<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Konrad Żelechowski, Autor w serwisie Myśl Suwerenna</title>
	<atom:link href="https://myslsuwerenna.pl/autor/konrad-zelechowski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://myslsuwerenna.pl/autor/konrad-zelechowski/</link>
	<description>Przegląd Spraw Publicznych</description>
	<lastBuildDate>Sun, 06 Oct 2024 19:44:00 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2020/09/cropped-logo-obrys1-32x32.png</url>
	<title>Konrad Żelechowski, Autor w serwisie Myśl Suwerenna</title>
	<link>https://myslsuwerenna.pl/autor/konrad-zelechowski/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Stereotyp a tożsamość narodowa</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/stereotypatozsamoscnarodowa/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Konrad Żelechowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Sep 2024 11:52:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Idea]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=6034</guid>

					<description><![CDATA[<p>W życiu człowieka ważnym elementem jest tworzenie własnej tożsamości. Obok obiektywnej prawdy o każdym człowieku istnieje również subiektywne postrzeganie własnej osoby, które jest naturalne i niejako przyrodzone poprzez posiadanie temperamentu i rozwój w określonych warunkach społecznych, jak również jest nabywane i rozwijane przez każdego poprzez poznane opowieści, i obserwacje świata. Często współistnienie obrazu obiektywnego i [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/stereotypatozsamoscnarodowa/">Stereotyp a tożsamość narodowa</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 6</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: left;"><strong>W życiu człowieka ważnym elementem jest tworzenie własnej tożsamości. Obok obiektywnej prawdy o każdym człowieku istnieje również subiektywne postrzeganie własnej osoby, które jest naturalne i niejako przyrodzone poprzez posiadanie temperamentu i rozwój w określonych warunkach społecznych, jak również jest nabywane i rozwijane przez każdego poprzez poznane opowieści, i obserwacje świata.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Często współistnienie obrazu obiektywnego i subiektywnego generuje konflikt wewnętrzny, gdyż obrazy te są ze sobą niezgodne. Zgrzyt powstaje na płaszczyźnie czysto emocjonalnej i może powodować albo popadnięcie w kryzys osobowości, albo poprzez przepracowanie kryzysu rozwój danej jednostki – zależnie od stopnia rozwoju emocjonalnego i chęci do podjęcia pracy nad sobą. Didaskalia towarzyszące wszelakim sytuacjom życiowym wynikające z odrębności danych przypadków są ostatecznie nieistotne i niestałe, tak jak wyżej wymienione obrazy własnego „ja”.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #993300;"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a style="color: #993300;" href="https://myslsuwerenna.pl/czym-jest-tozsamosc-lokalna-we-wspolczesnym-swiecie/" target="_blank" rel="noopener">Czym jest tożsamość lokalna we współczesnym świecie?</a></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Na poziomie zbiorowości ludzkiej przekładają się wszystkie cechy natury człowieka. Najczęściej ulegają one zniekształceniu i uproszczeniu, jednak ich pochodzenie </span><span style="font-weight: 400;">jest </span><span style="font-weight: 400;">determinowane na tym samym poziomie emocjonalnym co u ludzi</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Subiektywne postrzeganie grupy </span><span style="font-weight: 400;">przez jej </span><span style="font-weight: 400;">członków zawsze cechuje się wspól</span><span style="font-weight: 400;">nym mianownikiem</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">jakimś elementem spajającym, zazwyczaj cechą bądź celem </span><span style="font-weight: 400;">wynikającym poniekąd ze zbioru cech. Formowaniem się takiej składowej rządzą podobne prawa jak w przypadku jednostki</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">tym silniej zarysowane </span><span style="font-weight: 400;">im </span><span style="font-weight: 400;">bar</span><span style="font-weight: 400;">dziej </span><span style="font-weight: 400;">podobne do </span><span style="font-weight: 400;">siebie </span><span style="font-weight: 400;">było środowisko rozwoju poszczególnych ludzi kreują</span><span style="font-weight: 400;">cych zbiorowość</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Ostateczną, domyślną formą opisu tłumu </span><span style="font-weight: 400;">stają się </span><span style="font-weight: 400;">stereotypy</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Ludzie mają </span><span style="font-weight: 400;">tendencje </span><span style="font-weight: 400;">do opisu rzeczywistości w sposób możliwie najmniej in</span><span style="font-weight: 400;">wazyjny, nie stanowiący zagrożenia dla tego, co uważają za podwaliny swojego światopoglądu</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Pomimo </span><span style="font-weight: 400;">pejoratywnego wydźwięku słowa </span><span style="font-weight: 400;">„</span><span style="font-weight: 400;">stereotyp&#8221; człowiek stosuje to niedoskonałe </span><span style="font-weight: 400;">narzędzie </span><span style="font-weight: 400;">poznawcze z lubością</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Można to przyrównać do sytuacji</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">gdy w cienką deskę trzeba wbić </span><span style="font-weight: 400;">mały </span><span style="font-weight: 400;">gwóźdź, a akurat </span><span style="font-weight: 400;">młotek </span><span style="font-weight: 400;">leży </span><span style="font-weight: 400;">poza </span><span style="font-weight: 400;">zasięgiem ręki. W takiej </span><span style="font-weight: 400;">sytuacji wszystko staje się potencjalnym młotkiem </span><span style="font-weight: 400;">i ratuje nas przed koniecznością zmiany pozycji w pracy</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Opisywane narzędzie poznawcze w kontekście zbiorowości takiej jak dana subkultura, grupa etniczna czy naród jest substytutem tożsamości</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">która wymaga indywidualnego, przepra</span><span style="font-weight: 400;">cowanego przyjęcia<sup>1</sup></span><span style="font-weight: 400;">. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">W tekście skupimy się </span><span style="font-weight: 400;">na </span><span style="font-weight: 400;">tożsamości </span><span style="font-weight: 400;">narodowej</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">jednak pochodne poniżej przedstawionych cech </span><span style="font-weight: 400;">można </span><span style="font-weight: 400;">zauważyć w każdej zbiorowości w natężeniu zależnym od zaawansowania kulturowego danej grupy – zakłada po pierwsze zaistnienie świadomości na poziomie rozumowym</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Jakikolwiek prawdziwie uświadomiony proces przyjmowania </span><span style="font-weight: 400;">rzeczy</span><span style="font-weight: 400;">wistości wymaga pracy nad własnym postrzeganiem</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">co często ludzi przerasta</span><span style="font-weight: 400;">. W </span><span style="font-weight: 400;">kontekście uświadomienia sobie przynależności do narodu zawierają </span><span style="font-weight: 400;">się </span><span style="font-weight: 400;">bo</span><span style="font-weight: 400;">wiem takie kryteria</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">jak przyjęcie praw i obowiązków</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">uznania różnicy pomię</span><span style="font-weight: 400;">dzy naszym </span><span style="font-weight: 400;">narodem, </span><span style="font-weight: 400;">a innymi narodami</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">oraz świadomość obcowania z danym kodem kulturowym</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">w którym zawierają </span><span style="font-weight: 400;">się </span><span style="font-weight: 400;">nie tylko zwyczaje i historia, lecz także rozumienie postaw z niej wynikających</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Po </span><span style="font-weight: 400;">wtóre</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">na poziomie </span><span style="font-weight: 400;">emocjonaln</span><span style="font-weight: 400;">ym</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">powinno wystąpić przywiązanie i poczucie solidarności kierowane w </span><span style="font-weight: 400;">stro</span><span style="font-weight: 400;">nę narodu </span><span style="font-weight: 400;">przez </span><span style="font-weight: 400;">daną jednostkę</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Jest to zjawisko rzadsze niż rozumowe przyjęcie świadomości, bowiem zakłada ukierunkowanie emocji. Podobnie jak przy nauce filozofii, poznając nowe </span><span style="font-weight: 400;">idee </span><span style="font-weight: 400;">pojawić się może wyparcie, bowiem nie wchodzą </span><span style="font-weight: 400;">one do umysłu na miejsce puste</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Osoba ucząca się nauk ścisłych nie ma takiego </span><span style="font-weight: 400;">problemu</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">bowiem nowo poznane prawa fizyki</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">czy </span><span style="font-weight: 400;">reakcje </span><span style="font-weight: 400;">chemiczne nie wypierają innych zagadnień związanych z </span><span style="font-weight: 400;">tematem, </span><span style="font-weight: 400;">lecz je uzupełniają</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Podobnie próbując zrozumieć świadomość narodu poznajemy coś nowego, wędruje ona na </span><span style="font-weight: 400;">puste miejsce, jednak przyjęcie jej za swoją</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">lub chociaż zgodną </span><span style="font-weight: 400;">ze </span><span style="font-weight: 400;">swoją </span><span style="font-weight: 400;">może </span><span style="font-weight: 400;">implikować konflikt wewnętrzny. Antony </span><span style="font-weight: 400;">D. </span><span style="font-weight: 400;">Smith, brytyjski socjolog, na pracach </span><span style="font-weight: 400;">którego </span><span style="font-weight: 400;">opierają się autorzy materiału źródłowego, wymienia jako </span><span style="font-weight: 400;">trzecią </span><span style="font-weight: 400;">cechę tożsamości </span><span style="font-weight: 400;">ideę </span><span style="font-weight: 400;">totalności</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Definiowana </span><span style="font-weight: 400;">jest </span><span style="font-weight: 400;">ona jako przekonanie</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">że od </span><span style="font-weight: 400;">sukcesu narodu zależy sukces jednostki</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Teza </span><span style="font-weight: 400;">ta jest jednak dość toporna</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">bowiem </span><span style="font-weight: 400;">dotyczy wnioskowania opartego na emocjach </span><span style="font-weight: 400;">i </span><span style="font-weight: 400;">rozumowaniu, które są zbyt za</span><span style="font-weight: 400;">leżne od czynników osobniczych</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Takie </span><span style="font-weight: 400;">zjawisko może wystąpić u konkretnych jednostek, nie w znaczącej dla opisu części zbiorowości</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Podobnie jak kolejna</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">ostatnia przytoczona cecha świadomości narodowej</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">czyli wystąpienie poczucia misji danego narodu – cecha bardzo obecna w polskim kodzie kulturowym</span><span style="font-weight: 400;">. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Stereotyp</span><span style="font-weight: 400;">: </span></p>
<ol style="text-align: justify;">
<li><span style="font-weight: 400;">funkcjonujący w świadomości </span><span style="font-weight: 400;">społecznej </span><span style="font-weight: 400;">uproszczony i zabarwiony wartościu</span><span style="font-weight: 400;">jąco obraz rzeczywistości </span></li>
<li><span style="font-weight: 400;"> kopia pierwotnej formy drukarskiej do druku wypukłego<sup>2</sup></span></li>
</ol>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Analizując złożoność powyższych założeń widać jak duży </span><span style="font-weight: 400;">ogrom </span><span style="font-weight: 400;">pracy nakłada na człowieka świadome rozumienie swojej przynależności</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Ludzie z natury jednak są leniwi, nie wstaną po młotek</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">skoro obok </span><span style="font-weight: 400;">leżą </span><span style="font-weight: 400;">kombinerki</span><span style="font-weight: 400;">. Stąd </span><span style="font-weight: 400;">popularność zamykania się w </span><span style="font-weight: 400;">stereotypach. </span><span style="font-weight: 400;">Cechują się one tym, że są nierozerwalnie złączone z tożsamością</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">są proste</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">chwytliwe i chociaż można je rozłożyć logicznie nie jest to wymóg konieczny do uznania ich za swoje</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Pejoratywność stereotypu i autostereotypu wynika z faktu nieoddawania całej prawdy </span><span style="font-weight: 400;">przez </span><span style="font-weight: 400;">te stwierdzenia</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Mogą być </span><span style="font-weight: 400;">one całkowicie fałszywe</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">wynikać z jednostkowych przypadków lub </span><span style="font-weight: 400;">zawierać część prawdy</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">jednak nigdy nie stanowią stanu faktycznego</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Przez </span><span style="font-weight: 400;">swoją chwytliwość często są obracane w żart, który często powtarzany zaczyna być reakcyjnym, żartobliwym powiedzeniem, aż zapuści korzenie w </span><span style="font-weight: 400;">sferę </span><span style="font-weight: 400;">emocjonalną </span><span style="font-weight: 400;">i stanie się </span><span style="font-weight: 400;">przyzwyczajeniem</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Z </span><span style="font-weight: 400;">takiego </span><span style="font-weight: 400;">procesu wynika funkcja spajająca, którą </span><span style="font-weight: 400;">autostereotyp spełnia, bowiem jako część kodu kulturowego jest przenoszony jak wirus </span><span style="font-weight: 400;">na </span><span style="font-weight: 400;">pozostałych członków grupy</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Badacze </span><span style="font-weight: 400;">tematu tacy </span><span style="font-weight: 400;">jak W. </span><span style="font-weight: 400;">Lippman<sup>3</sup> oraz </span><span style="font-weight: 400;">G.W. </span><span style="font-weight: 400;">Allport<sup>4</sup> uznają stereotyp za sąd &#8211; negatywny lub pozytywny &#8211; oparty </span><span style="font-weight: 400;">na przekonaniu, </span><span style="font-weight: 400;">które </span><span style="font-weight: 400;">nabywa </span><span style="font-weight: 400;">się </span><span style="font-weight: 400;">poprzez środowisko wzrostu, który zawsze jest nacechowany emocjonalnie (poprzez swoją formę)</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Tworzy to warunki do wyko</span><span style="font-weight: 400;">rzystania takiego osądu w grze na emocjach tłumu</span><span style="font-weight: 400;">. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Na </span><span style="font-weight: 400;">lekcjach </span><span style="font-weight: 400;">języka polskiego często wspomina </span><span style="font-weight: 400;">się </span><span style="font-weight: 400;">o tym</span><span style="font-weight: 400;">, że </span><span style="font-weight: 400;">nasze cechy narodo</span><span style="font-weight: 400;">we ukształtowała epoka romantyzmu</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Zazwyczaj nie precyzuje </span><span style="font-weight: 400;">się </span><span style="font-weight: 400;">co to </span><span style="font-weight: 400;">są </span><span style="font-weight: 400;">cechy </span><span style="font-weight: 400;">narodowe</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">tylko przechodzi od razu do definiowania postaw i celów konkretnych grup politycznych</span><span style="font-weight: 400;"> </span><span style="font-weight: 400;">grup politycznych czy bohem artystycznych tej i kolejnych epok literackich. Wszy</span><span style="font-weight: 400;">scy znają ze szkoły dzieła literackie</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">uznawane za kanon literatury, które mają za zadanie zaszczepić </span><span style="font-weight: 400;">ten </span><span style="font-weight: 400;">jeden konkretny obraz polskiego bohatera</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Drugą </span><span style="font-weight: 400;">drogą </span><span style="font-weight: 400;">kształtowania ,,cech narodowych&#8221; są opowieści historyczne</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">o wydarzeniach prawdziwych i półlegendarnych</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">o krzywdach </span><span style="font-weight: 400;">i </span><span style="font-weight: 400;">zwycięstwach</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Takie są najważniejsze </span><span style="font-weight: 400;">drogi wytwarzania tożsamości narodowej</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Łączy </span><span style="font-weight: 400;">je </span><span style="font-weight: 400;">wykorzystanie </span><span style="font-weight: 400;">czwartej </span><span style="font-weight: 400;">wspo</span><span style="font-weight: 400;">mnianej właściwości tego narzędzia do porządkowania świata, a konkretnie nada</span><span style="font-weight: 400;">wanie </span><span style="font-weight: 400;">misji </span><span style="font-weight: 400;">narodowi. Dodatkowo efekt jest wzmocniony</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">poprzez powracające </span><span style="font-weight: 400;">motywy w kolejnych dziełach literackich i historiach</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Uwypuklanie konkretnych szczegółów i interpretacji jest powiązane z temperamentem, oraz sympatiami </span><span style="font-weight: 400;">jed</span><span style="font-weight: 400;">nostki przekazującej dalej głuchy telefon</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Ludzie wychowani na wspólnych mo</span><span style="font-weight: 400;">tywach i historii stają się niczym części pola z biblijnej przypowieści </span><span style="font-weight: 400;">o </span><span style="font-weight: 400;">siewcy</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">W </span><span style="font-weight: 400;">grupie jaką jest naród występuje dodatkowo wzmocnienie danych cech prze</span><span style="font-weight: 400;">kazu </span><span style="font-weight: 400;">poprzez </span><span style="font-weight: 400;">podobieństwo biologiczne członków grupy, wraz z podobieństwem warunków naturalnych</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">w których dorastają jego członkowie</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">To właśnie obrazuje jak autostereotyp przynależny danej grupie jest nierozerwalnie powiązany z tożsamością. Jest to zjawisko nieuniknione</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">wynikające </span><i><span style="font-weight: 400;">z </span></i><span style="font-weight: 400;">zatarcia treści przez czas</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">oraz zmiany barwy </span><span style="font-weight: 400;">jej </span><span style="font-weight: 400;">wydźwięku przez przekazujący ją obiekt</span><span style="font-weight: 400;">. Dla ludzkiej </span><span style="font-weight: 400;">natury </span><span style="font-weight: 400;">staje się to wygodną do przyjęcia treścią</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">która z faktami ma wspólny tylko wy</span><span style="font-weight: 400;">dźwięk</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Generuje </span><span style="font-weight: 400;">to problem dla osoby</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">chcącej zagłębić się w prawdę</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Obalanie </span><span style="font-weight: 400;">przesłanek</span><span style="font-weight: 400;">, które niosą stwierdzenia będące amalgamatem wielu warstw przekazu </span><span style="font-weight: 400;">wymaga przeprowadzenia dogłębnego studium każdego przypadku osobno. Czę</span><span style="font-weight: 400;">sto problem stanowi już sam rodowód twierdzenia</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Dodatkowo poprzez istnienie </span><span style="font-weight: 400;">różnorakich metod badawczych i przez zanieczyszczenie natury badającego człowieka jego osobistymi sympatiami</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">nie jest możliwe poznanie prawdy</span><span style="font-weight: 400;">. </span></p>
