<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Sebastian Bachmura, Autor w serwisie Myśl Suwerenna</title>
	<atom:link href="https://myslsuwerenna.pl/autor/sebastian-bachmura/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://myslsuwerenna.pl/autor/sebastian-bachmura/</link>
	<description>Przegląd Spraw Publicznych</description>
	<lastBuildDate>Sat, 20 Jan 2024 03:28:18 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2020/09/cropped-logo-obrys1-32x32.png</url>
	<title>Sebastian Bachmura, Autor w serwisie Myśl Suwerenna</title>
	<link>https://myslsuwerenna.pl/autor/sebastian-bachmura/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Patriotyzm zaczyna się u progu domu</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/patriotyzm-zaczyna-sie-u-progu-domu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sebastian Bachmura]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 19 Jan 2024 01:28:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Idea]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[bachmura]]></category>
		<category><![CDATA[lokalny]]></category>
		<category><![CDATA[patriotyzm]]></category>
		<category><![CDATA[region]]></category>
		<category><![CDATA[regionalizm]]></category>
		<category><![CDATA[społeczność]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5848</guid>

					<description><![CDATA[<p>Współcześnie patriotyzm pojmowany jest na różne sposoby, zależnie od zapatrywań, również światopoglądowych, danej osoby czy środowiska. Stąd też pojmowany jest on na sposób “klasyczny”, w duchu narodowym, skupiony na tożsamości, służbie państwu czy obronie ojczyzny, gdy zajdzie taka potrzeba. Z drugiej zaś strony bywa spłycany i ograniczany do postaw obywatelskich, takich jak płacenie podatków, głosowanie [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/patriotyzm-zaczyna-sie-u-progu-domu/">Patriotyzm zaczyna się u progu domu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 6</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;"><strong>Współcześnie patriotyzm pojmowany jest na różne sposoby, zależnie od zapatrywań, również światopoglądowych, danej osoby czy środowiska. Stąd też pojmowany jest on na sposób “klasyczny”, w duchu narodowym, skupiony na tożsamości, służbie państwu czy obronie ojczyzny, gdy zajdzie taka potrzeba. Z drugiej zaś strony bywa spłycany i ograniczany do postaw obywatelskich, takich jak płacenie podatków, głosowanie w wyborach czy osławione sprzątanie po psie. W środowiskach liberalnych pojawia się również przeświadczenie, że patriotyzmem jest pozytywne nastawienie do integracji europejskiej, nawet jeśli godziłoby ono samo w sobie w odrębność i suwerenność Polski. Niezależnie jednak, czy patriotyzm postrzegany jest przez wzniosłe hasła, czy też trywializowany i odzierany z wartości narodowych, postawy te mają z reguły wspólną cechę &#8211; postrzegają go przez pryzmat centralny, pomijając lub umniejszając znaczenia lokalności w patriotyzmie. Moim skromnym zdaniem organiczny charakter tradycyjnego społeczeństwa sugeruje raczej odwrotność i kierunek oddolny, nie odgórny, stąd też wynika koncept przedstawienia tego punktu widzenia w moim artykule.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Społeczeństwo to zbiór różnych wspólnot, które ostatecznie łączą się i funkcjonują w ramach państwa. Oznacza to, że państwo stanowi zbiór tych wspólnot, nie zaś tylko i wyłącznie zbiór jednostek zamieszkujących dane terytorium. Zaczynając od rodziny, poprzez sołectwa, gminy czy parafie, a także różne formy stowarzyszeń w jakich funkcjonujemy, to te właśnie wspólnoty są najbliżej nas i poprzez uczestnictwo w nich kształtujemy rzeczywistość, która nas otacza. Wspólnota państwowa jako taka jest, po pierwsze, zbyt odległa od nas, po drugie natomiast zbyt rozległa, aby większość z nas mogła bezpośrednio się w nią angażować, robimy to pośrednio właśnie na szczeblu lokalnym. Oznacza to zatem, że również tutaj wyraża się nasz czynny patriotyzm w życiu codziennym.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlatego właśnie uznaję za istotną ochronę naszych lokalnych tożsamości przed ich rozmywaniem lub ujednolicaniem pod dyktando centralnego rządu. Jedną z takich, niekoniecznie celowych, dróg prowadzących do rozmycia tej tożsamości jest kształtowanie podziału administracyjnego kraju, co nie ukrywam, z mojej prywatnej perspektywy mieszkańca Podlasia jest przedmiotem mojej krytyki w obecnym kształcie tego podziału. Już Edmund Burke w swoich “Rozważaniach o rewolucji we Francji” ganił ówczesną reformę administracyjną władz rewolucyjnych, którzy historycznie uwarunkowany podział monarchii Burbonów postanowili “zaorać”, a na jego miejsce wprowadzić “matematyczny” i “odrysowany od linijki” nowy, rewolucyjny projekt, którego granice przecinały historyczne regiony dawnej Prowansji, Owernii i innych krain. Aby lepiej to zrozumieć, warto przywołać przykład z naszego życia &#8211; stworzenie województwa podlaskiego, które zostało pozbawione części terytoriów Podlasia, a jednocześnie otrzymało ziemie Suwalszczyzny i wschodniego Mazowsza sprawiło, że wiele osób pochodzących z Łomży czy Suwałk zatraca poczucie przynależności do historycznych regionów, będąc przekonanym, że żyją na Podlasiu, nie zdając sobie sprawy, że jedynie administracyjnie przynależą do województwa w swej nazwie odwołującego się do tej historycznej krainy. Oczywiście, należy tu zaznaczyć, że jest wiele osób, które tej różnicy są świadomi i kultywują własne tradycje lokalne, jednak widać wyraźnie, że nieprzemyślany pod względem tożsamościowym podział administracyjny państwa stanowi krok w kierunku ujednolicania całego narodu i wyzbywania go swoich własnych tradycji na szczeblu regionalnym.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>Warto zwrócić uwagę, że argumentem przemawiającym za obecnym podziałem administracyjnym miała być odległość od ośrodków wojewódzkich &#8211; w istocie taki argument miał rację bytu jeszcze kilkanaście lat temu. Dziś jednak, w czasach, gdy urzędy coraz bardziej przenoszą się do internetu i coraz więcej spraw można załatwić zdalnie, argument ten znacząco traci na sile. Natomiast w połączeniu z faktem, że praca zdalna staje się coraz powszechniej dostępna i coraz więcej osób ma możliwość się na nią zdecydować, daje to szanse na proces deglomeracji i powrotu na prowincję, co nie tylko pozwoli odżyć wymierającym miejscowościom, ale także powrócić wielu osobom w rodzinne strony, przez co będą mieli szansę uniknąć rozpłynięcia się w bezkształtnej masie wielkomiejskich społeczeństw.</em></strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">No właśnie &#8211; ośrodki wojewódzkie, a w szczególności największe aglomeracje w kraju, ze stolicą na czele, to miejsca, które z jednej strony przyciągają ludzi na uniwersytety i już z nie wypuszczają ich z powrotem, dając wykształcenie i pracę, której nie ma na prowincji, z drugiej zaś wyrywają ludzi z ich naturalnego środowiska i odzierają z tożsamości. Migrant z prowincjonalnego miasteczka, który przybywa do takiej aglomeracji stara się wtopić w nową społeczność, często stając się jeszcze bardziej wielkomiejski, niż sami mieszkańcy danego miasta. Sprzyja to zarówno kosmopolityzacji społeczeństwa, jak i postępującej liberalizacji poglądów, zwłaszcza gdy dodać do tego wyrwanie człowieka z sąsiedztwa, w którym z reguły wszyscy się znają do betonowego molocha w postaci wielkich, nowoczesnych osiedli, gdzie każdy jest anonimowy. Z perspektywy konserwatywnej ten proces przynosi same straty niszcząc tradycyjne więzi i wspólnoty, toteż sądzę, że każdy konserwatysta powinien postrzegać lokalność i tożsamość regionalną za wartości, których należy bronić przed utraceniem, gdyż same w sobie stanowią poważną barierę dla sukcesu ruchów progresywnych.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>Kwestię regionalną warto również rozpatrywać z perspektywy obowiązków obywatela wobec państwa. Polska jako całość, mimo że z pewnością pozostaje bliska sercu każdego Polaka, to jednak pozostaje bytem nieco abstrakcyjnym, oddalonym od nas. Tak fundamentalny obowiązek jak obowiązek obrony Ojczyzny może zostać podjęty w wyniku tych abstrakcyjnych pobudek jedynie przez ograniczone grono osób odpowiednio wychowanych pod kątem ideowym. Przeciętny obywatel potrzebuje jednak nieco bardziej namacalnej Ojczyzny &#8211; tą zaś jest tej bliski mu jej skrawek, jego własny region, miejscowość, dom i rodzina. To tego wszystkiego broni państwo, w ramach którego funkcjonujemy i to wszystko stanowi dobry powód, by pod polskim sztandarem stanąć do walki z najeźdźcą. Sądzę, że ta wizja stanowi dość dobry wyraz tego, jaką wartością jest nasza lokalna tożsamość i poczucie wspólnoty i jak istotną wartością jest ona z perspektywy całego państwa. Dlatego właśnie konserwatysta powinien z pełnym przekonaniem bronić tej tradycyjnej struktury przed unifikacją ze strony rządu centralnego.</em></strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Adolf Bocheński pisał swego czasu, że “zupełna przewaga szlachty nad innymi stanami &#8211; datująca się od XVI w. &#8211; spowodowała nieuzasadnione, i często podświadome, uczucie wstydu ze swego pochodzenia u nieszlachciców. Nie spotyka się w Polsce takich ludzi, jak Karol Maurras, który często z dumą mówi o pokoleniach swoich przodków, którzy zamieszkiwali Martigues i byli rybakami.” W istocie jest to coś, czego nam, Polsce XXI stulecia, zdecydowanie brakuje. Brakuje nie tylko dumy ze swego pochodzenia, niezależnie od przynależności stanowej, ale także tego, co w powyższych słowach Bocheńskiego wybrzmiewa nieco na uboczu, ale zdecydowanie jasno głosi to już sam Maurras. To właśnie rodzinne Martigues i Prowansja były jego drogą do Francji i francuskiego patriotyzmu. To odwrócenie tendencji centralizacyjnych i oddanie kompetencji, gminom gminnych, prowincjom prowincjonalnych, stanowiło drogę do odbudowy jego ukochanej Francji. Król nie miał być absolutnym władcą scentralizowanej monarchii, co Charles Maurras ganił nazywając, za hrabią Chambordem, Ludwika XIV mianem pierwszego Bonapartego. Król miał być zwieńczeniem i, nomen omen, ukoronowaniem wspólnoty republik nazywanych Francją. Dlatego przeciwstawiał okrzykowi “niech żyje republika!” okrzyk “niech żyją republiki!”, by zaraz po nim dodać “niech żyje król!”. To właśnie te niewielkie, bliskie sercu każdego ich mieszkańca, lokalne rzeczpospolite miały być podstawą konstrukcji, którą winna być francuska monarchia. Rzeczpospolite, w których sprawy lokalne omawiane i rozwiązywane są przez ludzi, którym sprawy te są w istocie bliskie, nie zaś przez urzędników przysłanych przez władze centralne.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/sen-o-utraconym-imperium/" target="_blank" rel="noopener"><span style="color: #9c2922;">Sen o utraconym imperium<br />
