazuje ogromną siłę pielgrzymki Franciszka. Wydawało się, że nie ma już czynnika, który choćby na chwilę spoi ten rozdarty etnicznie, religijnie i politycznie kraj – Papież Franciszek pokazał, że jest to możliwe. Przywożąc do kraju posłanie pokoju i miłości, zamiast bomb i karabinów można zdziałać więcej – oto było przesłanie dla światowych przywódców. Irak był w światowej geopolityce traktowany jako egzotyczny kraj, sztucznie uformowany z trzech sprzecznych sobie etniczno-religijnych żywiołów (sunnickiego, szyickiego i kurdyjskiego). Okazało się, że jest światu potrzebny o wiele bardziej niż wydawało się geopolitykom. Zmniejszyły się tam także prześladowania chrześcijan. To w Iraku powstrzymano ofensywę tzw. Państwa Islamskiego. Na podbitych terytoriach islamiści Abu Bakra Al-Baghdadiego brutalnie prześladowali chrześcijan, Jazydów oraz szyitów. Irakijczycy, których spisano na straty, a także Kurdowie powstrzymali dżihadystów, a Irak nie jest już miejscem na mapie świata, gdzie masowo przelewa się chrześcijańska krew.</p>
<p style="text-align: justify;">Co dzieje się w Ziemi Świętej? IDF – Siły Obronne Izraela w sierpniu 2022 roku rozpoczęły kolejną operację militarną w Strefie Gazy. Gdy mówimy o Ziemi Świętej pamiętajmy, że na początku XX w. chrześcijanie stanowili 12 proc. populacji Palestyny (tereny dzisiejszego Izraela oraz Autonomii). Dzisiaj jest ich mniej niż 1 proc. Piszę o ziemi, na której chrześcijaństwo się narodziło. Pandemia COVID-19 zniszczyła lokalną turystykę w regionie pozbawiając całe rodziny dochodu. Zwłaszcza chrześcijańskie rodziny. Do Ziemi Świętej pielgrzymowało ponad 2 miliony osób rocznie. Kolejny raz wznowiono konflikt. W Strefie Gazy, gdzie cyklicznie wracają kolejne walki żyje ok. 1000 chrześcijan (na ok. 2 mln mieszkańców). Na Zachodnim Brzegu oraz w Jerozolimie, wyznawcy Chrystusa stanowią społeczność wielkości 50 tysięcy. Generalnie na terenach Izraela chrześcijan jest ok. 120 tysięcy. W Betlejem 80 proc. pracowników sektora turystycznego to chrześcijanie – pozostali bez pracy i perspektyw. Widzą wysoki mur i dokładnie są sprawdzani na check-pointach. Stali się obywatelami drugiej kategorii – zarówno z perspektywy władz izraelskich, jak i Hamasu (który foruje chrześcijan). Ich biznesy oraz domy chcą przejmować islamiści, z którymi Autonomia Palestyńska nie planuje wchodzić w konflikt i wstawiać się za swoimi sąsiadami. Skutkuje to masową emigracją &#8211; 32 proc. badanych stwierdziło, że wybrało emigrację z uwagi na „brak wolności i bezpieczeństwa”, a 26 proc. z uwagi na pogarszającą się sytuację ekonomiczną. Ale to tylko jeden z wycinków losu chrześcijan na Bliskim Wschodzie.</p>
<blockquote><p><em><strong>Symbolem oporu chrześcijan wobec prześladowań jest pakistańska dysydentka Asia Bibi. Została uniewinniona i mieszka na emigracji ale mimo to jest w niebezpieczeństwie. Są muzułmanie, którzy grożą jej śmiercią. 10 lat temu, Pakistanka Asia Bibi pracowała w upalny dzień w polu i napiła się wody z pobliskiej studni. Z faktu, że jest chrześcijanką została przez swoich muzułmańskich sąsiadów oskarżona o zbrukanie wody, pobita i ostatecznie skazana na karę śmierci za bluźnierstwo przeciw islamowi. Asia Bibi (w zasadzie Aasiya Noreen) czekała na wyrok śmierci przez powieszenie w izolatce bez okien i toalety. To pierwsza kobietą skazana na śmierć z paragrafu dotyczącego bluźnierstwa. W celi śmierci spędziła dziewięć lat. Wcześniej była bita i poniżana. To matka opiekująca się pięciorgiem dzieci. Jest przedstawicielką chrześcijańskiej mniejszości w Pakistanie, ofiarą systemu szariatu i symbol uciśnionych wyznawców Chrystusa w Azji.</strong></em></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">I choć to Bliski Wschód jest w mediach zazwyczaj wymieniany jako miejsce kaźni współczesnych chrześcijańskich męczenników to także na Dalekim Wschodzie dochodzi do prześladowań. Rok temu kościół pw. Najświętszego Serca Jezusowego w birmańskiej miejscowości został ostrzelany przez artylerię. Szukali w nim schronienia uchodźcy wojenni, którzy uciekali przed nasilającymi się walkami zbrojnymi pomiędzy rządową armią, a Ludowymi Siłami Obrony. W Chinach także dochodzi do reperkusji przeciwko wyznawcom Chrystusa. Gdy niszczono kościół w Birmie chińskie władze aresztowały biskupa Josepha Zhang Weizu oraz prawie cały personel kościelny prefektury. Azja Południowo-Wschodnia, choć w polskich mediach jest ignorowana także jest poligonem kolejnych antychrześcijańskich działań. Sytuacja chrześcijan w Azji jest bardzo trudna. Kolejne badania pokazują, że pomimo klęski tzw. Państwa Islamskiego wciąż istnieją zagrożenia, które uderzają w chrześcijan.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/ossendowski-oraz-inni-polacy-przemierzaja-ziemie-swieta/" target="_blank" rel="noopener"><span style="color: #9c2922;">Ossendowski oraz inni Polacy przemierzają Ziemię Świętą<br />
</span></a></strong></p>
<p><span style="font-size: 8pt;">Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 3(9)/2022.</span></p>
<p><span style="font-size: 8pt;">Grafika: pixabay.com</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/przesladowania-chrzescijan-na-bliskim-wschodzie/">Prześladowania chrześcijan na Bliskim Wschodzie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wsparcie obrony cywilnej na przykładzie wojny obronnej Ukrainy w 2022 roku</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/wsparcie-obrony-cywilnej-na-przykladzie-wojny-obronnej-ukrainy-w-2022-roku/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Bruszewski]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 21 Sep 2023 11:21:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Region]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5564</guid>

					<description><![CDATA[<p>Rozpoczęta przez Władimira Putina w lutym 2022 roku rosyjska inwazja zbrojna przeciwko Ukrainie uruchomiła w państwach zachodnich lawinę pytań o przygotowanie do ewentualnego konfliktu zbrojnego. Także na niwie obrony cywilnej. Toczące się w XXI w. wojny udowodniły, że najbardziej zagrożona jest właśnie ludność cywilna, a elementy jej wsparcia – odpowiednie służby, organizacja i przygotowanie – [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/wsparcie-obrony-cywilnej-na-przykladzie-wojny-obronnej-ukrainy-w-2022-roku/">Wsparcie obrony cywilnej na przykładzie wojny obronnej Ukrainy w 2022 roku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 8</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;"><strong>Rozpoczęta przez Władimira Putina w lutym 2022 roku rosyjska inwazja zbrojna przeciwko Ukrainie uruchomiła w państwach zachodnich lawinę pytań o przygotowanie do ewentualnego konfliktu zbrojnego. Także na niwie obrony cywilnej. Toczące się w XXI w. wojny udowodniły, że najbardziej zagrożona jest właśnie ludność cywilna, a elementy jej wsparcia – odpowiednie służby, organizacja i przygotowanie – są kluczowe w kontekście wysokiego morale w obronie państwa przed agresją.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jako reporter byłem na Ukrainie trzykrotnie w ciągu zaledwie trzydziestu dni. W czasie swoich reporterskich podróży spotkałem wielu Ukraińców, których postawa była nie tylko budująca i przyniosła odpowiedź na pytanie, które zadawało wielu ekspertów: w jaki sposób państwo ukraińskie jest w stanie powstrzymywać napór (teoretycznie) drugiej armii świata, jak określano Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej? Wysokie morale, umiejętność odnalezienia się w trudnej sytuacji, wsparcie armii ukraińskiej, patriotyzm i wiara w zwycięstwo – to cechy, które charakteryzują ukraińską ludność cywilną w czasie trwającej wojny. Powyższe spowodowało, że pomimo tysięcy rakiet wystrzelonych przez Rosję w ukraińskie miasta ludność cywilna nie dała się złamać, a poparcie dla własnych żołnierzy nie tylko nie zmalało, ale i wzrosło. Spokojnie możemy się pokusić o tezę, że to właśnie postawa ukraińskiej ludności cywilnej pokrzyżowała plany Putina względem podboju tego kraju. Moskwa naiwnie liczyła, że rosyjskojęzyczna część Ukrainy poprze wojska okupacyjne, a ataki z roku 2022 będą przypominały aneksję Krymu z roku 2014, gdy rosyjscy żołnierze „pod maskirowką” przejmowali strategiczne obiekty. Okazało się, że choćby rosyjskojęzyczny Charków przystąpił do obrony przed inwazją, a dywersantów chcących powtórzyć scenariusz krymski ze wsparciem cywilów wyłapała ukraińska Obrona Terytorialna. Wiele swoich przemyśleń pozostawiłem na czas po zakończeniu wojny – wszak każda wojna się kiedyś kończy. Podzielę się więc z Tobą, Czytelniku, wnioskami wyciągniętymi na podstawie znanych już powszechnie faktów.</p>
<p style="text-align: justify;">Obronę cywilną możemy zdefiniować jako system, którego celem jest ochrona ludności cywilnej, przedsiębiorstw oraz infrastruktury, dóbr kultury, ratowanie i udzielanie pomocy poszkodowanym w toku walk oraz współdziałanie ze służbami mundurowymi w zwalczaniu skutków konfliktu (lub klęski żywiołowej, gdy mówimy o czasach pokoju). Co to oznacza w praktyce? W zależności od zagrożeń ludność cywilna, licząc na „obronę”, widzi „przygotowania” i „reakcje” państwa na zagrożenia. Wspomniane przygotowania polegają na przeprowadzaniu szkoleń paramilitarnych czy ratowniczych na wypadek godziny „W”, wytypowaniu i zaadaptowaniu obiektów na schrony przeciwlotnicze, powołaniu liderów lokalnych społeczności na koordynatorów działań w razie wojny, praktycznym, a nie tylko papierowym, uruchomieniu struktur obrony cywilnej, zapewnieniu zapasów wojennych etc.</p>