<h6 style="text-align: center;"><span style="color: #993300;"><span style="font-size: 12pt;">CZYTAJ RÓWNIEŻ:</span> <a style="color: #993300;" href="https://myslsuwerenna.pl/baltyk-i-polska-perspektywa/" target="_blank" rel="noopener">Bałtyk i <span style="font-size: 12pt;">Polska</span> perspektywa</a></span></h6>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Odnośnie naszych polskich stereotypów, podobnie </span><span style="font-weight: 400;">jak </span><span style="font-weight: 400;">w każdym innym naro</span><span style="font-weight: 400;">dzie, najmocniej akcentowane tony zależne są od tego co najmocniej imponuje lub w przypadku negatywnego przekazu czym najmocniej gardzą ludzie znajdujący się na </span><span style="font-weight: 400;">danym </span><span style="font-weight: 400;">szczeblu drabiny społecznej</span><span style="font-weight: 400;">. Nie </span><span style="font-weight: 400;">ma </span><span style="font-weight: 400;">też </span><span style="font-weight: 400;">przesłanek</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">aby twier</span><span style="font-weight: 400;">dzić</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">że im wyżej, tym większa świadomość zafałszowania faktów przez wyżej </span><span style="font-weight: 400;">opisane zjawiska</span><span style="font-weight: 400;">. Świadomość </span><span style="font-weight: 400;">pojawia się dopiero po wykonaniu pracy, do któ</span><span style="font-weight: 400;">rej niezależnie od stanu </span><span style="font-weight: 400;">ludzie </span><span style="font-weight: 400;">są tak samo nieprzychylni </span><span style="font-weight: 400;">i </span><span style="font-weight: 400;">tylko część jest na tyle </span><span style="font-weight: 400;">wytrwała aby ją podjąć</span><span style="font-weight: 400;">. W </span><span style="font-weight: 400;">warunkach demokracji tworzy to doskonałe </span><span style="font-weight: 400;">narzędzie </span><span style="font-weight: 400;">do grania na </span><span style="font-weight: 400;">emocjach </span><span style="font-weight: 400;">tłumu</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Zazwyczaj gra ta polega na polaryzowaniu społe</span><span style="font-weight: 400;">czeństwa, poprzez wytłuszczanie </span><span style="font-weight: 400;">haseł o </span><span style="font-weight: 400;">zabarwieniu negatywnym</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Stereotypy </span><span style="font-weight: 400;">pozytywne są wykorzystywane już po polaryzacji</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">celem </span><span style="font-weight: 400;">skonsolidowania na po</span><span style="font-weight: 400;">ziomie czysto emocjonalnym </span><span style="font-weight: 400;">jednej </span><span style="font-weight: 400;">z wyodrębnionych wcześniej grup</span><span style="font-weight: 400;">. Pobłażli</span><span style="font-weight: 400;">wość w takiej kreacji może doprowadzić do sytuacji, którą bardzo dobrze obrazuje </span><span style="font-weight: 400;">jedna ze </span><span style="font-weight: 400;">scen </span><span style="font-weight: 400;">dialogowych z filmu pt</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">„</span><span style="font-weight: 400;">Zielona Książeczka</span><span style="font-weight: 400;">&#8222;. </span><span style="font-weight: 400;">Jeden z bohaterów </span><span style="font-weight: 400;">chwali się uznaniem swoich znajomych otrzymywanym za „wciskanie </span><span style="font-weight: 400;">najlep</span><span style="font-weight: 400;">szego kitu</span><span style="font-weight: 400;">&#8222;, </span><span style="font-weight: 400;">z czego jest ewidentnie dumy. </span><span style="font-weight: 400;">Drugi </span><span style="font-weight: 400;">z bohaterów roztropnie pyta go </span><span style="font-weight: 400;">„Nie </span><span style="font-weight: 400;">przeszkadza Ci, że przyjaciele</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">bliscy, uznają Cię za kłamcę</span><span style="font-weight: 400;">?</span><span style="font-weight: 400;">”.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Pojawia się pytanie</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">czy można wykorzystać zjawisko stereotypu do budowy tożsamości narodowej, do </span><span style="font-weight: 400;">ciągłego </span><span style="font-weight: 400;">konsolidowania grupy ludzi</span><span style="font-weight: 400;">? Na </span><span style="font-weight: 400;">logikę ciężko jest poprowadzić proces społeczny zaczynając od ubocznego produktu prawidłowej przemiany</span><span style="font-weight: 400;">. Nie </span><span style="font-weight: 400;">da się uzyskać prawdy z jakiejś nieznanej ilości półprawd</span><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;">Można stworzyć jedynie wrażenie poprzez kreowanie mitu</span><span style="font-weight: 400;">, </span><span style="font-weight: 400;">czyli historii </span><span style="font-weight: 400;">o </span><span style="font-weight: 400;">zabarwieniu sakralnym, a </span><span style="font-weight: 400;">samo </span><span style="font-weight: 400;">słowo „mit” ma zabarwienie sugerujące zniekształcenie prawdy</span><span style="font-weight: 400;">. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">1 </span><span style="font-weight: 400;">„</span><i><span style="font-weight: 400;">Narody i stereotypy&#8221;</span></i><i><span style="font-weight: 400;">, </span></i><span style="font-weight: 400;">1995</span><i><span style="font-weight: 400;">, </span></i><span style="font-weight: 400;">str</span><span style="font-weight: 400;">. 19-21. </span></p>
<p><i><span style="font-weight: 400;">2 </span></i><i><span style="font-weight: 400;">Słownik Języka Polskiego </span></i><span style="font-weight: 400;">PWN </span><span style="font-weight: 400;">&lt;&lt;</span><i><span style="font-weight: 400;">https://sjp.pwn.pl/slowniki/stereotyp.html</span></i><span style="font-weight: 400;">&gt;&gt;. </span></p>
<p><i><span style="font-weight: 400;">3 </span></i><i><span style="font-weight: 400;">Public Opinion</span></i><span style="font-weight: 400;">&#8221; </span><i><span style="font-weight: 400;">1946</span></i><span style="font-weight: 400;">. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">4 </span><i><span style="font-weight: 400;">Prejustice</span></i><i><span style="font-weight: 400;">: </span></i><i><span style="font-weight: 400;">A Problem in Psychological and Social </span></i><span style="font-weight: 400;">Causation </span><i><span style="font-weight: 400;">The Journal Of </span></i><span style="font-weight: 400;">Social Issues</span><i><span style="font-weight: 400;">&#8221; 1950 </span></i><span style="font-weight: 400;">listopad </span><i><span style="font-weight: 400;">nr </span></i><i><span style="font-weight: 400;">4 </span></i></p>
<p><span style="font-size: 8pt;">Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 1(11)/2023.</span></p>
<p><span style="font-size: 8pt;">Grafika: pexels.com</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/stereotypatozsamoscnarodowa/">Stereotyp a tożsamość narodowa</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kultura na sprzedaż Made in China</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/kultura-na-sprzedaz-made-in-china/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Konrad Żelechowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 12 Jan 2024 05:00:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5808</guid>

					<description><![CDATA[<p>W okresie globalnej wioski teza o niemożliwości bycia cywilizowanym na dwa sposoby wydaje się być martwa. Podkreślić należy: „wydaje się”. Podobnie jak z trzmielem majowym, który nie wie, że nie powinien latać – a jednak lata. Uzasadnienie tego twierdzenia jest banalnie proste, bowiem mając różne wzorce generowania podstawowych pojęć w różnych cywilizacjach znajdujemy wachlarz od [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/kultura-na-sprzedaz-made-in-china/">Kultura na sprzedaż Made in China</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 11</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;"><strong>W okresie globalnej wioski teza o niemożliwości bycia cywilizowanym na dwa sposoby wydaje się być martwa. Podkreślić należy: „wydaje się”. Podobnie jak z trzmielem majowym, który nie wie, że nie powinien latać – a jednak lata. Uzasadnienie tego twierdzenia jest banalnie proste, bowiem mając różne wzorce generowania podstawowych pojęć w różnych cywilizacjach znajdujemy wachlarz od odkrywania znaczenia, do nadawania znaczenia. Jest logicznie sprzecznym jednocześnie odkrywać coś z założenia niezmiennego, oraz stwarzać to samo od nowa. Człowiek, który żyje w takiej sprzeczności, nie może być uznany za wychowanka któregokolwiek wzorca cywilizacyjnego. Powstaje więc na świecie masa ludzi nieświadomych braku swojej własnej tożsamości, zaś globalna wioska tworzy z tego nową normę. Zatracenie kodu kulturowego, uzyskanego poprzez rozwój w danej grupie społecznej, jest dodatkowo wspomagane poprzez ignorancję społeczeństwa odnośnie własnej kultury. Pojawia się tutaj zjawisko analogiczne do próby tłumaczenia rybie czym jest woda. Dla człowieka świat pojęć również jest jak powietrze, którego na co dzień nie zauważa, zaś tożsamość nabyta w okresie wzrastania powoduje możliwość oddzielenia zanieczyszczeń. Codzienna nieświadomość oraz brak chęci edukowania się o tym metaforycznym powietrzu powoduje poszukiwanie przez niektóre jednostki własnej drogi do „ucywilizowania”. Cywilizacja łacińska jest w swej naturze wyrozumiała dla swoich dzieci. Poprzez silne nastawienie na indywidualny rozwój jednostki, jej konstrukcja pozwala negować proponowany przez nią ład. Mamy więc konstrukcję dającą człowiekowi na start zasób pojęć i zasad, które bez jego udziału porządkują mu życie, oraz wolność do negowania tego co otrzymał.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Obecnie dysponujemy masowym eksportem towarów, ludzie przemieszczają się w każdym kierunku oraz istnieje nieograniczony dostęp do informacji. Zjawiska te tworzą sklep dla każdego kto świadomie bądź nieświadomie może kupić to, czego potrzebuje, lub w trakcie oglądania pomyśli, że potrzebuje. Za każdą rzeczą, człowiekiem oraz informacją płyną idee starych kultur. Istnieje więc możliwość dowolnego dobierania podwalin własnego świata, dla ludzi, którzy buntują się przeciwko temu, co zastali, jednak boją się iść w całkowite zatracenie i samozniszczenie, więc starają się pozostać w swoich starych strukturach społecznych. W opisanym hipermarkecie dział „Azja” jest najpotężniejszy oraz najbardziej różnorodny. Najważniejszym zasobem tego obszaru jest zasób ludzki. Ponad dwa i pół miliarda ludzi, dodatkowo nieznana jest liczba osób niefigurujących w żadnym oficjalnym rejestrze. Taki ogrom będzie generował potężny soft-power, promieniujący na cały świat.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>W Azji występuje niezliczona wielość kultur i kultów, więc materiał do eksportu na świat jest różnorodny. Widujemy – czy to w europejskich domach, czy na straganach, czy to w filmach – różnego rodzaju posążki Buddy, złotego kotka machającego łapą, niezrozumiałe, wyglądające na azjatyckie, znaki na produktach w sklepach czy sprzęcie sportowym. Ludzie robią sobie tatuaże z motywem, które później okazują się być czymś w rodzaju napisu „kurczak w cieście”. Olbrzymia część rynku motoryzacyjnego również jest zajęta przez Azjatów, zaś na zlotach samochodowych widoczne są liczne JDM-y. W muzyce i subkulturach każdego rodzaju przejawiają się azjatyckie motywy. Są to przejawy żywotności ideowej kultur azjatyckich, które nie mają większego wpływu na codzienne życie, poza widomym napomnieniem brzmiącym „jesteśmy wszędzie, produkujemy wam wszystko”. Ciekawiej się robi, gdy biały człowiek zaczyna interesować się w różnym stopniu ideami azjatyckimi. Na opisywanym kontynencie pomimo różnorodności ludów można wyróżnić dwie najbardziej wpływowe cywilizacje, czyli bramińską oraz chińską. Chcę pominąć tutaj ludy stepowe, Arabów oraz Izrael (Izrael podobnie jak Japonia leży w Azji, co niby jest oczywiste, jednak proponuję pomyśleć chwilę nad tym ogromem), gdyż przeciętnemu człowiekowi nijak się one z Azją nie kojarzą.</em></strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Cywilizacja Bramińska jest to nazwa używana przez Prof. Feliksa Konecznego, znana też potocznie jako hinduska. Hindusi to nazwa nadana przez plemiona żyjące na terenie dzisiejszego Pakistanu i oznacza to ludzi żyjących nad rzekami Indus i Ganges. Trochę na zasadzie nazwania Polaków „Wiślanami”. Hinduizm to również naczelny system wierzeń, wokół którego został zbudowany każdy porządek na subkontynencie Indyjskim. Nie da się zrozumieć kultury bramińskiej bez zrozumienia hinduizmu. Tutaj pojawia się problem, gdyż hinduizm jest nie do zrozumienia w ciągu życia człowieka, nawet dla Hindusów. Jest to system wierzeń tak stary, że nie można rozróżnić ani założyciela, ani dogmatów, którymi się kieruje. Są oczywiście Wedy – święte księgi, istnieją komentarze do tych ksiąg i różne szkoły rozumienia tego co jest w nich napisane. Wspomnianych komentarzy jest tyle, że są liczone w tysiącach. Wynika to z ewolucji języka. Teksty te, podobnie jak nasza Biblia są tłumaczone z martwych języków, w których zostały napisane. Zauważalna różnica polega jednak na tym, że większość z tych komentarzy została uznana za kolejne święte pisma. Pokazuje to jedną podstawową różnicę pomiędzy kulturą łacińską a bramińską, mianowicie stosunek do rozszerzania i rozumienia tradycji. Nie ma potrzeby wchodzić w analizy religioznawcze, aby zauważyć, jak obrządek przekłada się na życie człowieka. W hinduizmie są praktyki, które z naszej perspektywy mogły by zostać uznane za praktyki magiczne. Gdy wykona się je nie zgodnie z rytuałem, Hindusi wierzą, że przyniosą odwrotny skutek. Jest to jedno z tych wierzeń, które przekłada się na życie codzienne, można powiedzieć, modelowy człowiek ucywilizowany na tą modłę będzie przejawiał tendencje do trzymania się skostniałych tradycji, które cechuje sztywna forma i często rozmyta treść. Europejczyk, który często zapomina o uzasadnieniu swoich własnych żywych tradycji może pogubić się już w tym momencie. Jednak jeszcze istotniejsze jest to, co oparło się nawet kolonializmowi białych Anglosasów, czyli system kastowy (kasty to nazwa portugalska, wg ks. prof. Kościelnego równie niewłaściwa jak nazwa „Hindusi”). Poprzez wypranie lekcji historii z sensownej analizy zdarzeń i faktów, oraz dewolucji pojęć takich jak „służba”, „poddaństwo”, „hierarchia” biały człowiek słysząc „system kastowy” ma flash-back rodem z jakobińskich karykatur czasów rewolucji francuskiej, które ukazywały wyzysk i brak równości. Obecnie mało kto zadaje sobie pytanie „po co to było?” zgodnie z założeniami „Płotu Chestertona”. Dla hindusów „kasty” to jak się okazuje jedyny ratunek duchowy. Spopularyzowane na zachodzie pojęcia „karma” oraz „reinkarnacja” wymagają ponownego przedstawienia. Karma w hinduizmie jest odbiciem wypełniania obowiązków wynikających z przynależności do swojej przyrodzonej grupy społecznej, jeżeli są wypełniane prawidłowo, zyskuje się dobrą karmę, jeżeli nieprawidłowo – złą. Mieszkańcy Indii wierzą, że lepiej jest wykonywać nieprawidłowo obowiązki sobie przypisane, niż robić to co przynależy się innej grupie społecznej. Istnieje również koncept przejściowego nieba oraz piekła przed kolejnym wcieleniem. Jednym z możliwych do wyodrębnienia założeń hinduizmu jest to, że zjednoczenie z Brahmanem może osiągnąć tylko członek kasty braminów. W życiu społecznym tego systemu okazuje się być to jedynym celem życia członków tej kasty. Czym jest Brachman ? Zasadniczo jest to pojmowany na różny sposób byt, będący ucieleśnieniem dobrych idei. Ciężko określić, czy jest to byt osobowy, oraz scharakteryzować Brahmana pod względem religioznawczym, choć uważam, że najtrafniej można przypisać określenie „Bóg Ukryty”. Wedy opisują go jako „absolutną rzeczywistość”, Upszaidy w swojej treści rozwijają ten koncept. Ważnym jest fakt że cały system społeczny, na którym oparł się subkontynent indyjski, oparty jest o ideę ucieczki z kręgu ponownych narodzin. Watro dodać, że hinduska kosmologia zazwyczaj opisuje wszystkie zachodzące w niej zjawiska, takie jak stworzenie, czy epoki świata, oraz ilość reinkarnacji, powyżej szóstego rzędu wielkości. Europejczyk zazwyczaj słuchając o reinkarnacji uważa to za fajny, sprawiedliwy koncept, gdzie patrząc z perspektywy ziemskiej oszukuje się śmierć. Tak jak karmiczna sprawiedliwość często przez białych jest brana jako zasada „oko za oko” egzekwowana przez bliżej nieokreślony wszechświat. Mieszkańcy Indii, którzy żyją z tymi konceptami, upatrują w nich źródła wszelkiego cierpienia. Opisany powyżej system, gdy już zyskamy świadomość, że jest to teokracja nastawiona faworyzująco dla małej grupy ludzi może wydać się niesprawiedliwy Europejczykom. Jednak dla Hindusa to nie ma znaczenia, bowiem Hindus wie, że zawsze można się odrodzić w kaście braminów, wystarczy tylko zbierać karmę. Wynikają z tego dwie rzeczy: po pierwsze system kastowy jest systemem zamkniętym na świat, nie posiada żadnej misji apostolskiej, bowiem kształt Hinduizmu tego nie wymaga. Drugą rzeczą jest coś widocznego w kulturach całego kontynentu azjatyckiego, można to określić mianem „nietrwałość”. Czy to w hinduizmie, czy buddyzmie, czy w filozofii Lao Tze, znajdujemy przekonanie o nietrwałości świata, nawet pomimo hinduistycznego założenia o cyklicznym tworzeniu i upadku wszechrzeczy. Powoduje to pewien logiczny paradoks, do którego wrócimy w dalszym ciągu wywodu. Wspominając o buddyzmie, jest to chyba najszerzej rozpowszechniony koncept azjatycki w świecie zachodnim. Większość ludzi zna historię Księcia Sidarhy (późniejszego Buddy), książę który miał nie zaznać cierpienia, a wychodząc raz z pałacu zobaczył starość itd. W sklepach budowlanych na działach ogrodniczych są figurki Buddy do kupienia, aby ozdobić sobie klomb czy skalniak. Jest to swego rodzaju profanacja, jednak mało kto się tym przejmuje. Po Internecie krąży wiele „motywujących cytatów” z obrazem Buddy w tle. Buddyzm sam w sobie jest to koncept indyjski, który jest wyznawany głównie poza Indiami, w Tybecie, Nepalu, częściowo w Chinach. Co jednak hindusi myślą o buddyzmie? W wykładzie ks. prof. Kościelnego przytoczony został pogląd niektórych braminów, gdzie Budda jest wcieleniem Wisznu mającym wskazać heretyków, bowiem ten złamał porządek kastowy. To, co istotne w tych rozważaniach to to, że buddyzm ma najsilniejsze przywiązanie do konceptu nietrwałości (stąd rysunki stworzone z pisaku, tylko po to aby je rozsypać zaraz po skończeniu dzieła), oraz niebywała – zakładam że najwyższa – chłonność. Tutaj chcę nadmienić, że wszystkie kultury Azji są jednocześnie płodne i chłonne, co wynika z braku dogmatów, oraz braku poszukiwań pojęcia prawdy jako absolutu. Najmocniej jednak objawia się to w buddyzmie, co tworzy świetny lep na każdego człowieka. Nie zarzucam tutaj celowej intencji tych kultur do indoktrynacji wszystkich ludzi, bo one takiej intencji nie wykazują; chodzi po prostu o to że ich „założenia” mają wybitnie niski próg wejścia. Chłonność polega w tym rozumieniu na zdolności przyznawania racji oponentowi, bowiem wielki szacunek do wszystkiego na świecie oraz płynność własnych założeń powoduje, że kultury azjatyckie w debacie z filozofią zachodnią zazwyczaj zgodzą się z nią, bowiem ważniejsze niż sztywne ramy dogmatyczne jest poszukiwanie odpowiedzi właściwej na dany moment i dla danego człowieka. Nie są istotne różnice a sam bliżej niesprecyzowany cel. Zachód będzie urzeczony uprzejmością. Dla człowieka nieucywilizowanego przez własną kulturę to jest całkiem przyjemna sprawa. Natomiast płodność kultur wschodu wynika z wyżej wymienionej chłonności i właśnie z tej cechy wynika wielorakość tradycji, często sprzecznych ze sobą, jednak wspólnych w swoim przedkładaniu formy nad treść.<br />