</span></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Mając na uwadze, że ten numer “Myśli Suwerennej” poświęciliśmy tematyce tożsamości lokalnej, mam nadzieję, że mój krótki artykuł będzie stanowił skromny głos w dyskusji. Warto zastanowić się nad tym, gdzie zaczyna się nasza Ojczyzna, a zaczyna się ona już u progu naszego domu. Jako konserwatyści powinniśmy sobie z tego zdawać sprawę i chronić tych historycznych wspólnot, które stanowią zaporę w rozprzestrzenianiu się idei liberalnych. Warto przy tym pamiętać, że kultura polska to w znaczącej mierze kultura prowincji i rozsianych niegdyś po całej Rzeczpospolitej szlacheckich dworów, nie zaś kultura stolicy i jej wielkomiejskiego życia. Myślę, że nie będzie zatem przesadą stwierdzenie, że pielęgnowanie tego, co lokalne, jest pielęgnowaniem tego, co polskie. Błędem, również politycznym, współczesnej polskiej prawicy jest ignorowanie lokalności i sięganie od razu do spraw ogólnopolskich. Dlatego prawicowym partiom dużo łatwiej przychodzi ubieganie się o głosy w wyborach parlamentarnych, niż mozolne budowanie struktur regionalnych, uzyskiwanie miejsc w radach gmin czy powiatów, działanie na rzecz regionu, by w ten sposób budować również zaufanie wyborców. Podobnie na gruncie działalności społecznej, warto zwrócić uwagę, że zainteresowanie lokalnością to często domena lewicy, która chętnie sięga do kultury ludowej i chłopskiej, nieco w opozycji do elitarystycznych zapatrywań konserwatystów, którzy chętniej zwracają się ku utraconym dworom szlacheckim. Warto jednak pamiętać, że elity są potrzebne, jednak to lud stanął do walki w Wandei i w wojnach karlistowskich, to lud stanął do walki przeciw masońsko-liberalnym prześladowaniom Kościoła w Meksyku. Nie można zapominać, że prócz dworów szlacheckich, ważnych ośrodków kultury, polskości i katolicyzmu istnieje jeszcze lud, który w genach ma wartości konserwatywne – nie warto więc kapitulować bez walki, lecz podjąć starania o to, co zarówno ludowe jak i szlacheckie, ale przede wszystkim regionalne, a odkryjemy tam niewykorzystane pokłady konserwatyzmu, którego dziś tak bardzo potrzebujemy.</p>
<p><span style="font-size: 8pt;">Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 4(10)/2022.</span></p>
<p><span style="font-size: 8pt;">Grafika: pixabay.com</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/patriotyzm-zaczyna-sie-u-progu-domu/">Patriotyzm zaczyna się u progu domu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pojęcia Rewolucji i Kontrrewolucji w myśli Plinia Corrêi de Oliveiry</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/pojecia-rewolucji-i-kontrrewolucji-w-mysli-plinia-correi-de-oliveiry/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sebastian Bachmura]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Jan 2024 17:00:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Idea]]></category>
		<category><![CDATA[bachmura]]></category>
		<category><![CDATA[kontrrewolucja]]></category>
		<category><![CDATA[Plinio]]></category>
		<category><![CDATA[rewolucja]]></category>
		<category><![CDATA[tfp]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5729</guid>

					<description><![CDATA[<p>Plinio Corrêa de Oliveira to bez wątpienia jedna z czołowych postaci XX-wiecznego katolickiego integryzmu, jak również szerzej – Kontrrewolucji. Przywódca i organizator, którego dzieło rozwinęło się na skalę globalną i po dziś dzień działa w kilkudziesięciu państwach świata szerząc kontrrewolucyjną doktrynę swego założyciela. Doktryna ta stanowi próbę pełnego zdefiniowania tego, czym są pojęcia Rewolucji i [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/pojecia-rewolucji-i-kontrrewolucji-w-mysli-plinia-correi-de-oliveiry/">Pojęcia Rewolucji i Kontrrewolucji w myśli Plinia Corrêi de Oliveiry</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 13</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;"><strong>Plinio Corrêa de Oliveira to bez wątpienia jedna z czołowych postaci XX-wiecznego katolickiego integryzmu, jak również szerzej – Kontrrewolucji. Przywódca i organizator, którego dzieło rozwinęło się na skalę globalną i po dziś dzień działa w kilkudziesięciu państwach świata szerząc kontrrewolucyjną doktrynę swego założyciela. Doktryna ta stanowi próbę pełnego zdefiniowania tego, czym są pojęcia Rewolucji i Kontrrewolucji znacząco rozwijając i systematyzując to, co czołowi kontrrewolucjoniści pisali o tych zagadnieniach w wiekach ubiegłych. Niniejszy artykuł skupia się na definicjach tych pojęć w doktrynie Plinia Corrêi de Oliveiry i ich przełożeniu na wizję społeczeństwa chrześcijańskiego.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Doktor Plinio (jak bywa nazywany przez członków jego organizacji) urodził się 13 grudnia 1908 roku w brazylijskim São Paulo jako syn João Paulo Corrêa de Oliveira oraz Lucilii Ribeiro dos Santos. Jego rodzina wywodziła się z arystokracji kolonialnej, plantatorów trzciny cukrowej. Jego dziadek był przedostatnim premierem Cesarstwa Brazylii, doprowadził do zniesienia niewolnictwa. Rodzina matki natomiast wywodziła się spośród pierwszych osadników São Paulo, swoistej elity tego miasta i stanu<a href="#_ftn1" name="_ftnref1"><sup>1</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Wychowany w domu głęboko przepełnionym duchem katolickim, zwłaszcza za sprawą swojej matki, Plinio wyrasta powoli na przyszłego lidera brazylijskich tradycjonalistów, natomiast życie w São Paulo, mieście żywo zainteresowanym kulturą europejską, francuską zwłaszcza, a także odbywane wraz z rodziną, spowodowane chorobą matki, podróże do Europy wykształciły w nim zachwyt nad kulturą średniowiecza<a href="#_ftn2" name="_ftnref2"><sup>2</sup></a>. Te dwa czynniki będą miały później istotny wpływ na sformułowaną przez niego doktrynę.</p>
<p style="text-align: justify;">W 1919 roku podjął naukę w elitarnej szkole prowadzonej przez jezuitów, gdzie po raz pierwszy spotkał się z całkowicie różnym od dotychczasowego, arystokratyczno-katolickiego, światem i stylem życia prezentowanym przez jego szkolnych kolegów. Mimo konfesyjnego charakteru placówki idee praktykowane przez jej uczniów dalekie były od chrześcijańskiego modelu życia, co budziło sprzeciw młodego Plinia. W 1926, kontynuując rodziny zwyczaj, wstępuje na wydział prawa lokalnego uniwersytetu, gdzie prowadzi również swój dalszy rozwój intelektualny oraz duchowy<a href="#_ftn3" name="_ftnref3"><sup>3</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednym z pierwszych przejawów jego publicznej działalności było zorganizowanie Mszy Świętej na koniec roku akademickiego bezpośrednio na terenie uniwersytetu, co należy dodać, mocno wówczas zsekularyzowanego i niechętnego takim inicjatywom. Obalenie dotychczasowego porządku politycznego i dojście do władzy w 1930 roku Getúlio Vargasa rozpoczęło nowy okres w historii Brazylii, w którym Plinio miał odegrać istotną rolę dla sprawy katolickiej.</p>
<p style="text-align: justify;">Nowa rzeczywistość postawiła przed Brazylią potrzebę stworzenia nowej konstytucji. Przesiąknięte duchem liberalizmu ówczesne elity kraju z pewnością same z siebie nie były gotowe uwzględnić postulatów katolickiej większości narodu. W celu realizacji tych postulatów, w porozumieniu z Kościołem, powołana została Katolicka Liga Wyborcza, w której Plinio odrywał rolę jednego z liderów. W 1933 został on wybrany posłem z ramienia Ligi, co ciekawe uzyskał największą ilość głosów wśród kandydatów z całego kraju. Działalność katolickich deputowanych miała istotny wpływ na kształt nowej Brazylii. Udało im się wprowadzić do niej szereg własnych postulatów: nierozerwalność małżeństwa, naukę religii w szkołach, posługę religijną w wojsku, szpitalach, więzieniach itd., co znajdowało się w planie minimum Ligi. Jednakże sukces okazał się większy, gdyż w ustawie zasadniczej znalazło się <em>invocatio Dei</em> w preambule, pomoc państwa dla wielodzietnych rodzin, przyznanie praw wyborczych duchowieństwu, wolne niedziele, uznanie cmentarzy katolickich, zasadnicza służba wojskowa kleryków w formie służby zastępczej, wolność związków pracowniczych oraz prawo wymierzone w rewolucyjną propagandę<a href="#_ftn4" name="_ftnref4"><sup>4</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">W 1933 roku powierzono profesorowi Plinio redagowanie pisma <em>Legionário</em>, które za jego sprawą przeszło ewolucję od lokalnej gazety parafialnej do ogólnobrazylijskiego periodyku mającego istotny wpływ na katolicką opinię publiczną w kraju. Sam regularnie pisał na łamach <em>Legionário</em>, podejmując wiele istotnych tematów z perspektywy krajowej jak i międzynarodowej. Regularnie zwalczał dwa rodzące się w Europe totalizmy: komunistyczny i narodowosocjalistyczny, przewidując nieuchronną wojnę o globalnym zasięgu. W Kościele natomiast, wierny dziedzictwu św. Piusa X, aktywnie zwalczał wpływy modernistyczne. Pomagał mu w tym fakt przewodzenia Akcji Katolickiej w São Paulo.</p>
<p style="text-align: justify;">W latach 1951-1959 na łamach miesięcznika <em>Catolicismo</em> Plinio pisze szereg tekstów, które później zostaną wydane jako jedna publikacja pod nazwą <em>Rewolucja i kontrrewolucja</em> &#8211; dzieło stanowiące fundament doktrynalny działalności profesora. Niejako zwieńczeniem tej działalności, a jednocześnie jej rozwinięciem na skalę globalną w oparciu o stworzoną doktrynę było brazylijskie stowarzyszenie TFP (<em>Sociedade Brasileira de Defesa da Tradição, Família e Propriedade – </em>Brazylijskie Stowarzyszenie Obrony Tradycji, Rodziny i Własności) oraz jego filialne organizacje na całym świecie. Organizacja ta ma na koncie ogromne zasługi w zwalczaniu wpływów komunistycznych, jak również obronę tradycyjnej nauki Kościoła. Z uwagi na fakt, że jego działalność nie stanowi przedmiotu niniejszego artykułu <em>sensu stricte</em>, nie będziemy szerzej przedstawiać jego działalności, zainteresowanych odsyłając do książki prof. Roberto de Mattei <em>Krzyżowiec XX wieku. Plinio Corrêa de Oliveira,</em> jak również do sztandarowego dzieła Plinio Corrêi de Oliveiry, <em>Rewolucja i kontrrewolucja,</em> które tutaj stanowić będzie podstawowe źródło do omawianego zagadnienia. Biografia autorstwa profesora de Mattei stanowi również bogate źródło informacji o życiu i działalności brazylijskiego myśliciela, których tutaj nie zdecydowaliśmy się przedstawić z uwagi na nieco inny zakres tematyczny artykułu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rewolucja</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nie sposób pominąć na początku zdefiniowania tego, czym Rewolucja jest w doktrynie profesora Plinio mając na uwadze, że drugie z podejmowanych zagadnień wynika właśnie z tego pojęcia. O ile samo pojęcie i jego znaczenie nie jest niczym nowym, to jednak w myśli profesora została ujęta w nieco szersze ramy oraz mocno skonkretyzowaną definicję.</p>