<p style="text-align: justify;">Rosyjski atak na Ukrainę pokazał, jak bardzo ważne są to ogniwa. W czasie rosyjskiej próby oblężenia Kijowa – stolicy Ukrainy – świat zobaczył cywilów chroniących się przed ostrzałem na stacjach metra. Podobnie czynili mieszkańcy Londynu w czasie II wojny światowej, gdy na brytyjską stolicę leciały niemieckie rakiety V. Moskwa błędnie założyła, że wzmożenie terroru rakietowo-artyleryjskiego wycelowanego w ludność cywilną złamie opór państwa ukraińskiego. Efekt był odwrotny: Ukraińcy po ludobójczych atakach są jeszcze bardziej zdeterminowani, by bronić swojej ojczyzny. Jak jednak wygląda w praktyce przygotowanie bezpiecznego schronienia? Zastanówmy się nad tym.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Aprowizacja</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Ważnym, acz często marginalizowanym elementem obrony cywilnej jest przygotowanie zapasów żywności oraz wody pitnej na wypadek wojny. Godziny, dni, tygodnie, a nawet miesiące, gdy ludność cywilna chroni się przed atakami rakietowymi, możemy także mierzyć topniejącymi zapasami. Jeśli mówimy o sytuacji na Ukrainie, najtrudniejszy był los ludności cywilnej, która mieszkała na terytoriach okupowanych przez Rosję. Poza zbrodniami ludobójstwa na wzór katyński (zawiązane ręce, strzał w tył głowy) Ukraińców „po rosyjskiej stronie” frontu spotkał straszliwy głód i pragnienie. Było to spowodowane tym, że rosyjscy żołnierze pod bronią zakazali opuszczania piwnic (gdzie cywile zorganizowali tymczasowe schrony). Po ukraińskiej stronie frontu cywilów żołnierze z narażeniem życia wyciągali z piwnic, podstawiali samochody i transportowali na bezpieczniejsze tyły. Tym, którzy jednak znaleźli się pod okupacją rosyjską, głód i pragnienie zajrzały w oczy do tego stopnia, że spożywano zwierzęta domowe i pito wodę z kałuży. W tym wypadku mówimy o okupacji rosyjskiej, która bez względu na poziom aprowizacji kończy się tragicznie, ale tak czy inaczej uniwersalnym wnioskiem z wielu konfliktów jest konieczność zapewnienia ludności cywilnej dostępu do magazynów żywności i wody pitnej w okresie walk. W sytuacji braku prądu w schronach potrzebne są agregaty, a jeżeli ich nie ma, by cywile nie siedzieli w ciemnościach – świeczki. W okresie zimowym – a bez dostępu do ogrzewania w schronach jest zimno – potrzebne są odpowiednie kołdry, kurtki, łóżka polowe, podłogi. Kluczowy jest dostęp do systemu studni i wodociągów, zapewniający cywilom wodę.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Szkolenie</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wszyscy zainteresowani tematem Ukrainy mają jeszcze w pamięci obrazki sprzed wybuchu wojny, gdy cywile szkolili się wraz z wojskowymi. Wielu weteranów walk w Donbasie, oddolnie, z własnej inicjatywy, szkoliło czasem całe rodziny. Najczęściej w tego rodzaju szkoleniach kładziono nacisk na aspekt militarny – szkolono z obsługi broni, by uczestnicy szkolenia mogli zostać włączeni do armii. Pamiętajmy jednak, że elementem tych szkoleń była kwestia przetrwania w strefie walk, a taka wiedza dla ludności cywilnej jest bardzo istotna. Sprowadza się to choćby do wiedzy o tym, jak nocować, gdy w pobliżu trwają walki (unikać okien, spać na korytarzu etc.). Takie szkolenia pozwalają zminimalizować straty w pierwszych dniach walk, gdy ludzie uczą się przetrwania, widząc, w jakich okolicznościach giną ich sąsiedzi. Ważnym elementem szkoleń są także kwestie medyczne. Wiedza dotycząca choćby zakładania staz (opasek uciskowych tamujących krwawienie) minimalizuje liczbę zabitych w pierwszych godzinach wojny.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Alternatywne źródła energii</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Coraz powszechniejsze w użyciu turystycznym power-banki zasilane panelami słonecznymi sprawiają, że ludność cywilna ma dostęp do źródeł energii w momencie, gdy w toku walk znika prąd. Są to jednak rozwiązania jednostkowe. W wielu strefach walk – ale nie tylko walk, bo w krajach Bliskiego Wschodu jest to powszechne – są w użyciu agregaty wytwarzające prąd. Gdy miejska sieć elektryczna jest wyłączona, agregaty stają się jedynym źródłem zasilania. Rolą obrony cywilnej powinno być też zabezpieczenie odpowiedniej ilości agregatów dzielonych na liczbę mieszkańców i osiedli.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dostęp do kamizelek kuloodpornych i hełmów</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Na początku XX w. polscy wynalazcy wymyślili pancerz chroniący przed kulami, który był protoplastą dzisiejszych kamizelek kuloodpornych. Wbrew obiegowej opinii hełmy i kamizelki nie powinny być zarezerwowane dla służb mundurowych, ale powinny być w powszechnym użyciu: przez cywilów, cywilnych ratowników, dziennikarzy, lekarzy pracujących w szpitalach polowych etc. W rejonach ostrzeliwanych przez artylerię istnieje ogromne zagrożenie odłamkami, więc tego rodzaju pancerz – nawet niższej klasy, z dopuszczeniem na rynek cywilny (w różnych państwach prawo różnie to reguluje) – może ochronić życie i zdrowie. Obrona cywilna wysyłająca ratowników na akcje w czasie wojny powinna mieć dostęp do tego rodzaju ochrony.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Koordynacja</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Lokalni liderzy społeczni: urzędnicy, policjanci, politycy, samorządowcy, emerytowani członkowie służb mundurowych – to osoby, które mogą idealnie odnaleźć się w roli przywódców obrony cywilnej. Scharakteryzować należy dwa kluczowe czynniki, które decydują o wyborze przywódców: autorytet społeczny i wiedza. Wiedza, jak działać i jak organizować ludzi w chwilach zagrożenia, jest tutaj kluczowa. Najlepszym przykładem jest obrona wielkich ukraińskich miast, jak np. Kijów, Charków, Mikołajów czy Żytomierz, gdzie rosyjskie ataki rakietowe w żaden sposób nie zdezorganizowały funkcjonowania miast oraz ich obrony. Sama postać ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego jest wskazywana jako jeden z czynników skutecznej obrony. Moskwa prawdopodobnie liczyła, że Zełenski ucieknie z Kijowa i to otworzy armii rosyjskiej drogę do stolicy, gdzie zainstalują swoją prokremlowską marionetkę. Pozostanie ukraińskich elit na miejscu wzmocniło obronę. Do legendy przeszedł wojewoda Mikołajowa, który z kamizelką kuloodporną i karabinem pod pachą jeździł po mieście, zagrzewając ludzi, by się nie poddawali i bronili miasta. Skuteczna obrona Mikołajowa zatrzymała uderzenie rosyjskie z południa, które szło na Odessę.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Służba zdrowia</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Chociaż ukraińska służba zdrowia była porównywana do polskiej i określana jako zdecydowanie gorsza, to rozmawiałem z ukraińskim chirurgiem, który przy stole operacyjnym potrafi stać przez 24 godziny, ratując życie rannym na wojnie rodakom. Pracująca w ekstraordynaryjnym trybie (w czasie wojny) służba zdrowia powinna mieć rezerwy ludzkie, aby pomagać rannym.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Reagowanie</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Powyższe elementy przygotowania społeczeństwa na wypadek wojny mają ogromne znaczenie. Byłyby wszelako niczym, gdyby nie wysokie morale i postawa ludności cywilnej. Głównym założeniem Władimira Putina było miażdżące uderzenie wycelowane w Ukrainę w pierwszych godzinach wojny. Jak już wspominałem, uderzenie na wielu kierunkach, poprzedzone nawałą rakietową, miało zastraszyć Ukraińców – zarówno elity polityczne, jak i społeczeństwo. To się nie udało. Ukraina podjęła obronę, i to bardzo skuteczną, a społeczeństwo nie dało się zastraszyć i złamać. Przeczekując więc pierwsze uderzenia, kolejne miasta przygotowywały się do obrony. To, czego nie udało się zrobić na etapie przygotowań, pozostało do zrealizowania na etapie reagowania. W przypadku energicznego i strategicznie oraz taktycznie sprawnego reagowania obrona cywilna jest w stanie minimalizować straty ludności cywilnej w toku wojny. Dowodem na to jest sprawna ewakuacja uchodźców wojennych – można co prawda przygotować miejsca wsparcia jeszcze przed wojną, ale głównym etapem pomocy uchodźcom jest już czas samego konfliktu. W tym wypadku wielkie wsparcie Ukrainie w zakresie pomocy uchodźcom wojennym zapewniła Polska. Uchodźcy wojenni korzystający ze swoich środków transportu albo z transportu publicznego nie są jednak jedynymi. Są także uchodźcy wojenni, których ewakuuje wojsko lub wolontariusze ze strefy objętej walkami. W tej sytuacji niezbędne jest wsparcie obrony cywilnej, która opiekuje się na każdym etapie ewakuowanymi, inicjując ich wywóz na tyły z linii frontu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wojna jeszcze trwa, więc pewnie za szybko na wyciąganie jednoznacznych wniosków. Doświadczenie XXI w. uczy nas jednak, jak ważnym elementem jest obrona cywilna i w jaki sposób wspierać ludność cywilną w czasie wojen. To pewne abecadło tego, czego i w jakich okolicznościach potrzebuje ludność cywilna. Z mojej podróży reporterskiej do Donbasu w roku 2018 (byłem po ukraińskiej stronie frontu) pamiętam dzieci, które nie znały tabliczki mnożenia (szkoła dopiero się otwierała), ale były w stanie rozpoznać po gwiździe, jaki rodzaj pocisku artyleryjskiego spadł nieopodal. Wówczas z dumą oprowadzano mnie po odnowionej szkole, w której wznowiono naukę, z myślą, by dzieci odzyskały dzieciństwo i mogły się edukować, a nie żyć tylko wojną. Dzień przed napisaniem tego tekstu zobaczyłem zdjęcie tej szkoły. Jest całkowicie spalona, została zbombardowana przez Rosjan. Marzenie tych nauczycieli znowu legło w gruzach – dosłownie i metaforycznie.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/gorski-karabach-geopolityczno-militarna-lekcja-dla-swiata/"><span style="color: #993300;">Górski Karabach &#8211; geopolityczno-militarna lekcja dla świata</span></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wojna jest brutalna, a najgorszy jest zwykle los kobiet i dzieci – najbardziej niewinnych. Wojna przerywa i zabiera zwykłe pokojowe życie. Obrona cywilna jest więc jak szalupa ratunkowa na okręcie, który sztorm zepchnął na skały. Pozwala uratować jak najwięcej ludzi w chwili zagrożenia. Co jednak, jeśli na szalupie nie będzie wody pitnej i żywności? Rozbitkom grozi śmierć z głodu. Egzystencja na wojnie sprowadza się do czynności fizjologicznych gwarantujących organizmowi przetrwanie. Bez obrony cywilnej społeczeństwo dzieli się na zatomizowane jednostki, z których każda szuka ratunku na własną rękę.</p>
<p style="text-align: justify;">Nawet z najbardziej krwawej lekcji można wyciągać naukę – tak straszne doświadczenia narodu ukraińskiego po rosyjskiej inwazji powinny nauczyć świat, jak ważne jest zapewnienie ochrony ludności cywilnej. Ukraina przygotowała się, jak mogła. Pomoc walczącej Ukrainie jest bardzo ważna, ale istotne jest także to, że kraj ten może wiele nauczyć świat. Przed wojną armie zachodnie szkoliły armię ukraińską, po wojnie to armia ukraińska będzie szkolić armie zachodnie. Doświadczenie powstrzymania wojsk rosyjskich i przetrwania tak straszliwych ataków to nie tylko dowód męstwa i heroizmu, to także wiedza, którą państwa zachodnie zatraciły, myśląc, że świat zamienił się w globalną wioskę i nastąpił – mówiąc za Fukuyamą – „koniec historii”. Nie nastąpił, a wojna ukraińska z okrucieństwem rosyjskiego sołdata wygląda jak powtórki z historii, nie jej koniec. Elity każdego europejskiego państwa, widząc, jaki los spotkał ukraińskich cywilów, powinny myśleć o wsparciu ich w niedoli, odbudowie ich domów, wspieraniu i ratowaniu Ukrainy – ale ponadto powinny zadać sobie pytanie, ile zrobili, by na wypadek wojny zapewnić, co się da, własnym rodakom.</p>