Trzeba jednak nadmienić, że nie zawsze opisane przymioty chłonności i płodności wystarczają. Były bowiem w historii powstania i wojny wynikające właśnie z walki ideowej, zwłaszcza na terenie Chin, które były w starożytności po potężnym wpływem kultury indyjskiej.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">Patrząc na drugą z głównych azjatyckich cywilizacji, widzimy państwo środka. Chiny, choć kojarzą się głównie z masą podobnych do siebie ludzi, produkcją tanich podróbek, oraz systemem punktacji społecznej odróżniają się od Europy już na poziomie mitów założycielskich. Początek świata w chińskiej mitologii pokazuje nam chińskie podejście do kwestii indywidualizmu i wspólnoty. W naszej kulturze Bóg stwarza z początku jednego człowieka i daje mu ziemię poddaną, w Chinach stworzenie ludzi następuje jednoczasowo dla całej ludzkości. Później następują półlegendarne etapy władania światem przez półbogów, którzy uczą chińczyków różnego rzemiosła. Pierwszy cesarz nazywany „Żółtym Cesarzem” (jest to rzeczywista postać historyczna, której tradycja chińska nadaje status półlegendarny) uczy ludzi stawiać domy oraz uprawy roli systemem studnia – pole. Przypomina to trochę kultury cargo, które wszystko dostają od obcych, później go naśladują w nadziei na ponowne przyzwanie dobrodziejów. Od samego korzenia, od poziomu mitu założycielskiego Chińczycy są skupieni kolektywie ludzi. W obrębie swojego państwa zamykają się na świat i wykonują przysługujące każdemu role. W historycznej „Epoce Wiosen i Jesieni” pojawia się Konfucjusz &#8211; wzór nauczyciela (imię Konfucjusz pochodzi od chrześcijańskich misjonarzy, którzy w XV w tak nazwali tego filozofa). Niezbędnym jest – aby mieć pogląd na kulturę chińską – skupić się na Konfucjuszu, pomimo istnienia innych szkół filozoficznych. Uzasadnić to można poprzez wyszukanie, jakimi tytułami został on obdarowany przez potomnych rodaków. W jego filozofii prawda jest uzyskiwana aposteriorycznie, ergo prawdy upatruje się w działaniu państwa oraz w rytualizmie. Warto opisać usztywnienie tych form. Istnieje opis lamentu filozofa po utracie ucznia, którego nazywał najwspanialszym z ludzi. Jego inni uczniowie opisują żałobę jako nadmierną, większą niż okazał po utracie własnego syna. Istniał w tamtych czasach zwyczaj chowania zmarłych w podwójnych trumnach, wewnętrznej i zewnętrznej. Ojciec ukochanego ucznia poprosił Konfucjusza, aby ten oddał swój powóz na drewno na trumnę zewnętrzną. Dlaczego ten odmówił posługi? Bowiem powóz był znakiem jego pozycji, zaś uczeń był niskiego stanu i nie zgadzałby się rytuał pogrzebowy. Prawdy i porządku filozof upatrywał bowiem w wypracowanych latami wzorcach. Jego filozofia jest dzielona na dwa poziomy: pierwszy społeczny, drugi jednostkowy. Zupełnie odwrotnie niż w cywilizacji łacińskiej, gdzie indywidualne cechy są rozwijane jako pierwsze aby służyć społeczności. Dao – droga, to zbiór obowiązków, którymi powinien kierować się człowiek etyczny. Etyka jest tutaj rozumiana mniej więcej jak w historii przytoczonej powyżej o uczniu Konfucjusza, poprzez wypełnianie swojej roli społecznej. Rozumienie tej roli przyjdzie z czasem – „w wieku lat siedemdziesięciu zrozumiałem mandat niebios”. Nie wiem, czy zadaniem myśliciela było uzasadnienie systemu feudalnego na zlecenie, czy po prostu zebrał on w swoich myślach (nie można powiedzieć – pismach, bowiem spisywanie myśli mędrca było zadaniem uczniów) zawartych w księgach konfucjańskich mentalność tego, w czym wyrósł i dojrzał. Podsumowując, mamy prawo, prawdę i etykę, której źródłem są państwo i tradycja. W Europie, z czego mało ludzi sobie zdaje sprawę, etyka i prawda mają źródło w absolucie – co jest zdecydowanie trudniejszym do przyjęcia konceptem i częstym powodem buntu wobec własnej kultury. Jednak na Konfucjuszu została zbudowana potężna państwowość, trwająca dwa millenia. Chciałem zauważyć jednak, że w za panowania Pierwszego Cesarza z dynastii Qin pomiędzy 213 a 206 rokiem p.n.e. spalono na rozkaz suwerena prawie wszystkie księgi konfucjańskie, oraz innych wcześniejszych filozofów. Cesarza namówił do tego kanclerz Li Si, zaś argumentów dostarczali prawnicy ze szkoły legistów. Dynastia Qin panowała krótko, zaś nagłe reformy, które przeprowadzała skończyły się buntami dawnej arystokracji i upadkiem rodu. To, co można zauważyć znając założenia konfucjonistów, to fakt, że palenie ich ksiąg jest logiczną konsekwencją ich własnej nauki. Przecież prawda jest dyktowana edyktem suwerena.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em><strong>Pomimo występowania okresów buntów oraz powstań ludowych, Chiny zdołały swoją filozofią obronić cywilizację w czasie okupowania państwa środka przez mongolskich najeźdźców, bowiem podobnie jak na subkontynencie indyjskim występuje tutaj zjawisko chłonności i płodności. Dopiero w XX w. nadeszły pierwsze poważne pęknięcia w skostniałym porządku. Pokłosiem zniszczenia Chin przez Anglików było powstanie republiki, później wojna domowa nacjonalistów z komunistami, następnie Maoizm. Obecnie, po ciężkiej do sklasyfikowania transformacji ustrojowej Chińskiej Republiki Ludowej, znowu obserwowane są zaczerpnięte z Konfucjusza kolektywne podejście do pracy, cierpliwość, przywiązanie do rytuałów.</strong></em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/wielkie-male-imperium-przemyslenia-o-szansie-na-uzyskanie-statusu-mocarstwa-regionalnego/" target="_blank" rel="noopener"><span style="color: #9c2922;">Wielkie małe imperium – przemyślenia o szansie na uzyskanie statusu mocarstwa regionalnego<br />
</span></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Poprzez skrajnie różne podejście do społeczności, prawdy, prawa, oraz integracji ze światem zewnętrznym Europa nigdy do końca nie zrozumie cywilizacji azjatyckich. Ani cywilizacja łacińska, ani bizantyjska, obecne na starym kontynencie, nie mają aż tyle punktów stycznych z cywilizacjami azjatyckimi, aby mogły spokojnie porozumieć się na płaszczyźnie innej niż handlowa. Pomimo to są ludzie, który próbują świadomie – bądź nieświadomie – łączyć skrajnie różne modele cywilizacyjne, wbrew wyżej przytoczonej tezie o niemożności bycia cywilizowanym na dwa sposoby. Chciałbym zauważyć, że im bardziej człowiek obcy dla danego nurtu cywilizacyjnego zagłębia się w niego, tym bardziej popada w sprzeczność. Figurki Buddy z marketu budowlanego kupowane do europejskiego ogródka mogą zostać uznane przez jednych za estetyczne, przez innych za fanaberię, przez jeszcze innych za świętokradztwo – bowiem w pewnym sensie jest to wywłaszczane znaczenie pewnego symbolu religijnego. Na innym poziomie w europie obok szkół HEMA (historican european material arts) powstają szkoły władania mieczem samurajskim czy szkoły sztuk walki. Od człowieka zależy, czy skupi się na sporcie, czy zacznie dorabiać do tego ideologię. Istnieją również ludzie, którzy świadomie odrzucają z różnych względów to w czym dorastali i przejmują kulturę azjatycką. Należy nadmienić, że zazwyczaj są to właśnie łatwo przyswajalne, chłonne i płodne, opisywane powyżej kultury dalekiej Azji, nie bliskiego wschodu. Czy na istnienie takiego zjawiska ma wpływ miałkość zrozumienia własnej kultury, czy przyrodzona człowiekowi skłonność do buntu, często bezrozumnego, nie ma większego znaczenia. Istotnym jest, że im więcej próbujemy wpisać w siebie świadomie obcych sposobów pojmowania świata, tym bardziej popadamy w sprzeczność, gdyż nie da się całkowicie wyrzucić z siebie tego, w czym człowiek wyrósł. Jak pisał Orwell „ignorancja to siła”, więc nie przeczę że będą jednostki, którym taki stan rzeczy w niczym nie będzie przeszkadzał.</p>
<p><span style="font-size: 8pt;">Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 3(9)/2022.</span></p>
<p><span style="font-size: 8pt;">Grafika: pixabay.com</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/kultura-na-sprzedaz-made-in-china/">Kultura na sprzedaż Made in China</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wielkie małe imperium – przemyślenia o szansie na uzyskanie statusu mocarstwa regionalnego</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/wielkie-male-imperium-przemyslenia-o-szansie-na-uzyskanie-statusu-mocarstwa-regionalnego/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Konrad Żelechowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Jan 2024 01:32:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[Region]]></category>
		<category><![CDATA[imperium]]></category>
		<category><![CDATA[koneczny]]></category>
		<category><![CDATA[żelechowski]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5740</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ze wszystkich przywar konserwatyzmu najtrudniej znosi się tę świadomość, że żyje się w świecie, który albo już nie istnieje, albo nigdy istniał nie będzie. Jak przykazała Jagiellońska szkoła historyczna, kochamy wspominać Pierwszą Rzeczpospolitą, której nikt z żyjących nie ma prawa pamiętać w jej prawdziwym kształcie. Rozwodzimy się nad milionem kilometrów kwadratowych, nad sarmatyzmem – takim [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/wielkie-male-imperium-przemyslenia-o-szansie-na-uzyskanie-statusu-mocarstwa-regionalnego/">Wielkie małe imperium – przemyślenia o szansie na uzyskanie statusu mocarstwa regionalnego</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 10</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;">Ze wszystkich przywar konserwatyzmu najtrudniej znosi się tę świadomość, że żyje się w świecie, który albo już nie istnieje, albo nigdy istniał nie będzie. Jak przykazała Jagiellońska szkoła historyczna, kochamy wspominać Pierwszą Rzeczpospolitą, której nikt z żyjących nie ma prawa pamiętać w jej prawdziwym kształcie. Rozwodzimy się nad milionem kilometrów kwadratowych, nad sarmatyzmem – takim prawdziwie polskim, gdzie wszystko wolno, a to, co najmodniejsze, pochodziło z zagranicy. Udajemy, że pamiętamy uporządkowane do sterylności zależności społeczne i tradycje, które przecież nigdy nie były takie, jak w naszych wyobrażeniach. Co do wielkich rewolucji społecznych w oświeceniu czy czasów najnowszych sprawa jest prosta. Nigdy nie miały miejsca i nie są dla nas niczym wiążącym. Potem idziemy w świat, do ludzi, do swoich prac, uczelni, ulubionych barów. Szklana ściana łamie nam nosy po zderzeniu. Rzeczywistość okazuje się obca i niezrozumiała. Jakże to, ludzie nie widzą tego, co my? Dlaczego wszystko jest takie tymczasowe? Czemu książki dla młodzieży czytane za młodu nie nauczyły ludzi wierności wobec siebie i czemu nie ma trwałych relacji od żłobka do nagrobka w małych lokalnych społecznościach? Co robi gitara w kościele podczas mszy i dlaczego ksiądz stoi przodem do mnie? Dlaczego na wspomnienie 5 dobrych cesarzy i wartości imperium łacińskiego pozostaje obok nas w barze kilku ludzi, a reszta znika gdzieś „na chwilę”? Podobnie jak filozofowie, którzy zdają sobie sprawę, że ich zajęcie czyni samotnym, tak i my: trwamy w tym, co uważamy za słuszne, pomimo przeinaczania w mainstreamowym przekazie obrazu naszych wartości. Szukamy zapomnianej wiedzy i trwałych rozwiązań do zastosowania w życiu i w naszych społecznościach. Część z nas jest również patriotami, którzy chcieliby żyć w państwie o statusie mocarstwa. Polska nigdy w historii nie miała zapędów imperialnych, była jednak mocarstwem. Obecne niestabilne czasy „drugiej zimnej wojny” oraz korporacjonizmu tym mocniej skłaniają ideowców do poszukiwania możliwych dróg dotarcia do wielkości. W człowieku pokutuje przekonanie, że wielkie i silne jest równoznaczne ze stabilnym i bezpiecznym. Mocarstwowość jako pojęcie dość szerokie nie wymaga jednego algorytmu działania. Dla Rzeczypospolitej kluczowe jest zrozumienie własnego położenia i roli w świecie. Punktem wyjścia powinna być świadomość, że obecnie Polska znajduje się na styku różnych cywilizacji – jak zawsze w historii – jednak obecnie pokłosie rewolucji społecznych i upadające narracje powodują, że graniczne cywilizacje, podobnie jak my, są zachwiane w posadach. Drogi do mocarstwowości są przeróżne. Podobnie jak las jest zbiorem istot, które żyją wzajemnie, czerpiąc z tego benefity, jak i zwalczając się wzajemnie, tak zbiorowiska ludzkie rządzą się swoimi prawami. Człowiek jest bytem nieświadomie podatnym na wszystko, na każdy bodziec. Aby zrozumieć las, trzeba zacząć od tego, co w ziemi. Aby zrozumieć człowieka, trzeba przeanalizować jego środowisko życia. Zaś do zrozumienia środowiska konieczne jest poznanie nieuświadamianych praw ideowych kształtujących społeczność. Podobnie z takimi ludzkimi wytworami jak cywilizacja, kultura, państwowość. Należy zacząć od systemu korzeniowego.</p>
<p style="text-align: justify;">Konserwatyzm jako narzędzie do tworzenia pomysłów na lepsze jutro bazuje na przekonaniu, że życie ludzkie jest za krótkie na rozwiązanie pewnych problemów. Implikuje to możliwość ich rozwiązania tylko wysiłkiem kilku pokoleń, co w domyśle zakłada nie tyle stałość obranego kierunku pracy, co stałość idei przyświecającej potrzebie pracy. Gustaw Holoubek w <em>Rozmowach na koniec wieku</em> twierdził, że „tradycja to jest wiedza”. Ta specyficzna wiedza pozwala człowiekowi nieświadomie zachować pełnię rytuałów, porządkuje przeżywanie świąt, przeżywanie pór roku, unieśmiertelnia ludowe i religijne podania i legendy. To wszystko składa się na budowanie tożsamości człowieka. Według konserwatysty tak jak tradycja wymaga życia przez pokolenia, studiowania jej głębi i przekazywania jej dzieciom, tak każda inna składowa kultury powinna być tworzona ewolucyjnie, wielopokoleniowo, bez gwałtownych zmian. Niektórzy z nas może pamiętają z lekcji historii w podstawówce, że samo słowo „kultura” oznacza z łaciny ni mniej, ni więcej niż „uprawa ziemi”. Ze wspomnianej grupy niektórych osób tylko mniejsza część będzie pamiętała dlaczego. Pierwotnie kultura i tradycja powstawały na fundamencie obserwacji klimatu, pór roku i wszystkiego, co związane z ruchem ciał niebieskich. Powodem takiego stanu rzeczy była potrzeba uporządkowania czasu siania i zbiorów, czasu wypasu bydła i kolejnej migracji, czasu przypływu i odpływu. Przy takim spojrzeniu na kulturę widać, jak budowanie cywilizacji samo przez się produkuje kulturę, która pełni rolę niewidzialnego przewodnika po życiu i czasie. Z drugiej strony można zauważyć, że kultura na tak podstawowym poziomie jest absolutnie niezbędna do przeżycia. Problem zaczyna się wraz z rozbudowywaniem kultury. Do pewnego momentu człowiek zaspokaja swoje wyższe potrzeby, np. potrzebę piękna, najpierw użytkowego, później dzieł sztuki, jeszcze dalej tworów abstrakcyjnych jak muzyka. Istnieje taki punkt rozwoju kultury, gdzie człowiekowi przestaje ona tylko usługiwać, a zaczyna od człowieka wymagać. Nie każda cywilizacja w historii ten punkt przekroczyła. Niektóre cywilizacje przekroczyły go dopiero po latach istnienia w okresie względnej stabilności – jak cywilizacja żydowska, która stworzyła pierwszą księgę pięcioksięgu dopiero w czasach względnie bezpiecznych dla starożytnego Izraela, które umożliwiły rozwój filozofii. Historia stworzenia świata to przecież poetycka próba odpowiedzi na pytanie o naturę dobra i zła. Wracając jednak do punktu krytycznego w rozwoju kultury: samo osiągnięcie go przez cywilizację to jedno, przekroczenie tego punktu to drugie, utrzymanie się na osiągniętym poziomie to już trzecia rzecz. Na pierwotną podwalinę cywilizacji i jej produktu będą mieć fundamentalny wpływ czynniki środowiska i klimatu, w której bytuje dana grupa etniczna. Zmienna szerokość geograficzna, ilość pór roku, obecność lub brak naturalnych granic, występowanie zasobów naturalnych, wszystkie czynniki tworzące możliwość przetrwania, stałe lub zmienne w czasie roku. Na tej bazie powstaną pierwotne religie, cykl życia oparty o tryb osiadły czy koczowniczy. Przy wytworzeniu pierwszego rynku towarów wystąpi regulacja cen prawem popytu i podaży w danym rejonie. Cywilizacje budowane przy morzu nauczą się żeglować, te budowane na stepie będą zdolne szybko migrować. Próbę stworzenia odłamu nauki dotyczącej <em>stricte</em> cywilizacji podjął polski profesor Feliks Koneczny. Zapomniane celowo prace w okresie PRL obecnie powracają na sale wykładowe polskich uniwersytetów. Twórca teorii cywilizacji stworzył narzędzie opisu, które pomaga łatwo zrozumieć historię świata, poprzez prostą systematykę. Profesor w swoich pracach opisywał siedem cywilizacji mających największy wpływ na przebieg dziejów świata, choć nie zapominał o tym, że w historii istniał cały szereg różnych systemów społecznych. Siedem szczególnie wyróżnionych to cywilizacje: łacińska, bizantyjska, arabska, turańska, żydowska, bramińska oraz chińska. Za najbliższą ideałowi uznał cywilizację łacińską, cechującą się aposteriorycznym podejściem do prawdy, organicznym podejściem do społeczeństwa oraz nastawieniem na sferę <em>sacrum</em>, bez jednoczesnego prawodawstwa religijnego – co stanowi opozycję do cywilizacji takich jak arabska, chińska czy bramińska. Na tym w głównej mierze opiera się przyjęta przez profesora Konecznego metodologia podziału, którego dokonywał poprzez opis podejścia danej cywilizacji do danych idei. Pojęcia te nazywamy pięciomianem bytu i zaliczamy do nich: prawdę, dobro, piękno, dobrobyt oraz zdrowie. Rozumienie wymienionych słów jest fundamentem ideowym człowieka cywilizowanego. Stąd wynika pięć praw cywilizacyjnych.</p>
<p style="text-align: justify;">Pierwsze z nich głosi, że mieszanki cywilizacyjne giną z powodu braku spójności. Możemy obserwować ten proces, zapoznając się z dziejami Eurazji, od Złotej Ordy, przez imperium mongolskie, aż po reformy cara Piotra I i w końcu powstanie ZSRR. Powodem zaistnienia takiej wieloetnicznej mieszanki były otwarte tereny, umożliwiające już w czasach starożytnych wielotysięczne migracje różnych grup etnicznych (z całym dobytkiem), które nie miały ze sobą nic wspólnego poza tym, że akurat w danym momencie jedna atakowała drugą. W imperium Czingis Chana można zauważyć próbę narzucenia <em>pax mongolica</em>. Poprzez podbój Mongołowie podporządkowywali sobie podbite ludy. Po zakończeniu działań wojennych na danym terenie następowały próby współpracy i wzajemnej nauki między ludami. Ciekawym jest, że imperium mongolskie zapewniało swobody religijne. Czyngis-chan, chociaż sam wyznawał kult wielkiego nieba, oddawał również cześć Jezusowi, Mahometowi, Mojżeszowi oraz Buddzie. Chciałem zwrócić uwagę, że pomimo wolności zapewnianej przez imperium wystąpiło zjawisko zgodne z przytoczonym prawem cywilizacyjnym. Wyznawcy danych kultów na przestrzeni lat tworzyli, poprzez migrację, wspólnoty zajmujące jeden teren, żyjąc wśród spójności religijnej.</p>
<p style="text-align: justify;">W drugim prawie postulowana jest niemożność bycia cywilizowanym na dwa sposoby. Wynika to z niespójności ideowej. Człowiek wychowany w zasadach cywilizacji organicznej będzie się dusił w cywilizacji mechanicznej. Taka jednostka nie będzie zdolna całkowicie zmienić swoich priorytetów z indywidualizmu na służbę kolektywowi. W przypadku odwrotnym może wystąpić w człowieku poczucie otaczającego nieładu i braku spójności. Bardzo dobrze jest to pokazane w filmie dokumentalnym o tytule <em>Amerykańska fabryka</em>, który opowiada o przejęciu fabryki okien samochodowych w USA przez chińską firmę. Azjaci wprowadzili tam zasady panujące na ich rynku pracy, co było szokiem dla obywateli USA. Ostatecznie historia skończyła się na imporcie pracowników z Azji do tego zakładu pracy.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em><strong>Kolejne prawo najściślej ze wszystkich związane jest z sytuacją Polski. Głosi ono, że cywilizacje na styku muszą się wzajemnie zwalczać. W teorii Feliksa Konecznego Polska reprezentuje cywilizację łacińską. Znajduje się pomiędzy cywilizacją bizantyjską za Odrą oraz wielkim stepem na wschodzie. Problemem jest określenie, jaką cywilizacją jest Rosja czy Ukraina. Przez historię przewijały się przeróżne kultury i raz zyskiwały, raz traciły wpływy. Ostatnimi czasy bolszewizm odcisnął rewolucyjne piętno na terenach wschodu, czyniąc jeszcze trudniejszym określenie sumaryczne wpływów danych kultur. W książce</strong> <strong>Rosja i narody, szkic dziejów Eurazji znalazłem określenie „imperium”. Nie rosyjskie, nie mongolskie, nie komunistyczne. Po prostu imperium, które przewija się przez historię, zmieniając tylko mity założycielskie. Odnośnie walk cywilizacji Pierwsza Rzeczpospolita jest nam przykładem najbliższym, choć oczywiście nie jedynym znanym.</strong></em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Czwarta teza głosi potencjalną wygraną niższej cywilizacji nad wyższą w warunkach braku walki i równouprawnienia. Zdaniem autora dzieje się tak dlatego, że wyższa cywilizacja jest w stanie poświęcić dobrowolnie część idei rozwojowych. Przypomina mi to trochę relację Związku Sowieckiego z Zachodem w czasie konferencji jałtańskiej czy kolejne entuzjastyczne nadzieje Zachodu po kolejnym przewrocie pałacowym na Kremlu. Cywilizacje wyższe mają tendencję do utraty przebiegłości.</p>
<p style="text-align: justify;">Ostatnie prawo cywilizacyjne głosi, że każda cywilizacja dąży do ucywilizowania sąsiadów na własną modłę. Nie jest to sprzeczne z prawem czwartym, jak mogłoby się wydawać, bowiem dążenia a skuteczność dążeń to dwa różne pojęcia.</p>
<p style="text-align: justify;">Pierwsze cztery prawa osobiście traktuje jako przestrogi. Piąte to cień szansy na budowanie państwowej potęgi. Mimo wszystko nie ma co się łudzić, nawet w obecnej sytuacji eskalacji wojny rosyjsko-ukraińskiej Polska nie ma możliwości stać się imperium z prawdziwego zdarzenia. Nie pozwala nam na to położenie geopolityczne, zależność od importu surowców, brak przemysłu ciężkiego. Starzejące się społeczeństwo tylko pogłębia tę niemożność. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Każdy, kto choć trochę zna historię, wie, jak umierają imperia, jak gargantuiczny bałagan pozostawiają po sobie. Najgorsze w śmierci imperiów jest to, że nie pozostawiają po sobie pustki. Zawsze na miejsce jednego z nich powstaje nowy, niepewny projekt polityczny. Skoro odrzucamy imperializm jako nierealny, to jakie pozostają nam ambicje? Rozmyślania w duchu konserwatyzmu skłaniają do cofnięcia się w przeszłość i próby zrozumienia, czym Rzeczpospolita kiedyś była. Rozpamiętywanie przedmurza chrześcijaństwa, krainy wolności szlacheckiej oraz religijnej to jednak trochę zbyt mało. Pierwsza Rzeczpospolita była w czasach złotego wieku tworem niespotykanym nigdzie na świecie. To, co wyróżniało ten kraj, to atrakcyjność cywilizacyjna, która ściągała do Polski chętnych osadników. Pomimo upadku I RP w późniejszych wiekach sam pomysł wytworzenia takiego modelu cywilizacyjnego, który będzie zachęcał do przyjęcia go jak swego, jest optymistyczny oraz daje nadzieję na uzyskanie statusu mocarstwa regionalnego. Ostatecznie wielkie Stany Zjednoczone mimowolnie na tym zbudowały swoją potęgę pod koniec XIX wieku oraz w pierwszej połowie XX wieku. Podobnie próbuje robić Korea Południowa, poprzez rządowe inwestycje w eksport własnej kultury poza granice swojego państwa. W czasie zimnej wojny również występowały liczne ucieczki na Zachód, motywowane właśnie chęcią lepszego życia. Pozostaje więc szansa na mocarstwo. Początkowo mocarstwo regionalne, rola przewodnika w swojej części świata.</p>
<blockquote><p>