<p style="text-align: justify;">Zgodnie z podaną na stronach <em>Rewolucji i Kontrrewolucji</em> definicją, Rewolucja jest procesem, który “dąży do zniszczenia prawowitej władzy lub porządku i zastąpienia ich nieprawowitą władzą lub stanem rzeczy”<a href="#_ftn5" name="_ftnref5"><sup>5</sup></a>. Proces ten nie jest rozumiany jedynie jako krwawe przewroty, takie jak rewolucja francuska czy bolszewicka, lecz także jako długotrwałe działanie zmierzające do obalenia zastanego ładu.</p>
<p style="text-align: justify;">Rewolucja objawia się w trzech etapach, które następują po sobie, kolejny wynikając z poprzedniego. Pierwszym z nich jest rewolucja w tendencjach. Tendencje te stanowią pewne wyrwy w cywilizacyjnej “ortodoksji”, które wyrażają się zmianą sposobu myślenia, stylu życia, zmianą stylów w sztuce, niemniej same w sobie nie wyrażają jeszcze konkretnych, rewolucyjnych idei. Właśnie narodziny tych idei stanowią przełom i wejście w drugi etap rewolucji, czyli rewolucji w ideach. Wówczas to pojawiają się doktryny, które dążą do zmiany zastanego porządku, z pozoru nie zmierzają do otwartego konfliktu, jednak z czasem go generują. Sukces tego etapu prowadzi do etapu trzeciego i ostatniego, rewolucji w faktach, gdy siły rewolucyjne skutecznie przekształcają dotychczasowe zasady i dekonstruują obowiązujący ład oraz obyczaje. Jak zwraca uwagę autor <em>Rewolucji i Kontrrewolucji,</em> poszczególne etapy nie muszą wcale stanowić chronologicznych ram postępu sił rewolucyjnych<sup><a href="#_ftn6" name="_ftnref6">6</a></sup>.</p>
<p style="text-align: justify;">W ujęciu profesora pierwszy etap Rewolucji stanowi niejako jej siłę napędową. Odstępstwa od normy stanowią podatny grunt dla idei, które te odstępstwa sankcjonują, przez co Rewolucja zdobywa zwolenników. Usankcjonowanie tych tendencji otwiera zaś drogę następnym, jeszcze bardziej wywrotowym. W historii Rewolucję można postrzegać więc jako pewien ciągły proces, który co prawda przecinany jest wieloma okresami spokoju, czy też wycofania się z pewnych idei, jednakże okresy te stanowią jedynie pewien  moment wyciszenia, po którym proces ten rusza z nową siłą. Pogląd ten nie jest w myśli kontrrewolucyjnej zupełnie nowy, bowiem elementy wspólne i wzajemne wynikanie poszczególnych wielkich rewolucji dostrzegali również wcześniejsi myśliciele polityczni.</p>
<blockquote><p><strong><em>Innym rozróżnieniem tego procesu jest tempo jego działania. Plinio Corrêa de Oliveira wskazuje tu na rewolucję szybkiego i wolnego marszu. Rewolucjami szybkiego marszu są więc te ruchy, które cechują się silnym radykalizmem, który jest nie do zaakceptowania przez społeczeństwo i przez to upadają równie szybko jak powstają. Nie oznacza to jednak, że podnoszone wówczas postulaty giną na zawsze. Z czasem mogą one pojawić się w rewolucji wolnego marszu, która stopniowo transformuje społeczeństwo i jego instytucje w tym kierunku, odnosząc swoje sukcesy wraz z “dojrzewaniem” społeczeństwa do akceptacji nowych postulatów. Jako przykłady szybkiego marszu profesor Plinio podaje komunizujące ruchy anabaptystów czy babuwizm w trakcie rewolucji francuskiej<sup><a href="#_ftn7" name="_ftnref7">7</a></sup>.</em></strong></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Przenosząc te terminy na grunt zmagań sił rewolucyjnych i kontrrewolucyjnych nam współczesnych, jako przykład rewolucji szybkiego marszu moglibyśmy wskazać wszystkie te radykalne ruchy spod znaku LGBT, które domagają się natychmiastowego uznanie głoszonych przez nie roszczeń, nie zważając na to, że społeczeństwo nie tylko nie jest na obecnym etapie zdolne ich przyjąć, ale wręcz ich nie rozumie. W wyniku tych działań nawet znaczna część z tych, którzy potencjalnie gotowi są poprzeć rewolucyjne idee nie jest w stanie zaakceptować pomysłów w rodzaju kilkudziesięciu “płci”, bowiem ich “rewolucyjna świadomość” dojrzała “zaledwie” do postulatów takich, jak np. homoseksualne “małżeństwa”. Jednakże postulaty te z czasem pojawiają się wśród tych sił, które powoli i stopniowo wdrażają kolejne rewolucyjne żądania. Nadmierne tempo zmian rewolucyjnych stanowi jednocześnie możliwość powstrzymania bądź spowolnienia pochodu Rewolucji, co doskonale obrazuje kazus tzw. Strajku Kobiet w odpowiedzi na zwiększenie ustawowej ochrony życia poczętego w Polsce. Coraz bardziej radykalne postulaty pojawiające się wśród liderów tego ruchu doprowadziły do stopniowego wykruszania się uczestników demonstracji, którzy swoje postulaty ograniczali raczej do kwestii związanych z legalizacją aborcji.</p>
<p style="text-align: justify;">Należy więc rozróżniać Rewolucję jako proces, o którym tu piszemy, od rewolucji, rozumianych jako pewne przełomowe momenty historyczne, gdy Rewolucja manifestuje się w gwałtowny sposób dążąc do obalenia konkretnego, zwykle politycznego, porządku. Charakteryzując ducha Rewolucji Plinio Corrêa de Oliveira wskazuje na to, że doskonale wyrażają ją absolutna równość i całkowita wolność. Duchowi temu służą natomiast dwie namiętności: pycha oraz zmysłowość<a href="#_ftn8" name="_ftnref8"><sup>8</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Pycha prowadzi do egalitaryzmu. Proces ten rozpoczyna się w momencie, gdy osoba pyszna nie jest w stanie znieść podporządkowania skonkretyzowanej władzy, której dana osoba bezpośrednio podlega. Rodzące się uczucie nienawiści do władzy zyskuje charakter abstrakcyjny &#8211; nienawiści do władzy jako takiej, w konsekwencji “rozlewając się” na sprzeciw wobec wszelkiej nierówności.</p>
<p style="text-align: justify;">Zmysłowość natomiast stanowi przyczynę prowadzącą do liberalizmu. Prowadzi bowiem ona do dokonywania wyborów sprzeciwiających się rozumowi, a prowadzących w swych skutkach do wyborów zgodnych z naszymi namiętnościami. Natura ludzka, skażona grzechem pierworodnym, skłonna jest wybierać postulaty sprzyjające naszym namiętnościom.</p>
<p style="text-align: justify;">Na koniec tej części artykułu, jaką chcemy poświęcić pojęciu Rewolucji należy jeszcze wspomnieć, jak według Plinia Corrêi de Oliveiry przebiegał ten proces w historii. Pierwszych wyłomów w cywilizacji łacińskiej upatruje on u schyłku średniowiecza, w wieku XIV. Wskazuje na pewną zmianę w mentalności ludzi, mniej już wówczas ukierunkowanej na sprawy duchowe, gdyż coraz większą rolę odgrywać zaczynają rzeczy przyziemne i doczesne przyjemności. Świat więc odbiegał od ideału rycerstwa krucjatowego w duchu św. Bernarda z Clairvaux, a coraz bardziej przybliżał się do ideałów renesansu<a href="#_ftn9" name="_ftnref9"><sup>9</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Nowa epoka stała się zarzewiem buntu wobec średniowiecza i powstałej w tej epoce cywilizacji, buntu z jednej strony polegającej na nadmiernym zainteresowaniu pogańską przeszłością i starożytnością, przy pewnym z dystansowaniu się od wieków średnich. Z drugiej zaś charakteryzującą się otwartą rebelią przeciw władzy i nauczaniu Kościoła, a więc protestantyzmem<a href="#_ftn10" name="_ftnref10"><sup>10</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Kolejnym wielkim wybuchem Rewolucji była rewolucja francuska, stanowiąc konsekwencje tej poprzedniej rewolucji poprzez dalszy rozwój powstałych wówczas idei humanizmu i renesansu. Zepsucie moralne XVIII-wiecznych Francuzów stało się podwaliną dla tryumfu ateizmu. Bunt ten był niejako przeniesieniem protestanckiej rebelii wobec Kościoła na grunt polityczny – wznieceniem rebelii wobec władzy monarszej. Idee wyrosłe na poprzednich rewolucjach doprowadziły natomiast do narodzin komunizmu, który miał rozpętać kolejny etap Rewolucji u progu XX stulecia<a href="#_ftn11" name="_ftnref11"><sup>11</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Kontrrewolucja</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli tak wygląda Rewolucja, to słusznie można domniemywać, że Kontrrewolucja stanowi odpowiedź na nią. Jak pisze sam profesor “Skoro Rewolucja jest nieporządkiem, to Kontrrewolucja jest przywracaniem porządku. A przez porządek rozumiemy pokój Chrystusa pod panowaniem Chrystusa, a więc cywilizację chrześcijańską, surową i hierarchiczną, sakralną od podstaw, antyegalitarną i antyliberalną”<a href="#_ftn12" name="_ftnref12"><sup>12</sup></a>. Przestrzega jednak przed traktowaniem Kontrrewolucji jako ruchu odrealnionego, walczącego z cieniami przeszłości, a więc rewolucjami, które w toku dziejów zdążyły sobie znaleźć godnych następców. Oznacza to, że Kontrrewolucja musi być reakcją na miarę naszych czasów i rozumianą przez pryzmat naszych czasów &#8211; skierowaną przeciw takiemu, z jakim realnie mamy obecnie do czynienia<sup><a href="#_ftn13" name="_ftnref13">13</a></sup>.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie jest również Kontrrewolucja bezwiednym powrotem do “tego, co było”. Oczywiście kontrrewolucjonista zobowiązany jest do poszanowania tego wszystkiego, co z dawnej <em>christianitas </em>pozostało, respektując choćby szczątki tych dawnych instytucji, które przetrwały. Jednakże porządek jaki ma się narodzić powinien być doskonalszą wersją tego obalonego przez Rewolucję. Profesor Plinio wskazuje przy tym na trzy fundamentalne aspekty tego nowego porządku:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Poszanowanie praw Kościoła i papiestwa wraz z głęboką sakralizacją życia doczesnego</li>
<li>Hierarchizacja społeczeństwa opartego na wzorcach antyegalitarnych oraz antyliberalnych</li>