<p><sub><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 1-2(7-8)/2022.</em></sub></p>
<p><sub><em>Grafika: pixabay.com</em></sub></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/wsparcie-obrony-cywilnej-na-przykladzie-wojny-obronnej-ukrainy-w-2022-roku/">Wsparcie obrony cywilnej na przykładzie wojny obronnej Ukrainy w 2022 roku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ossendowski oraz inni Polacy przemierzają Ziemię Świętą</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/ossendowski-oraz-inni-polacy-przemierzaja-ziemie-swieta/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Bruszewski]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 30 Dec 2022 16:42:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[bliski wschód]]></category>
		<category><![CDATA[izrael]]></category>
		<category><![CDATA[jerozolima]]></category>
		<category><![CDATA[ossendowski]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5321</guid>

					<description><![CDATA[<p>„Z tarasu mego przytułku kierowanego przez biskupa Fellingera pokazano mi coś, o istnieniu czego mało kto wie. Na jednej z wąskich uliczek dzielnicy arabskiej stoi domek wyższy od innych i znacznie schludniejszy. Na froncie bieleje szyld: „Dom Polski”. Zwiedziłem naturalnie tę jedyną, poza Konsulatem Rzeczypospolitej, placówkę polską w Ziemi Świętej. Dom ten, po pracowitym, długim [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/ossendowski-oraz-inni-polacy-przemierzaja-ziemie-swieta/">Ossendowski oraz inni Polacy przemierzają Ziemię Świętą</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 6</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;">„Z tarasu mego przytułku kierowanego przez biskupa Fellingera pokazano mi coś, o istnieniu czego mało kto wie. Na jednej z wąskich uliczek dzielnicy arabskiej stoi domek wyższy od innych i znacznie schludniejszy. Na froncie bieleje szyld: „Dom Polski”. Zwiedziłem naturalnie tę jedyną, poza Konsulatem Rzeczypospolitej, placówkę polską w Ziemi Świętej. Dom ten, po pracowitym, długim życiu kapłańskim w Jerozolimie, nabył ksiądz kanonik Marcin Pińciurek, rozszerzył go, nadbudował i dokupił dość spory, znajdujący się obok placyk, na którym widnieją jakieś rumowiska z zatkniętą nad nimi flagą polską. W domku znajduje się kapliczka, kilka skromnie umeblowanych i zaopatrzonych w niezbędną pościel pokoików, łazienka oraz prześliczne, tonące w pnących się i kwitnących roślinach podwórka” – pisał Ferdynand Ossendowski.</p>
<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-5322" src="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R13.jpg" alt="" width="1536" height="1152" srcset="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R13.jpg 1536w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R13-300x225.jpg 300w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R13-1024x768.jpg 1024w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R13-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 1536px) 100vw, 1536px" /></p>
<p style="text-align: justify;">Ziemia Święta to miejsce narodzin Jezusa. Dla chrześcijan to najważniejsze z miejsc. Polacy od wieków wyprawiają się na tereny dzisiejszego Izraela i Palestyny. Świadectw polskich podróży sprzed XIV w. nie jest wiele. Wiemy, że do Ziemi Świętej pielgrzymował wybitny polski kronikarz Jan Długosz. Wiemy o polskich krzyżowcach, którzy uczestniczyli w II krucjacie. Najczęstsze podróże, w odnotowanych źródłach, zaczynają się od XIX w. Pielgrzymki do Ziemi Świętej odbyli: bł. Abp Antoni Nowowiejski, ks. Karol Niedziałkowski, ks. Adam Żółkiewski. Z podróży pozostały ich zapiski oraz diariusze. Na początku XX w. powstał Dom Polski dla pątników, tak licznie ruszali w ten rejon nasi rodacy. Oczywiście do Ziemi Świętej wyprawiał się także bohater moich reportaży – Ferdynand Ossendowski. W okresie II wojny światowej przez Palestynę przeszło 50 tys. naszych rodaków. W 1944 r. w ośrodkach wojennych dla uchodźców w Rehowot, Jaffie, Hajfie, Ain Karem, Betanii, Ramallah oraz Betlejem przebywało 6 tysięcy polskich uchodźców (w tym ponad tysiąc polskich dzieci).</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dzisiaj w Izraelu mieszka wielu Polaków, to Żydzi polskiego pochodzenia, potomkowie ocalałych z Holokaustu, lub – w podeszłym wieku – sami ocaleni z Shoa. Irgun, syjonistyczna organizacja, budująca zręby państwa izraelskiego, tak naprawdę rekrutowała się z wielu Żydów polskiego pochodzenia. Menachem Begin, przywódca Irgunu, późniejszy premier Izraela i laureat Pokojowej Nagrody Nobla, studiował przed II wojną światową na Uniwersytecie Warszawskim. Na Bliski Wschód dostał się wraz z Armią Andersa, gdzie polski generał pozwalał żydowskim żołnierzom odejść ze służby, mając świadomość, że chcą walczyć w Palestynie.</strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Historia Ziemi Świętej jest bardzo skomplikowana i naznaczona żydowsko-arabskimi konfliktami zbrojnymi. Mój reportaż to podróż po epokach, po historii, by zrozumieć czym obecnie jest Ziemia Święta, w jakim jest położeniu, w jakim dokładnie kraju dzisiaj są nasi rodacy – chcę przytoczyć tę historię. Na terenach dzisiejszego Izraela ok. 2500 r. p.n.e. osiedlili się Kananejczycy. W XII w. p.n.e. południową część Kanaanu przejęły plemiona izraelskie. W XI w. p.n.e. pierwszy z izraelskich królów rozpoczął panowanie. W Starym Testamencie i Torze pojawia się „wykaz” terytoriów, które Wszechmogący Bóg – Jahwe przyznał Izraelitom. Ziemie te były najeżdżane przez Asyrię, Babilonię, Persję, Grecję, Rzym. Rzymianie nazwali tę ziemię: Palestyna. W rzymskiej prowincji Judea wybuchały powstania zbrojne. 4 sierpnia 70 r. Rzymianie zburzyli Świątynię Jerozolimską. W 636 r. te ziemie najechali muzułmanie. Kontrolowały je klany: Ummajjadów, Abbasydów, Tulunidów, Ichszydydów, Fatymidów, Seldżuków, Ajjubidów oraz bractwo militarne Mameluków. W czasie krucjat krzyżowcy walczyli na tych terenach przeciwko muzułmanom. Najważniejszym z wydarzeń na tych ziemiach było narodzenie Jezusa i jego ukrzyżowanie ok. 33 r. n.e. Od XVI w. do XX w. na tych terenach było Imperium Osmańskie. Od początku XX w. wzrastało osadnictwo żydowskie w regionie i powracano do koncepcji rekonstrukcji państwa izraelskiego. Zwłaszcza po ludobójczej zbrodni Holokaustu podnoszono postulaty na arenie międzynarodowej odbudowy państwa Izrael.</p>
<p style="text-align: justify;">Wielka Brytania sprawowała mandat nad Palestyną, ale trwały tam intensywne walki żydowsko-arabskie (eskalujące w 1947 roku do wojny domowej). Był to konflikt zbrojny o kontrolę nad ziemią. Londyn wycofał się ze swojego mandatu, a 14 maja 1948 roku ogłoszono powstanie niepodległego Izraela. ONZ przyjął rezolucję nr 181 o podziale Palestyny na dwa państwa.</p>
<p style="text-align: justify;">I wojna izraelsko-arabska wybuchła w 1948 roku. Na państwo żydowskie uderzyły wojska: egipskie, irackie, syryjskie oraz transjordańskie. Było to spowodowane nieuznaniem przez kraje arabskie ONZ-towskiego podziału terytorialnego Palestyny. Ofensywa arabska była próbą zniszczenia powstającego Izraela. Mniej liczna, ale lepiej zorganizowana i dowodzona nowa armia izraelska pokonała arabską koalicję. Porozumienia rozejmowe podpisano w 1949 roku. Izrael uzyskał nowe terytoria – zachodnią Galileę, zachodni Negew, część Jerozolimy. Transjordania kontrolowała Samarię, Judeę, część Jerozolimy, Egipt zachował Strefę Gazy. Dzisiejsza kontrola terytorialna Izraela ukształtowała się w toku kolejnych wojen przeciwko państwo arabskim (w 1967 r. oraz w 1973 r.). Zwycięstwo w wojnie sześciodniowej 1967 roku sprawiło, że Izrael przejął wschodnią Jerozolimę oraz Strefę Gazy. Zbrojne palestyńskie powstanie (pierwsza intifada) zaczęło się w 1987 r. W 1994 r. w wyniku porozumień izraelsko-palestyńskich ukonstytuowały się Palestyńskie Władze Narodowe. Prezydentem został Jasir Arafat. Gdy zmarł, zastąpił go Mahmud Abbas. W 2013 r. Abbas powołał Państwo Palestynę w miejsce Autonomii Palestyńskiej, aczkolwiek Izrael nie uznał niepodległości kraju.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-5323" src="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R14.jpg" alt="" width="1536" height="1061" srcset="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R14.jpg 1536w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R14-300x207.jpg 300w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R14-1024x707.jpg 1024w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R14-768x531.jpg 768w" sizes="(max-width: 1536px) 100vw, 1536px" /></p>
<p style="text-align: justify;">Po pandemii ruch pielgrzymkowy nie jest tak liczny jak kiedyś. Przechodzę przez bramę osłoniętą od góry półkolem zwieńczonym krzyżem. Mijają mnie nieliczne grupy lub pojedyncze osoby – siostry zakonne z różnych stron świata, turyści. Nie ma tłumu, który był tutaj spotykany przed 2020 r. Znalazłem się, więc w podobnej sytuacji jak Ossendowski – historia zatoczyła koło do czasów, gdy podróże nie były aż tak popularne. Zmierzam do Bazyliki Grobu Pańskiego. To destynacja każdego pielgrzyma po przejściu Via Crucis. Wraz z Ferdynandem idziemy szlakiem Jezusa.</p>
<p style="text-align: justify;">„Przyciągnęła mnie do siebie prastara bazylika Grobu Świętego. Każdy niemal blok jej murów, każda płyta posadzki, każdy przedmiot znajdujący się w nawie głównej, w kaplicach i w różnych zakątkach tej olbrzymiej budowli – przemawia do wyobraźni i uczucia chrześcijańskiego” – pisał Ferdynand Ossendowski. „Zwiedzając dokładnie bazylikę i Jerozolimę, pielgrzym spotyka wiele tych bezpośrednich relikwii po Chrystusie. Wspominałem już o odłamku kamienia zamykającego niegdyś wejście do grobowca Józefa z Arymatei, gdzie złożone było ciało Zbawiciela. W kaplicy Anioła, czyli w przedsionku Grobu Świętego, pozostała część tego kamienia” – dodawał.</p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-5324" src="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R18.jpg" alt="" width="1536" height="1152" srcset="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R18.jpg 1536w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R18-300x225.jpg 300w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R18-1024x768.jpg 1024w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R18-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 1536px) 100vw, 1536px" /></p>