<em><strong>Profesor Koneczny zaliczył Polskę do kręgu cywilizacji łacińskiej, którą to cywilizację uważał za najbliższą ideałowi. Oznacza to według prawa czwartego brak podatności na zmienne czynniki w starciu z innymi modelami oraz potencjalną przegraną w walce. Wypracowywanie atrakcyjnego modelu życia to jedyny rodzaj starcia, jaki pozostaje. Łączy się z pojęciami wyżej wymienionego pięciomianu bytu. Każdemu w środowisku konserwatywnym znane są filary cywilizacji łacińskiej: filozofia grecka, prawo rzymskie oraz etyka chrześcijańska. To są dobre podstawy, jednak tylko podstawy. Odnoszą się one głównie do pojęcia prawdy, piękna i dobra. Dobrobyt i zdrowie są ich pochodnymi, nie są one bezpośrednio przez te filary podtrzymywane, są niejako bocznymi odnogami.</strong></em></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">
Mając w pamięci niekorzyść wynikającą z potencjalnego konfliktu, nie można realizować budowy na zewnątrz. Trzeba zacząć od budowania na własnym terenie. Na terenie Rosji występuje często powtarzany motyw przesiedlania elit – przymusowe wysiedlenia ludzi lepiej wykształconych i majętnych w dzikie rejony kraju, aby podnieść poziom cywilizacyjny miejsc docelowych. Ostatecznie budowany w ten sposób porządek nigdy nie był trwały, bowiem była to próba zbyt szybkiego nadpisania wzorców życia. Z kolei „misja cywilizacyjna białego człowieka”, będąca usprawiedliwieniem dla kolonializmu angielskiego, przyniosła jedynie grabież z podobnych powodów.<br />
W tym miejscu wypadałoby zagłębić się w konflikty ideowe współczesnego świata, znaczenie rewolucji i kontrrewolucji, walki pomiędzy logiką i erystyką we współczesnej filozofii. Najlepiej byłoby poróżnić się w sporze o kształt planu budowy dobrobytu i dróg jego osiągania. Nie chcę jednak tworzyć tutaj manifestu. W myśli rozważań cywilizacyjnych najistotniejszą rzeczą, która wyprzedza podwaliny, nawet dyskusję o podwalinach ideowych, jest uświadomienie sobie prostego faktu. Ludzie w każdej cywilizacji dążą z reguły do prostego, stabilnego, szczęśliwego życia. Choć ważnym jest rozumienie konstruktu ideowego świata, w którym się żyje, nie jest to niezbędne do przeżycia. Wiedza ta staje się istotna tylko dla tej małej grupy, która chce czegoś więcej. Wczuwając się w obecną sytuację z perspektywy imigranta z Ukrainy, który nawet postanowił pozostać w Polsce na stałe, musimy przyznać, że na początek najważniejszy jest dla niego z pewnością dach nad głową i jakieś źródło dochodu. Stabilność życia idzie pierwsza. Dopiero po pewnym czasie przykładowy imigrant zaczyna zauważać, nawet jeśli nieświadomie, różnice w kodzie kulturowym. Dopiero tutaj powinna zaczynać się praca nad ulepszaniem cywilizacji. Właśnie w tym punkcie zaczyna się szansa na polską mocarstwowość: gdy obcy, który obserwuje nasze życie, stwierdza, że też takiego życia chce.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/punkt-widzenia-generuje-punkt-siedzenia/" target="_blank" rel="noopener"><span style="color: #9c2922;">Punkt widzenia generuje punkt siedzenia<br />
</span></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nie wiem, czy jako naród jesteśmy zdolni zaimponować światu tak, jak tego dokonały nieliczne kraje. Wierzę głęboko, że rozumienie wynalazku organizacji społecznej pomoże uniknąć błędów w niesieniu swojego stylu życia światu. Jednocześnie nie jest to narzędzie do tworzenia planu działania. Widzę teorię cywilizacji bardziej jako mur na polu możliwości, po przekroczeniu którego tracimy z oczu dziejową szansę.</p>
<p><sub><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 1-2(7-8)/2022.</em></sub></p>
<p><em><span style="font-size: 8pt;">Grafika: pixabay.com</span></em></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/wielkie-male-imperium-przemyslenia-o-szansie-na-uzyskanie-statusu-mocarstwa-regionalnego/">Wielkie małe imperium – przemyślenia o szansie na uzyskanie statusu mocarstwa regionalnego</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Punkt widzenia generuje punkt siedzenia</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/punkt-widzenia-generuje-punkt-siedzenia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Konrad Żelechowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 16 Aug 2022 13:45:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Idea]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[debata]]></category>
		<category><![CDATA[idee]]></category>
		<category><![CDATA[myśl]]></category>
		<category><![CDATA[suwerenna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5008</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kultury ulegają pewnym przemianom. Przyrównując przemiany do fizycznego wektora można powiedzieć, że mają one 4 cechy. Korzeń kulturowy wyznacza kierunek jej przemian oraz jest punktem przyłożenia, zwrot przemiany jest warunkowany postępem naukowo–technologicznym, zaś wartość warunkują zasoby naturalne i ludzkie. Człowiek i jego twory są jednak bardziej złożone. W kulturze pojawiają się rewolucje, które zaprzeczają jej [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/punkt-widzenia-generuje-punkt-siedzenia/">Punkt widzenia generuje punkt siedzenia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 9</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;">Kultury ulegają pewnym przemianom. Przyrównując przemiany do fizycznego wektora można powiedzieć, że mają one 4 cechy. Korzeń kulturowy wyznacza kierunek jej przemian oraz jest punktem przyłożenia, zwrot przemiany jest warunkowany postępem naukowo–technologicznym, zaś wartość warunkują zasoby naturalne i ludzkie. Człowiek i jego twory są jednak bardziej złożone. W kulturze pojawiają się rewolucje, które zaprzeczają jej korzeniowi, proponując doraźne rozwiązania na problemy, w których mają swoje źródła. Z czasem zakorzeniona głęboko w rewolucjoniście kultura powoduje częściowe ucywilizowanie rewolucji. Możemy zauważyć w historii tendencje do wybielania i reinterpretacji nawet najbardziej zbrodniczych idei. Tworzona jest wtedy otoczka, która będąc przystępniejsza dla człowieka kultury potrafi zmienić kierunki jego myślenia. Obecnie w dobie upadku wielkich narracji mamy całą masę sprzecznych prądów myślowych, współistniejących obok siebie, często w postrzeganiu świata przez jedną konkretną jednostkę. Jest to możliwe w głównej mierze dzięki utracie radykalnych części przez dane idee. Obecna kultura zachodu cierpi właśnie na ten syndrom współistnienia wielu dawnych, wzajemnie sprzecznych narracji. Powoduje to miałkość dyskursu filozoficznego i wiele logicznych niekonsekwencji. Na życie przeciętnego zjadacza chleba wpływa to równie tragicznie co niezauważenie. Z jednej strony od dziecka sprzedawane są nam postawy heroiczne, postawy wybitnych ludzi, epatuje na nas życie spiżowych pomników. To wszyscy znamy choćby z popkultury czy książek, a nawet z naszych własnych codziennych zainteresowań. W każdym hobby czy zawodzie znalazł się ktoś, kto coś udoskonalił. Z drugiej strony sprzedaje się nam hasła o bezpieczeństwie i posłuszeństwu. Zniechęca się do pojęcia ryzyka i trudu. Potęgowane jest to poprzez protekcje instytucji państwowych, które choć słusznie istnieją, dają też spore pole do nadużywania swojej opiekuńczości. Wiele więcej można by wymieniać sprzeczności, lecz poprzestanę na tym przykładzie gdyż uznałem ten za zasadny dla tematu. Specjalnie również piszę o sprzedaży a nie o promowaniu, bowiem od lat nie widziałem prawdziwej promocji pożądanych postaw, promocji, która wymaga i zaprasza do podjęcia trudu. Natomiast sprzedawanie gotowego wizerunku, takiego pluszowego bohatera, co po prostu pasuje do każdego jest nazbyt powszechne. Tak jak kultura i filozofia azjatycka poprzez masę ludu, który ją tworzy, ma niepohamowane tendencje do popadania w dychotomię, tak obecna kultura zachodu poprzez ucywilizowanie własnych rewolucji – które miały ją notabene zniszczyć – popada w schizofrenię. Uważam, że ten proces jest najważniejszym ze wszystkich, które powodują inflację zbiorowej świadomości i spłycenie pojmowania świata. Czyni to przeciętnych ludzi niezdolnymi do zrozumienia swoich możliwości. Jest to niezdolność oczywiście odwracalna, jednak zmiana podejścia do życia wymaga wiele własnej pracy.</p>
<div style="position: relative; height: 441.8px; overflow: hidden;"><iframe style="position: absolute; top: 0; left: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://zrzutka.pl/c44v63/widget/13" width="400" height="441.8" frameborder="0" scrolling="no"></iframe></div>
<p style="text-align: justify;">Trafiłem zupełnym przypadkiem (albo działaniem algorytmu sugerującego co może mnie zainteresować) w Internecie na druzgocący przykład takiej niezdolności do pojmowania świata. Mowa tutaj o półtoragodzinnym materiale o tytule „Peter Schiff at Occupy Wall Street &#8222;I am the 1%. Let&#8217;s Talk&#8221;<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote1sym" name="sdfootnote1anc">1</a></sup> – na portalu Youtube. Założenie materiału jest dość proste – finansista z Wall Street schodzi porozmawiać z tłumem protestujących ludzi i zapytać przeciw czemu protestują. Tłum ten reprezentuje ruch „99%” – w odniesieniu do przynależności jego członków do 99% biednej części społeczeństwa amerykańskiego. Tutaj muszę nadmienić, że specjalnie nie sprawdzałem przeciwko czemu protestowali w 2018 roku, nie znam postulatów, nie znam genezy i żadnego oficjalnego przekazu tych ludzi. Chciałem spróbować wywnioskować to z tego co mówią do pana Schiffa na nagraniu, które powstało z jego pomysłu. Właściciel kanału jest z wykształcenia ekonomistą znanym z krytyki systemu gospodarczego Stanów Zjednoczonych. Jego postulaty to radykalna obniżka podatków i wydatków publicznych, likwidacja rezerwy federalnej i powrót do parytetu złota. Jak można się domyślić jest on zwolennikiem austriackiej szkoły ekonomii oraz zwolennikiem partii republikańskiej. Kapitalizm według Schiffa jest oparty o bogacenie się poprzez dostarczanie dóbr i usług, które ubogacają społeczeństwo. Ekonomista podejmując rozmowę z protestującym tłumem zaczyna od poparcia protestu, jednak nie przeciwko kapitalizmowi a korporacjonizmowi i rządowym regulacjom. Zaznacza również kilkukrotnie, że jest „w 1% jednego procenta”, co wynika z jego wartości rynkowej – 70mln dolarów USA. Mimo wyraźnego niezrozumienia jego postulatów, przez całe nagranie stara się spokojnie tłumaczyć swoje racje.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Aby przybliżyć o jakiej różnicy w postrzeganiu świata mowa, przybliżę kilka rozmów ekonomisty z protestującymi ludźmi. W pierwszych minutach nagrania, ze strony rozmówcy biznesmena padł zarzut o trzymanie pieniędzy „w materacu” przez bogatych ludzi, na co finansista odpowiedział bez namysłu, że nikt tak nie robi, bowiem to obrót kapitałem zapewnia zysk. W odpowiedzi usłyszał, że prawdopodobnie jest to zgodne z jego ekonomicznym wykształceniem, jednak zaraz potem doprecyzowano pytanie o grupy ludzi, którzy tylko kumulują kapitał i nie puszczają go w obieg. Doprecyzowanie to zostało skwitowane podobną odpowiedzią z przykładem Steve&#8217;a Jobsa, który „nie był filantropem tylko biznesmenem” i sprzedawał swoje dobra ludziom. Co ciekawe, rozmówca kapitalisty stwierdził tylko, że on rozumie potrzebę dobrego wizerunku przed kamerą i chciałby porozmawiać w cztery oczy. Postawa uczestnika protestu sugeruje niezdolność do przyjęcia narracji rozmówcy.</strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Następny uczestnik rozmowy z tłumu również chciał porozmawiać poza kamerą, jednak ostatecznie został zachęcony do zadania swojego pytania. Chciał się dowiedzieć jak może założyć własny biznes nie mając na to środków. Peter Schiff nie odpowiedział wprost, wykorzystał okazję do przedstawienia swojego punktu widzenia. Zaznaczył, że w obecnej Ameryce ciężko jest założyć jakikolwiek biznes nie tyle z powodu braku kapitału, co z powodu regulacji rządowych dotyczących między innymi prawa pracy. Powoływał się na swojego dziadka imigranta, który gdy miał zatrudnić pracownika, po prostu go najmował do pracy. Finansista przywołuje tutaj słynny „amerykański sen” i tłumaczy czemu dwa pokolenia później jest on nie do zrealizowania. Nadmienił również, że chciałby aby takie możliwości wróciły do ludzi. W odpowiedzi usłyszał kolejne doprecyzowanie pytania, którego sens można streścić jako „ale kto mi da pieniądze na teraz?”. Jak to bywa w czasie rozmów z większą grupą ludzi, wtrącił się kolejny rozmówca z pytaniem jak regulacje przeszkadzają w zainwestowaniu przez bogatego w małe przedsiębiorstwo? W odpowiedzi usłyszał, że to nie chodzi o samą wykonalność czynności, lecz o to, że wymagania jakie stawiają przepisy generują ogromne ryzyko straty poprzez wzięcie odpowiedzialności za tego, w kogo się inwestuje. Potem następuje burzliwa i mało składna wypowiedź o udowadnianiu racji protestu, gdzie zarzuca się bogatym, że nie chcą inwestować w małe przedsiębiorstwa, którą kończy wymiana danych kontaktowych między rozmówcami. Bowiem pomimo ciągłego trafiania na ścianę niezrozumienia z obu stron, chociaż ten fragment materiału jest wyjątkowo spokojny.</p>
<p style="text-align: justify;">Chwilę później materiał robi się gorzko komiczny. Postaram się wyciągnąć syntezę z tego fragmentu. Pewien Afroamerykanin zaczyna głośno twierdzić, że rząd jest dobry bowiem zniósł niewolnictwo i reguluje poprzez sprawiedliwość społeczną prawo pracownicze, zaś bogaci chcą powrotu do świata bez regulacji żeby wyzyskiwać pracownika. Nie były skuteczne wyjaśnienia pana Schiffa o mechanizmach rynkowych, które powodują, że w biznesie na dużą skalę pracownik jest równie pożądany co zysk oraz przykład fabryki Forda z początków jej działalności. Fordyzm swoją drogą to koncepcja ciekawa, jednak nie jest wolna od krytyki. Nie chcę jednak podejmować jej w tym tekście tylko skupić się na różnicy w pojmowaniu świata przez oponentów w dyskusji. Po małej awanturze dosłownie dwie minuty później, przedstawiciel protestu zostaje zapytany o to czy mając dwie takie same koszulki kupiłby droższą czy tańszą? Odpowiedź wskazuje na drugą opcje. Finansista doprecyzowuje mówiąc, że ta tańsza jest w takiej cenie właśnie kosztem wynagrodzenia pracownika. Tutaj następuje ciekawy moment, bowiem Afroamerykanin mówi, że korporacja Apple powinna produkować swoje produkty w swoim kraju aby zatrudnić więcej ludzi i gdyby stosowała taką praktykę wzrost ceny usług tej firmy byłby uczciwy. Trafna diagnoza problemu ucieczki produkcji przemysłowej USA do Azji. Biznesmen jednak ciągnie ten temat dalej tłumacząc zwolennikowi rządu i sprawiedliwości społecznej, że winne są właśnie regulacje, o których wspominał. Twierdzi, iż każdy ma prawo do produkowania tam gdzie jest najtaniej i rolą gospodarza jest uczynić kraj przyjaznym dla tego rodzaju biznesu. Nagle i niespodziewanie dostajemy od protestującego głośną deklarację, że wszyscy by się zgodzili na wyższe ceny towarów i nikt nie przyszedł tu protestować aby uzyskać cokolwiek taniej. Następnie zaczyna się nieskładne przerzucanie argumentami o opodatkowaniu paliwa, w którym – przyznaję, nie widzę ciągu logicznego. Z naszego rodzimego podwórka można to przyrównać do internetowej dyskusji zwolenników Konfederacji i Lewicy.</p>
<p style="text-align: justify;">W późniejszej części materiału przewijają się podobne pytania i odpowiedzi co w pierwszej połowie. Dodatkowo poruszane są tematy związane z historią, takie jak finansowanie drugiej wojny światowej czy przyczyny wielkiej depresji. Równie dobrze odznaczają się różnice w pojmowaniu świata między przedstawionymi stronami. To co wydaje się najistotniejszą różnicą w myśleniu przedstawionych stron jest podejście do swoich problemów. Bogaty praktyk widzi przeszkody i szuka rozwiązania w swoich zasobach wiedzy, biedni protestujący mają problem z nazwaniem swoich problemów – chociaż je dostrzegają to nie mają narzędzi do rozwiązania sytuacji na swoją korzyść.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak pisałem wcześniej, nie szukałem żadnych informacji na temat postulatów protestujących aby dowiedzieć się tego bezpośrednio z ich słów. Niestety nie jestem w stanie powiedzieć o jakie chodzi konkrety, ponieważ jedyne co rzuca się w oczy to rozczarowanie obecnym stanem rzeczy, brak wiary w możliwości, poczucie odrzucenia przez system i bezradność. Obraz taki pasuje do człowieka, któremu obiecywano z jednej strony niesamowite możliwości, z drugiej pełną opiekę. Do takiej sytuacji mogę przypasować zjawisko społeczne, które uważam za główny czynnik generujący ten dysonans. Mowa o „społeczeństwie zero ryzyka”. Termin ten dobitnie opisuje sprzedawaną nam wszystkim przeciwwagę do postaw heroicznych. Tragizm sytuacji polega na tym, że i jedno i drugie jest sprzedawane ludziom równolegle. Zjawisko asymilowania przeciwstawnych prądów myślowych poprzez kulturę, powołuje do życia potworka myślowego o straszliwych logicznych konsekwencjach. Z połączenia niechęci podejmowania wysiłku i bezpieczeństwa za wszelką cenę, promowaną przez chociażby rozrost instytucji publicznych mających na celu chronić ludzi przed ich własnymi błędami oraz naturalnej chęci podejmowania ryzyka i dążenia do wielkości powstaje postawa „jesteś kimś” wypierając postawę „stawania się kimś”. Takie myślenie sprzedawane nam na każdym kroku przez świat to synteza najgorszych skrajności z normalnych, neutralnych moralnie odruchów człowieka jak instynkt samozachowawczy i potrzeba uznania. Ciężko jest więc winić ludzi za wyżej opisane niezrozumienie kogoś, kto żył według jednej idei i unikał opisywanego potworka. Zakładam, że komuś przeszła przez myśl rola czynników środowiskowych jak wychowanie czy edukacja. Uważam jednak, że dopuszczenie do rozwoju swoistego dwójmyślenia to grzech systemowy, powstały z unifikacji środowisk życia i przepływ informacji tak wielki, że człowiek ewolucyjnie nie jest w stanie go przetworzyć. Ma w tym swój udział „rewolucja menagerów” czyli ostatnio podnoszone hasło przez niektórych publicystów, sugerujące, iż w czasach najnowszych wszelkie przemiany są sterowane w sposób krótkotrwałego zysku, zaś konsekwencje decyzji są nieistotne, bowiem poniesie je już ktoś inny. Ludzie zaś chętnie kupią to czego potrzebują. Na szczycie piramidy potrzeb jest potrzeba samorealizacji, więc sprzedawanie ludziom poczucia wyjątkowości zawsze będzie dobrym biznesem. Po co kimś się w pocie stawać skoro można po prostu kimś być z racji tego, że się po prostu jest? Zawsze w historii były w naturze ludzkiej tendencje do lenistwa, jednak od dobrych kilkudziesięciu lat stają się one dominującą tendencją. W historii były ruchy hedonistyczne, był projekt „Utopia”, powstał esej „Prawo do lenistwa” i hasło „Nigdy nie pracuj”. Główne nurty filozofii oświeceniowej zajmowały się właśnie rozgrzeszeniem natury człowieka. Obecne czasy są o tyle inne, że te rewolucyjne prądy stają się mainstreamem, między innymi dlatego, gdyż są odarte ze swoich własnych skrajności i prezentowane w postaci hasłowego przekazu nie zmuszają do głębszych przemyśleń.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Problemem nie jest to, że w społeczeństwie są ludzie niepredysponowani do bycia elitą. Zawsze tak było i tak zawsze będzie. Problemem obecnego społeczeństwa zachodu jest generowanie coraz gorszego „punktu widzenia”. Co gorsza, istnieje na to popyt. Załóżmy jednak śmiałą tezę, że społeczeństwo się, kolokwialnie mówiąc, ogarnie. Wygenerowałoby to potrzebę programu, który podniesie ogólny poziom postrzegana rzeczywistości.</strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">W środowisku fanów gier komputerowych utarło się hasło „min/max”. Dotyczy ono gier, zwłaszcza z gatunku RPG, czyli opartych o rozwój postaci, będących na rynku wystarczająco długo aby odkryć wszystkie mechaniki oraz najskuteczniejszą drogę dla gracza do osiągnięcia profitu. W dłuższej perspektywie powoduje to unifikację stylów gry poprzez takie podniesienie poziomu średniej rozgrywki, że każda inna forma zabawy staje się z automatu nieskuteczna. Podobnie jest w przypadku treningu sportów technicznych, takich jak gry bilardowe, gdzie skuteczny trening nie wymaga kombinowania z własną drogą a podjęciem (przynajmniej z początku) jednej z dróg uznanych za skuteczne. W życiu społecznym takim modelem wychowawczym posługują się korporacje. Generuje to rzeczywistą skuteczność na rynku, jednak jest zagrożeniem dla indywidualnego rozwoju człowieka.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/zelechowski-wolnosc-od-posiadania-dzieci/"><span style="color: #9c2922;">Wolność od posiadania dzieci</span> </a></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;">Innym sposobem mogłaby się okazać marksistowska szkoła krytyczna. Negowanie zastanego porządku w rozpatrywanym przypadku wydaje się korzystne i pożądane. Na pierwszy etap planu odbudowy społeczeństwa idealna sprawa. Jednak krytyka ma większy potencjał negujący niż odnawiający. W dłuższej perspektywie – o którą przecież próbujemy walczyć – szkoła krytyczna będzie doprowadzała do stagnacji i samodestrukcji, co pokazała historia. Podobnie strategia „Do or die” – „zrób lub giń” – gdyby zabrać to co daje społeczeństwom poczucie bezpieczeństwa, uzyskalibyśmy ogromny regres, bowiem nie są problemem same próby zabezpieczania swojego losu a nadmierna logiczna konsekwencja tych prób.<br />
Społeczeństwo, jako grupa ludzi powiązanych kulturowo nigdy nie będzie w stanie wypracować metod obrony przed własnym regresem. Dlatego społeczeństwa notorycznie przechodzą przemiany albo upadają. Masa ludzka zawsze ciąży w dół. Jedyną znaną mi drogą ucieczki przed takim kolapsem czy to rzeczywistą reorganizacją polityczną, czy tylko popadaniem w dekadencję, konsumpcjonizm czy nihilizm wraz ze społeczeństwem, jest zwrócenie się do czegoś wyższego niż sam człowiek. Religia wydaje się do tego idealna. W średniowieczu Kościół katolicki, podobnie jak przywołane wyżej korporacje obecnie, proponował ludziom pewne ramy myślowe ukierunkowane ponad samo jestestwo człowieka. Dopiero późniejsze prądy myślowe kierunkowane na człowieka metodycznie powodowały tą zmianę punktu widzenia, która tak często jest przyczyną niemożności do zmiany miejsca siedzenia. Wyparcie sprzedawanej nachalnie postawy „już jestem” na „stanę się” wymaga wyparcia pewnego kupionego obrazu siebie. Zaś wyparcie własnych wyobrażeń o sobie to praca ciężka i mozolna. Ale wykonalna.</p>