<li>Aktywne zwalczanie Rewolucji i duszenie jej przejawów w zarodku<sup><a href="#_ftn14" name="_ftnref14">14</a></sup>.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Jeśli Rewolucja jest procesem, to Kontrrewolucja jest nim także, choć o przeciwnym zwrocie. Proces ten urzeczywistnia się poprzez “zdobywanie dusz” dla Kontrrewolucji, mając na uwadze, że fundamentem Kontrrewolucji jest Ewangelia i Kościół, który ją głosi. Przemiana rewolucjonisty w kontrrewolucjonistę odbywa się poprzez nawrócenie religijne oraz odkrycie prawdziwej natury Rewolucji. Musi więc otwarcie Kontrrewolucja głosić Prawdę, a także otwarcie pokazywać to, czym Rewolucja jest w istocie. Okazanie zaś natury Rewolucji doprowadzić ma do wewnętrznego wstrząsu, czy to w wyniku ujrzenia Rewolucji w jej ekstremalnej formie, wykraczającej dalece poza aktualną “mądrość etapu”, czy to poprzez odkrycie prawdziwego celu drogi, jaką podąża człowiek przyjmujący kolejne etapy Rewolucji w drodze wolnego marszu. Przyjąć zatem należy, że w doktrynie profesora Plinia podstawową bronią Kontrrewolucji jest demaskowanie Rewolucji<a href="#_ftn15" name="_ftnref15"><sup>15</sup></a>.</p>
<blockquote><p><strong><em>Celem podstawowym Kontrrewolucji jest więc przywrócenie właściwych pojęć, zniekształconych przez Rewolucję, na czele z pojęciami dobra i zła. Wymaga to, zwłaszcza dzisiaj, przywracania należytego rozumienia wiary katolickiej i jej prawd, które uległy zniekształceniu przez liberalną wykładnię doktryny Kościoła lub wprost głoszenie przez wielu duchownych heterodoksyjnych nauk<a href="#_ftn16" name="_ftnref16"><sup>16</sup></a>. Profesor wskazuje na katolickość Kontrrewolucji &#8211; wypływa ona z nauczania Kościoła i tylko będąc katolicka w pełni zasługuje na miano Kontrrewolucji. Nie oznacza to jednak, że wykluczona jest współpraca z tymi, którzy nie w pełni podzielają ten punkt widzenia, a mimo to prowadzą walkę, choćby mimowolną, z Rewolucją. Profesor wskazuje tu na różne instytucje społeczne, które samym swym funkcjonowaniem spowalniają Rewolucję lub dają jej odpór, jak również innowierców, którzy również odkryli zło tkwiące w ideach rewolucyjnych.</em></strong></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Krytyka</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Doktryna Plinia Corrêi de Oliveiry spotyka się również z krytyką, zarówno ze strony lewicowej i liberalnej, jak również konserwatywnej. Krytyką lewicowo-liberalną nie będziemy się tutaj zajmować mając na uwadze jej niski walor merytoryczny oraz fakt, że ogranicza się ona głównie do piętnowania doktryny jako reakcyjnej czy “faszystowskiej”. Jednakże uczciwość wymaga przedstawienia zarzutów merytorycznych, a takie pojawiają się po stronie różnych nurtów konserwatywnych czy tradycjonalistycznych. Chcielibyśmy również podjąć się polemiki tam, gdzie uważamy to za stosowne.</p>
<p style="text-align: justify;">Profesor Adam Wielomski w swoim artykule <em>Plinio Corrêa de Oliveira (1908-1995), czyli teoretyk polityczny brazylijskich plantatorów</em> wskazuje na dualistyczny charakter podziału stosowanego przez profesora Plinia pisząc, iż wynika to z perspektywy brazylijskiej, gdzie scena polityczna nie zna centrum, a jedynie dwie skrajności<a href="#_ftn17" name="_ftnref17"><sup>17</sup></a>. Nie negując takiej możliwości chcielibyśmy jednak wskazać, że istnieje także alternatywne, bądź przynajmniej uzupełniające wyjaśnienie takiego poglądu. Należy wskazać, że istotą Kontrrewolucji jest tryumf panowania Chrystusa, który, jak mówi sam o sobie, jest drogą, prawdą i życiem<a href="#_ftn18" name="_ftnref18"><sup>18</sup></a>. W tej Prawdzie nie ma opcji pośrednich, toteż jasnym jest dla nas, że w istocie prawdziwy Kontrrewolucjonista musi kroczyć prostą ścieżką do Prawdy i jakiekolwiek opcje pośrednie są tutaj wykluczone.</p>
<p style="text-align: justify;">Podobnie też zarzut politycznego manicheizmu, w którym nie ma miejsca na kompromisy<a href="#_ftn19" name="_ftnref19"><sup>19</sup></a>, należałoby rozważyć z podobnej perspektywy. Naszym zdaniem ten rozdział na dwa przeciwstawne obozy należałoby raczej przyrównywać do augustiańskich dwóch państw<a href="#_ftn20" name="_ftnref20"><sup>20</sup></a>. W podziale tym Kontrrewolucja pełni rolę Państwa Bożego, Rewolucja zaś jest tym drugim, doczesnym państwem. Choć nie jest tajemnicą zainteresowanie Augustyna manicheizmem w okresie poprzedzającym jego nawrócenie, to jednak jego myśl nie stanowi niczego przeciwnego wierze chrześcijaństwie. Jeśli więc proces kontrrewolucyjny ma z zasady prowadzić do Państwa Bożego, wtedy wszystko, co ostatecznie do niego nie doprowadzi, lecz zatrzyma się gdzieś po drodze, Kontrrewolucją być nie może.</p>
<p style="text-align: justify;">Zgodzić się natomiast musimy z profesorem Wielomskim, gdy wskazuje on na pewne trudności w aspekcie praktycznym. Tak ujęty pogląd sprawia, że w istocie niewielu jest kontrrewolucjonistów, wszyscy zaś, którzy nas otaczają zdają się być mniej lub bardziej przesiąknięci Rewolucją. W aspekcie praktycznym kontrrewolucyjnej krucjaty prowadzi to do pewnego ograniczenia “zdolności koalicyjnej” z tymi, którym jednak do pewnego stopnia jest nam po drodze. Nie oznacza, to jednak, że Plinio Corrêa de Oliveira, nie przewiduje możliwości zawierania taktycznych sojuszy<sup><a href="#_ftn21" name="_ftnref21">21</a></sup>, o wszystkim więc ostatecznie decyduje nie tyle doktryna, co jej praktyczne zastosowanie.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/ks-piotr-skarga-kaznodzieja-polskiej-kontrreformacji/" target="_blank" rel="noopener"><span style="color: #9c2922;">Ks. Piotr Skarga – kaznodzieja polskiej kontrreformacji<br />
</span></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Plinio Corrêa de Oliveira bez wątpienia jest jedną z ciekawszych postaci konserwatyzmu XX wieku, a także organizatorem, którego dzieło przetrwało swego założyciela i rozwija się nieprzerwanie aż po dziś dzień. Wykład jego doktryny prezentuje dalece szersze postrzeganie problemu, niż zwykle prezentują autorzy konserwatywni, odnoszący się głównie do sfery metafizycznej i metapolitycznej. Brazylijczyk ukazuje jak proces rewolucyjny przenika wszystkie aspekty życia społecznego, nie zaś tylko sferę państwa i Kościoła.</p>
<p style="text-align: justify;">Przesłanie, które zawiera doktryna brazylijskiego myśliciela w dużo większej, naszym zdaniem, mierze ma charakter walki duchowej niż politycznej, stąd też zawarte w części poświęconej krytyce profesora uwagi wskazujące na pewną trudność zastosowania tej doktryny w bieżącej walce politycznej, wymagającej jednak często daleko idącej elastyczności. Optowanie bowiem wyłącznie za rozwiązaniami bezkompromisowymi prędzej czy później postawi nas przed wyborem “wszystko albo nic”, gdzie najbardziej spodziewanym rezultatem będzie niestety ten drugi.</p>
<p style="text-align: justify;">Bez względu jednak na to, czy w pełni podzielamy pogląd profesora Plinia, czy też może jesteśmy zaledwie, jak ujmuje to ten myśliciel, kontrrewolucjonistą potencjalnym, sądzimy, że warto zapoznać się z jego myślą. Pozwoli nieco inaczej spojrzeć na zagrożenie niesione przez Rewolucję.</p>
<p style="text-align: justify;"><sub><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 3(9)/2022.</em></sub></p>
<p style="text-align: justify;"><em><span style="font-size: 8pt;">Grafika: P.P.Pyres, Plinio Corrêa de Oliveira como prior carmelita no sodalício Virgo Flos Carme</span><span style="font-size: 8pt;">li [</span></em><em><span style="font-size: 8pt;"><a class="mw-mmv-license" href="https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0" target="_blank" rel="noopener">CC BY-SA 4.0]</a></span></em></p>
<p style="text-align: justify;"><sup><a href="#_ftnref1" name="_ftn1">1</a></sup> R. de Mattei, <em>Krzyżowiec XX wieku. Plinio Corrêa de Oliveira</em>, Kraków 2004, s. 15-17; M. von Gersdorff, <em>Droga kontrrewolucjonisty</em>, Kraków 2018, s. 17-18.</p>
<p style="text-align: justify;"><sup><a href="#_ftnref2" name="_ftn2">2</a></sup> R. De Mattei, <em>Op. cit.</em>, s. 17-23; M. von Gersdorff, <em>Op. cit.</em>, s. 17-18.</p>
<p style="text-align: justify;"><sup><a href="#_ftnref3" name="_ftn3">3</a></sup> R. De Mattei, <em>Op. cit.,</em> s. 29-32; M. von Gersdorff, <em>Op. cit.</em>, s. 33.</p>
<p style="text-align: justify;"><sup><a href="#_ftnref4" name="_ftn4">4 </a></sup>R. De Mattei, <em>Op. cit., </em>s. 41-46; M. von Gersdorff, <em>Op. cit.</em>, s. 48-53.</p>
<p style="text-align: justify;"><sup><a href="#_ftnref5" name="_ftn5">5</a> </sup>P. Corrêa de Oliveira, <em>Rewolucja i kontrrewolucja</em>, Kraków 2017, s. 49.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref6" name="_ftn6"><sup>6</sup></a> P. Corrêa de Oliveira, <em>Op. cit., </em>s. 40.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref7" name="_ftn7"><sup>7</sup></a> P. Corrêa de Oliveira, <em>Op. cit., </em>s. 43; R. De Mattei, <em>Op. cit.</em>, s. 129-130.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref8" name="_ftn8"><sup>8</sup></a> P. Corrêa de Oliveira, <em>Op. cit., </em>s. 54; M. von Gersdorff, <em>Op. cit.</em>, s. 89.</p>
<p style="text-align: justify;"><sup><a href="#_ftnref9" name="_ftn9">9</a></sup> P. Corrêa de Oliveira, <em>Op. cit., </em>s. 27-28.</p>
<p style="text-align: justify;"><sup><a href="#_ftnref10" name="_ftn10">10</a></sup> P. Corrêa de Oliveira, <em>Op. cit., </em>s. 28-29.</p>
<p style="text-align: justify;"><sup><a href="#_ftnref11" name="_ftn11">11</a></sup> P. Corrêa de Oliveira, <em>Op. cit., </em>s. 29-30.</p>
<p style="text-align: justify;"><sup><a href="#_ftnref12" name="_ftn12">12</a></sup> P. Corrêa de Oliveira, <em>Op. cit., </em>s. 79.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref13" name="_ftn13"><sup>13</sup></a> P. Corrêa de Oliveira, <em>Op. cit., </em>s. 77; R. De Mattei, <em>Op. cit.</em>, s. 143-144.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref14" name="_ftn14"><sup>14</sup></a> P. Corrêa de Oliveira, <em>Op. cit., </em>s. 79-82.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref15" name="_ftn15"><sup>15</sup></a> P. Corrêa de Oliveira, <em>Op. cit., </em>s. 98-102.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref16" name="_ftn16"><sup>16</sup></a> P. Corrêa de Oliveira, <em>Op. cit., </em>s. 105-106.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref17" name="_ftn17"><sup>17</sup></a> A. Wielomski, <em>Plinio Corrêa de Oliveira (1908-1995), czyli teoretyk polityczny brazylijskich plantatorów</em>, ”Pro Fide Rege et Lege”, 2013/2014, Nr 2(72), s. 35-40,</p>