<p style="text-align: justify;">Podróżuję dalej, przed siebie, tam gdzie Ossendowski. Spoglądam z tarasu na jedno z izraelskich osiedli. Podobnie jak polski pisarz zasiadłem z miejscową rodziną do kolacji. Zebrały się wszystkie pokolenia rodziny, nestor rodu – Szlomo, Polak oraz Żyd, który wyjechał z Polski w latach pięćdziesiątych. Jego dzieci oraz wnuki. Jestem reporterem wojennym, więc padają pytania o Ukrainę, o wojnę. W zamian dowiaduję się, że tylko poza dziećmi, które biegają w okolicach stołu wszyscy członkowie rodziny służyli w armii – mężczyźni oraz kobiety. Bez wyjątku. Dzieci też to czeka, bo tak wygląda Izrael. Wojsko jest obowiązkiem i zarazem kuźnią żydowskiego patriotyzmu. Wieczór przynosi wymarzony chłód, po całym dniu spacerów w spiekocie. Przypominam sobie płonące świece w wielu chrześcijańskich świątyniach które mijałem w Ziemi Świętej. Mam chwilę na obejrzenie zdjęć. Już wiem, że choć Ognie nie zgasły jak przestrzegał Ossendowski to wiele jego nauk o tym miejscu jest wciąż aktualnych. Niedoceniony polski gigant literatury po raz kolejny porwał polskiego podróżnika w niesamowitą podróż. „Polacy w tym kraju wiele zrobili, dokonali” – podkreśla mój rozmówca mieszkający w Izraelu. „Język polski jest tutaj popularny, a był zwłaszcza popularny kilka pokoleń wstecz” – dodaje.</p>
<p><sub><em>Grafika: <a href="https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Temple_Mount_Western_Wall_on_Shabbat_by_David_Shankbone.jpg" data-rel="lightbox-image-0" data-rl_title="" data-rl_caption="" title="">Wikimedia Commons</a></em></sub></p>
<p style="text-align: justify;"><sub><em>Cytaty podróżnicze Ferdynanda Antoniego Ossendowskiego za: Antoni Ferdynand Ossendowski, Gasnące ognie – podróż po Palestynie, Syrii i Mezopotamii, ZYSK I S-KA Wydawnictwo, Poznań 2011 </em></sub></p>
<p style="text-align: justify;"><sub><em>Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego</em></sub></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-5319" src="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/01_znak_podstawowy_kolor_biale_tlo.png" alt="" width="1536" height="432" srcset="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/01_znak_podstawowy_kolor_biale_tlo.png 1536w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/01_znak_podstawowy_kolor_biale_tlo-300x84.png 300w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/01_znak_podstawowy_kolor_biale_tlo-1024x288.png 1024w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/01_znak_podstawowy_kolor_biale_tlo-768x216.png 768w" sizes="(max-width: 1536px) 100vw, 1536px" /></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/ossendowski-oraz-inni-polacy-przemierzaja-ziemie-swieta/">Ossendowski oraz inni Polacy przemierzają Ziemię Świętą</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mickiewicz jakiego nie znamy</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/mickiewicz-jakiego-nie-znamy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Bruszewski]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 29 Dec 2022 16:02:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[adam mickiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[niepodległość]]></category>
		<category><![CDATA[polskość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5311</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wyruszyłem w kolejną reporterską podróż. Miejsce destynacji mojej wyprawy to zarazem miejsce śmierci narodowego wieszcza, jednego z najwybitniejszych polskich poetów, czyli leżący nad Bosforem – Stambuł. 26 listopada 1855 roku w tureckim Stambule umarł Adam Mickiewicz. Jaki imperatyw gnał go na egzotyczny Bliski Wschód? Zanim odczytamy skomplikowane meandry szlaków Mickiewicza musimy przestudiować jego pełne pasji [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/mickiewicz-jakiego-nie-znamy/">Mickiewicz jakiego nie znamy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 9</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;">Wyruszyłem w kolejną reporterską podróż. Miejsce destynacji mojej wyprawy to zarazem miejsce śmierci narodowego wieszcza, jednego z najwybitniejszych polskich poetów, czyli leżący nad Bosforem – Stambuł. 26 listopada 1855 roku w tureckim Stambule umarł Adam Mickiewicz. Jaki imperatyw gnał go na egzotyczny Bliski Wschód?</p>
<p style="text-align: justify;">Zanim odczytamy skomplikowane meandry szlaków Mickiewicza musimy przestudiować jego pełne pasji życie. Mickiewicz to wybitny twórca romantyczny, poeta, działacz niepodległościowy, publicysta, wizjoner. Urodził się 24 grudnia 1798 r. w Nowogródku na Litwie. „Litwo Ojczyzno moja” – pisał później. Uczył się w Kownie oraz studiował w Wilnie. Był założycielem tajnego niepodległościowego Towarzystwa Filomatów. Z tego powodu został aresztowany przez Rosjan i uwięziony w klasztorze bazylianów w latach 1823-1824. Paradoksalnie uwięzienie tylko wzmogło w młodym Mickiewiczu chęć do działalności patriotycznej. Rozżarzyło w nim iskrę buntu przeciwko zaborcy. Do 1829 roku był w Odessie, Moskwie, Petersburgu. Dołączył do tej części elity w ramach rosyjskiego państwa, która była postępowa oraz reformatorska, ale niezwłocznie udał się na zachód Europy. Był w Niemczech, Szwajcarii i Włoszech. Wszedł na europejskie salony.</p>
<div style="position: relative; height: 441.8px; overflow: hidden;"><iframe style="position: absolute; top: 0; left: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://zrzutka.pl/c44v63/widget/13" width="400" height="441.8" frameborder="0" scrolling="no"></iframe></div>
<p style="text-align: justify;">Gdy wybuchło powstanie listopadowe w 1830 roku, próbował przedostać się na polskie ziemie. Zaangażował się jako niepodległościowy działacz. Dwa lata później de facto migrował po Europie – mieszkał w Paryżu, Lozannie oraz Rzymie. Okres mieszkania w Paryżu był pełen problemów finansowych. Emigracja była podzielona. Mickiewicz współpracował z Towarzystwem Literackim oraz Towarzystwem Narodowym Polskim.</p>
<p style="text-align: justify;">Zaangażował się w popieranie Wiosny Ludów w roku 1848. Jego najważniejszymi dziełami były utwory poetyckie: „Ballady i romanse”, „Sonety Krymskie”, „Konrad Wallendrod”, „Dziady” oraz „Pan Tadeusz”.</p>
<p style="text-align: justify;">Adam Mickiewicz, jak wspomniałem wcześniej, angażował się w działalność niepodległościową. Chodziło mu po głowie tworzenie oddziałów polskich, które mogłyby walczyć w imię Polski. Zanim wyruszył na Bliski Wschód – w 1848 roku utworzył Legion Polski walczący dla Lombardii. Do Stambułu przybył w 1855 roku by tworzyć polskie oddziały, które walczyłyby przeciwko Rosji w czasie Wojny Krymskiej. Niespodziewanie zmarł.</p>
<p style="text-align: justify;">Postawił po sobie ogromną i przełomową spuściznę literacką, ale niniejszy reportaż zatytułowałem – „Mickiewicz jakiego nie znamy”. Czego w zasadzie szukał Mickiewicz w Stambule? Dlaczego akurat udał się do tego konkretnego miasta?</p>
<p style="text-align: justify;">Wojna krymska była przełomowym konfliktem zbrojnym. W szranki stanęły – z jednej strony Imperium Rosyjskie, z drugiej zaś Imperium Osmańskie wraz ze sprzymierzeńcami, czyli Wielką Brytanią, Francją oraz Królestwem Sardynii. W latach 1853 – 1856 trwała krwawa wojna w której toku Rosja się skompromitowała. W starciu ze sprawnymi armiami zachodnimi poległa. Rosyjskie wojska okazały się osłabione przez kradzieże i korupcję. Był to pierwszy międzynarodowy konflikt od czasów wojen napoleońskich. Na polach bitew krymskiej wojny poległo ponad pół miliona ludzi. To jeden z pierwszych konfliktów z użyciem nowych technologii wojskowych. Dzięki interwencji wojsk zachodnich udało się ocalić Imperium Osmańskie oraz zahamować ekspansję rosyjską na kierunku bałkańskim. No dobrze, ale co z tym wspólnego ma Polska i Mickiewicz? Bardzo wiele.</p>
<p style="text-align: justify;">„O wojnę powszechną za wolność ludów” modlił się nieprzypadkowo nasz narodowy wieszcz. Polskie ziemie były wówczas rozdarte pośród zaborców, a Rosja zagarnęła największe tereny kosztem Polaków. Wszelkie konflikty, w które wikłał się carat były szansą na osłabienie zaborcy. Wojna krymska była dla polskich ruchów niepodległościowych w XIX w. tym czym I wojna światowa dla ich następców w XX w.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wielu Polaków postanowiło walczyć z Rosją u boku osmańskiej armii. W 1850 roku Michał Czajkowski przeszedł na turecki żołd uprzednio przechodząc na islam. Jako Mehmed Sadyk Effendi zorganizował formację kozaków sułtańskich, zwaną także „Polską Dywizją”. Dokładniej dowodził I Pułkiem Kozaków Sułtańskich. Następnie wielu Polaków udała się na Kaukaz by walczyć z Rosjanami jako partyzanci. Część zamieszkała w Turcji. Sam Mickiewicz chciał formować właśnie oddział do walki przeciwko Rosjanom. Spotkał się nawet w tej sprawie z Czajkowskim i Władysławem Zamoyskim (innym organizatorem polskiego oddziału).</strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">W tym wszystkim ciekawa jest także sprawa polskiej osady w Turcji zwanej Adampolem lub „Polonezköy”. Sama nazwa „Adampol” w Polsce jest kojarzona z najsłynniejszym naszym poetą – Adamem Mickiewiczem, zwłaszcza gdy przywoływane jest miejsce śmierci wiesza. Problem w tym, że nazwa ta pochodzi od innego Adama (zapomnianego już w historii) – Adama Czartoryskiego. Inicjatywa „postawienia” polskiej wioski pojawiła się na grubo przed wojną krymską. W 1841 roku Michał Czajkowski, z poruczenia Adama Czartoryskiego, przybył do Turcji na czele Agencji Głównej Misji Wschodniej Hotelu Lambert. Celem było ograniczanie wpływów rosyjskich oraz budowanie polskich wpływów do walki z caratem. Do Turcji emigrowali byli weterani powstania listopadowego. Z uwagi na to wykupiono 30 km nieuprawianych terenów pod Stambułem, gdzie księża lazaryści zaczęli stawiać osadę. 19 marca 1842 roku poświęcono pierwszy budynek we wsi, a na cześć Czartoryskiego nazwano osadę „Adampolem”. Co ciekawe, zamieszkali tam oprócz powstańców listopadowych także jeńcy wykupywani z niewoli tureckiej, którzy wcześniej przymusowo służyli na Kaukazie w armii carskiej.</p>
<p style="text-align: justify;">Niech nie zmyli Was jednak fakt, że to tylko „polska wioska”. Jej znaczenie w tamtych czasach było o wiele istotniejsze. Oto polskie państwo formalnie nie istnieje bo jest rozdarte przez zaborców, a tymczasem powstaje polska miejscowość, gdzie ściągają polscy patrioci. Do dzisiaj w Adampolu można usłyszeć język polski.</p>