<p><sub><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 4(6)/2021.</em></sub></p>
<p><sub><em>Grafika: <a href="https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Occupy_Wall_Street_March_2012_foreclosure_banner.jpg" data-rel="lightbox-image-0" data-rl_title="" data-rl_caption="" title="">Wikimedia Commons</a></em></sub></p>
<p>_______________________________</p>
<div id="sdfootnote1">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 12pt; font-family: georgia, palatino, serif;"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote1anc" name="sdfootnote1sym">1</a><span lang="en-US">. </span><span style="color: #0000ff;"><span lang="zxx"><u><a href="https://www.youtube.com/watch?v=RY0R0NpIdQQ"><span lang="en-US">https://www.youtube.com/watch?v=RY0R0NpIdQQ</span></a></u></span></span><span lang="en-US"> Peter Schiff at Occupy Wall Street &#8222;I am the 1%. Let&#8217;s Talk&#8221; opublikowany 8 listopada 2018 roku na kanale „Peter Schiff”</span></span></p>
</div>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/punkt-widzenia-generuje-punkt-siedzenia/">Punkt widzenia generuje punkt siedzenia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Co nam rysuje samochody?</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/co-nam-rysuje-samochody/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Konrad Żelechowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Jul 2022 05:52:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[estetyka]]></category>
		<category><![CDATA[myśl]]></category>
		<category><![CDATA[samochody]]></category>
		<category><![CDATA[suwerenna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=4936</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pewnego lata byłem na szutrowej, wiejskiej szosie. W tle widniały stare, betonowe słupy niskiego napięcia, kawałek pola z już wyrośniętym zbożem i krzyż przydrożny z tymi charakterystycznymi dla wiejskich krzyży kolorowymi wstęgami. Zza zakrętu wyjechał Fiat 126p, ze starym wzorem czarnych tablic rejestracyjnych. W moim polu widzenia ułożył się obraz, który pozwolił mi przenieść się [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/co-nam-rysuje-samochody/">Co nam rysuje samochody?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 10</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;">Pewnego lata byłem na szutrowej, wiejskiej szosie. W tle widniały stare, betonowe słupy niskiego napięcia, kawałek pola z już wyrośniętym zbożem i krzyż przydrożny z tymi charakterystycznymi dla wiejskich krzyży kolorowymi wstęgami. Zza zakrętu wyjechał Fiat 126p, ze starym wzorem czarnych tablic rejestracyjnych. W moim polu widzenia ułożył się obraz, który pozwolił mi przenieść się na pół minuty do dekady Gierka. Nadjeżdżający z naprzeciwka Maluch dopełnił krajobraz w taki sposób, który pozwolił na konkretne skojarzenie z pewną epoką.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;">Samochody, w swojej relatywnie krótkiej historii trwającej od 1886 roku<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote1sym" name="sdfootnote1anc">1</a></sup>, wrosły nie tylko w obecny krajobraz ale też katalizowały swoim wyglądem estetykę swoich czasów. Motoryzacja w XX wieku przechodziła wielokrotne przemiany technologiczne oraz podlegała wpływom przemian społecznych i politycznych, które modyfikowały każdy aspekt produkcji automobili. Dzięki temu ogół społeczeństwa oraz zainteresowana tematem mniejszość są w stanie określić do jakiej dekady pasuje stylistyka jakiegokolwiek auta, zauważonego przypadkowo w telewizji czy w Internecie. Fani motoryzacji, podobnie jak każda inna grupa pasjonatów jest wewnętrznie podzielona, nie tylko w aspekcie wyglądu aut, lecz właściwie wszystkich licznych tematów z nimi związanych. Odbiorca masowy z kolei postawiony przed wyborem będzie się kierował głównie dwoma rodzajami aspektów. Jednym jest przydatność – wybór między rodzajami nadwozia, rodzajami silnika, ekonomii jazdy. Drugim zaś będzie prosta chwilowa decyzja pomiędzy &#8222;podoba mi się&#8221; oraz &#8222;nie podoba mi się&#8221;. Z moich obserwacji, tym co często łączy obie te grupy to występowanie pewnego złudzenia związanego z estetyką. Polega ono na kategorycznym stwierdzaniu, że dawniej auta były ładniejsze i lepiej wykonane. Tutaj, zależnie od preferencji rozmówcy, padają przykłady takich aut jak Ferrari Testarosa, pierwsze modele Forda Mustanga, Cadillac Eldorado oraz inne, zupełnie niepowiązane ze sobą samochody z dowolnej dekady XX wieku. Sam również ulegałem temu złudzeniu.</span></p>
<div style="position: relative; height: 441.8px; overflow: hidden;"><iframe style="position: absolute; top: 0; left: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://zrzutka.pl/c44v63/widget/13" width="400" height="441.8" frameborder="0" scrolling="no"></iframe></div>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;">Obecnie, pomimo ogromnego wyboru produktów na rynku motoryzacyjnym, wszystkie są do siebie mniej lub bardziej podobne. Na pierwszy plan wysuwają się różnice typów nadwozia. Ciężko jest wymagać by SUV–y były podobne do hatchbacków. W sytuacji zdefiniowanej kategorii aut, różnice pomiędzy wyglądem różnych marek są często znikome. Na pierwszy rzut oka auta takie jak przykładowo Volvo XC 60, Honda CRV, Toyota RAV4, z tego samego roku produkcji, będą różniły się szczegółami w kształcie świateł, wyglądzie grilla czy tylnego zderzaka. Patrząc od boku ich estetyka ma zbliżone założenia. Podobnie w innych segmentach. Z odległych rynków małe, japońskie Kei Cars<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote2sym" name="sdfootnote2anc">2</a></sup> wyprodukowane przez różne koncerny, zawsze będą malutkim pudełkiem na kółkach, dostosowanym do oczekiwań japońskiego klienta.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;">Podobieństwa, na które się powołuję nie są niczym nowym. Przytoczę tutaj rynek motoryzacyjny w Stanach Zjednoczonych, bowiem powojenny kapitalizm w USA poddany był wszystkim istotnym mechanizmom rynkowym. Przed kryzysem paliwowym w USA z roku 1974, kiedy na amerykańskich autostradach słychać było warkot smallblocków i bigblocków – które na europejskie standardy są ogromnymi silnikami, najczęściej o pojemnościach skokowych od 4,3l do 7,4l – w autach zwanych musclecars i ponycars<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote3sym" name="sdfootnote3anc">3</a></sup> również zachowywały pewne prawidłowości w swoim kształcie. Miały to być samochody mid-size, typowo z nadwoziem typu sedan, z ogromnym silnikiem, długą przednią maską i przednim zderzakiem ustawionym prawie prostopadle do jezdni. Amerykańska motoryzacja wykształciła popyt na duże i wygodne samochody, z ogromnymi silnikami. „There’s no replacement for this placement” – w wolnym tłumaczeniu „brak zamiennika dla tego rozwiązania”. To powiedzenie obrazuje przywiązanie klienta głównie do wielkiej pojemności skokowej, jednak z powodzeniem można odnieść je do każdej charakterystycznej cechy tamtych samochodów. Wcześniejsze dekady w historii tego rynku, również obfitowały w powielanie pewnych rozwiązań, zwłaszcza estetycznych. Myślę, że każdy kojarzy uskrzydlone auta z dekady lat 50’, gdyż często pojawiają się one w filmach z epoki, czy ich obrazy widnieją w knajpach nawiązujących do tamtych lat stylistyką. Skrzydlate ozdoby, stylizowane światła czy chromowane zderzaki występujące chociażby w Cadillac Eldorado, czy Buick 70 Roadmaster, miały przybliżać wygląd krążownika szos do samolotów odrzutowych i rakiet kosmicznych. Pomysł na taką stylistykę podyktowany był nastrojami społecznymi związanymi z wyścigiem kosmicznym pomiędzy USA i ZSRR. Rynek, jak to zwykle bywa, ma również inne nisze zbytu. Istnieje i zawsze istniało zapotrzebowanie na auta o różnym przeznaczeniu. Uznałem, że najlepiej będzie skupić się na ikonicznym podejściu do produkcji samochodów, niż omawianie w krótkim tekście takich pojazdów jak „woodies” czy pick–upy. Nie jest możliwe jednak nie wspomnieć o fenomenie Volkswagena, który był zaprzeczeniem ikoniczności amerykańskiego rynku w czasach między druga wojną światową, a kryzysem paliwowym lat 70’. Koncern wychodził z kampanią reklamową, ukazującą swojego „beetle” jako mały samochód reklamowany hasłem „think small” – „myśl o małym”, gdzie na dużym plakacie był ukazany Garbus, zajmujący kawałek białego brystolu. Auto ukazywano w reklamach często jako rozbite aby pokazać jak łatwy jest w naprawie. Samochód dla ludu wyłamywał się w kwestii wyglądu na drogach za oceanem, jednak w Europie był wzorcem swoich czasów. W wielkim skrócie, na rynkach zachodnioeuropejskich, po wojnie wznowiono produkcję czterokołowców dopiero około 1950 roku. W Niemczech powstawały projekty mikrosamochodów. Miały one być prostym środkiem transportu, ze zdolnością ochrony przed pogodą, której nie miały jednoślady. Przykładami takich aut są Zündapp Janus, Messerschmitt FMR Tg 500, Messerschmitt KR175, Heinkel Kabine 150 czy Kleinschnittger F 125. Malutkie mydelniczki na kółkach, drzwi wejściowe od przodu nie od boku, właściwie tylko drugi z wymienionych wyglądał inaczej przez ustawienie przednich świateł bardzo blisko siebie. Niemiecki cud gospodarczy sprawił, że ludzie odrzucili projekty małych samochodów i chcieli odkładać na „prawdziwej” wielkości automobile. VW Garbus był uznawany za niedościgniony wzór osobówki, co powodowało, że sam Volkswagen robił modele zbliżone do wyżej wymienionego, zaś inne firmy podążały jego śladem. Z drugiej strony spektrum rynku zbytu, znajdowali się ludzie wystarczająco zamożni aby nabywać auta zbliżone rozmiarami do amerykańskich i tutaj europejski rynek również poradził sobie dobrze. Produkowano klasyczne mercedesy, powstawały włoskie supermaszyny jak Ferrari ale i w szwedzkie Volvo produkowało zarówno ekonomiczne osobówki, zbliżone wzorem do niemieckich, jak i limuzyny pokroju pięknego Volvo P 1800.</span></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;">Na istnienie wyżej opisywanego podobieństwa między produktami różnych marek składa się kilka różnych czynników. Za najistotniejsze uważam same założenia konstrukcyjne pojazdów, czyli cztery koła, drzwi, siedzenia i inne rzeczy, których oczekuje konsument nawet w podstawowych pakietach. Samochody produkowane jeszcze pod koniec XIX wieku były oparte o konstrukcję powozów konnych tak silnie, że kierunek jazdy był modulowany nie przez kierownicę, a przez drążek lub wały. Dopiero późniejsze usprawnienia konstrukcji pozwoliły na powolne wyklarowanie obrazu automobili jakie znamy dzisiaj. Mimo to, w każdej epoce były do spełnienia pewne podstawowe założenia konstrukcyjne, które sprawiały, że ostatecznie pojazdy były, są i będą zbliżone do siebie formą.</span></strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;">Innym ze zjawisk kreujących wygląd i wyposażenie samochodów jest zapotrzebowanie rynku. Próba dostosowywania produktu do konkretnych potrzeb klienta z danego czasu i regionu. Gdy już mamy pewien określony typ potencjalnego nabywcy, robimy projekt, uruchamiamy produkcję i zapełniamy rynek towarem. Korporacja Ford miała dwa warte wyróżnienia przebłyski. Pierwszym był Ford model T, który powstawał od 1908 roku. Podczas prac trzymano się dewizy aby najmniejszym kosztem uzyskać maksimum jakości. Przekładnia planetarna w kole zamachowym, obsługiwana pedałami ułatwiała prowadzenie auta, które w tamtych czasach nie było tak proste i intuicyjne jak dziś. Największym gwarantem sukcesu okazała się cena auta. Robotnik, który je składał, mógł odłożyć na swoje dzieło z kilku miesięcznych pensji. Nie powinna więc dziwić liczba ponad 15 mln egzemplarzy wypuszczonych na ulice świata w ciągu 19 lat, choć mnie osobiście dalej ta liczba zadziwia. Drugim przebłyskiem marketingowego geniuszu jest uwielbiany przez wielu Ford Mustang, którego legenda nie została zniszczona nawet przez kilka nieudanych generacji tego auta. Sukces samochodu opierał się na idealnym dopasowaniu do potrzeb pokolenia baby boomers w latach 60’, dający im po prostu tani – poniżej 2500$ w tamtych czasach – ładny, usportowiony samochód. W promocji tej legendy miał niebagatelną rolę film „Bullitt”, ze słynną sceną pościgu Mustanga z Dodgem Chargerem. Forda prowadził popularny aktor Steve McQueen. Konsument więc mógł poczuć się jak idol swojej epoki, zasiadając za kółkiem tego samego modelu. Innym filmem, który pomógł w utrwaleniu wyobrażenia o danym samochodzie był „Znikający punkt”, gdzie główny bohater prowadził Dodge Challengera. Kultura USA zawsze bazowała na obrazach. Takie trafienie w klienta dobrze dobranym produktem generuje konkurencję. Odpowiedzią Chevroleta na dzikiego konia z prerii było Camaro. Później pojawiały się inne samochody będące wariacjami w obrębie segmentu.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;">Kolejnym czynnikiem modulującym wygląd samochodów są przepisy prawne. Posłużę się przykładem świateł przednich. USA miało przez dość długi okres prawo dopuszczające stosowanie tylko świateł okrągłych o średnicy 7 cali. W Europie z kolei takich przepisów nie było. Światła mogły być za szklaną, stylizowaną osłoną, która podkreślała estetykę pojazdu. Wprowadzano również na rynek reflektory prostokątne. Pierwszym był Citroen Ami (przyjaciel) z 1961 roku. W ślad za francuską marką poszedł przykładowo Opel Record z 1965 roku. Elegancką osłoną na reflektory charakteryzował się Jaguar E-type. W Stanach takie rozwiązania były blokowane przez prawo. Producenci zza oceanu próbowali eksperymentować z różnym rozmieszczeniem różnej ilości przednich świateł, jednak ostatecznie najpopularniejszym rozwiązaniem okazały się światła, które po wyłączeniu chowane były do wewnątrz karoserii. Inny ciekawy aspekt prawny, również zza oceanu, to wymóg stosowania „5mph bumpers” – zderzaka przedniego, który przy prędkości parkowania zachowywał się jak sprężyna. Wymogi dotyczyły okresu po kryzysie paliwowym, zwanym „Malaise Era” oraz dotykały jednako aut rodzimych i importowanych. Lamborghini Countach LP 400 z takim elementem wyposażenia tracił sporą część swojej egzotycznej natury.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;">Usprawnienia technologiczne to kolejna zmienna. Obecnie drewno w samochodach występuje jako ozdoba, najczęściej w opcji dodatkowej. Chromowane, błyszczące zderzaki odeszły do lamusa gdyż obecne są bezpieczniejsze, zwłaszcza dla pieszych. Podobnie drewniane koła czy szprychy przestały wystarczać. Usprawnienia mają to do siebie, że producenci obserwując konkurencję, implementują jej rozwiązania. Dodatkowo w motoryzacji normą jest składanie aut z gotowych podzespołów produkowanych przez zewnętrznych wykonawców, którzy sprzedają je bez wyłączności różnym koncernom motoryzacyjnym.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;">Nie wolno zapominać o czynnikach politycznych. Przywołane powyżej Kei Cary z Japonii są promowane przez tamtejszy rząd ulgami podatkowymi. Ma to związek z wysoką urbanizacją oraz wysokim poziomem ludzi żyjących samotnie. Podobnie sytuacja ma się w Polsce, gdzie elektryki z zielonymi tablicami rejestracyjnymi mogą bezpłatnie parkować w centrach miast. Nie samą marchewką polityka wymusza pewne zachowania. Kijem na producentów są normy emisji spalin oraz wymogi bezpieczeństwa. Nowe normy Euro 6D ISC-FCM czy wcześniejsze WLTP mogą w przyszłości wymusić kolejne zmiany w motoryzacji. Nie chcę tutaj przewidywać co może się stać. Zależy mi na zwróceniu uwagi na fakcie istnienia takich zmiennych, które jednakowo dotykają całego rynku, chociażby w danym regionie i niebagatelnie przyspieszają unifikację samochodów. Warto również pamiętać jaką ideę reprezentuje auto. Człowiek obecnie posiada narzędzie, które daje mu nieproporcjonalnie dużo możności w stosunku do kosztów. Dla takiej władzy, która cechuje się dążeniem do pogłębiania swoich kompetencji, wynalazek samochodu jest niebezpieczny. Wspomniane wyżej normy są nie do spełnienia dla większości aut produkowanych do 2020 roku, poprzez brak wymaganego w normach Euro 6D ISC-FCM z 2021 roku oprogramowania do odczytywania pomiarów spalania wprost ze sterowników silnika. Spowodowało to, że nowe auta z 2020 roku, niesprzedane w czasie pandemii, nie mogły być dopuszczone do sprzedaży. Producenci odsprzedali je swoim dealerom, co powoduje, że kierowca jest de facto drugim właścicielem nowego auta. Normy są tak restrykcyjne, iż część tych samych modeli silnika nie może współpracować z manualną skrzynią biegów, bowiem każdy jeździ trochę inaczej. Kierowcy mają różne style jazdy, przewożą różną ilość bagażu i pasażerów, zaś tutaj mamy prosto mówiąc próbę unifikacji stylu jazdy ustawą. Dodatkowo Unia Europejska ma silne parcie na samochody elektryczne, które choć mają bardzo wydajne silniki, posiadają baterie zrobione z metali rzadkich. Ich zapasy na świecie są szacowane na niewystarczające. Dodatkowo, baterie nie podlegają złomowaniu, z czym ma obecnie problem Norwegia, bowiem stłuczka posyła auto na szrot. Istnieją tam place pełne powypadkowych aut elektrycznych. Instalacja w nich nie podlega wymianie, bowiem konstrukcja samochodu elektrycznego to uniemożliwia.</span></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;">Koncerny motoryzacyjne sobie poradzą jak zawsze. Kierowcy natomiast mają ciężej. Od 2022 roku planowane są zmiany w bazowym wyposażeniu aut. Obowiązkowe mają być systemy wykrywające zmęczenie kierowcy, system automatycznego hamowania przed przeszkodą, system utrzymujący auto na pasie ruchu, kamerę cofania z czujnikiem i alkomat. Klasyczny konflikt idei wolności i bezpieczeństwa. Mnie osobiście boli traktowanie kierowcy jako potencjalnego mordercę i jako kierowca powiem, że takie rozwiązania nie będą działały dobrze w każdej możliwej sytuacji na drodze. Co więcej, takie „ułatwienia” jazdy spowodują, że człowiek wyłączy własną czujność i nie będzie nabierał doświadczenia za kółkiem. Bezmyślność na drodze oczywiście występuje. Błędy są człowiekowi przyrodzone. Mogą być nawet tragiczne w skutkach. Mamy jednak zdolność do uczenia się na nich. Odczłowieczaniem są próby prawnych regulacji błędów poprzez zakładanie elektronicznych kagańców i zakładanie nieporadności człowieka, zwłaszcza że mamy sprawnie funkcjonujące przepisy drogowe, które tłumaczą lwią część sytuacji na drodze oraz są społecznie akceptowalne.</span></strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;">Do każdego pasjonata szukającego silniejszych doznań wizualnych kierowana jest bogata oferta rynku części zmieniających wygląd pojazdu. Zaczynając od modyfikacji lakieru, poprzez zmianę progów, błotników, wloty powietrza na masce aż do kultowego pieska z kiwającą głową. Wyróżnia się nieprzeliczoną ilość stylów modyfikacji, od lekkiego usportowienia przez sztukę aerografii – często obecną na kabinach ciągników siodłowych, lecz też ekstremalne modyfikację jak „rat rod”, polegającą na celowym upodobnieniu auta do zardzewiałego złomu. Rynek jest niby prężny; skoro istnieje musi być opłacalny, jednak bardzo rzadko widuje się modyfikowane samochody na ulicy. Jak pisałem wyżej, zapaleńców jest mało, są wewnętrznie podzieleni, a produkcja pojazdów mimo to idzie w miliony. Rynek jest adresowany do odbiorcy masowego. Konsument z tej grupy ma kilka cech. Jest to niechęć do wyróżniania się z tłumu innych konsumentów, wybór podyktowany względami praktycznymi, nie estetycznymi oraz brakiem znajomości tematu. Właśnie te cechy wykorzystuje przemysł motoryzacyjny i są one czynnikiem unifikującym samochody. Nie jest to zjawisko nowe. Firma Packard, produkująca w USA przed drugą wojną światową dość luksusowe limuzyny, miała swój własny styl wizualny. W latach 50’ z fabryki wyjechał Packard 200, który, krótko mówiąc, ludziom wydawał się zbyt obły. Kilka złych marketingowych decyzji dalej, firma przestała istnieć. Konsument masowy łatwo przyzwyczaja się do tego co zna, czasem występuje bunt przeciw jakiejś nowości, jednak nigdy nie jest on zbyt silny i długotrwały. Korporacje muszą balansować w granicach neutralnego stylu, który nie jest kiczowaty ani zbyt pociągający. Są takie marki jak Alfa Romeo czy Porsche, posiadające pewne unikatowe cechy wizualne, umożliwiające rozpoznanie tych marek z daleka. Większość firm wybiera wtapianie się w tłum.</span></p>
<p style="text-align: center;"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/zelechowski-wolnosc-od-posiadania-dzieci/"><span style="color: #9c2922;">Wolność od posiadania dzieci</span> </a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;">Auta obecnie nie wyglądają gorzej niż kiedyś. Nie wyglądają też lepiej. Po prostu są inne. W każdym segmencie na rynku, w danym czasie będą do siebie podobne. Jak bardzo by nie kochać samochodów, większość zawsze będzie je traktować jako narzędzie. Nieliczna, zainteresowana mniejszość pasjonatów będzie szukać estetyki i wrażeń z jazdy. Krajobraz naszych dróg będzie za to zmieniał się swoim tempem i kwestią gustu pozostaje nasze nastawienie do tego faktu.</span></p>
<p><sub><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 3(5)/2021.</em></sub></p>
<p><sub><em>Grafika: <a href="https://commons.wikimedia.org/wiki/File:H%C3%A1rom_gyerek_%C3%A9s_egy_Ford_Modell_V8_Modell_48,_1943._Fortepan_72487.jpg" data-rel="lightbox-image-0" data-rl_title="" data-rl_caption="" title="">Wikimedia Commons</a></em></sub></p>
<p>_______________________________</p>
<div id="sdfootnote1" style="text-align: justify;">