<p style="text-align: justify;"><sup><a href="#_ftnref18" name="_ftn18">18</a></sup> J 14, 6 [za:] <a href="https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=353">https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=353</a> (dostęp z dn. 13.10.2022).</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref19" name="_ftn19"><sup>19 </sup></a>A. Wielomski, <em>op. cit.</em>, 40-42. Należy tu podkreślić, że prof. Wielomski nie formułuje tu zarzutu, jakoby doktryna brazylijskiego myśliciela miała być odnowieniem antycznych herezji, ogranicza to jedynie do politycznego rozumienia terminu i stosowania dualistycznego poglądu na metapolitykę.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref20" name="_ftn20"><sup>20</sup></a> Św. Augustyn, <em>Państwo Boże</em>, XIV, 28.</p>
<p style="text-align: justify;"><sup><a href="#_ftnref21" name="_ftn21">21</a> </sup> P. Corrêa de Oliveira, <em>Op. cit., </em>s. 118-119.</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/pojecia-rewolucji-i-kontrrewolucji-w-mysli-plinia-correi-de-oliveiry/">Pojęcia Rewolucji i Kontrrewolucji w myśli Plinia Corrêi de Oliveiry</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Imperium kontratakuje. Justynian Wielki i sen o odbudowie Cesarstwa</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/imperium-kontratakuje-justynian-wielki-i-sen-o-odbudowie-cesarstwa/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sebastian Bachmura]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Jan 2024 09:00:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[bachmura]]></category>
		<category><![CDATA[bizancjum]]></category>
		<category><![CDATA[justynian]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5615</guid>

					<description><![CDATA[<p>Orbis Romanus W VI w. po Chrystusie wielkie imperium małego niegdyś narodu znad Tybru było zaledwie wspomnieniem. Ciągnące się od wału Hadriana w Brytanii do Egiptu w Afryce, od Atlantyku aż po Persję państwo Rzymian padło łupem barbarzyńskich ludów, które osiadły na ziemiach potężnego niegdyś Rzymu. Jednakże wspomnienie to nie było tak odległe, jak mogłoby [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/imperium-kontratakuje-justynian-wielki-i-sen-o-odbudowie-cesarstwa/">Imperium kontratakuje. Justynian Wielki i sen o odbudowie Cesarstwa</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 16</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;"><strong><em>Orbis Romanus</em></strong></p>
<p style="text-align: justify;">W VI w. po Chrystusie wielkie imperium małego niegdyś narodu znad Tybru było zaledwie wspomnieniem. Ciągnące się od wału Hadriana w Brytanii do Egiptu w Afryce, od Atlantyku aż po Persję państwo Rzymian padło łupem barbarzyńskich ludów, które osiadły na ziemiach potężnego niegdyś Rzymu. Jednakże wspomnienie to nie było tak odległe, jak mogłoby się wydawać. Gdy myślimy o monumentalnym dziele budowy kościoła Hagia Sophia w Konstantynopolu czy wspominamy Merowingów i chrzest Chlodwiga, często tworzymy w naszych umysłach pewną barierę, trwale oddzielającą te wydarzenia od czasów rzymskich, bowiem w przyjętej periodyzacji dziejów miały one miejsce już w średniowieczu, a więc w okresie niejako nam bliższym, w którym to żyć miał legendarny Lech, a książę Mieszko wprowadził nas na drogę Ewangelii.</p>
<p style="text-align: justify;">Nic bardziej mylnego, bowiem gdy Chlodwig rodził się, a następnie obejmował frankijski tron, Imperium Zachodnie wciąż trwało. Konstantynopol zaś nie był niczym innym jak jedną z głów rzymskiego orła, który u zmierzchu V stulecia utracił swą zachodnią część. Gdy na tron wschodniorzymski wstępował Justynian, jak można się spodziewać, żyli jeszcze na Zachodzie obywatele rzymscy, którzy pamiętali cesarza Romulusa. Podjęte przez Justyniana – nie bez przyczyny zwanego Wielkim – dzieło nie było więc niczym innym, jak dążeniem do odzyskania władztwa nad ziemiami, nad którymi zwierzchność sprawiedliwie należała się sukcesorom Oktawiana Augusta, a które zaledwie przed kilkoma dekadami odebrane zostały przez barbarzyńskie ludy, nominalnie nadal uznające zwierzchnictwo cesarskie nad okupowanymi ziemiami.</p>
<p style="text-align: justify;">Świat Rzymian, choć w połowie jedynie formalny, wciąż istniał. Galię zajęli Frankowie, w Hiszpanii osiedlili się Wizygoci, w Italii rozsiedli się Ostrogoci, natomiast w Afryce Północnej rezydowali niesławni Wandalowie. Konstantynopol zachował jednak pełnię władzy nad całym Wschodem. W tych właśnie realiach do godności cesarskiej zostanie wyniesiony siostrzeniec cesarza Justyna, którego historia zapamięta pod imieniem Justyniana.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Z Ilirii do Konstantynopola</strong></p>
<p style="text-align: justify;">W roku 518 następcą cesarza Anastazjusza został Justyn – oficer gwardii przybocznej, pochodzący z Ilirii, wywodzący się z rodziny chłopskiej. Nie posiadał wykształcenia, sądzi się, że mógł być nawet niepiśmienny. Tym, czego mu jednak nie brakowało, była z pewnością ambicja. Ta właśnie ambicja pozwoliła mu wspiąć się po szczeblach żołnierskiej kariery, aż wreszcie proklamowano go nowym imperatorem. Prócz ambicji posiadał jeszcze jedną istotną cechę – dbał o swoją rodzinę. Dzięki niemu w Mieście<a href="#_ftn1" name="_ftnref1"><sup>1</sup></a> pojawili się jego krewni, a wśród nich siostrzeniec, Piotr Sabacjusz (Petrus Sabbatius). To właśnie dzięki swemu krewnemu w purpurze Piotr miał uzyskać gruntowną (i kosztowną) edukację<a href="#_ftn2" name="_ftnref2"><sup>2</sup></a>. Cesarski siostrzeniec służył jako oficer gwardii, jednak dużo bardziej pociągała go polityka, w którą żywo się angażował, stanowiąc silne wsparcie dla zasiadającego na tronie wuja. Współcześni częstokroć uznawali, że to właśnie on sprawuje rzeczywistą władzę w Cesarstwie. Jeszcze przed objęciem tronu przez swego wuja Piotr zaczął się posługiwać imieniem Justynian, co mogło świadczyć o jego adopcji przez Justyna<a href="#_ftn3" name="_ftnref3"><sup>3</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Kiedy wiosną 527 roku panujący cesarz zachorował, Justynian ogłoszony został współcesarzem, co kilka miesięcy później zapewniło mu już samodzielną władzę po śmierci Justyna. Rozpoczęło się panowanie, którego efekty wpłynęły istotnie na losy Europy, również tej dzisiejszej, gdyż to Justynianowi zawdzięczamy wiedzę o prawie rzymskim, z której czerpiemy do dziś i która stanowi podstawę współczesnego, kontynentalnego prawa europejskiego. Prócz tego przetrwało również wspaniałe budownictwo, którego czołową egzemplifikację stanowi słynny kościół Hagia Sophia, obecnie służący, ku ubolewaniu świata chrześcijańskiego, jako meczet. Jednakże celem niniejszej pracy jest przedstawienie zabiegów Justyniana o rekonstrukcję Imperium w dawnych, niepodzielnych granicach, toteż kwestie innych dokonań tego władcy zostawmy jako tematy na inne artykuły.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Odzyskać twarz</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Panowanie Justyniana nie było, jak może się wydawać, usłane różami. Prócz wielu sukcesów były też niepowodzenia, a już w pierwszych latach niewiele zabrakło, by jego rządy zakończyły się w brutalny sposób. Jednym z jego współpracowników był Jan z Kapadocji, prefekt pretorium, a więc zwierzchnik administracji państwowej. Niewątpliwie był dobrym zarządcą, idealnym człowiekiem do realizacji śmiałych planów swojego monarchy. Jednakże był również w swych działaniach wyjątkowo twardy i bezkompromisowy, co nie spotykało się ze zrozumieniem ludności. Do tego doszła rywalizacja stronnictw cyrkowych<a href="#_ftn4" name="_ftnref4"><sup>4</sup></a>, których nadmierną brutalność należało ukrócić, a choć teoretycznie skupione były na zawodach sportowych, nie należało lekceważyć ich jako siły politycznej.</p>
<p style="text-align: justify;">Próba zdyscyplinowania kibiców poprzez pacyfikację prowodyrów zamieszek (z obu stron – Niebieskich oraz Zielonych) przy pomocy kata spotkała się ze zjednoczeniem zwaśnionych stron we wspólnej sprawie, które przeszło do historii pod mianem powstania „Nika”. Termin ten wziął się od okrzyku: „Nika!” (gr. „Zwyciężaj!”), którym dopingowano woźniców podczas wyścigów rydwanów. Z tym okrzykiem na ustach zgromadzeni na hipodromie kibicie wylegli na ulice Konstantynopola. Rebelia rozlała się na całe miasto, podpalono wiele budynków, a cesarski pałac znalazł się w stanie oblężenia. Tymczasem zrewoltowany tłum obwołał nowym cesarzem Hypacjusza, siostrzeńca wspomnianego już wcześniej cesarza Anastazjusza. Ten wcale nie kwapił się do założenia purpury, ulegając jedynie przymusowi i deklarując początkowo brak woli przyjęcia tytułu.</p>
<p style="text-align: justify;">W sukurs oblężonym przyszła stara rzymska maksyma <em>divide et impera</em>. Rozpoczęto potajemne pertraktacje ze stronnictwem Niebieskich, zaś gwardie pałacowe zablokowały wejścia na hipodrom, by wkrótce wkroczyć, rozpoczynając rzeź buntowników. W całym mieście zginęło wówczas, według różnych szacunków, od 30 do 50 tys. ludzi – to była cena cesarskiej purpury Justyniana i utrzymania ładu politycznego w stolicy. Powstanie dobiegło końca, zaś niedoszły imperator, Hypacjusz, słusznie wzdragał się przez uznaniem swej roli, gdyż wkrótce został osądzony i ścięty. Warto przy tym dodać, że przez moment poczuł się w nowej roli na tyle pewnie, że gotów był ją przyjąć, toteż nie był on przez całą rebelię jedynie bezwolną „ofiarą” woli zgromadzonego ludu<a href="#_ftn5" name="_ftnref5"><sup>5</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Wydarzenia te, mające miejsce w 532 roku, można uznać, jak wskazuje w swojej pracy Jonathan Shepard, za jedną z przyczyn leżących u podstaw próby odzyskania utraconych terytoriów afrykańskich, którą Justynian wkrótce podjął – po tak silnych rozruchach istotną potrzebą było odzyskanie twarzy przed poddanymi. Pamięć o nieudanej wyprawie wojennej w tym samym celu, podjętej przez cesarza Leona w 468 roku, dodatkowo czyniła sukces koniecznością<a href="#_ftn6" name="_ftnref6"><sup>6</sup></a>. Jeśli jednak była to przyczyna, to z pewnością nie jedyna. Kolejnym czynnikiem, który umożliwił działanie, było zakończenie wojny, która toczyła się u wschodnich limesów Cesarstwa, z Persją. Zawarty z perskim królem królów Chosroesem I traktat pokojowy w 531 roku pozwolił zwrócić cesarskie oczy na inny teatr działań<a href="#_ftn7" name="_ftnref7"><sup>7</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Zbliżającą się wielkimi krokami interwencję w północnoafrykańskim państwie Wandalów sprowokowały dwa wydarzenia. W 530 roku obalony został probizantyński król Hilderyk, którego zastąpił nowy monarcha, Gelimer. Drugim pretekstem był fakt, że Wandalowie byli wyznawcami herezji ariańskiej, a pod ich rządami katolicy cierpieli w Afryce Północnej prześladowania<a href="#_ftn8" name="_ftnref8"><sup>8</sup></a>. Cesarz rzymski zaś był nie tylko spadkobiercą potęgi Rzymu, a więc roszczącym sobie pretensje do wszystkich ziem utraconych, ale także postrzegał się jako władca uniwersalistyczny, którego władzy podlegać powinien cały świat chrześcijański. Naturalną konsekwencją tego stanu rzeczy było dążenie zarówno do odzyskania prowincji afrykańskich, jak i wyzwolenia podległego Gelimerowi ludu spod heretyckiego jarzma germańskich barbarzyńców<a href="#_ftn9" name="_ftnref9"><sup>9</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Śladami Scypiona Afrykańskiego</strong></p>