<p style="text-align: justify;">Wróćmy do pytania – jak Mickiewicz znalazł się w Stambule? Od chwili wybuchu wojny krymskiej nasz poeta zaangażował się politycznie w pomoc polskiej sprawie przy Wielkiej Porcie. To dla niego także trudny okres bo po ciężkiej chorobie zmarła jego żona. Adam Czartoryski sprawił, że misji Mickiewicza do Stambułu nadano rangę misji naukowej. Mickiewicz wyruszył w oficjalną podróż 11 września 1855 roku. Nieoficjalnie celem jego misji było pogodzenie ze sobą rywalizujących polskich kół patriotycznych. Od razu w Turcji wziął się do ciężkiej pracy. Za polskimi interesami pielgrzymował do ambasady Anglii oraz Francji, ale wyszedł z tych spotkań rozczarowany. Zdecydował, że jedynie przy Turcji jest sens budować polskie oddziały. Odwiedził koszary kozaków osmańskich w Burgas i stał się przyjacielem Michała Czajkowskiego vel. Sadyka Paszy. Na Bliskim Wschodzie Mickiewicz był dwa miesiące. Był zafascynowany językiem tureckim, którego się uczył. Niestety chorował cały okres pobytu w Turcji. Miał problemy z układem pokarmowym. Kilka godzin przed śmiercią napisał prozę <em>Conversations des malade</em> (<em>Rozmowy chorych</em>). Pomimo wielkiej sławy oraz teoretycznie oficjalnego charakteru misji żył na nędznej stopie. Zmarł 26 listopada 1855 roku przed godziną dziewiątą wieczorem. Podejrzewano, że zmarł na cholerę. Władze francuskie nie chciały przyjąć z tego powodu jego ciała. 21 stycznia 1856 roku ciało Mickiewicza złożono w nekropolii polskiej emigracji w Montmorency. Położono go także z ciałem żony Celiny, które ekshumowano z Pere-Lachaise. W roku 1890 zwłoki Adama Mickiewicza złożono na Wawelu.</p>
<p style="text-align: justify;">Więzy łączące Polskę i Turcję nie dotyczą tylko kultury. Czy jest możliwa współpraca także na innej niwie? „Turcja to państwo z drugą największą armią w NATO. Obecnie we wspólnym interesie Turcji i Polski jest to, aby doprowadzić do unormowania sytuacji na Ukrainie, ponieważ wpływa to na szeroko pojęty aspekt bezpieczeństwa w regionie. Ponadto we wspólnym interesie stron jest to, aby Rosja nie rozszerzała swoich wpływów w basenie Morza Czarnego, dlatego też rząd polski od dawna stara się skłonić Ankarę do większego zaangażowania w najważniejsze inicjatywy regionalne, mam tu na myśli miedzy innymi trójdialog pomiędzy Turcją, Rumunią a Polską. Oprócz tego nie należy pomijać potencjału rozwoju współpracy na płaszczyźnie gospodarczej, edukacyjnej i w przemysłu obronnego, który jest jednym z najbardziej dynamicznych sektorów rozwijających się w Turcji” – tłumaczy mi Aleksandra Spancerska, analityczka ds. Turcji z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Polskie dziedzictwo w Turcji</strong></p>
<p style="text-align: justify;">8 listopada 1855 roku Adam Mickiewicz, Henryk Służalski oraz Armand Lévy wynajęli od pani Rudnickiej dom u zbiegu ulic: Jeni-Szeri oraz Kalendżi-Kuluk. W 1877 roku pożar zniszczył cały rejon wraz z domem. Józef Ratyński odkupił ruiny za 100 funtów. Zrekonstruował dokładnie dom, w którym na koniec życia mieszkał Mickiewicz. W domu znajduje się obecnie Muzeum pamięci naszego narodowego wieszcza. Muzeum Adama Mickiewicza jest oddziałem Muzeum Sztuki Tureckiej i Islamskiej w Stambule. Ekspozycja jest efektem wspólnego działania Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza oraz Muzeum Sztuki Tureckiej – projekt wspiera Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Muzeum mieści na ulicy Tatli Badem (tłum. Słodkich migdałów) w dzielnicy Beyoğlu, dawnej dzielnicy Pery.</p>
<p style="text-align: justify;">Skryte miejsce z boku, wąskie kręte uliczki. Z oddala słychać zgiełk jednej z autostrad. Tam znajdziemy muzeum Adama Mickiewicza. W Stambule ruch się kotłuje bardzo intensywnie. Pamiętajmy, że miasto to zamieszkuje 15 mln ludzi (7 razy więcej niż Warszawę). Metropolia ma 31 dzielnic. Jest wiecznie zakorkowana i hałaśliwa, więc wjazd w boczne uliczki przynosi ulgę. Toczy się tutaj typowy rytm życia rodem z Bliskiego Wschodu. Wąska uliczka odprowadzająca turystów do miejsca pamięci Mickiewicza jest niczym kalka typowej uliczki z dawnego Konstantynopola. Mijamy fryzjera i herbaciarnie, gdzie starszej daty Turcy dyskutują mieląc w dłoniach kolejne kulki koralików zawieszonych na ręce. Są na stałe wpisani w ten krajobraz. Znikną dopiero gdy muezini zaczną wzywać na modlitwę.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-5313" src="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R21.jpg" alt="" width="1536" height="1152" srcset="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R21.jpg 1536w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R21-300x225.jpg 300w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R21-1024x768.jpg 1024w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/R21-768x576.jpg 768w" sizes="(max-width: 1536px) 100vw, 1536px" /></p>
<p style="text-align: justify;">Dom, w którym jest muzeum Mickiewicza wyróżnia się na tle innych zapuszczonych budowli leżących przy ulicy. „Na pamiatkę postawiony ten dom. Natem miejscu gdzie 26 listopada 1855 roku umarł Adam Mickiewicz” – czytamy na tablicy wmurowanej w budynek. To syn Ratyńskiego wmurował tablicę z pamiętną inskrypcją. Okna są okratowane. Na froncie wiszą flagi: polska oraz turecka.</p>
<p style="text-align: justify;">Gdy wchodzi się do środku widać zadbane i pełne pamiątek sale oficyny typowej bliskowschodniej kamienicy. Wystawa stambulskiego muzeum to efekt pracy Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie wraz ze wsparciem Konsulatu Generalnego RP w Stambule.</p>
<p style="text-align: justify;">W zbiorach zobaczymy popiersia Adama Mickiewicza – jedno to arcydzieło Ewarysta Zbąskiego z roku 1898, odlane z brązu. Drugie stworzył Dawid d’Angers. W muzeum jest kufer podróżny z XIX w. Są reprodukcje obrazów w tym – <em><i>Portret Adama Mickiewicza na Judahu skale</i></em> pędzla Walentego Wańkowicza. Widzimy także litografie. Ściany są udekorowane biało-czerwonymi wzorami i charakterystycznymi orientalnymi tapiseriami.</p>
<p style="text-align: justify;">Wystawa rozpoczyna się od górnego piętra. Na górze wystawy są eksponaty związane z młodością Adama Mickiewicza. Im niżej tym linia czasu sięga dalej w życiorysie polskiego poety. Mickiewicz był także w obozie wojskowym w Burgas w październiku 1855 roku. Jak pisałem w poprzednim reportażu celem wyprawy poety do Turcji było sformowanie polskiego legionu do walki przeciwko caratowi w okresie wojny krymskiej. Jak przystało na muzeum znajdziemy tutaj także tablice z życiorysem pisarza. Bardzo ciekawe są bloki papieru przypominające stary typ kalendarza, gdzie strony są zadrukowane fragmentami poezji Mickiewicza. Tłumaczenia są w kilku językach.</p>
<p style="text-align: justify;">Ważnym elementem Domu Mickiewicza jest krypta, w której zaaranżowano symboliczny nagrobek poety. Marmurowy katafalk, bielone litery, kamienna płyta oraz krzyż to przyczynek do zadumy nad miejscem śmierci wieszcza. Kopia pośmiertnej maski poety przywołuje przed naszymi oczami twarz wielkiego Polaka. Mistycyzmu miejscu dodaje także obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej.</p>
<p style="text-align: justify;">Adampol, a dokładniej Polonezköy, leży na obrzeżach Stambułu, na wschodnim brzegu cieśniny Bosfor. Polska osada już dawno zostałaby inkorporowana przez miejską aglomerację i zamieniona w przemysłową dzielnicę gdyby nie starania polskiej diaspory i rządu Rzeczypospolitej o pozostawienie Adampolu z jego rustykalno-narodowym charakterem. Jest to z korzyścią dla samych Turków, ponieważ doceniają oni miejscowy Park Krajobrazowy oraz przytulne hotele znajdujące się tak blisko za miastem. Kto był w Stambule ten wie, że zgiełk miasta jest niesamowity. Na Adampolu gościł także Mustafa Kemal Ataturk. Styk Azji oraz Europy jest niesamowity, ale dla samych mieszkańców może być męczący. Adampol staje się więc oazą spokoju, ciszy, natury oraz historii dla spragnionych takich wrażeń mieszkańców Stambułu.</p>
<p style="text-align: center;" align="JUSTIFY"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/wojowniczy-kardynal-i-jego-dziedzictwo/"><span style="color: #9c2922;">Wojowniczy kardynał i jego dziedzictwo</span></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Co ważne, w Polonezköy znajdują się miejsca dziedzictwa związane silnie z polskością. Jest tutaj zabytkowy cmentarz, na którym pochowano kilka pokoleń Polaków, którzy umarli na obczyźnie. Część z nich ma napisy nagrobne z pięknymi staropolskimi nagrobnymi napisami. Na Adampolu można uczestniczyć w nabożeństwie w języku polskim. Msza Święta w Kościele pw. Matki Boskiej Częstochowskiej jest właśnie po polsku. Kościół pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej, był wnoszony w latach 1900 – 1914. Mieszkańcy podjęli spory wysiłek by odnowić historyczny kościół. Historia Adampolu to także Dom Pamięci Zofii Ryży – znajdują się tam rodzinne ekspozycje, fotografie, księgi i dokumenty. W Centrum Polonezköy znajduje się także – istotny z punktu widzenia polskości – Dom Kultury. A jak przystało na Bliski Wschód są także herbaciarnie oraz restauracje.</p>
<p style="text-align: justify;"><em><sub>Grafika: domena publiczna</sub></em></p>
<p style="text-align: justify;"><em><sub>Bibliografia: w reportażach oraz artykułach wykorzystano fragmenty poezji polskich autorów. Adam Mickiewicz „Pan Tadeusz”, Juliusz Słowacki „Anhelli”, Cyprian Kamil Norwid „Bema pamięci żałobny rapsod”.</sub></em></p>
<p style="text-align: justify;"><em><sub>Reportaże zrealizowane w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego</sub></em></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-5319 aligncenter" src="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/01_znak_podstawowy_kolor_biale_tlo.png" alt="" width="1536" height="432" srcset="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/01_znak_podstawowy_kolor_biale_tlo.png 1536w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/01_znak_podstawowy_kolor_biale_tlo-300x84.png 300w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/01_znak_podstawowy_kolor_biale_tlo-1024x288.png 1024w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/12/01_znak_podstawowy_kolor_biale_tlo-768x216.png 768w" sizes="(max-width: 1536px) 100vw, 1536px" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/mickiewicz-jakiego-nie-znamy/">Mickiewicz jakiego nie znamy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dziedzictwo I Rzeczypospolitej na dawnych Kresach</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/dziedzictwo-i-rzeczypospolitej-na-dawnych-kresach/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Bruszewski]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 07 Dec 2022 16:09:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[I Rzeczpospolita]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[białoruś]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo]]></category>