<p><span style="font-size: 12pt; font-family: georgia, palatino, serif;"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote1anc" name="sdfootnote1sym">1</a>. Przyjmuję tutaj datę produkcji Benz Patent Motorwagen i celowo pomijam eksperymenty z autami parowymi czy historycznymi szkicami nigdy niezrealizowanych pojazdów kołowych.</span></p>
</div>
<div id="sdfootnote2" style="text-align: justify;">
<p><span style="font-size: 12pt; font-family: georgia, palatino, serif;"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote2anc" name="sdfootnote2sym">2</a>. <span style="color: #202122;"><i>kei-jidōsha; dosł. „lekki samochód” – </i></span><span style="color: #202122;">obecne limity techniczne to 3, 4m długości, 1,48m szerokości oraz maksymalna pojemność skokowa 660cm</span><span style="color: #202122;"><sup>3</sup></span><span style="color: #202122;">.</span></span></p>
</div>
<div id="sdfootnote3">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 12pt; font-family: georgia, palatino, serif;"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote3anc" name="sdfootnote3sym">3</a>. Kryteria oceny czy auto zalicza się do którejś z tych grup są niespecyficzne i fani motoryzacji zza oceanu często nie mogą dojść do porozumienia w tej kwestii.</span></p>
</div>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/co-nam-rysuje-samochody/">Co nam rysuje samochody?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wolność od posiadania dzieci</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/zelechowski-wolnosc-od-posiadania-dzieci/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Konrad Żelechowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 25 Mar 2022 12:35:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Idea]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[antynatalizm]]></category>
		<category><![CDATA[demografia]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dzietność]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[liberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[myśl]]></category>
		<category><![CDATA[suwerenna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=3887</guid>

					<description><![CDATA[<p>Źródło sporu o moralność Widmo krąży po Europie &#8211; widmo antynatalizmu. Wszystkie potęgi starej Christianitas połączyły się dla świętej nagonki przeciw temu widmu. Owszem, chciałbym aby zjednoczone siły wszystkich nurtów myśli europejskiej raz na zawsze rozprawiły się z antynatalizmem jednak na to się nie zanosi. Oskarżenie o niemoralność rozrodu człowieka wraca jak bumerang, z tą [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/zelechowski-wolnosc-od-posiadania-dzieci/">Wolność od posiadania dzieci</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 12</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p><span style="color: #000000;"><b>Źródło sporu o moralność</b></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><i>Widmo krąży po Europie &#8211; widmo antynatalizmu. Wszystkie potęgi starej Christianitas połączyły się dla świętej nag</i></span>onki <span style="color: #000000;"><i>przeciw temu widmu.</i></span></p>
<p style="text-align: justify;">Owszem, chciałbym aby zjednoczone siły wszystkich nurtów myśli europejskiej raz na zawsze rozprawiły się z antynatalizmem jednak na to się nie zanosi. Oskarżenie o niemoralność rozrodu człowieka wraca jak bumerang, z tą różnicą że bumerang wraca w tej samej pojedynczej liczbie a argumenty przeciwko rozrodowi paradoksalnie ulegają pomnożeniu.</p>
<p style="text-align: justify;">Jakim sposobem urodziło się oskarżenie, które wymaga u człowieka zaprzeczenia na poziomie instynktów i budzi w większości ludzi wewnętrzny sprzeciw? Żeby dotrzeć do istoty problemu należałoby zrozumieć skąd biorą się wszelkie spory i kontrowersje. Każdy człowiek ma inne „poznanie”, co tłumaczy się w filozofii jako zdolność obserwacji świata. Na każdym poziomie opisu rzeczywistości każdy będzie postrzegał ją w trochę zniekształcony sposób. Wieloczynnikowość zagadnienia wyjaśnia kognitywistyka, od poziomu budowy zmysłów do poziomu myślenia czy języka. Waga sporu w temacie pasującego do zasłonek koloru ścian czy sporu o gust muzyczny jest inna niż w sporach dyplomatycznych i nieporównywalna przy debatach o naturze rzeczy. Chciałbym uprościć sprawę i powiedzieć, że idee są abstrakcją jednak abstrakcja to słowo zbyt małe. Liczby są abstrakcyjne, jednak do pewnego poziomu można nauczyć się rozumieć je tak jak inni ludzie &#8211; jeżeli nie są one zbyt wielkie czy zespolone. Proste liczby rzeczywiste są osiągalne dla każdego. Idee niestety nie.</p>
<div style="position: relative; height: 441.8px; overflow: hidden;"><iframe style="position: absolute; top: 0; left: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://zrzutka.pl/c44v63/widget/13" width="400" height="441.8" frameborder="0" scrolling="no"></iframe></div>
<p><strong>Spór o moralność</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Ludzkość ma taką cechę, że nie zwraca uwagi na to, czy coś jest osiągalne, czy nie. Próby są podejmowane zawsze, co dobrze widać chociażby na przykładzie przemiany technologicznej z ostatnich 30 lat. Jeżeli więc idee mają nieosiągalny opis i są niepoliczalne, nie ma przeszkody w podjęciu próby ich opisania czy policzenia.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jednym z filozoficznych opisów pochodzenia zła i dobra jest melioryzm. Pogląd ten zakorzenił się w kodzie kulturowym tak głęboko, że ludzie często nie zdają sobie sprawy z tego, że go podzielają. Upraszczając: głosi on, że człowiek dąży </strong><em>in – meliora</em><strong>, ku dobru; zaś zło jest konsekwencją błędu rozumu. Stanowi to próbę oderwania zła z natury człowieka, drogę jego intelektualizacji. W takim wypadku zło jest oderwane od innej władzy duszy, którą jest wola. </strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Bardzo dobrze jest to wyjaśnione w wykładzie prof. Bogusława Wolniewicza wygłoszonym w czasie konferencji „Poza czasem i przestrzenią”, która odbywała się w dniach 7/8 czerwca 2016 roku<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote1sym" name="sdfootnote1anc">1</a></sup></span></span>. Profesor Wolniewicz przeciwstawia ten pogląd „fenomenowi złej radości” – możności człowieka do odczuwania przyjemności ze zła. Od siebie uzupełnię ten argument. Uleganie pokusie to działanie woli wbrew rozumowi. Złodzieje zazwyczaj wiedzą, że kradzież jest zła. Po prostu mają wolę kraść, co sugeruje dotknięcie woli przez zło. Jednym z Polskich meliorystów był polski filozof Tadeusz Kotarbiński, twórca „etyki niezależnej”<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote2sym" name="sdfootnote2anc">2</a></sup></span></span><a href="#sdfootnote2sym" name="sdfootnote2anc"></a>. Podejmuje on próbę oderwania etyki od wszelkich ideologii. Autor odwołuje się do wzoru spolegliwego opiekuna. Przez zachowanie czcigodne rozumie się postępowanie zgodne z własnym przekonaniem, kierującym się najwyższym dobrem osób powierzonych naszej opiece, cechujące się największą troską o tych, których dobro w jakiś sposób uzależnione jest od naszych decyzji. Przypomina mi to etykę lekarską i generuje skojarzenia z pewnym obecnym wśród lekarzy sposobem myślenia. Im lepiej wiemy co zrobić, tym mniej szkodzimy innym. Osobiście zgadzam się z tą postawą, pod warunkiem, że zdajemy sobie sprawę z tego, że nasza wiedza jest tak samo ułomna jak nasze poznanie. Inaczej mówiąc, nie będziemy popadać w scjentokrację.</p>
<p style="text-align: justify;">Inną wielką próbą ustalenia ile jest dobra w dowolnym postępowaniu, jest między innymi utylitaryzm – od słowa użyteczny, w którym występuje nakaz „maksymalizowania szczęścia jak największej liczby ludzi”. Bardzo pięknie brzmiąca zasada, przesuwanie stosunku dobra i zła na korzyść dobra jest słuszne i moralne. Utylitaryzm poza bardzo bogatym dorobkiem ma również bogatą krytykę, zwłaszcza ze strony etyki cnót<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote3sym" name="sdfootnote3anc">3</a></sup></span></span>, gdzie uproszczając skupiamy się na sprawcy czynu nie zaś na zgodności czynu z przyjętymi normami, jak tzw. etyka czynu (Etyka Kantowska i Utylitaryzm). Powyższa zasada słusznie jest krytykowana za dopuszczanie manipulowania dobrem jednostki w imię ogółu. Utylitaryzm to ideologia dość płodna i powstało wiele odmian oraz uzupełnień tej koncepcji, próbujących oprzeć się krytyce etyków cnót. Pomimo godnego podziwu rozbudowania tego stanowiska, chciałbym pokazać pewną genetyczną wadę „zasady użyteczności”, ograniczając się tylko do jej treści. Jeżeli za dobro uznamy taką wartość jak „wolność” i zaczniemy działać ku maksymalizacji wolności człowieka wyjdzie nam liberalizm – który rzeczywiście ma korzenie u jednego z myślicieli nurtu użyteczności, którym był John Stuart Mill. Gdy w ten sam sposób zamiast wolności podstawimy „równość” – pozostawiam to domysłowi czytelnika. Ta wada to wspomniana wcześniej różnica w poznaniu, w tym przypadku spór o wartości.</p>
<p style="text-align: justify;">Katolicyzm z kolei w swoim porządkowaniu dobra i zła wydaje się być prosty. Dobro jest osobowe i jego źródłem jest Bóg, zaś człowiek poprzez wolną wolę może zdecydować o realizacji woli Bożej. W naturze ludzkiej zaś istnieje skłonność do zła, która opisywana jest jako grzech pierworodny. Istnieje szeroka literatura tematu, której nie będę tutaj przytaczał. Istotna jest praktyczna rada, którą pogląd katolicki proponuje. Radą tą jest nie obrażać się na istnienie w naturze ludzkiej skłonności do zła, bo żadna obraza tego faktu nie zmieni i zamiast tego lepiej koncentrować się na poznaniu Boga i realizowaniu jego woli. Osobiście uważam, że był taki przełom w filozofii, kiedy cała jej uwaga zwróciła się w stronę istoty człowieka, co doprowadziło do jej stopniowego uproszczenia. Obecnie antropocentryzm w filozofii sprowadza nas aż do emotywizmu.</p>
<p><strong>Zbyt dużo zła</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Antynataliści mają ten komfort, że w powyższe spory bawić się nie muszą. Do rangi aksjomatu wynieśli twierdzenie że „na świecie jest więcej cierpienia (nazywanego wprost złem) niżeli przyjemności”<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote4sym" name="sdfootnote4anc">4</a></sup></span></span>. Istota świadoma jest więc narażona na odczuwanie cierpienia oraz na bycie sprawcą cierpienia. Osobiście widzę w tym logiczną konsekwencję utylitarnej zasady użyteczności. Brak świadomego życia ergo – brak zła w świecie. Stąd wywodzi się główny postulat tej myśli dotyczący powstrzymania się od prokreacji.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Samo stanowisko antynatalistyczne można podzielić na umiarkowane, które ogranicza się do powyższego postulatu oraz totalne, które dopuszcza dodatkowo eutanazję, aborcję i eugenikę społeczną. Można również dokonać podziału na nihilizm egzystencjalny, w którym każda przyjemność prowadzi ostatecznie do cierpienia oraz antynatalizm hedonistyczny, który czerpie z nauk Epikura i nie wyklucza poszukiwania przyjemności w życiu. Istnieje również antynatalizm ekologiczny, skupiający się na sprowadzaniu przez człowieka cierpienia na zwierzęta i przyrodę, dając możliwość odczuwania zła pomimo nieświadomości.</strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Opisywane stanowisko występowało w historii. Ze swojej natury i prostoty nie jest koniecznym aby zachodziła jego ewolucja w czasie. Wynika ono bowiem z tego, że człowiek w swoim poznaniu i doświadczeniu dochodzi świadomie lub nieświadomie do wyżej wspomnianego aksjomatu. Reszta jest tylko logiczną konsekwencją przyjęcia tego rozumowania. W literaturze tematu często padają przykłady takie jak mit o Sylenie, który opisał Fryderyk Nietzsche<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote5sym" name="sdfootnote5anc">5</a></sup></span></span><a href="#sdfootnote5sym" name="sdfootnote5anc"></a>. Znane są odniesienia do postaci Hegezjasza, filozofa którego przydomek to „nawołujący do śmierci”. Innymi przykładami są herezja manichejska czy z późniejszych czasów filozofia Schopenhauera, które zestawiam tutaj ze sobą, gdyż obydwie wykazują związki z buddyzmem. Sam buddyzm chociaż skupia się na cierpieniu, podobnie jak hinduizm są pronatalistyczne poprzez założenie, że tylko człowiek może wyrwać się z kręgu reinkarnacji. Powyższe przykłady z klasycznie rozumianym antynatalizmem wykazują związek, głównie poprzez skupianie się na cierpieniu. Za pierwszego myśliciela tego nurtu stawia się Petera Wessela Zappfe.<em>„Wyłom w samej jedności życia, biologiczny paradoks, obrzydliwość, absurd, przesada nieszczęsnej natury. Życie przestrzeliło swój cel, zabijając samo siebie. Jeden z gatunków został uzbrojony nazbyt dobrze – z powodu ducha, wszechpotężny na zewnątrz, ale tak samo zagrożeniem dla siebie samego będąc.”</em> Takie słowa zawiera filozof w swoim eseju z 1933 roku, o tytule „Ostatni mesjasz”. Tezy z tego eseju są rozwijane w jego pracy doktorskiej, która nie została przetłumaczona na język polski. Reszta tekstu ma tak samo pesymistyczny charakter a przesłanie, że świadomość człowieka stanowi „broń obosieczną”, stanowi jego treść.</p>
<p style="text-align: justify;">Zagłębiając się w temat można również natrafić na istnienie czegoś, co nazywane jest „antynatalizmem chrześcijańskim”. Dotyczy to postaw przyjmowanych przez margines wiernych, które obecnie opisuje się jako „trzecia droga”, choć przywoływane są również „białe małżeństwa”. Nie zgadzam się z istnieniem takiego tworu. Takie postawy oczywiście istnieją jednak chrześcijaństwo nie ma nic wspólnego z wyżej opisanym aksjomatem i jestem gotów twierdzić, że ludzie którzy wybierają je w życiu mają inne powody niż „niemoralność płodzenia dzieci”. Przyjęcie takiego aksjomatu wyklucza zgodność z doktryną katolicką. Niemniej jednak antynataliści powołują się na starotestamentalną „Księgę Koheleta”. Osobiście uważam i uczciwie zaznaczam, że jest to moje prywatne zdanie, że przywołanie tego tekstu przez antynatalistów to wynik odwrócenia się „poznania” cywilizacji zachodu w kierunku antropocentrycznym. Przywołany tekst w oderwaniu od duchowości jest opisem cierpienia w życiu ludzkim. Właściwa natura tego tekstu z kolei polega na czymś innym. Jest to ta z „ksiąg mądrościowych”, która nie ma na celu mówić człowiekowi o bezsensie jego życia. Jej celem jest zapytać się człowieka o sens cierpienia.</p>
<p><strong>Argumentacja stanowiska</strong></p>
<p style="text-align: justify;">David Benatar przedstawia argument zgodny z aksjomatem antynatalistycznym nazywany podstawową asymetrią. Przestawione są dwa scenariusze. Scenariusz A, w którym X istnieje oraz scenariusz B, w którym to X nie zaistniał. Sformułowane są cztery twierdzenia:<br />
1) obecność cierpienia jest zła;<br />
2) obecność przyjemności jest dobra;<br />
3) nieobecność cierpienia jest dobra, nawet jeśli to dobro nie jest przez nikogo doświadczane; 4) nieobecność przyjemności nie jest zła, chyba że, istnieje ktoś, kto został jej pozbawiony.<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><span style="color: #000000;"><br />
</span><span style="color: #000000;"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="size-full wp-image-3888 aligncenter" src="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/03/wykres.png" alt="" width="555" height="505" srcset="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/03/wykres.png 555w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2022/03/wykres-300x273.png 300w" sizes="(max-width: 555px) 100vw, 555px" /><br />
</span></span></span>Argument ten sprowadza się do tego, że więcej zła doznają ci co istnieją ergomoralny obowiązek ochrony człowieka przed złem nakazuje nie sprowadzać nowych bytów ludzkich na świat. Odnośnie potencjalnego odbierania przyjemności bytowi w scenariuszu B, stosowany jest negatywny utylitaryzm i Benatar twierdzi, że wobec bytów nieistniejących nie mamy obowiązków moralnych.</p>
<p style="text-align: justify;">Inny myśliciel związany z nurtem Karim Akerna w swoim krótkim „Manifeście antynatalistycznym” zawiera całą lawinę argumentów i odpowiedzi na potencjalne pytania. Ciekawa jest odpowiedź na pytanie o utopijność antynatalizmu, który przecież zakłada zniknięcie człowieka ze świata. Filozof jednak kontruje mówiąc, że sukces jego stanowiska następuje już w momencie przekonania jednostki, nie zaś przy celu ostatecznym. Wysuwa się wniosek, że opisywana koncepcja w jego rozumieniu jest nastawiona nie na likwidację zła w świecie a umoralnienie konkretnego człowieka. Nie jest to jednak wyjaśnienie pasujące do całokształtu idei. Kolejnym przywołanym argumentem jest odpowiedź na pytanie „Altruizm czy egoizm?” która brzmi:<em><span style="color: #000000;"> „</span>Rodzice chętnie mówią, że dla swoich dzieci zrobiliby wszystko. Do tego dzieci muszą jednak zaistnieć. Ludzie, którzy płodzą dzieci, robią to tylko dla siebie lub dlatego, że czują się do tego zmuszeni przez innych — własnych rodziców lub społeczeństwo. Płodzenie dziecka nigdy nie dzieje się dla dobra dziecka.”</em> Jest to wyraźne nawiązanie do imperatywu praktycznego Immanuela Kanta, który można sparafrazować jako nakaz uważania człowieka za cel sam w sobie a nie środek do celu. W „Manifeście antynatalistycznym” Akerna porusza jeszcze kwestię kontrargumentacji potencjalnych rodziców, deklarujących, że ich dziecko może zmienić świat na lepsze. Autor jednak odpowiada tak: <em>„Rodzice, którzy tak mówią, muszą postawić sobie pytanie, dlaczego oni sami lub ich przodkowie nie wykonali zadania naprawy, zanim sprowadzili swoje dzieci na ten źle urządzony świat.”</em> Gdy w dalszej części tekstu przywołane są zapewnienia hipotetycznych rodziców o próbach zapewnienia szczęścia dla swojego dziecka, pojawia się odpowiedź polegająca na wartościowaniu szczęścia i nieszczęścia w życiu. <em>„Można latami chorować na raka, ale nikt nie przebywa przez lata w siódmym niebie. Trwałym stanem może być co najwyżej zadowolenie. To, co dotyczy etapów życia jednostki, przenieść można na porównania zbiorowych doświadczeń. Czy negatywność niemieckich obozów zagłady została „zneutralizowana” tym, że cud gospodarczy poprawił jak nigdy wcześniej sytuację materialną milionów ludzi?”</em> – pisze Karim Akerna. Trzeba mu jednak tutaj oddać wspieranie idei adopcji.</p>
<p style="text-align: justify;">Antynatalizm stwarza problem dla oponentów. Jego argumentacja jest ściśle spięta z jego aksjomatem. Powoduje to, że potencjale kontrowanie wymaga odrzucenia aksjomatu, gdyż twierdzenia stanowiska dopiero poza nim tracą sens. Polemika w tym wypadku wymaga od oponenta zrozumienia, że jego przeciwnik arbitralnie określa szczęście i nieszczęście. Cokolwiek nie zostałoby przedstawione, znajdzie się kontra sprowadzająca dobro do zła. Podobny wzorzec myślenia został przedstawiony w nazistowskim filmie propagandowym, wymierzonym przeciwko chorym psychicznie o tytule „Egzystencja bez życia”. Jest tam scena gdzie na sali wykładowej profesor tłumaczy studentom, że wolałby nie istnieć niż stać się takim obciążeniem dla otoczenia, jakim są chorzy. Bez odrzucenia aksjomatu pozostaje nam tylko „dowód nie wprost”, czyli redukcja do absurdu. Pokażę na przykładzie: We wspomnianym manifeście jest pytanie o to, czemu, skoro życie jest tak złe, to ludzie masowo nie popełniają samobójstwa? Akerna odpowiada, że z biologicznego strachu przed śmiercią, który dopiero musi zostać przeważony przez sumę zła w życiu. Później postuluje państwowe gwarancję na zabieg eutanazji dla każdego chętnego. Moja odpowiedź w duchu aksjomatu to: skąd filozof ma pewność, że przez własną egzystencję nie sprowadza zła na innych? Oraz jak powstała niekonsekwencja w odrzucaniu przez niego biologicznej natury w jednym aspekcie gdy jednocześnie powołuje się na inny jej aspekt? Dowodzenie nie wprost dla mnie osobiście nie jest najlepszym narzędziem do prowadzenia sporów.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Konsekwencje:</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Przed wyznawcą opisywanego poglądu stoją trzy postawy, będące logiczną konsekwencją stanowiska antynatalistycznego. Dwie są czynnym, radykalnym działaniem, jedna – najczęstsza – jest postawą bierną. Z pierwszej grupy wyłania się EFILizm, będący po prostu logiczną konsekwencją i poszerzeniem twierdzenia, iż „na świecie jest więcej cierpienia niżeli przyjemności”. Sama nazwa zawiera słowo „life” (ang. „życie”) zapisane od tyłu. Dokonane poszerzenie obejmuje jednak wszelakie życie, nie tylko życie ludzkie. Najbardziej radykalna forma tego stanowiska głosi, że aby uniknąć zła we wszechświecie należy czynnie zlikwidować każde możliwe życie świadome, czasem postuluje się, że nieświadome też może odczuwać cierpienie, więc na wszelki wypadek nie należy go pominąć. Zakładało by to ostatecznie wielopokoleniową misję kosmiczną w celu niszczenia wszystkich przejawów życia we wszechświecie. Drugą postawą czynną jest po prostu odrzucenie aksjomatu antynatalistycznego i spojrzenie na jego argumentację z innej perspektywy. Osobiście, czytając literaturę tematu, miałem nieodparte wrażenie, że tak jak normalny proces myślowy idzie w stronę wnioskowania, tak przy argumentach opisywanego stanowiska wnioskowanie było pierwsze, zaś argumenty są hermetycznie spójne tylko w jego obrębie. Pozostawiam otwartym pytanie: skąd u ludzi taki wniosek, który to zapoczątkował?</p>