<p style="text-align: justify;">W czerwcu 533 roku z Konstantynopola wypłynęła licząca pół tysiąca okrętów flota. Na swych pokładach niosła kilkanaście tysięcy żołnierzy (przyjmuje się liczby w zakresie od 15 do 18 tys.). Na czele armii stał Belizariusz, weteran wojny z Persami, którego gwiazda dopiero miała rozbłysnąć. Prócz regularnej armii w skład jego oddziałów wchodziły prywatne oddziały najemne, a także najęci na tą wyprawę barbarzyńcy. Wyprawa ta, prowadzona przecież na ratunek ciemiężonym katolikom, pobłogosławiona była przez patriarchę Konstantynopola, co więcej, na pokładzie jednego z okrętów umieszczono żołnierza, który dopiero niedawno został ochrzczony<a href="#_ftn10" name="_ftnref10"><sup>10</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Wyprawa Belizariusza jest bardzo dobrze udokumentowana, a to za sprawą Prokopiusza z Cezarei, bizantyńskiego historyka, który pozostawał na służbie generała. Początki wyprawy nie wróżyły najlepiej. Jan z Kapadocji, odpowiedzialny za aprowizację ekspedycji, nie spisał się najlepiej, gdyż zakupił suchary, które okazały się spleśniałe, co okupiono chorobami, a nawet śmiercią<a href="#_ftn11" name="_ftnref11"><sup>11</sup></a>. Wkrótce jednak los się do Belizariusza uśmiechnął. W wyniku rozmów dyplomatycznych udało się uzupełnić zapasy na znajdującej się pod ostrogockim panowaniem Sycylii, dzięki przychylności królowej Amalasunty, która jeszcze będzie miała swoją rolę do odegrania w kolejnych latach. Udało się podburzyć gocką załogę na Sardynii, która wznieciła antywandalskie rozruchy, co zmusiło Gelimera do przesunięcia swoich sił w tym kierunku. Prorzymskie powstanie wybuchło również w Trypolisie, a powstańcy uznali zwierzchność cesarską<a href="#_ftn12" name="_ftnref12"><sup>12</sup></a>.</p>
<blockquote><p><em><strong>Pozostało jedynie rozeznać sytuację w Królestwie Wandalów oraz ich przygotowanie do wojny. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności Prokopiusz trafił na swojego znajomego, kupca, którego niewolnik dopiero co przybył z Kartaginy, wandalskiej stolicy. Zeznał on, że Wandalowie zupełnie nie spodziewają się inwazji, a nawet nie mają wiedzy o stacjonującej na Sycylii rzymskiej flocie z armią na pokładzie. Armia i flota barbarzyńców skoncentrowana była na działaniach wokół Sardynii, reszta zaś spokojnie stacjonowała w Kartaginie. Belizariusz wylądował pod Caput Vada, w południowej części wybrzeża obecnej Tunezji, skąd niczym nie niepokojony zaczął posuwać się na północ, wzdłuż wybrzeża, w towarzystwie płynącej floty, za cel obierając Kartaginę, leżącą w okolicy dzisiejszego Tunisu. Warto przy tym zaznaczyć, że wyprawa od początku przyjęła charakter wyzwoleńczy, Belizariusz, świadomy, że znajdzie wśród katolickich mieszkańców wielu potomków rzymskich obywateli, przykazał swym żołnierzom, by w żaden sposób nie uciskali miejscowej ludności<a href="#_ftn13" name="_ftnref13"><sup>13</sup></a>.</strong></em></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Gelimer, zorientowawszy się wreszcie, że do Kartaginy zmierza rzymska armia, zebrał wojska i ruszył naprzeciw Belizariuszowi. Wandalski monarcha planował rozbić rzymskiego wodza przy pomocy trzech armii, które miały go jednocześnie zaatakować. Plan jednak spalił na panewce, gdy zawiodła synchronizacja. Belizariusz zniszczył kolejno dwie armie; dopiero trzecia, pod dowództwem samego Gelimera, była w stanie nawiązać równorzędną walkę. Starcie rozegrało się 13 września 533 roku pod Ad Decimum. Mimo początkowych sukcesów Wandalów Bizantyńczycy przeszli do kontrofensywy, wykorzystując moment wahania, gdy Gelimer odnalazł na polu bitwy zwłoki Ammatasa, swego brata, który poległ, dowodząc jedną z atakujących wcześniej armii. Rozbita armia rzuciła się do panicznej ucieczki, otwierając tym samym drogę do stolicy. Belizariusz uroczyście wkroczył do Kartaginy dwa dni później, przez wielu rzeczywiście witany jako wyzwoliciel, zasiadając do uczty, którą uprzednio przygotował Gelimer, w swej zuchwałości pewny zwycięstwa. Żołnierze natomiast, wierni przykazaniom wodza, to, czego im brakowało, uczciwie kupowali na targach od lokalnej ludności, stroniąc od korzystania z wojennego prawa zdobywców<a href="#_ftn14" name="_ftnref14"><sup>14</sup></a>.</p>
<figure id="attachment_5619" aria-describedby="caption-attachment-5619" style="width: 1700px" class="wp-caption aligncenter"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="size-full wp-image-5619" src="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Vandalic_War_campaign_map.png" alt="" width="1700" height="1147" srcset="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Vandalic_War_campaign_map.png 1700w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Vandalic_War_campaign_map-300x202.png 300w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Vandalic_War_campaign_map-1024x691.png 1024w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Vandalic_War_campaign_map-768x518.png 768w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Vandalic_War_campaign_map-1536x1036.png 1536w" sizes="(max-width: 1700px) 100vw, 1700px" /><figcaption id="caption-attachment-5619" class="wp-caption-text"><em>Mapa operacji w wojnie wandalskiej 533–534 z uwzględnieniem rebelii w Trypolisie i na Sardynii (autor: Cplakidas, lic. Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported, źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Vandalic_War_campaign_map.png)</em></figcaption></figure>
<p style="text-align: justify;">Król Wandalów, zebrawszy to, co z rozbitej armii zebrać się dało, oraz ściągnąwszy posiłki z Sardynii, ruszył raz jeszcze na wojska rzymskie. Starcie, które rozegrało się pod koniec tragicznego dla Wandalów roku 533, miało miejsce kilkadziesiąt kilometrów od stolicy, pod Tricamarum. Armia wandalska została rozbita w pył, Gelimer został pochwycony w marcu 534 po oblężeniu w swojej górskiej kryjówce, a Wandalowie jako plemię zniknęli na zawsze z kart historii. Afryka Północna była znów rzymska od Egiptu po Słupy Heraklesa. Oczywiście, Bizantyńczycy przejęli po germańskich okupantach problemy, z którymi nadal musieli się mierzyć – były nimi berberyjskie plemiona, nieskore do podporzadkowania się władzy osiadłej w Kartaginie. Walki z nimi trwały jeszcze wiele lat<a href="#_ftn15" name="_ftnref15"><sup>15</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Cała kampania była wojną błyskawiczną, przeprowadzoną w zaledwie pół roku. W roku 534 Belizariusz powrócił do Miasta, a Justynian nagrodził go prawem do odbycia tryumfu. Był tym samym pierwszym rzymskim wodzem od przeszło sześciu wieków, który uzyskał to prawo. Ostatnim, który tego dostąpił, był Lucjusz Korneliusz Balbus, który odbył tryumf za czasów Oktawiana Augusta – potem ten przywilej należny był jedynie rzymskim cesarzom. Wraz z Belizariuszem jako jeniec przybył Gelimer, z którego przed majestatem imperatora zdarto królewską purpurę, a następnie zmuszono, by uderzył przed nim czołem, powtarzając za Koheletem: „Marność nad marnościami i wszystko marność”. Byłego już monarchę zesłano do Azji Mniejszej, by mógł dożyć swoich dni w nadanej mu posiadłości, praktykując bez przeszkód religię ariańską<a href="#_ftn16" name="_ftnref16"><sup>16</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><em>Domina provinciarum</em></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Oczy Justyniana skierowały się teraz na Italię, która według jego własnych słów była panią wszystkich prowincji<a href="#_ftn17" name="_ftnref17"><sup>17</sup></a>. Odzyskanie dawnej stolicy z pewnością dodałoby splendoru panowaniu cesarza, a właśnie nadarzała się ku temu okazja. Po śmierci ostrogockiego króla, Teodoryka Wielkiego, w 526 roku, rządy w imieniu małoletniego Atalaryka przejęła, wspomniana już przez nas, Amalasunta. Wkrótce jednak Atalaryk zmarł, zaś Amalasunta próbowała zachować władzę, proponując małżeństwo i tron kuzynowi Teodahadowi. Jej krewny jednak ani myślał dzielić się władzą, uwięził Amalasuntę, a wreszcie zlecił jej morderstwo. Śmierć czołowej przedstawicielki frakcji prorzymskiej wśród Ostrogotów Justynian uznał za <em>casus belli</em>, podejmując decyzję o kolejnej inwazji<a href="#_ftn18" name="_ftnref18"><sup>18</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/lukasz-gornicki-zycie-i-tworczosc/"><span style="color: #9c2922;">Łukasz Górnicki – życie i twórczość</span></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Na czele wyprawy stanął nie kto inny, jak Belizariusz. Dysponował armią o liczebności stanowiącej zaledwie połowę tej, którą powiódł na Kartaginę. Mimo to w pierwszym etapie kampanii, rozpoczętej w 535 roku, bez trudu zajął Sycylię, ścierając się z wojskami niezaprawionego w bojach Teodahada. Jednocześnie lądem od strony Konstantynopola postępowała druga armia bizantyńska, wiedziona przez Mundusa, która bez problemu zajęła Dalmację. Belizariusz natomiast, po lądowaniu na kontynencie, kontynuował postępy, aż dotarł do Neapolu, który również padł jego łupem. Utrata tak ważnego miasta na Półwyspie przelała jednak czarę goryczy ostrogockich możnych. Zdjęli z tronu Teodahada, a na jego miejsce wybrali wodza sprawdzonego w boju – Witigesa. Nowy monarcha wycofał się z Rzymu do Rawenny, szykując się do dalszej walki. Dzięki temu żołnierze Belizariusza wkroczyli do Wiecznego Miasta, opanowując centralną część Italii<a href="#_ftn19" name="_ftnref19"><sup>19</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Zajęcie Rzymu w grudniu 536 roku stanowiło ostatni etap zwycięskiego pochodu, a zarazem początkowy etap defensywnej fazy tej wojny, bowiem zreorganizowani przez Witigesa Ostrogoci przystąpili do kontrofensywy. Po zawarciu porozumienia z Frankami, którym zwrócił sporne obszary po drugiej stronie Alp, zyskując tym samym neutralność drugiego sąsiada, przystąpił do działania. Wyparł Bizantyńczyków z niemal całej Dalmacji, a następnie ruszył na Rzym. Belizariusz, spodziewając się tego, przygotował Wieczne Miasto na długie oblężenie, co w istocie wkrótce nastąpiło.</p>