		<category><![CDATA[kresy]]></category>
		<category><![CDATA[litwa]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[rzeczpospolita]]></category>
		<category><![CDATA[Ukraina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5222</guid>

					<description><![CDATA[<p>Rzeczpospolita Obojga Narodów istniała w latach 1569 – 1795. Powstała na mocy unii lubelskiej, a zakończyła się w wyniku haniebnych traktatów rozbiorowych. Nazwa „Obojga Narodów” jest myląca. Widzimy to patrząc na dzisiejszą mapę Europy, gdzie dawne terytorium I RP dzisiaj stanowią (głównie) Polska, Litwa, Białoruś oraz Ukraina. I chociaż to XIX w. uznaje się za [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/dziedzictwo-i-rzeczypospolitej-na-dawnych-kresach/">Dziedzictwo I Rzeczypospolitej na dawnych Kresach</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 9</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;">Rzeczpospolita Obojga Narodów istniała w latach 1569 – 1795. Powstała na mocy unii lubelskiej, a zakończyła się w wyniku haniebnych traktatów rozbiorowych. Nazwa „Obojga Narodów” jest myląca. Widzimy to patrząc na dzisiejszą mapę Europy, gdzie dawne terytorium I RP dzisiaj stanowią (głównie) Polska, Litwa, Białoruś oraz Ukraina. I chociaż to XIX w. uznaje się za stulecie narodów, pamiętajmy że „narodowość” jako społeczna tożsamość ukonstytuowała się dużo wcześniej. Nie jest więc anachronizmem stwierdzenie, że I RP była państwem wielonarodowym, a z pewnością nie była krajem li tylko dwóch nacji.</p>
<div style="position: relative; height: 441.8px; overflow: hidden;"><iframe style="position: absolute; top: 0; left: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://zrzutka.pl/c44v63/widget/13" width="400" height="441.8" frameborder="0" scrolling="no"></iframe></div>
<p style="text-align: justify;">Myślę, że każdy z nas zastanawiał się chociaż raz co by się stało gdyby I RP nie upadła. Gdyby Rzeczpospolita Obojga Narodów przetrwała. Ustrój państwa, w którym żyli nasi dalecy przodkowie wydaje się nam dzisiaj dosyć egzotyczny, a znając jego przykry finał (w postaci rozbiorów dokonanych przez Rosję, Prusy oraz Austrię) traktujemy go jako przejaw dziejowej głupoty. Wszelako pamiętajmy, że na podobnym fundamencie wielonarodowości, złotej wolności, republikanizmu i praw wyborczych powstały Stany Zjednoczone Ameryki. I RP, gdyby przetrwała, a młyny dziejów mieliły inaczej, prędzej czy później przekształciłaby się pewnie w europejskie „USA” leżące między Morzem Bałtyckim a Czarnym, jak Amerykanie między Atlantykiem, a Pacyfikiem. Geograficznie Amerykanie mogli dłużej eksperymentować ustrojowo niż Polacy, ponieważ nie da się porównać polityki takiej Kanady z Meksykiem do imperializmów: rosyjskiego oraz niemieckiego. Nawet przez pryzmat brytyjskiego i hiszpańskiego kolonializmu wypadają one blado przy polityce Berlina i Moskwy. Z perspektywy XXI wieku takie nostalgiczne rozważania przestały być aberracją. Spójrzmy, że Anno Domini 2022 zaczęto coraz śmielej mówić choćby o federacji państwowej pomiędzy Polską a Ukrainą na gruncie wspólnej obrony przed rosyjskim imperializmem. Samo słowo „unia” przestała być przeżytkiem. Polska jest przecież członkiem Unii Europejskiej, a Ukraina od czasów walk na Majdanie Godności w Kijowie (w roku 2013) manifestuje unijne aspiracje. Członkiem Unii Europejskiej jest Litwa – a relacje polsko-litewskie są najlepsze od czasów I RP. Między Polakami, Litwinami oraz Ukraińcami zanikają silne animozje narodowe, które obserwowaliśmy w XX wieku. Jeżeli też na Litwinów spojrzymy w ujęciu nie narodowościowym, ale terytorialnym, to Wielkie Księstwo Litewskie oznacza także terytorium Białorusi. Przypomnijmy, że narodowe barwy białoruskie (obecnie używane przez ruch niepodległościowy) to kolor biało-czerwono-biały. Narodowym świętem Białorusinów jest rocznica bitwy pod Orszą, gdzie polsko-litewsko-białoruskie wojska rozgromiły Moskali. W 1992 r. w niepodległej Białorusi rocznica bitwy pod Orszą została ustanowiona jako święto Armii Białoruskiej, zniósł je dyktator tego kraju – Aleksandr Łukaszenka, zastępując zresztą paskudną rocznicą ustanowienia ZBiR-a, czyli Związku Białorusi i Rosji. Abstrahując od obecnych władz w Mińsku naród białoruski nie jest wrogo usposobiony do Polaków, a narodowymi bohaterami – pomimo akcji wynaradawiania na wzór sowiecki – pozostają na Białorusi wspólni bohaterowie Międzymorza tacy jak choćby Tadeusz Kościuszko. Zobaczmy, że z perspektywy pokolenia Polaków, Ukraińców, Białorusinów oraz Litwinów, wychowanych w drugiej połowie XX wieku to co dzieje się w latach dwudziestych XXI wieku wydaje się niesamowite, jeżeli chodzi o narodowe pojednanie. Bolesna lekcja historii w postaci konfliktów Warszawa-Wilno-Kijów wydaje się być mocno zakurzoną przeszłością. Zauważmy, że obecne pokolenia Litwinów, a zwłaszcza Ukraińców, historię swojego kraju i relacje z Polakami traktuje jako mniej pesymistyczne niż ich ojcowie oraz dziadkowie. W I RP widzą już nie ciemiężycielkę oraz okupanta, który polonizował na siłę, ale o wiele bardziej liberalne i wolnościowe rządy, które są niczym w porównaniu ze wschodnią satrapią (sowiecką i obecną, putinowską). I RP staje się więc nie „okupantem” jak widziano to wcześniej, ale wspólnym państwem, którego upadek oznaczał unicestwienie na mapie Europy nie tylko Polski.</p>
<p style="text-align: justify;">Jako reporter podróżowałem po terenach, które my nazywamy „dawnymi Kresami”, lub „Kresami Wschodnimi” a dzisiaj są częścią niepodległej Ukrainy oraz Litwy. Relacjonowałem także sytuację na granicy polsko-białoruskiej w roku 2021. W roku 2022 jako reporter wojenny podróżowałem po objętej walkami Ukrainie, a cztery lata wcześniej byłem pod donieckim lotniskiem, gdzie po ukraińskiej stronie frontu pisałem reportaże o walce Ukraińców z oddziałami separatystyczno-rosyjskimi. Spokojnie mogę stwierdzić, że Ukrainę oraz Litwę znam bardzo dobrze, zjechałem je wzdłuż i wszerz. Od Lwowa pod Donieck, od Warszawy po Wilno. Podróżowałem także szlakami polskości. Jako polski patriota, ze wzruszeniem odnotowywałem jak wiele pozostało z polskiego dziedzictwa. Widzę to także o wiele bardziej pozytywnie niż jest to podnoszone w Warszawie, gdzie często słychać było głosy, że Ukraina lub Litwa nienależycie dba o polskie dziedzictwo i polską historię. Wszystkim krzyczącym na ten temat polecam przejść się na spacer po dzielnicach Warszawy i zobaczyć jak wiele pięknych kamienic – dziedzictwo historii, niszczeje w brudzie, jak wiele miejsc pamięci ofiar np. zbrodni niemieckich w okresie drugiej wojny światowej, jest zaniedbanych. Bijmy się we własne piersi zamiast w cudze.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><b>Język dziedzictwem Rzeczypospolitej Obojga Narodów</b></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Paweł Jasienica twierdził, że to państwo buduje naród a nie na odwrót. Choć sami Ukraińcy tego wprost nie przyznają to nie da się tego wymazać – język ukraiński jest bardzo silnie historycznie związany z językiem polskim. To jest o tyle ciekawe, że kto chciałby po sienkiewiczowsku cofnąć się do czasów Trylogii i posłuchać „staropolskiego” winien podróżować nie po Polsce, ale właśnie po Ukrainie. Pamiętacie jak wasz Tata albo Dziadek na pytanie „co robisz?” odpowiadał „dumam sobie”? Albo jak Jan Paweł II mówił do Polaków „Miłujcie się”, chociaż „miłuję Cię” nie jest w Polsce już używane poza Kościołem katolickim? Randkujący Polacy raczej mówią „kocham Cię”. Język ukraiński, jest pewnym wehikułem czasu dla Polaków, chociaż zupełnie nie jesteśmy tego świadomi. „Dumka”, czyli „myśl” jeszcze była używana w II Rzeczypospolitej, tak jak i w I Rzeczypospolitej. „Pomiłuj” – tak samo. W XXI wieku wypadły one z języka polskiego, zostały w języku ukraińskim. Gdybyśmy z XXI wieku przenieśli kogoś do wieku XVII to z pewnością łatwiej byłoby się dogadać Ukraińcowi z naszymi przodkami, niż samym Polakom. Na potwierdzenie tego widzimy badania językoznawcze. Słownictwo w języku ukraińskim pokrywa się nawet w 70 proc.  z polskim słownictwem. Gdyby, więc od jutra cała Ukraina przeszła na alfabet łaciński przecierając oczy ze zdumienia dostrzeglibyśmy jak bliskie są relacje polsko-ukraińskie. To nie jest tak, że Ukraińcy mają wyjątkową lekkość nauki języków i dlatego tak biegle opanowali polską mowę – w końcu pracują i uczą się nad Wisłą bez większych problemów. Za tym fenomenem stoi fakt, że oba języki są ze sobą tożsame. Dla Ukraińców z zachodniej i środkowej Ukrainy – gdzie powszechnie używa się języka ukraińskiego adaptacja w Polsce nie jest problemem. Ukraińcy używający języka rosyjskiego mogę mieć już jakieś problemy. To w żaden sposób jednak dyskryminuje Ukraińców ze wschodniej części kraju, czy odbiera im prawa do dobrych relacji z Polakami. Piszę to z praktycznego punktu widzenia, uważając Ukrainę za integralne państwo i potępiając rosyjską inwazję na każdym kroku. Dlaczego stwierdziłem na wstępie, że Ukraińcom przychodzi z trudem przyznanie o tym podobieństwie języków? Oznacza to przyznanie, że ich narodowy język jest dzieckiem I RP. Tam, gdzie sięgały granice Rzeczypospolitej Obojga Narodów tam też słychać częściej język ukraiński – dalej rosyjski. Po rosyjskim ludobójstwie w XXI wieku język rosyjski będzie tracił na popularności, a język ukraiński zyskiwał na atrakcyjności – jako ten „zachodni”, „europejski”, no i właśnie… „polski”.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Z tymi językami to jest jeszcze ciekawsza historia. Może uda się kiedyś odwojować określenie „ruski” z jego pejoratywnego znaczenia. Przypomnijmy, że w I RP istniała „szlachta ruska” oraz „język ruski”, który używano od czasów Rusi Kijowskiej nie utożsamiając go z Rosjanami. W Hadziaczu, w 1658 roku, ustanowiono unię, która swoją nazwę wzięła od wspomnianej miejscowości. Unia Hadziacka (lub ugoda hadziacka) przekształcała Rzeczpospolitą Obojga Narodów, w „Trojga Narodów”. Pojawiały się w niej Korona, Wielkie Księstwo Litewskie oraz Wielkie Księstwo Ruskie – reprezentowane przez wojsko zaporoskie, czyli kozaczyznę. Był to projekt epokowy, którego potrzebę przemycił nawet Henryk Sienkiewicz w „Ogniem i mieczem” wkładając w usta różnym bohaterom słowa o bezsensie „lania krwi pobratymczej”. Wróćmy do Hadziacza, leżącego pod Połtawą. Unię zatwierdził Sejm Rzeczypospolitej oraz zaprzysiągł król Jan II Kazimierz Waza.</strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong><b>Ruskie a nie rosyjskie</b></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Ustanowiono odrębne urzędy dla Rusi (stworzono funkcje marszałka ruskiego, obok marszałka koronnego i litewskiego, hetmana ruskiego, kanclerza ruskiego i inne stanowiska analogiczne do istniejących dla pozostałych członków federacji), dopuszczono posłów ruskich do Sejmu, a biskupów prawosławnych do Senatu. Państwo to miało swoje własne wojsko, własny skarb, własne ministerstwa i urzędy, pod zwierzchnictwem hetmana z własnego wyboru – wówczas Iwana Wyhowskiego. Szlachta wszystkich trzech państw miała wybierać wspólnie króla i wysyłać posłów na sejm. Tysiąc Kozaków (starszyzny kozackiej) otrzymało nadanie praw szlacheckich jednorazowo, a stu Kozaków (z każdego pułku kozackiego) zatwierdzonych przez hetmana miało z rąk króla otrzymywać rok w rok szlachectwo. Postanowienia Unii obejmowały również przyjęcie do etatowego rejestru kozackiego 30 tysięcy Kozaków z możliwością powiększenia wojska zaporoskiego. Unia hadziacka przekreślała ugodę perejasławską – pakt między Bohdanem Chmielnickim a carem Aleksem II, na mocy której oddał Ukrainę Rosji. Carska Rosja przerażona tym, że kozaczyzna opowiedziała się za „opcją zachodnią” wysłała wojska na Ukrainę. 8 lipca 1659 roku połączone wojska polsko-litewsko-kozackie (ze wsparciem Tatarów) pokonały Moskali pod Konotopem. Bitwę tę świętuje się na Ukrainie, a nie w Polsce – co jest przedziwne, ale zostawmy to na chwilę. Unia Hadziacka nie wyszła z jednego powodu. Rosja opłaciła buntowników, którzy zamordowali Jerzego Nierycza (kanclerza ruskiego) oraz obalili hetmanat Wyhowskiego na rzecz Jerzego Chmielnickiego – syna Bohdana. Próby budowy państwa polsko-litewsko-ukraińskiego były poważne, pokrzyżowała to polityka Rosji oraz wcześniejsza opieszałość polskiej szlachty. Dobrze, że obecnie Warszawa oraz Kijów wyciągają z tego wnioski. Historia powtarza się ze strony Rosji jako farsa.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><b>Teatras czyli o Mickiewiczu słów kilka</b></strong></p>
<p style="text-align: justify;">„Litwo Ojczyzno moja” – pisał Adam Mickiewicz. Zostańmy zatem przy dziedzictwie językowym. Do Mickiewicza przyznaje się wiele narodów Międzymorza. Litwini uważają go za swojego rodaka, podobnie Polacy, jak i Białorusini. Moim zdaniem jest to dyskusja całkowicie zbędna, ponieważ nie bazuje ona na dziedzictwie I RP – państwa wielonarodowego. Mickiewicz, choć tworząc, po rozbiorach, był wszelako dziedzicem Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Myślał jej kategoriami, a tworzył i mówił w języku polskim, bo język polski był głównym językiem Międzymorza. Język litewski pochodzi z grupy języków bałtyckich, ale na Litwie nie ma problemu by komunikować się w języku polskim. Kto podróżował po Litwie ten wie, że Polak jest tam rozumiany. Litwin mówi: katedra, klinika, moneta, grafika, opera, biblioteka, mama. Skomplikowane? W języku litewskim znajdziemy także słowa takie jak: pomidoras, jogurtas, teatras, bankas, bananas, tortas, kremas, adresas, kilogramas, autobusas, skorpionas. Oczywiście odradzam dodawać do każdego polskiego słowa końcówki „as” i liczyć, iż zamieni się to w słowo po litewsku, ale jest o wiele mniej różnic niż nam się to wydaje.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><b>Wspólni bohaterowie</b></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Już samo to, że piszę o Mickiewiczu czy Kościuszce oznacza, że serce polskiej historii bije na Kresach Wschodnich. To też ciekawe, że tak wiele narodów wydziera sobie jedną postać historyczną twierdząc, że jest on „ich” bo – urodził się na terytorium dzisiejszej Białorusi, bo wcześniej to było wielkie Księstwo Litewskie, bo uczył się na terytorium dzisiejszej Ukrainy, bo mówił po polsku i myślał o Polsce. Ten niekończący się spór kończy świadomość, że budowaliśmy wspólnie jedno wielkie państwo do którego tradycji spokojnie możemy się odwoływać. Mógłbym pisać o budynkach – które przecież świadczą o dziedzictwie I RP: zamkach, dworkach, kościołach. Mógłbym także pisać o pomnikach oraz cmentarzach, których pełno po Kresach. Nieprzypadkowo piszę o ludziach. Jako reporter wojenny byłem także pod Kijowem. W obronie ukraińskiej stolicy walczył batalion (następnie przekształcony w pułk) białoruskich ochotników. Co prawda Łukaszenka poparł putinowską inwazję i udostępnił mu terytorium Białorusi do ataku, a bez tego wsparcia logistycznego nie byłoby rosyjskiego uderzenia na Kijów, ale ustaliliśmy już, że Mińsk sobie a Białorusini sobie. Po stronie Ukrainy walczy oddział białoruskich opozycjonistów. Tenże dzielny pułk nosi imię „Kastusia Kalinowskiego”. Konstanty „Kastuś” Kalinowski był oficerem Powstania Styczniowego, odwoływał się do Rzeczypospolitej Obojga Narodów, jest bohaterem Litwy, Polski oraz Białorusinów, a pułk jego imienia bohatersko broni Ukrainy przed frontalną rosyjską inwazją. Kalinowski pochodził z mazowieckiej polskiej szlachty, a jego rodzina przeniosła się na grodzieńszczyznę, gdzie wydawał pierwsze w historii publikacje w języku białoruskim. Pisał także w języku polskim. Pojmany przez Rosjan został powieszony (odmówiono możliwości rozstrzelania go jako żołnierza). Jego ciało ekshumowano i umieszczono na cmentarzu na Rossie w Wilnie. Pogrzeb był wielkim wydarzeniem międzynarodowym. Uczestniczyli w nim prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki, minister obrony narodowej, ze strony litewskiej prezydent Gitanas Nauseda, ze strony białoruskiej wicepremier Ihar Pietryszenka, a także przedstawiciele władz Ukrainy. Uroczystości religijne w katedrze wileńskiej i przy Ostrej Bramie odbywały się w trzech językach: polskim, litewskim i białoruskim, a na ulicach wisiały flagi polskie i biało-czerwono-białe flagi białoruskie oraz historyczne flagi Wielkiego Księstwa Litewskiego. Choć Kalinowski zginął w publicznej egzekucji, która odbyła się w centrum Wilna, to długo nie było wiadomo, gdzie Rosjanie zakopali jego ciało. W tajemnicy złożono go u podnóża Góry Giedymina. W 2017 na ślad pochówku trafili litewscy archeologowie.</p>
<p style="text-align: center;" align="JUSTIFY"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/stanislaw-august-poniatowski-w-roznych-epokach-z-roznych-perspektyw/"><span style="color: #9c2922;">Stanisław August Poniatowski – w różnych epokach, z różnych perspektyw</span></a></strong></p>
<p><sub><em><i>Grafika: domena publiczna</i></em></sub></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/dziedzictwo-i-rzeczypospolitej-na-dawnych-kresach/">Dziedzictwo I Rzeczypospolitej na dawnych Kresach</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Górski Karabach – geopolityczno-militarna lekcja dla świata</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/gorski-karabach-geopolityczno-militarna-lekcja-dla-swiata/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Bruszewski]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Feb 2021 14:56:01 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[arcach]]></category>
		<category><![CDATA[armenia]]></category>
		<category><![CDATA[azerbejdżan]]></category>
		<category><![CDATA[bruszewski]]></category>
		<category><![CDATA[geopolityka]]></category>
		<category><![CDATA[górski]]></category>
		<category><![CDATA[karabach]]></category>
		<category><![CDATA[konflikt]]></category>
		<category><![CDATA[michał]]></category>
		<category><![CDATA[mike]]></category>
		<category><![CDATA[rosja]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=2904</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wiosną 1994 roku Ormianie wyszli zwycięsko z wojny o Górski Karabach. W 2020 roku wojna obronna o Arcach skończyła się ich klęską. Lekceważony Azerbejdżan dozbroił się w nowoczesną broń, uzyskał potężnego protektora w osobie prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana oraz wybrał dogodny moment do ataku. Świat postrzegał Armenię przez pryzmat oficjalnego sojuszu Erywania z Moskwą [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/gorski-karabach-geopolityczno-militarna-lekcja-dla-swiata/">Górski Karabach – geopolityczno-militarna lekcja dla świata</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 8</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p align="JUSTIFY">Wiosną 1994 roku Ormianie wyszli zwycięsko z wojny o Górski Karabach. W 2020 roku wojna obronna o Arcach skończyła się ich klęską. Lekceważony Azerbejdżan dozbroił się w nowoczesną broń, uzyskał potężnego protektora w osobie prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana oraz wybrał dogodny moment do ataku. Świat postrzegał Armenię przez pryzmat oficjalnego sojuszu Erywania z Moskwą a zatem sądzono, że Ormianie z takim wsparciem pokonają Azerów. 30 lipca, czyli świeżo po starciach granicznych azersko-ormiańskich ale jeszcze na grubo przed walną walką, która ruszyła 27 września uczestniczyłem w debacie Warsaw Institute, MSZ RP oraz Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Katowicach. Jednym z poruszanych wątków w tej ciekawej dyskusji była właśnie wojna o Górski Karabach. Wbrew opinii większości głosów obecnych w mediach stwierdziłem, że Ormianom grozi „scenariusz syryjski” – to znaczy jest ryzyko, że Moskwa sprzeda ich etniczne ziemie Ankarze tak jak uczyniła to z syryjskim Kurdystanem. W dyskusji porównałem to do kart przy stoliku hazardowym, które można wymieniać. „Sojusz” o którym mówili wszyscy określiłem inaczej – iż Armenia jest „zakładnikiem” Rosji. Okazało się, że nie pomyliłem się co do intencji Rosji w tym konflikcie.</p>
<p align="JUSTIFY"><b>Drony nad Karabachem</b></p>