<p style="text-align: justify;">Postawa bierna, jak wspominałem najczęstsza na świecie, to po prostu brak rozrodu. Nazywam ją bierną, gdyż nie wymaga wpływania na cudze życie. Wymogi stawiane przez nią są proste, antykoncepcja – pasuje do wspomnianego wyżej antynatalizmu hedonistycznego, albo wstrzemięźliwość – współgra z nihilizmem egzystencjalnym. Nieistotne czy postawa ta wynika z „troski” prawdziwych antynatalistów, czy z mizantropii. Najwięcej jednak, co przyznają sami zainteresowani, jest ludzi, którzy po prostu nie chcą mieć dzieci. Powody są różne, czasami jest brak powodów. Nie jest wymagane nawet zapoznanie się z doktryną. Może wynikać to z egoizmu, z troski o samego siebie, unikania odpowiedzialności. Prawdziwi antynataliści zripostowali by moje twierdzenie, postulując, że antynatalizm wynika ze świadomości cierpienia, nie zaś z prostego egoizmu. Rozumiem tą postawę. Sam sympatyzuję z pewnymi poglądami i też mnie niepokoją dyletanci w temacie. Moja odpowiedź jednak pozostaje prosta – to WY im dostarczacie argumentów, którymi ludzie, do których się nie przyznajecie, potem powielają je jako usprawiedliwienie.</p>
<p style="text-align: justify;">Prawdą jest że antynatalizm jest niszowy. Mało kto słyszał tą nazwę, jeszcze mniej osób zna definicję, zaś osób znających argumentacje jest garstka. Pomimo to ciągle słyszy się namowy do nieposiadania dzieci. Przykładowo, Pani Kaya Szulczewska<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote6sym" name="sdfootnote6anc">6 </a></sup></span></span>w wywiadzie dla Wirtualnej Polski prezentuje powody, dla których zdecydowali się z mężem na jego wazektomię aby ratować planetę. Argumentacja – poza osobistymi powodami – idealnie odpowiada argumentom o skazywaniu dziecka na cierpienie, którego hipotetycznie dozna ono w czasie życia w kryzysie klimatycznym. Nie umiem powiedzieć na ile zgodność z antynatalizmem jest świadoma, faktem jest jej występowanie. Wazektomii poddał się również francuski radykalny ekolog o imieniu Sereb<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote7sym" name="sdfootnote7anc">7</a></sup></span></span>. Jego założenie brzmiało: „przerwanie łańcucha prokreacji faktycznie przysłuży się do zahamowania globalnego ocieplenia”.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>⇒ CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/zelechowski-masa-ciagnie-w-dol/"><span style="color: #9c2922;">Żelechowski: Masa ciągnie w dół</span> <span style="color: #000000;">⇐</span></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Tragizm pracy filozoficznej wykonanej nad opisaniem zasadności bezdzietności polega na tym, że jeżeli, zamiast jak w powyższych przykładach ekologii, podstawimy cokolwiek innego, będzie można użyć tej pracy do uzasadnienia swojego działania. Boisz się, że nie dasz sobie rady z dzieckiem i pracą? Wyzwolenie seksualne bez konsekwencji? Ekologia? Masz dosyć tłumaczenia rodzinie czemu jeszcze nie masz dzieci? Każdy z tych problemów można rozwiązać właśnie poprzez spłycenie, pocięcie i własną nadbudowę tej filozofii. Właśnie dlatego nazywam to tragizmem. Osobiście nie chciałbym, żeby moja praca umysłowa i twarde trzymanie się aksjomatu było sprowadzane tylko do usprawiedliwiania swojego postępowania. Jest to dla mnie idealny przykład na to jak działa idea, jak jest żywa w ludziach jej nieświadomych i jak wpływa na nasze życie. Każda namowa do powstrzymania się od prokreacji, nieistotne czy będzie to stanowisko kulturowe, ekologiczne, polityczne, czy będzie grało na poczuciu winy czy zagrożenia, będzie właśnie oparta o bliźniacze do antynatalistycznego poznanie dobra i zła. A możliwe że nawet o nie same.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY"><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 2(4)/2021.</em></p>
<p><em>[Grafika: pixabay.com]</em></p>
<p>_______________________________</p>
<div id="sdfootnote1">
<p><span style="font-size: small;"><a class="sdfootnotesym" href="#sdfootnote1anc" name="sdfootnote1sym">1</a><span style="font-family: Times New Roman, serif;">. </span></span>Wykład jest dostępny na platformie YouTube na kanale „głos racjonalny” pod tytułem „Bogusław Wolniewicz 82 MELIORYZM LEIBNIZA” (<span lang="zxx"><a href="https://www.youtube.com/watch?v=tp_q_oLW66o">https://www.youtube.com/watch?v=tp_q_oLW66o</a></span> opublikowany 22.06.2016)</p>
</div>
<div id="sdfootnote2">
<p><a href="#sdfootnote2anc" name="sdfootnote2sym">2</a>. Anna Brożek i Jacek Jadacki <em>„Minimalizm etyczny Tadeusza Kotarbińskiego”</em> ETYKA 39 2006r</p>
</div>
<div id="sdfootnote3">
<p><a href="#sdfootnote3anc" name="sdfootnote3sym">3</a>. Natasza Szutta – <em>„Utylitaryzm wobec krytyki etyków cnót”</em></p>
</div>
<div id="sdfootnote4">
<p><a href="#sdfootnote4anc" name="sdfootnote4sym">4</a>. Filip Jach – <em>„Antynatalizm jako recepta na problemy współczesności?”</em></p>
</div>
<div id="sdfootnote5">
<p><a href="#sdfootnote5anc" name="sdfootnote5sym">5</a>. <em>„Narodziny tragedii czyli hellenizm i pesymizm”</em> Friedrich Nietzsche</p>
</div>
<div id="sdfootnote6">
<p><a href="#sdfootnote6anc" name="sdfootnote6sym">6</a>. <em>„Zrezygnowała z posiadania dzieci ze względu na ekologię. Aktywistka wyjaśnia powody”</em> – nagranie dostępne na portalu wideo.wp.pl (<span lang="zxx"><a href="https://wideo.wp.pl/zrezygnowala-z-posiadania-dzieci-ze-wzgledu-na-ekologie-aktywistka-wyjasnia-powody-6426569830962817v">https://wideo.wp.pl/zrezygnowala-z-posiadania-dzieci-ze-wzgledu-na-ekologie-aktywistka-wyjasnia-powody-6426569830962817v</a></span> z dnia 20.09.2019)</p>
</div>
<div id="sdfootnote7">
<p><a href="#sdfootnote7anc" name="sdfootnote7sym">7</a>. <em>„Radykalny ekolog poddał się zabiegowi wazektomii aby nie zanieczyszczać planety dziećmi”</em> – z portalu Propolski.pl (<span lang="zxx"><a href="https://propolski.pl/radykalny-ekolog-poddal-sie-zabiegowi-wazektomii-aby-nie-zanieczyszczac-planety-dziecmi/">https://propolski.pl/radykalny-ekolog-poddal-sie-zabiegowi-wazektomii-aby-nie-zanieczyszczac-planety-dziecmi/</a></span> z dnia 28.10.2019)</p>
</div>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/zelechowski-wolnosc-od-posiadania-dzieci/">Wolność od posiadania dzieci</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Natural born nobleman? &#8211; szlachecki gen</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/zelechowski-natural-born-nobleman-szlachecki-gen/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Konrad Żelechowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 26 Aug 2021 11:58:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[dziedziczność]]></category>
		<category><![CDATA[myśl]]></category>
		<category><![CDATA[orientacja]]></category>
		<category><![CDATA[polityczna]]></category>
		<category><![CDATA[suwerenna]]></category>
		<category><![CDATA[szlachectwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=3499</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dwa wierzenia &#8222;Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie.&#8221; Cytat ten znajdujemy w akcie założycielskim Akademii Zamojskiej. Zdanie to jest stwierdzeniem. Chociaż podświadomie czujemy prawdziwość stwierdzenia, nie ma człowieka, który potrafiłby oszacować ile jest w nim fałszu. Ważniejsze jest, że wyraża ono pewne przekonanie swojego autora i możemy zakładać jego wiarę w to zdanie. Takie [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/zelechowski-natural-born-nobleman-szlachecki-gen/">Natural born nobleman? &#8211; szlachecki gen</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 9</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;"><strong>Dwa wierzenia</strong><span style="color: #202124;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><br />
</span></span></span>&#8222;Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie.&#8221; Cytat ten znajdujemy w akcie założycielskim Akademii Zamojskiej. Zdanie to jest stwierdzeniem. Chociaż podświadomie czujemy prawdziwość stwierdzenia, nie ma człowieka, który potrafiłby oszacować ile jest w nim fałszu. Ważniejsze jest, że wyraża ono pewne przekonanie swojego autora i możemy zakładać jego wiarę w to zdanie. Takie stwierdzenie, na pierwszy rzut oka oczywiste, posiada cechy ujawniające się przy kolejnym wejrzeniu. Są to prostota, powszechność i wiekowość. Wielu ludzi, jak nie prawie wszyscy chodzący po ziemi w różnych okresach historii przypisywało duże znaczenie wychowaniu. Ideolodzy, którzy negowali wychowanie również zdawali sobie sprawę z jego siły. Właśnie przekonanie o tej sile towarzyszy nam od dawna i z pewnością jest starsze od pisma, bowiem bez przekazania wiedzy i formowania młodych nasz gatunek nie przetrwał by do stworzenia znaków graficznych. Wielkie rewolucje obyczajowe również realizowały tę wiarę, lecz zmieniały porządek w kwestii pełnienia ról wychowawcy oraz wychowanka.<br />
Idea wychowania jest przedziwnie splątana z inną ideą, która ma cechy powszechności, prostoty i wiekowości. Mowa o dziedziczeniu pożądanych cech. Myśl o tym, że człowiek ma jakieś wrodzone talenty, pierwotnie wynika tylko z obserwacji, gdyż nie było wystarczających możliwości do przeprowadzenia dowodu naukowego. Jednak przez wiele wieków sama obserwacja była wystarczająca, aby de facto tworzyć podwaliny teoretycznie sterylnych porządków społecznych, ustrojów monarchii, systemów kastowych i religijnych. Oczywiście w rozlicznych przykładach z historii zachodzi zniekształcenie jej form przez czasy i kulturę, lecz podwalina pod formy jest stała. Nie jest trudno zauważyć ziarno prawdy w dziedziczeniu predyspozycji, bowiem wystarczy spojrzeć na różnicę w budowie ciała sportowców parających się innymi dyscyplinami. Powierzchowność tej wzrokowej analizy ciał nie jest jednak wystarczająca aby mówić o wielowiekowym przekonaniu, na którym można budować cywilizację. Przecież nie jest w celu endogamii – będącej jednym z mechanizmów wynikających z opisywanej podwaliny – aby poprzez zbyt bliskie pokrewieństwo stworzyć predyspozycje fizyczne do bycia gwarantem porządku społecznego. To przekonanie o dziedziczeniu jest o wiele głębszą ideą, która potrafi swoją głębią zmusić człowieka do zasypania tej głębi ufnością. Wzmianki o tym znajdujemy w naszym kręgu kulturowym w starożytności. Platon przytacza mit „o czterech synach ziemi”<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote1sym" name="sdfootnote1anc">1</a></sup>, gdzie o roli w państwie decyduje „skład” człowieka, a niedopasowanie jego składu do roli powoduje rozpad państwa. Inną poszlakę wiekowości tej wiary znajdujemy w Starym Testamencie w Księdze Sędziów<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote2sym" name="sdfootnote2anc">2</a></sup>, w przypowieści Jotama o drzewach. Wyjęta z kontekstu pokazuje ona dążenie do władzy tych, którzy ograniczają się do jednej wartości, jednak w kontekście późniejszej historii zaświadcza ona o tym, że król nie powinien być wybrany tylko ma się nim urodzić i jako król objawić. W późniejszych wiekach wyraźnie widać ten wzorzec zrodzenia się do bycia elitą również u szlachty, przykładowo Sarmatów. Jest to dobry moment aby powrócić do splątania dwóch wierzeń. Wychowanie i dziedziczenie w świecie idealnym są splątane w zobowiązaniu, że zajdzie między nimi współpraca, mająca na celu uwidocznić pożądane cechy.</p>
<div style="position: relative; height: 441.8px; overflow: hidden;"><iframe style="position: absolute; top: 0; left: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://zrzutka.pl/c44v63/widget/13" width="400" height="441.8" frameborder="0" scrolling="no"></iframe></div>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ich źródło</strong><span style="color: #202124;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><br />
</span></span></span>Żeby wyjaśnić to zjawisko trwania idei pomimo zmiennych czynników zewnętrznych warto posłużyć się alegorią. Załóżmy, że idea to wirus. W organizmie gospodarza może się namnażać i przetrwać, jednak bez nosiciela jest martwa. Posiada również zaraźliwość, gdyż ludzie siebie przecież potrafią wzajemnie przekonywać. Analogicznie można się na idee uodpornić, można ją przechorować, można ją w sobie namnażać i rozsiewać na innych. Będzie ona również podlegać mutacjom. Różnicą między wirusem a ideą może być to, że podobne idee mogą powstać samorzutnie w ludziach, którzy nie mieli ze sobą styczności. Wynika to z opisanego wyżej zjawiska budowania myśli na podstawie obserwacji. Istotne jest podobieństwo obserwowanych zjawisk, wynikające z podobieństwa ludzkich zachowań, tak jak podobieństwo narzędzi używanych w różnych kulturach wynika prawdopodobnie z identycznego działania i kształtu ludzkiej dłoni. Im prostsza, powszechniejsza i starsza idea, tym bardziej przypomina przeziębienie – każdy ją przechorował. Wiele jest do zaobserwowania takich przekonań u ludzi, stałych w swoich trzech cechach, jak chociażby postawa scjentyzmu, melioryzmu, religijności naturalnej i innych, które z całą pewnością istniały w ludziach nawet przed ich zdefiniowaniem. Stwierdzenie „wszystko już było” to również dobry przykład. Poglądy, przesądy, idee towarzyszące nam oczywiście przechodzą przez filtr realiów cywilizacji i kultury. Jeżeli jednak wskazują prosty cel, mogą stać się niezbywalne dla gatunku ludzkiego i być głęboko ukryte nawet w najbardziej progresywnej duszy.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Sąd realizujący</strong><sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote3sym" name="sdfootnote3anc">3</a></sup><span style="color: #202124;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><br />
</span></span></span>Potrzeba wychowania raczej nie wymaga dowodu. Ale drugie wierzenie? Czy istnieje urodzony do szlachectwa albo czy można w ogóle urodzić się kimś predysponowanym do posiadania w sobie odpowiednich cech myślenia? Z naukowego punktu widzenia zajmuje się tym m. in. genetyka behawioralna. Proponuję przyjrzeć się pracy „Are Political Orientations Genetically Transmitted?”<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote4sym" name="sdfootnote4anc">4</a></sup><a href="#sdfootnote4sym" name="sdfootnote4anc"></a>. Oparta jest ona na badaniach przypadków bliźniąt. Badanie zachowań rodzeństwa bliźniaczego przebiega z rozróżnieniem na monozygoty, które mają taki sam kod genetyczny oraz dizygoty, których kody genetyczne są podobne w 50%, jak u zwykłego rodzeństwa. Badanie to próba odpowiedzi na pytanie o to czy wpływ genów na wzorzec zachowań jest istotny czy pomijalny. Geny bowiem w zasadzie tylko kodują białko i zależnie która część kodu jest aktywna w której komórce, taką komórka ma funkcję. Autorzy podają we wstępie przykład zależności między posiadaniem konkretnej formy genu a zapadalnością na chorobę psychiczną. Konkretnie przykład dotyczy metabolizmu serotoniny i występowania choroby afektywnej jednobiegunowej z zaznaczeniem, że rzadko jest tak aby pojedynczą zmianą uzyskać tak widoczny efekt. Badacze podają, że ważniejszy jest całokształt kodu niż konkretna zmiana. Podany jest również przykład długotrwałego badania na populacji 1000 osób przeprowadzonego w Nowej Zelandii. Okazuje się, że ludzie przeżywający podobne doświadczenia w życiu będą je przechodzić z różnym natężeniem i czasem trwania emocji, zależnie od posiadanych genów.<br />
Eksperyment bliźniaczy jest oparty o różnicę między przytoczoną różnicą w pulach genowych bliźniąt jedno- i dwujajowych. Autorzy zaznaczają jednak, że te pierwsze rodzice traktują częściej podobnie, niczym jedną osobę, choć rodzeństwo nie musi wykazywać podobnych postaw. Daje nam zmienną środowiskową. Przytacza się badania m. in. prof. T.J. Bucharda jr. z lat 90’ XX wieku, w których pada stwierdzenie, że monozygoty mają motywacje do budowania swojej tożsamości poprzez wyraźne różnicowanie swoich zachowań. Jednak późniejsze badania wykazały, iż z wiekiem rodzeństwo staje się do siebie pod względem zachowania coraz bardziej podobne. Stoi to według autorów w sprzeczności z twierdzeniem, że człowieka kształtuje tylko środowisko życia, gdyż mówiąc o dzieciach ich środowisko tworzy rodzina, z wiekiem zaś drogi rodzeństwa się rozchodzą.</p>
<p style="text-align: justify;">Badacze użyli skali konserwatyzmu Wilsona-Pattersona. Jest to zbiór stwierdzeń, z którymi badany się zgadza lub nie. Część stwierdzeń punktuje za postawą konserwatywną, druga część za postawą liberalną. Trzeba nadmienić, że konserwatyzm jest tutaj definiowany nie jako ideologia, a jako postawa, bowiem według autorów pojęcia polityczne są nieostre i utrudniałyby właściwe określenie roli genetyki. Dla lepszego porównania wyników z badania wykluczono te pary bliźniąt dwujajowych, które zawierały rodzeństwo obu płci.<br />
Wnioski, do jakich dotarli autorzy w swoim badaniu, można przedstawić następująco: dzieci wykazują podobieństwo do rodziców w kwestii poglądów na świat. Trzeba również nadmienić, że badacze po analizie wyników uznali, że to właśnie geny i dziedziczenie mają stosunkowo do wychowania i środowiska życia większy wpływ niż zakładano. Dodatkowo zaznaczają, że jeszcze silniejsze podobieństwo przyjmowanych postaw można uzyskać odpowiednim wychowaniem.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Apelacja</strong><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><br />
</span></span>Wiara w naukę to oksymoron. Nauka nie jest kwestią wiary, bowiem wymaga dowodów. Co więcej, nauka jest z natury sceptyczna, wymaga od odkrywców negacji. Przytoczona wyżej praca również doczekała się swojej krytyki. Praca „Genes and ideologies”<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote5sym" name="sdfootnote5anc">5</a></sup>, autorstwa Evana Charney’a jest polemiką z zawartością powyższego artykułu. Evan Charney jest amerykańskim politologiem i profesorem nadzwyczajnym w Sanford School of Public Policy na Duke University. W jego pracy przytaczany jest tutaj termin „nature vs nurture” (tłumaczenie: „natura czy wychowanie”), którego autorem jest Francis Galton – brytyjski eugenik. Użył tego sformułowania w swoim artykule z 1874 roku. Był to początek długiej debaty w środowisku naukowym. Charney zauważa, że z biegiem lat naukowcy przypisują genetyce odpowiedzialność za coraz bardziej złożone aspekty ludzkiej wiary i przekonań. Zauważa on prostą konsekwencję w myśleniu naukowców, gdyż jeżeli iloraz inteligencji może być dziedziczony, dlaczego nie może być to również altruizm czy postawy konserwatywne aż do wieloczynnikowych wzorców zachowań.<br />
W kontekście krytykowanego artykułu Charney podaje nam swoje zarzuty do zastosowania skali Wilson – Patterson. Skala ta zawiera 50 pojęć, w krytykowanym badaniu zaś zostało użytych tylko 28. Zauważa również, że wszystkie te pojęcia są równoważnie punktowane. Przykładowo: ocena sztuki współczesnej jako „nie” – jest liczona jako punkt dla konserwatyzmu, zaś ocena „tak” jako punkt dla liberalizmu. Dana osoba mogła by się więc zgadzać na aborcję, nie zgadzać na modlitwę w szkole i wciąż być uznana za konserwatywną jeżeli odpowiednio odpowie na zagadnienia związane z muzyką elektroniczną czy „pidżama party”. Charney słusznie zauważa jak zgubna jest ocena przy użyciu skali W – P.<br />
W polemice pada również teza błędnych założeń badawczych w krytykowanej pracy. Podane są tutaj:<br />
-przeświadczenie o możliwości opisania procentowo zależności wpływu genów na daną cechę w opozycji do środowiska życia,<br />
-rozłączność natury i wychowania.<br />
Autor przytacza eksperyment na myszach z 1958 roku<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote6sym" name="sdfootnote6anc">6</a></sup>. W dużym skrócie badanie polegało na zamknięciu dwóch grup myszy w dwóch labiryntach. Jeden z nich był „nudny”, bez kolorów, drugi „jaskrawy” poprzez pomalowane różnymi kolorami ściany. Okazało się, że dziedziczność cechy inteligencji jest wysoce istotna po urodzinach. Obie grupy myszy w drugim pokoleniu zachowywały się głupio w zubożałym środowisku i mądrze w środowisku wzbogaconym. Według Charney’a właśnie drugie pokolenie myszy pokazuje nam siłę oddziaływania przez środowisko życia, które według badacza jest dominujące. Stoi to w jawnej sprzeczności z analizowanym przez niego badaniem.<br />
Podane powyżej argumenty są częścią dużo większej polemiki, która jest częścią długotrwałego sporu w środowisku naukowym. Gdy weźmiemy pod uwagę „poprawność polityczną” w obecnych czasach, temat ten jest nie tylko trudny naukowo, jest również trudno go podjąć.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dwa wierzenia a praktyka</strong><span style="color: #202124;"><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><b><br />
</b></span></span></span>Ciężko jest ustalić matematyczną zależność dwóch wierzeń. Bez matematyki nie będziemy mieli przejrzystego obrazu sytuacji. Na tą chwilę można stwierdzić, że być może istnieją czynniki, które będą wymagały od ludzi więcej lub mniej czasu na przyswajanie pewnych idei. Jest to dobra uwaga praktyczna, wskazująca na pamięć o cierpliwości w uczeniu ludzi. Nie mniej jednak próby wyławiania ludzi naturalnie uzdolnionych – nie tylko do sprawowania rządów – możemy uświadczyć w historii. Miały one różne formy oraz różne skutki. Aleksander Wielki stworzył państwo, w którym przyłączone elity miały współudział w rządzeniu. Po jego śmierci projekt ten przetrwał czas przypisywany jednemu pokoleniu. Imperium rzymskie uzyskiwało długoterminowe skutki wychodząc z pozycji siły, lecz nie przemocy i szkoląc na swoją modłę miejscowe kasty sprawujące władze na nowo podbitych terenach. Ekspansja tego imperium również nie była tak dynamiczna jak starożytnej Macedonii. Feudalizm biurokratyczny w Chinach, mimo swoich wad również miał istotną do rozważenia cechę. Budowano bowiem machinę biurokracji poprzez system egzaminów wyłaniających urzędników państwowych, do których dostęp zapewniały zasługi, nie zaś pochodzenie kandydata. Polska szlachta zaś upatrywała swojej elitarności w micie założycielskim o własnym pochodzeniu. Jednocześnie miała możliwości kształcenia dzieci, z których korzystała.<br />