<figure id="attachment_5626" aria-describedby="caption-attachment-5626" style="width: 4244px" class="wp-caption aligncenter"><img decoding="async" class="size-full wp-image-5626" src="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Gothic_War_-_First_Phase_535-540-1.png" alt="" width="4244" height="2679" srcset="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Gothic_War_-_First_Phase_535-540-1.png 4244w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Gothic_War_-_First_Phase_535-540-1-300x189.png 300w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Gothic_War_-_First_Phase_535-540-1-1024x646.png 1024w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Gothic_War_-_First_Phase_535-540-1-768x485.png 768w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Gothic_War_-_First_Phase_535-540-1-1536x970.png 1536w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Gothic_War_-_First_Phase_535-540-1-2048x1293.png 2048w" sizes="(max-width: 4244px) 100vw, 4244px" /><figcaption id="caption-attachment-5626" class="wp-caption-text"><em>Mapa operacji w pierwszej fazie wojny gockiej (autor: Cplakidas, lic. Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported, źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Gothic_War_-_First_Phase,_535-540.svg)</em></figcaption></figure>
<p style="text-align: justify;">Zaledwie pięciotysięczna załoga miasta stawiała czoła licznym zastępom gockim (aczkolwiek zapiski kronikarzy mówiące o 150 tysiącach należy uznać za przesadzone) przez rok i dziewięć dni. Heroiczna obrona, dwukrotnie wsparta nadesłanymi z Konstantynopola posiłkami, przyniosła spodziewany efekt i wojujące strony zmuszone były usiąść do rozmów. Te jednak spełzły na niczym wobec nieprzejednanej postawy Belizariusza, który nie widział alternatywy dla pełnego podporządkowania Italii władzy cesarskiej.</p>
<p style="text-align: justify;">Oznaczało to wznowienie działań wojennych. Tym razem inicjatywę przejęli Bizantyńczycy, którzy ruszyli dalej na północ. Do roku 540 udało się im dotrzeć i zająć Mediolan, jednak wówczas sytuacja uległa dalszym komplikacjom. Przybycie kolejnej armii bizantyńskiej pod wodzą Narsesa utrudniło koordynację działań, bowiem wódz ten, wysłany przez Justyniana również w celu nadzorowania poczynań Belizariusza, który w oczach cesarskich uzyskał zbyt silną pozycję w państwie, działał bez porozumienia z siłami Belizariusza. Kolejną zmienną było wkroczenie Franków od strony Alp. Uznali oni, że teraz mają okazję poszerzyć swoje włości kosztem bizantyńskich nabytków. Wreszcie zmiana nastąpiła na samy tronie ostrogockim, na którym zasiadł Totila<a href="#_ftn20" name="_ftnref20"><sup>20</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeden z problemów rozwiązał się dość szybko, choć niekoniecznie stanowiło to powód do radości. Po uprzednim porozumieniu z Ostrogotami w 540 roku Persowie zerwali układy pokojowe zawarte w pierwszych latach panowania Justyniana i wkroczyli do Mezopotamii, co zmusiło cesarza do odwołania Belizariusza z Italii i skierowania go na wschód, by stawił czoła nowemu zagrożeniu. Łącznie walki trwały aż do 561 roku, nie przynosząc rozstrzygnięć terytorialnych<a href="#_ftn21" name="_ftnref21"><sup>21</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Tymczasem na froncie italskim Totila całkowicie przejął inicjatywę i wraz z Frankami zajmował kolejne terytoria. W grudniu 546 roku zajął Rzym po długotrwałym oblężeniu, choć sukces ten okazał się przelotny, gdyż już w roku kwietniu roku 547 (odwołany z frontu perskiego dzięki zawartemu rozejmowi) Belizariusz wkroczył ponownie do Wiecznego Miasta. Sukces ten jednak niewiele znaczył, gdyż Goci panowali nad lądem w Italii do tego stopnia, że Bizantyńczykom bezpieczniej było przesuwać wojska przy pomocy floty. Ostrogoci i Frankowie panowali niepodzielnie na północy, na domiar złego ponownie zdobyli Rzym w 550 roku, powędrowali dalej na południe, docierając aż na Sycylię, którą splądrowali, by następnie opuścić wyspę<a href="#_ftn22" name="_ftnref22"><sup>22</sup></a>.</p>
<blockquote><p><strong><em>Niepowodzenia w Italii wymagały stanowczych rozwiązań. Ponownie na teatr działań powrócił Narses na czele nowej armii, z którą przystąpił do ofensywy. Rozstrzygające starcie było blisko, bowiem wrogie armie spotkały się w 552 roku pod Busta Gallorum. Dysproporcja sił na korzyść Bizantyńczyków dawała przewagę Narsesowi, który wybrał dogodne miejsce starcia i oczekiwał przybycia sił gockich. Zaproponował również porozumienie pokojowe lub rozstrzygnięcie bitwy w wyznaczonym terminie. Wykorzystując tę propozycję, Totila zasugerował starcie za 8 dni, jednakże w praktyce zaatakował o świcie dnia następnego. Narses przewidział podstęp i przygotował swoje siły do starcia. Ostrogoci zaatakowali Bizantyńczyków w wąwozie, co spowodowało w szeregach germańskich duże straty, zaś w szeregach obrońców ofiary były znikome. Następnie Totila opóźniał walną bitwę najpierw pojedynkiem jednego ze swoich wojowników, który w nim poległ, a wreszcie sam Totila wykonał serię popisów jeździeckich przed szeregami swojego wojska. Celem było zapewne doczekanie przybycia oddziału dwóch tysięcy spóźniających się kawalerzystów, bo właśnie informacja o ich przybyciu sprawiła, że Totila powrócił do swego obozu<a href="#_ftn23" name="_ftnref23"><sup>23</sup></a>.</em></strong></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Jeszcze tego samego dnia doszło do ostatecznej rozprawy. Gdy wojska Totili wróciły na pole bitwy, zastały armię Narsesa nadal stojącą w szyku i gotową do starcia. Po powstrzymaniu pierwszego uderzenia Gotów Bizantyńczycy przystąpili do kontrofensywy. Konnica w odwrocie wpadła na piechotę, tratując ją, a cała armia w panice pierzchała przed bizantyńskim pościgiem. Zginęły tysiące ostrogockich wojowników, w tym również sam Totila<a href="#_ftn24" name="_ftnref24"><sup>24</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Na czele gockiego królestwa w Italii stanął teraz Teja. Rządy te nie trwały jednak długo, gdyż wkrótce pozostałości wojsk barbarzyńskich rozbite zostały w kolejnej bitwie, w której poległ również nowy monarcha. Wojna w Italii wkroczyła tym samym w ostatnią fazę, która jednak miała potrwać przez kolejne lata. Z wyprawą w głąb Półwyspu zapuściły się bowiem wojska frankijskie, żądne łupów i jeńców. Pierwsza próba powstrzymania inwazji skończyła się klęską. W konsekwencji Narses postanowił przeczekać zimę, by wiosną wznowić działania, co przyniosło pożądany skutek. Do walnej rozprawy doszło jesienią 554 roku nad rzeką Casilinus, gdzie główne siły frankijskie zostały rozbite<a href="#_ftn25" name="_ftnref25"><sup>25</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Przez następne lata trwało odbijanie kolejnych miast italskich z rąk barbarzyńców, co trwało do 563 roku. Wojna ta toczyła się niemal do końca panowania Justyniana, jednak jeszcze za jego życia zakończyła się sukcesem i podporządkowaniem <em>domina provinciarum</em> władzy cesarskiej w Konstantynopolu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ku oceanowi</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Na terytoriach Cesarstwa Zachodniego Goci osiedli nie tylko w Italii, ponieważ ich zachodni odłam, Wizygoci, urządzili swoje królestwo w Hiszpanii. Ich wschodni pobratymcy chętnie widzieliby w nich swoich sojuszników w walce z Cesarstwem, stąd też w trakcie wojny w Italii trwały próby włączenia Wizygotów do wojny. Ci jednak nie kwapili się do takiej wyprawy, wiadomo jedynie, że zajęli leżącą po drugiej stronie Cieśniny Gibraltarskiej wandalską wówczas osadę Septem<a href="#_ftn26" name="_ftnref26"><sup>26</sup></a>, lecz zostali stamtąd wyparci przez Bizantyńczyków ok. 544 roku<a href="#_ftn27" name="_ftnref27"><sup>27</sup></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Rzymska prowincja Hiszpania oczywiście również leżała w zakresie zainteresowań Justyniana, jak każde rzymskie terytorium zajęte przez barbarzyńców. Potrzeba było tylko okazji, którą można by wykorzystać w celu inwazji na wizygockie państwo. Taka okazja nadarzyła się w 551 roku, gdy jeden z członków rodu królewskiego podniósł bunt przeciw władcy i wezwał na pomoc cesarza. Justynianowi oczywiście nie trzeba było dwa razy powtarzać, gdy barbarzyńcy sami „domagają się” przywrócenia cesarskiej władzy. W kolejnym roku armia cesarska przeprawiła się przez morze i lądowała w Hiszpanii, gdzie z sukcesem zajęła południowo-wschodni pas wybrzeża. Głębi terytorium wizygockiego nie udało się trwale zająć, gdyż powstańcy po przyjęciu władzy w państwie ani myśleli podporządkowywać się Konstantynopolowi, który z kolei nie dysponował dostateczną siłą, by kontrolować większe terytorium. Trudno ustalić dokładne granice Cesarstwa w Hiszpanii, wiemy jednak, że sięgnęły one wybrzeża Atlantyku i południa dzisiejszej Portugalii<a href="#_ftn28" name="_ftnref28"><sup>28</sup></a>.</p>