<p align="JUSTIFY">Ormiańska wojna obronna 2020 roku w Górskim Karabachu powinna być geopolityczną i wojskową lekcją dla świata, a zwłaszcza dla takich państw jak Polska, które ze względu na swoje geostrategiczne położenie chcą zadbać o swoje bezpieczeństwo. Co wydarzyło się między rokiem 1994 – gdy Ormianie pokonali Azerów, a rokiem 2020 – gdy to Ci drudzy mogą się uznać za wygranych? Ukształtowanie terenu na którym walczono się nie zmieniło. Wręcz przeciwnie, Ormianie kontrolowali dogodne pozycje obronne i dotychczasowe próby azerskich ataków rozbijały się o ormiańską linię obrony. Mimo wielu pomyłek i dezorganizacji Ormianie wciąż są – tak jak w 1994 roku – zdeterminowani i zmobilizowani by bronić Górskiego Karabachu. W roku 2020 tłum młodszych i starszych Ormian oraz Ormianek zgłaszał się wszelako do wojska. Dlaczego, więc tym razem to Azerowie byli górą? W sierpniu do swojego podcastu War Vlog zaprosiłem red. Macieja Szopę z portalu defence24.pl by porozmawiać o wojnie nowego typu – z naciskiem na udział w niej bezzałogowców, nazywanych w Polsce potocznie – ku rozpaczy wojskowych ekspertów – „dronami”. „W mojej opinii tak jak w okresie I wojny światowej niekwestionowanym królem pola walki był ciężki karabin maszynowy, w okresie II wojny światowej – czołg, pewnie w okresie wojny wietnamskiej – śmigłowiec, tak dzisiaj jest nim bezzałogowiec, dron” – mówiłem wówczas. Swoją tezę podtrzymuję. Nie tylko w mojej opinii, wojna o Górski Karabach obnażyła jak ogromną rolę odgrywają i będą odgrywały drony. „Dodatek” w prowadzeniu operacji wojennych – bo tak bagatelizowano bezzałogowce – gdy w konflikcie asymetrycznym należało zlikwidować któregoś z dżihadystycznych przywódców, stał się kluczowym elementem ataku lotniczego w kinetycznej wojnie. Azerbejdżan przy pomocy dronów zniwelował dysproporcje w dogodności pozycji zajmowanych przez obie armie. Dotychczas było to na korzyść Ormian. Mówiąc wprost – wojska lądowe Azerbejdżanu, które także w roku 2020 miały spore kłopoty obecnie otrzymały wsparcie lotnicze, którego Ormianie nie byli w stanie powstrzymać. Nie byli w stanie także dlatego, że Baku bardzo sprawnie zaplanowało atak przy użyciu dronów. Znać tutaj rękę Turcji. Otóż poza użyciem zabójczych tureckich bezzałogowców Bayraktar TB2, których makabryczne żniwo oglądał cały świat na azerskich propagandowych materiałach filmowych, wykorzystywano także drony-kamikaze. W mediach pojawiły się też informacje, że stare wysłużone samoloty zamieniono na samobójcze-drony i o ile ich ataki nie mogły być precyzyjne, to następnej atakującej fali dronów pozwalały zlokalizować rachityczne punkty obrony przeciwlotniczej Ormian. Przewaga technologiczna w połączeniu z nową taktyką walki zamęczyła linie obronne Republiki Arcachu. Głupcem będzie ten kto nie wyciągnie lekcji z tej wojny. Jeśli ktoś chce mieć profesjonalne i poważne Siły Zbrojnie musi teraz postawić na bezzałogowce ale także na broń przeciwdronową oraz nowoczesne koncepcje obrony kraju.</p>
<p align="JUSTIFY"><b>Rosja ukarała Ormian</b></p>
<p align="JUSTIFY">Kolejnym aspektem, który pozwolił zwyciężyć Azerbejdżanowi były sprawy geopolityczne. Na papierze wydawało się, że Ormianie mogą spać spokojnie. Eksperci jednym chórem twierdzili, że w istocie Erywań jest solidnie zabezpieczony będąc w Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (wraz z Rosją, Białorusią, Kazachstanem, Kirgistanem i Tadżykistanem), a ODKB<b> </b>jest często określane „rosyjskim NATO”. W Giumri Rosjanie maja swoją bazę wojskową. Zatem wniosek miałby nasuwać się sam, iż Moskwa nie pozwoli podnieść ręki na swego sojusznika i ruszy mu w potrzebie. Problem tylko w tym jak definiujemy słowo „sojusznik”, a w przypadku percepcji Kremla ma ono znamię relacji protektora i państwa satelickiego. Ergo: silna Armenia nie jest Moskwie do niczego potrzebna. To ryzyko samodzielności, suwerenności, podmiotowości Ormian. A widać, iż Ormianie mają aspiracje prozachodnie, bo tym była aksamitna rewolucja w roku 2018 i finalnie zdobycie władzy przez Nikola Paszyniana. Spójrzmy na pewną sekwencję wydarzeń. To, że Rosja traktuje swoich sąsiadów jako nieodłączną rosyjską strefę wpływów nie trzeba nawet udowadniać. Jak rozprawia się z narodami i państwami, które swe głowy kierują w stronę Zachodu? Prozachodnie aspiracje Gruzji w roku 2003 i finalnie interwencja wojskowa rosyjska w roku 2008, prozachodnie aspiracje Ukrainy w roku 2013 – kończą się wojną o Donbas i aneksją Krymu w roku 2014, aksamitna rewolucja w Armenii w roku 2018 – w wojnie obronnej 2020 Ormianie walczą osamotnieni, przegrywają, kończą z okrojonym Karabachem i interwencją wojskową Rosji w tym regionie. Chociaż wspomniane wojny wiele różni (Armenia nigdy nie wypowiedziała sojuszu Rosji) to mają one wspólny mianownik – prozachodnie aspiracje Rosja karze z największą surowością. To jak przybicie pieczątki na całym regionie, z napisem „rosyjska strefa wpływów”. Premier Armenii Nikol Paszynian 9 listopada podpisał rozejm z Azerbejdżanem. Część Górskiego Karabachu trafi w ręce Azerów, strategiczna infrastruktura („droga życia” dla Arcachu, łącząca go z macierzą) będzie w gestii Rosjan. Od razu okrzyknięto Paszyniana zdrajcą sprawy narodowej a wynegocjowany pod dyktando Moskwy rozejm za hańbę. Tym samym Kremlowi będzie łatwiej pozbyć się Paszyniana. Przypomnijmy, poprzednie ormiańskie rządy wywodziły się z tzw. klanu karabachskiego, czyli pokolenia, które wygrało wojnę w 1994 roku. Rosja ukarała Ormian za ich prozachodnie aspiracje.</p>
<p align="JUSTIFY"><b>Sprytnie wybrany moment ataku </b></p>
<p align="JUSTIFY">Azerbejdżan wybrał dogodny moment na operacje wojenną – Rosja osłabiona pandemicznym i naftowym kryzysem, z otwartym rewolucyjnym „frontem” na Białorusi i rozciągniętymi siłami militarnymi w Afryce i na Bliskim Wschodzie, jest idealnym partnerem do rozmów pokojowych. A mechanizm jest już dobrze znany bo miał miejsce w Libii i Syrii. Na libijskim i syryjskim froncie zgrano już te samy karty – najpierw tureckie drony niszczą rosyjskie oddziały, dochodzi do eskalacji pomiędzy patronami dwóch armii, a finalnie prezydent Władimir Putin oraz prezydent Erdogan spotykają się na partię geopolitycznego pokera i dzielą dany region na strefy wpływów: rosyjską i turecką. Rzecz jasna, ponad głowami zwaśnionych stron, którym patronują. Odejście od multilateralnych relacji (NATO w przypadku Turcji i ODKB w przypadku Rosji), kolektywnej obrony pokoju i ładu międzynarodowego (ONZ), dochodzi do relacji bilateralnych – koncertu dwóch mocarstw grających na jednym występie. To powrót do uprawiania polityki międzynarodowej z pierwszej połowy XX w. (aczkolwiek czy to się kiedykolwiek zmieniło?). Geopolitycznymi mrzonkami była wizja, że Rosja będzie umierała za Karabach. Ormianie mają pełne prawo by niewywiązanie się ze zobowiązań sojuszniczych nazywać „zdradą”. Interwencja Moskwy ograniczyła się w zasadzie do wysłania swoich „sił pokojowych” (tzw. mirotworców) by przejąć kontrolę nad strategiczną infrastrukturą Górskiego Karabachu. Zrobiła to w momencie największego kryzysu na froncie – gdy bitwa o Szuszę (strategiczną miejscowość w Arcachu, południową bramę do stolicy – Stepanakertu) była na korzyść Azerów, a wycieńczone siły Ormian przeżywały kryzys w kampanii obronnej. Wtedy Paszynian podpisał rozejm chcąc zachować resztki Karabachu w rękach ormiańskich i ocalić broniące się wojska przed zniszczeniem i okrążeniem – tak przynajmniej się tłumaczy.</p>
<p align="JUSTIFY"><b>W Górskim Karabachu nie ma ropy naftowej i gazu ziemnego</b></p>
<p align="JUSTIFY">Dla wielu geopolityków konflikt o Górski Karabach jest irracjonalny. Samozwańcza Republika Arcachu poza pięknymi górskimi pejzażami i dobrą ziemią do uprawy zboża nie posiada surowców, o które toczą się współczesne wojny (przynajmniej nie ma jeszcze takich oficjalnych informacji i geodezyjnych danych). To nie bezpośrednia bitwa o złoża ropy naftowej czy gazu ziemnego. Górski Karabach jako taki nie ma także znaczenia geostrategicznego – nawet totalna jego kontrola przez Azerbejdżan nie oznacza uzyskania przez ten kraj korytarza do Turcji czy choćby do swojej esklawy – Nachiczewania. Dopiero na fali powodzenia ofensywy azersko-tureckiej i rozmów o rozejmie pojawiła się koncepcja korytarza wzdłuż granicy z Iranem, właśnie do Nachiczewania. Nie wynika to jednak z samego geograficznego położenia Karabachu, a zwycięskiej wojny i układów pokojowych. W Polsce największą popularnością cieszy się szkoła geopolityków opierająca się o geograficzny determinizm – w tym wypadku Górski Karabach jest koszmarem analityków należących do tej grupy. Dlatego polską geopolitykę uznaję za ułomną, ponieważ nie uwzględnia ona kwestii cywilizacyjnych – a tym jest właśnie wojna o Górski Karabach. Arcach w ormiańskiej historii odgrywa rolę symboliczną – ojcowizny, tradycyjnej enklawy. Gandzasar w Górskim Karabachu był w latach 1400 – 1816 siedzibą katolikosów – zwierzchników Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego. Karabach próbowali podbić w VII i VIII w. Arabowie i zaszczepić na tych terenach islam, dzieła chcieli dokończyć Turcy seldżuccy w XI w. Nawet Karabach wchłonięty do Persji przetrwał jako chrześcijańska enklawa. Piszę o tym dlatego, że historycznie takie państwa jak Gruzja (chrzest wschodniej jej części miał miejsce w 337 roku, a zachodniej w VI w.) oraz Armenia (chrzest w 317 roku) są na mapie cywilizacji bardzo istotnymi punktami. Karabach jest jednym z ostatnich historycznych słupów granicznych, gdzie chrześcijaństwo nie padło pod naporem ekspansji islamu. Ormianie, którzy w okresie I wojny światowej doświadczyli ludobójstwa (w zasadzie każda rodzina ormiańska straciła kogoś bliskiego) z rąk tureckich nacjonalistów żyją niczym w oblężonej twierdzy, od pokoleń. Tak ukształtowała się psychika narodowa w Armenii – państwie biedniejszym niż Azerbejdżan, w sąsiedztwie Azerów bogatych w surowce. Utrata części regionu wielkości województwa świętokrzyskiego dla deterministów geograficznych nie brzmi dramatycznie ale dla pokaleczonego, zepchniętego do narożnika państwa ormiańskiego jest jak dotkliwy nokdaun. Ormianie byli na deska, są liczeni. Czy się podniosą? Jak bokser po ogłuszającym ciosie, trudno sobie wyobrazić by odmienili losy walki. 27 września zaczynali kampanię obronną z dogodnymi pozycjami wywalczonym w 1994 roku. Po roszadach związanych z rozejmem, obecne wyjściowe pozycje sił wojskowych Arcachu są niekorzystne. Kontrola regionu ze strony sił rosyjskich ogranicza wpływ Ormian na bieg wypadków na linii Erywań-Stepanakert.</p>
<p align="JUSTIFY"><b>Bilans walk</b></p>
<p align="JUSTIFY">W starciach od 27 września do 10 listopada na froncie poległo 1302 ormiańskich żołnierzy. Azerbejdżan nie przyznaje się do wysokich strat ale eksperci szacują, iż zginęło 4 tys. żołnierzy sił azerskich i najemników przysłanych z Turcji. Konflikt zbrojny o Górski Karabach wybuchł w 1988 r., w czasie rozkładu ZSRR. Starcia przerodziły się w rywalizację między niepodległym Azerbejdżanem a Armenią. Konflikt zakończył się w 1994 roku zwycięstwem Ormian. Bilans strat w tamtym konflikcie jest oceniany na 18 tys. zabitych. Republika Arcachu nie została uznana jako niepodległe państwo nawet przez Armenię.</p>
<p><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 2(2)/2020.</em></p>
<p><em>[Grafika: Annihilation of Azerbaijani military equipment, autor: ԶԻՆՈՒԺ MEDIA]</em></p>
<p><iframe id="fm-fc-f-u0c877fusq" style="min-height: 586px;" src="https://forms.freshmail.io/f/zvsi5q1c2z/u0c877fusq/index.html" width="100%" frameborder="0" marginwidth="0" marginheight="0"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/gorski-karabach-geopolityczno-militarna-lekcja-dla-swiata/">Górski Karabach – geopolityczno-militarna lekcja dla świata</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