Porusza mnie fakt przetrwania samej idei tworzenia elit, która przetrwała w ludziach pomimo upadku tych projektów politycznych. Nadmienię w tym miejscu, iż każdy projekt polityczny nawet obecnie może po prostu zniknąć, gdyż jego elita nie jest gwarantem, a pomocą w rozwoju. Obecnie najlepszym przykładem poszukiwania talentów wodzowskich jest harcerska metoda wychowawcza. Model podziału na zastępy idealnie łączy w sobie konieczność współpracy oraz pracę instruktorów aby promować pożądane cechy. Idealnie konserwatywne założenie rozwoju indywidualnego na rzecz wspólnoty.<span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><br />
</span></span>Przekonania, którym poświęcony jest ten tekst, współgrają również z doktryną katolicką. Obrazuje to chociażby przypowieść o talentach<sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote7sym" name="sdfootnote7anc">7</a></sup><a href="#sdfootnote7sym" name="sdfootnote7anc"></a>. Chociaż należy czytać ją w kontekście mądrego korzystania z łask Bożych, można założyć że wrodzone predyspozycje są właśnie taką łaską. Wszyscy słudzy w tej przypowieści otrzymali równe szanse, mimo różnego zakresu obowiązków. Jest to Boża mądrość, z której można skorzystać, choć człowiekowi czasem ciężko jest określić siły innego człowieka. Zaangażowanie jednak można określić z większa dokładnością. Aby wyławiać przyszłych liderów, przyszłą szlachtę, elitę czy ponadprzeciętne talenty w różnych dziedzinach, wymagane jest w początkowych etapach pracy z ludźmi właśnie dawanie równych szans na uwidocznienie swoich cech i ocena zaangażowania. Nie od nas zależy czy trafi się właśnie ten „urodzony”, którego szukamy.<br />
Całość rozważań chciałbym podsumować innym cytatem z Ewangelii wg. św. Mateusza: <em>„Wielu jest powołanych, ale niewielu wybranych”</em><sup><a class="sdfootnoteanc" href="#sdfootnote8sym" name="sdfootnote8anc">8</a></sup><em><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;">.</span></span></em><span style="font-family: Times New Roman, serif;"><span style="font-size: medium;"><br />
</span></span></p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY"><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 1(3)/2021.</em></p>
<p><em>[Grafika: Magnaci w latach 1576-1586.; Autor: Jan Matejko]</em></p>
<p>_______________________________</p>
<div id="sdfootnote1">
<p><a href="#sdfootnote1anc" name="sdfootnote1sym">1</a>. Szerzej: Platon – <em>„Państwo” Księga III</em></p>
</div>
<div id="sdfootnote2">
<p><a href="#sdfootnote2anc" name="sdfootnote2sym">2</a>. Sdz 9;7-21</p>
</div>
<div id="sdfootnote3">
<p><a href="#sdfootnote3anc" name="sdfootnote3sym">3</a>. „Przekonanie o istnieniu spostrzeganego przedmiotu, zjawiska. Może być prawidłowy (przedmiot, zjawisko rzeczywiście istnieje) lub fałszywy (przedmiotu, zjawiska w rzeczywistości nie ma)” Gałecki Piotr, Szulc Agata, <em>„Psychiatria”</em>, Wrocław 2018, s.38</p>
</div>
<div id="sdfootnote4">
<p><a href="#sdfootnote4anc" name="sdfootnote4sym">4</a><span lang="en-US">. </span><span lang="en-US">Alford, John R.; Funk, Carolyn L.; and Hibbing, John R., <em>&#8222;Are Political Orientations Genetically Transmitted?&#8221; </em></span><span lang="en-US">(</span><span lang="en-US">2005). Faculty Publications: Political Science. 7.</span></p>
</div>
<div id="sdfootnote5">
<p><a href="#sdfootnote5anc" name="sdfootnote5sym">5</a><span lang="en-US">. </span><span lang="en-US">Perspectives on Politics </span><span lang="zxx"><a href="https://www.jstor.org/stable/i20446688?refreqid=excelsior%3A3771a80604982478187455eca1608e74"><span lang="en-US">Vol. 6, No. 2 (Jun., 2008)</span></a></span><span lang="en-US">, pp. 299-319 (21 pages) opublikowane przez: American Political Science Association</span></p>
</div>
<div id="sdfootnote6">
<p><a href="#sdfootnote6anc" name="sdfootnote6sym">6</a><span lang="en-US">. </span><span lang="en-US">Cooper, R. M., Zubek, J. P. 1958. <em>Effects of enriched and restricted early environments on the learning ability of bright and dull rats. Canadian Jou</em></span><em>rnal of Psychology</em> 12, 159-164.</p>
</div>
<div id="sdfootnote7">
<p><a href="#sdfootnote7anc" name="sdfootnote7sym">7</a>. Mt 25; 14-30</p>
</div>
<div id="sdfootnote8">
<p><a href="#sdfootnote8anc" name="sdfootnote8sym">8</a>. Mt 22; 14</p>
<p><iframe id="fm-fc-f-u0c877fusq" style="min-height: 600px;" src="https://forms.freshmail.io/f/zvsi5q1c2z/u0c877fusq/index.html" width="100%" frameborder="0" marginwidth="0" marginheight="0"></iframe></p>
</div>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/zelechowski-natural-born-nobleman-szlachecki-gen/">Natural born nobleman? &#8211; szlachecki gen</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Masa ciągnie w dół</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/zelechowski-masa-ciagnie-w-dol/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Konrad Żelechowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 17 Jul 2021 14:27:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Idea]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[kobiet]]></category>
		<category><![CDATA[masa]]></category>
		<category><![CDATA[myśl]]></category>
		<category><![CDATA[protesty]]></category>
		<category><![CDATA[strajk]]></category>
		<category><![CDATA[suwerenna]]></category>
		<category><![CDATA[tłum]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=3323</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wydarzenia ostatnich dni (tekst publikowany pod koniec grudnia 2020r. w nr 2 kwartalnika &#8211; przyp. red.) w Polsce oraz w na świecie uważnych obserwatorów skłaniają do podjęcia przemyśleń na temat mechanizmów, którymi rządzą się duże zbiorowości ludzkie, powstające de novo w wyniku działania konkretnego bodźca lub zbioru bodźców generowanych zmianami w życiu społecznym lub politycznym, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/zelechowski-masa-ciagnie-w-dol/">Masa ciągnie w dół</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 9</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;">Wydarzenia ostatnich dni <em>(tekst publikowany pod koniec grudnia 2020r. w nr 2 kwartalnika &#8211; przyp. red.)</em> w Polsce oraz w na świecie uważnych obserwatorów skłaniają do podjęcia przemyśleń na temat mechanizmów, którymi rządzą się duże zbiorowości ludzkie, powstające <em>de novo</em> w wyniku działania konkretnego bodźca lub zbioru bodźców generowanych zmianami w życiu społecznym lub politycznym, czy też gospodarczym. Zagadnieniem tym zajmuje się dziedzina psychologii, czyli psychologia społeczna. Jednym z pionierów postulujących naukowe podejście do analizy zachowań społecznych występujących w tłumie ludzi oraz klasyfikację różnych zgromadzeń postulował jeszcze w XIX wieku francuski naukowiec Gustaw Le Bon w swojej pracy „Psychologia Tłumów” z roku 1895. Mimo 125 lat, które minęły od napisania tej książki jestem w stanie potwierdzić po lekturze swoje przekonanie o niezmienności pewnych cech antropologii, mimo zmieniającego się ducha czasów, oraz towarzyszącej nam technologii.</p>
<p style="text-align: justify;">Według autora tłum nie jest wypadkową cech wszystkich jednostek go tworzących. „Mentalność tłumu” opisywana przez Gustawa Le Bona oraz innego jemu współczesnego autora Gabriela Tarde’a została później rozwinięta w koncepcję „Zbiorowej nieświadomości” przez Carla Gustawa Junga . Wielkie masy ludzkie są właśnie tym, co katalizuje proces redukowania człowieka do emocji. Te, bowiem choć są zaliczane do niższych władz duszy niż wola oraz rozum oddziałują na człowieka wystarczająco silnie aby nim zawładnąć w odpowiednich okolicznościach. Antropolodzy wyróżniają sześć emocji wspólnych dla każdej z kultur wytworzonych przez człowieka, a są nimi: radość, smutek, strach, wstręt, zaskoczenie, złość. Choć emocji oczywiście człowiek może odczuwać wielokroć więcej, warto jest zauważyć, że różnice w ich nazywaniu wynikają z tego, co proponuje człowiekowi kultura, w jakiej się wychował. Gustaw Le Bon często powracał tutaj do pojęcia „rasy” jednak osobiście uważam, że lepiej jest używać szerszego pojęcia mentalności, gdyż uwzględnia ono nie tylko same predyspozycje do posiadania poglądów, lecz również to, co w człowieku generuje kod kulturowy.</p>
<p style="text-align: justify;">Już w rozdziale pierwszym omawianej książki wyróżnione są 3 cechy, które kształtują człowieka znajdującego się w zbiorowości, co nazwane jest „psychologicznym prawem jedności umysłowej tłumu”. Autor wyróżnia tutaj poczucie siły towarzyszące jednostce w dużej grupie, rozmycie odpowiedzialności oraz sugestywność. Przytoczone poczucie siły jest cechą, którą może posiąść każdy rodzaj zbiorowości, zwłaszcza, że znaczące zbiorowości bardzo rzadko powstają oddolnie. W niesławnym filmie propagandowym „Tryumf woli” można zauważyć, że tylko przywódcy bywają pokazywani osobno, zwykli ludzie zaś mają za sobą w drugim planie inne osoby, oraz podobnie jak we współczesnych przekazach telewizyjnych mających legitymizować wydarzenie, wyraźnie zaznaczone są olbrzymie masy ludzkie. Ma to na celu dawać poczucie siły jednostce, która nie jest już silna swoją siłą, a mocą całej zbiorowości. Ujawnia się w tym momencie cecha druga, jaką jest rozmycie odpowiedzialności. Etyka redukuje się do prawa silniejszego, złudnie usprawiedliwionego przez postępowanie innych ludzi.</p>
<p style="text-align: justify;">Trzecia cecha, czyli sugestywność została wyjaśniona, jako przedkładanie dobra jednostki nad dobro zbiorowości. Wymienione cechy pozwalają zrozumieć dalsze założenia pracy. W tym miejscu jednak proponuję zauważyć, że idące za nimi spłycenie norm moralnych oraz odrzucenie rozeznawania jest ściśle związane z pierwszą z nich. Siła w tym przypadku jest swego rodzaju legitymacją, którą przyjmuje człowiek, gdy walczy o sprawę. Samotni ideowcy, którzy chcą zmieniać świat poprzez swoje idee, mimo często ogromnej woli, nigdy nie zbliżą się do takiego emocjonalnego stanu, jaki towarzyszy zbiorowości.</p>
<p style="text-align: justify;">Dalsze rozważania o cechach towarzyszących tłumowi polecam rozpatrywać po dokonaniu antropomorfizacji. Warto jest wyobrazić sobie nie tyle masę ludzi, co pojedynczego człowieka. Le Bon podaje bowiem takie między innymi cechy jak myślenie obrazami, zaburzenia postrzegania oraz przesadność. Znów cechy wymienione mogą dowolnie ulegać sprzężeniu i wzajemnie się nasilać. Obserwując wydarzenia ostatnich dni bardzo wyraźnie widać, że od 1895 roku, w którym zostały omawiane spostrzeżenia spisane, nic się nie zmieniło. Autor użył również określenia „kobiece usposobienie”. Powyższe cechy są tymi, które opisują osądy dokonywane na podstawie samych emocji. Emocje bowiem są pierwszym odruchem, ewolucyjnie część mózgowia, w której są one generowane jest najstarsza. Wytworzona myśl dopiero może stać się uświadomiona lub nieuświadomiona i poddana osądowi logicznemu. Uczucia, jakie towarzyszą człowiekowi są niezbędne jednak do rozpoczęcia analizy, mimo iż w omawianej pracy są bagatelizowane, jako to, co przeszkadza rozumowi. Autor bowiem mówił językiem swoich czasów, w których panowała „wiara w rozum”, która jest oksymoronem.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednak dalsze wnioski wyciągnięte w książce pokazują nam tendencję do szybkiej radykalizacji zbiorowości. „Tłum jest w tym samym stopniu autorytarny co nietolerancyjny” – brzmi dosłowny cytat. Przyglądając się ostatnim wydarzeniom widać to bardzo wyraźnie, gdy przypomnimy sobie, z jakimi hasłami szedł „strajk kobiet”. W mediach społecznościowych jak i na ulicy pojawiały się głosy o całkowitym zakazie oraz przeprowadzonej przez sejm ustawie, mimo że nic takiego nie miało miejsca. Właśnie taką przesadę opisał 125 lat temu pionier dziedziny. Podobnie jest w przypadku manifestacji każdej innej grupy społecznej, mimo różnic postawy przywódców tłumu, do roli, których wrócimy później. Marsz Niepodległości mimo wielu doświadczeń ma wciąż uczestników, którzy prowokują, bądź ulegają prowokacjom. Ostatnie strajki rolników, przedsiębiorców, czy wywołane pandemią również dążyły do przesady. Objawiała się ona w wypowiedziach ludzi widocznych na relacjach z tamtych miejsc.</p>
<p style="text-align: justify;">Abstrahując i nie oceniając merytoryki chciałbym tutaj zaznaczyć moją osobistą ulubioną cechę tych wypowiedzi i obrazów, czyli „fatalizm”. Człowiek ze swej natury jest zbudowany tak, że reaguje najszybciej na tematy, bądź obrazy związane z płciowością, odżywianiem oraz zagrożeniem. I właśnie zagrożenie jest wspólną treścią przekazu, o czym ludzie podświadomie wiedzą. Każde zgromadzenie w historii walczy z jakimś zagrożeniem, urojonym bądź rzeczywistym jednak zawsze w tłumie wyolbrzymionym. Propaganda również nader często wykorzystuje fatalizm. Mistrzostwo zauważam w spotach rządowych skupiających uwagę na przejazdach kolejowych, noszenie maseczek czy kiedyś piętnowanie cyberprzemocy. Ten zabieg był używany od dawna. W filmie „Pancernik Potiomkin” scena strzelania do ludzi na schodach Odessy bazowała właśnie na tym fatalizmie, podobnie jak drugowojenne animacje dla żołnierzy amerykańskich ukazujące, jakich błędów na froncie należy się wystrzegać („Private Snafu” 1943-45). Obserwując działanie oparte na emocjach możemy wywnioskować, że będzie to działanie nietrwałe. U pojedynczych ludzi, aby wytrwale dążyć do celu potrzebna jest racjonalizacja celów. Tłum zaś przypomina kogoś o zapale słomianym i choć można z tą tezą polemizować, nie jest zdolny do działania na podstawie racjonalizacji tylko do działania podsycanego ogniem emocji. Stąd krótkotrwałość zbiorowości. W sytuacji, gdy masa ludzi osiąga jakieś cele, lub coś zmienia długotrwale sama w sobie rozwiązuje się szybciej niż to, co po niej zostanie. Prowadzi to również do wniosku, że idee przyświecające zgromadzeniu muszą być uproszczone.</p>
<p style="text-align: justify;">Oryginalnie w książce „Psychologia tłumu” występuje podział na idee „chwilowe” oraz „zasadnicze”. Osobiście skłaniałbym się ku temu, że idee chwilowe wynikają z zasadniczych, gdzie zakaz lub nakaz będzie zawsze wrogi wolności, niesprawiedliwy wyrok będzie wrogiem sprawiedliwości a wspólny wróg będzie wrogiem bezpieczeństwa. Idee zasadnicze muszą kojarzyć się pozytywnie, idee chwilowe zaś to nie tyle idee w ścisłym sensie, co pomysł na ochronę wartości, zależny od okazji. Wspomniany fatalizm, pojawiający się najczęściej oraz inne cechy wyolbrzymiania sytuacji wymagają obrazów. Obecnie odradza się pismo obrazkowe w postaci memów – będących z definicji „najmniejszym nośnikiem kultury”, jednak samo zjawisko jest tak stare jak historia. Teatry, karykatury, ulotki, malunki naścienne, obraz ma tyle nośników ile jest twórców przekazu. Tworzy to możliwość zwołania, podtrzymania i rozwiązania tłumu, poprzez dobór przekazu. Daje to również możliwość trzymania ludzi w gotowości do poparcia manifestacji, gdyż obraz oddziałuje tak silnie, że zobaczony przed wydarzeniem zostaje z człowiekiem i przerasta swoją własną formę właśnie w katalizatorze zbiorowości ludzkiej. Tłum posiada wyobraźnię, choć składa się z jednostek widzących nieco inaczej, dobry przywódca jest w stanie ujednolicić obraz. Jest to warunek konieczny do wytworzenia złudzenia bycia spadkobiercą elitarnych idei. Posłużę się prostym i dobitnym przykładem czegoś, co mogłoby genialnie budować elitarność idei oraz dostosować się do opisanego powyżej modelu rozumowania. Przemówienie posła Lewicy Pana Krzysztofa Gawkowskiego z dnia 27 października 2020 roku: „(…) Lewica jest pacyfistyczna, lewica jest odpowiedzialna, lewica nigdy nikogo nie atakuje, lewica sieje miłością i radością, te protesty są po to żeby dawać ludziom nadzieję, żeby dawać ludziom solidarność, żebyśmy pokazywali, że możemy wspólnotą, dobrem zwyciężać zło(…)”.</p>
<p style="text-align: justify;">Dla tłumu ocena merytoryczna takiej przemowy jest nieistotna, dlatego ani krytyka moja, ani krytyka dokonana przez dowolny autorytet jest tutaj niepotrzebna. W Sejmie, Senacie, na konferencjach prasowych, ale również w mediach i sztuce są miliony tego typu zabiegów erystycznych, mających prosto przekonywać jednostkowego odbiorcę o wadzę sprawy. Masy ludzkie potrzebują statystycznie prostszego przekazu niż odbiorca pojedynczy. Ma to też pożądaną cechę dla przywódców grupy, gdyż spłycony przekaz zostawia swobodę dopisania treści dla jego apologetów. Gustaw LeBon próbował w swojej pracy, jako prawdziwe dziecko swoich czasów przyrównać te cechy do religii, jednak osobiście uważam, że o religii to w najlepszym wypadku miał mylne pojęcie. Przyznać jednak trzeba, że wyłaniający się trybalizm bardzo przypomina zjawisko „religijności naturalnej”.</p>
<p style="text-align: justify;">Wspomniałem już, że zbiorowość nie bywa powoływana oddolnie. Jeżeli przyjmujemy, że tłum rozumuje obrazami, należy również przyjąć, że obrazy mimo swojego pierwotnego spłycenia oraz wtórnej przesady, muszą poruszać się w jednolitych kategoriach ideowych. Potrzebny jest odgórny czynnik dbający o jednolitość obrazu. Mimo iż w historii bywało, że jednostki podrywały tłum do działania jak prorok Eliasz w pierwszej Księdze królewskiej przeciwko kapłanom królowej Izebel, czy Marek Antoniusz przeciwko mordercom Cezara, obecnie obserwuje się to samo zjawisko generowane przez zorganizowane grupy ludzi. Media, stowarzyszenia, fundacje etc. mają tą samą zdolność, nie wspominając już o polityce, która stała się meta – rzeczywistością. Należy tutaj rozróżnić jednak obraz, jako czynnik jednoczący zbiorowość, od bodźca prowadzącego do jej powstania. Jednak same powołanie nie nadaje masie ludzi wystarczającego rozpędu. Zbiorowość potrzebuje twarzy. W omawianej książce autor wyróżnia dwa rodzaje przywódców: „Do jednej zaliczymy ludzi energicznych, o silnej, lecz zmiennej woli. Do drugiej, mniej licznej niż poprzednia, należą ludzie o silnej i wytrwałej woli. Pierwsi charakteryzują się gwałtownością, odwagą i przedsiębiorczością (…) Przywódcy należący do drugiej grupy to ludzie o woli wytrwałej, którzy mimo skromniejszych form wywierają na duszę tłumu wpływ o wiele trwalszy.” Ja jednak proponuję po przemyśleniu podział prostszy: tych, co idą w tłumie, oraz tych, co idą z tłumem. Uważam, że takie postawienie sprawy dodaje do rozwagi, że potrzebni są obaj jednocześnie. Człowiek od PR i człowiek od kontroli. Jeden daje twarz, drugi daje obraz i idee.</p>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście obie role może pełnić jedna osoba, jednak zgadzam się z autorem, że nie będzie ona tak oddana sprawie, która połączyła ludzi. Rolą przywódcy jest dbać o wizerunek tłumu wobec opinii publicznej, która kieruje się podobnymi właściwościami jak opisywane zbiorowości, jednak poprzez brak wspomnianego wcześniej katalizatora może stawać się krytyczna. Twarz człowieka od PR to twarz całości. Jego słowa są nośnikiem i ujednoliceniem obrazu, który trafia na zewnątrz. Metody sterowania, którymi może się posługiwać oficer są niezliczone, jeśli uda mu się utrzymać zarówno opisane wcześniej emocje towarzyszące jednostce w zbiorowości oraz jednolitość wyobrażeń. Opinia publiczna zwraca jednak uwagę najczęściej na postulaty. Naturą postulatów również jest prostota. Wywiązuje się jednak ciekawe zjawisko, bowiem wspomniana unitaryzacja obrazu nie wyklucza zmian w postulatach. Wynika to z faktu wspomnianej tendencji do przesady. Gustaw Le Bon uczula jednak, że tłum ma swoje granice dotyczące przesady, więc pojawia się kolejna rola przywódcza polegająca na rozpoznaniu i nieprzekraczaniu ich.</p>
<p style="text-align: justify;">Co może osiągnąć zbiorowość? To jest pytanie, na które historia odpowiada „to zależy”. Nie będę tutaj analizował wydarzeń z historii, aby się przekonać o tym czy tłum był siłą sprawczą czy wykonawczą. Proponuję jednak skupić się na uważam trzech najważniejszych aspektach, a mianowicie masa ludzka oddziałując na inne masy, takie jak opinia publiczna, czy pokrewne grupy zawodowe etc. może zarażać swoimi ideami, poprzez wytracanie masy nabywać organizację oraz poprzez dokonanie „ojcobójstwa” spowodować upadek idei. Odnośnie pierwszej siły przytoczmy wydarzenia cykliczne. Mogą one przesuwać granicę tolerancji społecznej, czego wyrazem są coraz odważniejsze i wciąż tolerowane hasła, lub oswajać ludzi ze sobą, z każdym cyklem rosnąć w siłę. Drugi aspekt opiszę poprzez obecnie modny termin „społeczeństwo obywatelskie”. Za bodziec jego powstania na terenie Polski uznaje się wydarzenia z 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku. Owocem tego zdarzenia są niezliczone fundacje i towarzystwa, które swoją strukturą generują obraz w rozumieniu odnoszącym się do tego tekstu. Choć obecnie ciężko jest przyrównać je do płytko rozumującego tłumu, gdyż wyróżniają się dużą hierarchizacją i specjalizacją, są one dziećmi gwałtownych wydarzeń tamtych dni. Trzecia przytoczona siła wydaje się jasna, przywódca nie upilnował granicy ergo tłum się w czasie wykrusza i idea upada.</p>
<p style="text-align: justify;">Poprzez te rozważanie chciałem wykazać, że w starych książkach można znaleźć aktualne prawdy, bowiem człowiek w całej swej historii posiada cechy niezmienne. Nie jest moim celem jednak zniechęcać do uczestnictwa w wydarzeniach, obserwowania ich. Chciałbym, aby ten tekst był w pamięci tych, którzy są reprezentowani w masie ludzkiej, aby nie dali sprowadzić się do wypisanych wyżej prostych punktów.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY"><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 2(2)/2020.</em></p>
<p><em>[Grafika: Protest against abortion restriction in Bielsko-Biała, November 2020; Autor: Silar]</em></p>
<p><iframe id="fm-fc-f-u0c877fusq" style="min-height: 600px;" src="https://forms.freshmail.io/f/zvsi5q1c2z/u0c877fusq/index.html" width="100%" frameborder="0" marginwidth="0" marginheight="0"></iframe></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/zelechowski-masa-ciagnie-w-dol/">Masa ciągnie w dół</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