<figure id="attachment_5620" aria-describedby="caption-attachment-5620" style="width: 1200px" class="wp-caption aligncenter"><img decoding="async" class="size-full wp-image-5620" src="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Justinian555AD.png" alt="" width="1200" height="650" srcset="https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Justinian555AD.png 1200w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Justinian555AD-300x163.png 300w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Justinian555AD-1024x555.png 1024w, https://myslsuwerenna.pl/wp-content/uploads/2023/11/Justinian555AD-768x416.png 768w" sizes="(max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /><figcaption id="caption-attachment-5620" class="wp-caption-text"><em>Wschodnie Cesarstwo Rzymskie (na czerwono) i jego wasale (kolor różowy) w 555 r. za panowania Justyniana I (autor: Tataryn, lic. Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported, źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Justinian555AD.png)</em></figcaption></figure>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dziedzictwo</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Można sądzić, że umierając w 565 roku, Justynian mógł spocząć z poczuciem spełnionej misji. Cesarstwo odzyskało dawny blask. Prawo rzymskie spisano, ocalając od zapomnienia, nad Miastem górował wspaniały kościół Hagia Sophia, zaś imperialny orzeł znów miał dwie głowy: „wschodnią” i „zachodnią”. Prawda historyczna jest jednak bardziej brutalna: podboje Justyniana nie okazały się tak trwałe, jak z pewnością by sobie tego życzył.</p>
<p style="text-align: justify;">Ambitne plany cesarza wydrenowały skarbiec, co podniosło poziom trudności rządom jego następców. W ciągu czterdziestu lat Wizygoci odbili terytoria hiszpańskie, najazd Longobardów w 568 roku pozbawił Bizancjum dużej części terytoriów w Italii, jedynie zdobycze w Afryce Północnej udało się utrzymać aż do ekspansji arabskiej.</p>
<p style="text-align: justify;">Justynian bez wątpienia dokonał rzeczy wielkich, dając współczesnym nadzieję na odbudowę potęgi Imperium. Jak wspomnieliśmy na wstępie, wiele z jego dokonań służy nam do dziś. I choć nad Kartaginą czy Rawenną nie powiewa dziś sztandar z dwugłowym orłem, to jednak odwiedziny kościoła San Vitale w Rawennie jasno pokazują, że panowanie bizantyńskie pozostawiło coś po sobie potomnym.</p>
<p style="text-align: justify;"><sub><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany w kwartalniku “Myśl Suwerenna. Przegląd Spraw Publicznych” nr 1-2(7-8)/2022.</em></sub></p>
<p style="text-align: justify;"><em><span style="font-size: 8pt;">Grafika: Roger Culos &#8211; Praca własna Adams, Laurie Schneider (2011) A History of Western Art (Wyd. Fifth), McGraw Hill]], ss. 161–162</span></em></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref1" name="_ftn1"><sup>1</sup></a> <em>ἡ Πόλις</em> (gr.) – Miasto, potoczne określenie Konstantynopola, używane wzorem łacińskiego <em>Urbs</em>, odnoszącego się do Rzymu. Przyjmuje się, że przyjęta przez Turków po obaleniu osmańskiego sułtanatu nazwa Stambuł pochodzi od zniekształconych greckich słów <em>εἰς τὴν πόλιν </em>(eis tin polin), oznaczających „do miasta”, a więc kierunek drogi wiodący do stolicy Cesarstwa.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref2" name="_ftn2"><sup>2</sup></a> J. Shepard, <em>Bizancjum ok. 500</em>–<em>1024, </em>Warszawa 2012, s. 111; R. Browning, <em>Justynian i Teodora</em>, Warszawa 2021, s. 27.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref3" name="_ftn3"><sup>3</sup></a> R. Browning, <em>op.cit</em>., s. 27–28; G. Ostrogorski, <em>Dzieje Bizancjum</em>, Warszawa 2015, s. 106.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref4" name="_ftn4"><sup>4</sup></a> Stronnictwa cyrkowe to organizacje wywodzące się jeszcze z Rzymu. W Konstantynopolu związane były ze stołecznym hipodromem, na którym odbywały się wyścigi rydwanów (a także pomniejsze konkurencje sportowe, np. biegi). Istniały cztery fakcje: Niebiescy, Zieloni, Czerwoni oraz Biali. Przyjmuje się, że dwie pierwsze były najmocniejszymi z tej czwórki, zaś dwie pozostałe odgrywały drugorzędną rolę. Fakcjoniści to jednak nie tylko kibice, bowiem to na nich spoczywały kwestie organizacji zawodów sportowych. Ponadto stanowili oni pewną siłę polityczną, z którą należało się liczyć – często to właśnie w trakcie zawodów sportowych przedstawiano skargi lub składano petycje swojemu monarsze. Więcej o stronnictwach cyrkowych w Konstantynopolu oraz ich roli w życiu społeczno-politycznym można przeczytać w obszernym studium polskich bizantologów na temat Konstantynopola: <em>Konstantynopol. Nowy Rzym. Miasto i ludzie w okresie wczesnobizantyńskim</em>, red. M.J. Leszka, T. Wolińska, Warszawa 2011.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref5" name="_ftn5"><sup>5</sup></a> J.A. Evans, <em>Justynian i Imperium Bizantyńskie</em>, Warszawa 2008, s. 57–62; A. Krawczuk, <em>Poczet cesarzy bizantyjskich</em>, Warszawa 2006, s. 136–137; G. Ostrogorski, <em>op.cit., </em>s. 109.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref6" name="_ftn6"><sup>6</sup></a> J. Shepard, <em>op.cit.</em>, s. 116.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref7" name="_ftn7"><sup>7</sup></a> <em>Ibidem</em>, s. 123.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref8" name="_ftn8"><sup>8</sup></a> <em>Ibidem</em>, s. 206–207.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref9" name="_ftn9"><sup>9</sup></a> G. Ostrogorski, <em>op.cit.</em>, s. 106.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref10" name="_ftn10"><sup>10</sup></a> J. Shepard, <em>op.cit.</em>, s. 207; R. Browning, <em>op.cit.</em>, s. 110–111.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref11" name="_ftn11"><sup>11</sup></a> R. Browning, <em>op.cit., </em>s. 111; A. Krawczuk, <em>op.cit.,</em> s. 139.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref12" name="_ftn12"><sup>12</sup></a> A. Krawczuk, <em>op.cit.,</em> s. 139–140; R. Browning, <em>op.cit.</em>, s. 110.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref13" name="_ftn13"><sup>13</sup></a> R. Browning, <em>op.cit.</em>, s. 110–112; A. Krawczuk, <em>op.cit.</em>, s. 140.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref14" name="_ftn14"><sup>14</sup></a> A. Krawczuk, <em>op.cit.</em>, s. 140–141; R. Browning<em>, op.cit., </em>s. 113; J. Shepard, <em>op.cit.</em>, s. 207.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref15" name="_ftn15"><sup>15</sup></a> A. Krawczuk, <em>op.cit.</em>, s. 141–142; R. Browning<em>, op.cit.</em>, 113–115, J. Shepard, <em>op.cit.</em>, s. 207; G. Ostrogorski, <em>op.cit.</em>, s. 107.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref16" name="_ftn16"><sup>16</sup></a> A. Krawczuk, <em>op.cit.</em>, s. 144; R. Browning, <em>op.cit., </em>s. 116–117; J. Shepard, <em>op.cit.</em>, s. 208.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref17" name="_ftn17"><sup>17</sup></a><em> Italia est non provincia sed domina provinciarum.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref18" name="_ftn18"><sup>18</sup></a> J. Haldon, <em>Wojny Bizancjum. Strategia, taktyka, kampanie</em>, Poznań 2021, s. 43; J. A. Evans, <em>op.cit.</em>, s. 19.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref19" name="_ftn19"><sup>19</sup></a> R. Browning, <em>op.cit</em>., s. 125.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref20" name="_ftn20"><sup>20</sup></a> A. Krawczuk, <em>op.cit</em>., s. 150; R. Browning, <em>op.cit.</em>, s. 133.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref21" name="_ftn21"><sup>21</sup></a> R. Browning, <em>op.cit., </em>s. 135; J. Shepard, <em>op.cit., </em>s. 123–124.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref22" name="_ftn22"><sup>22</sup></a> J. Shepard, <em>op.cit., </em>s. 213; R. Browning, <em>op.cit., </em>155–158.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref23" name="_ftn23"><sup>23</sup></a> J. Haldon, <em>op.cit., </em>s. 46–47; J. Shepard, <em>op.cit.</em>, s. 213.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref24" name="_ftn24"><sup>24</sup></a> J. Haldon, <em>op.cit.</em>, s. 47–48.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref25" name="_ftn25"><sup>25</sup></a> J. Haldon, <em>op.cit.</em>, s. 49–52.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref26" name="_ftn26"><sup>26</sup></a> Dziś znana jako Ceuta – hiszpańska enklawa w Afryce Północnej.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref27" name="_ftn27"><sup>27</sup></a> J. Shepard, <em>op.cit</em>., s. 214; R. Browning<em>, op.cit.</em>, s. 170–171.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="#_ftnref28" name="_ftn28"><sup>28</sup></a> G. Ostrogorski, <em>op.cit.</em>, s. 107; J. Shepard, <em>op.cit.</em>, s. 214; R. Browning<em>, op.cit.</em>, s. 171–173.</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/imperium-kontratakuje-justynian-wielki-i-sen-o-odbudowie-cesarstwa/">Imperium kontratakuje. Justynian Wielki i sen o odbudowie Cesarstwa</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ks. Piotr Skarga – kaznodzieja polskiej kontrreformacji</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/ks-piotr-skarga-kaznodzieja-polskiej-kontrreformacji/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sebastian Bachmura]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 31 Dec 2022 22:54:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[I Rzeczpospolita]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5353</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jedną z postaci, które złotymi zgłoskami zapisały się w historii Polski bez wątpienia jest jezuita, ks. Piotr Skarga. Postać, która do dziś budzi kontrowersje wśród polskich protestantów za jego bezkompromisową walką o wykorzenienie wszelkiej herezji z Rzeczpospolitej, a jednocześnie jeden z tych ludzi, których moglibyśmy zaliczyć do grona “sumień narodu” &#8211; tych osób, które zawczasu [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/ks-piotr-skarga-kaznodzieja-polskiej-kontrreformacji/">Ks. Piotr Skarga – kaznodzieja polskiej kontrreformacji</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 6</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Jedną z postaci, które złotymi zgłoskami zapisały się w historii Polski bez wątpienia jest jezuita, ks. Piotr Skarga. Postać, która do dziś budzi kontrowersje wśród polskich protestantów za jego bezkompromisową walką o wykorzenienie wszelkiej herezji z Rzeczpospolitej, a jednocześnie jeden z tych ludzi, których moglibyśmy zaliczyć do grona “sumień narodu” &#8211; tych osób, które zawczasu przestrzegały przed grożącym nam upadkiem.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Piotr Skarga urodził się 2 lutego 1536 roku w Kobylinie niedaleko Grójca. Urodził się w rodzinie mieszczańskiej, choć niektórzy sądzę, że istnieją co najmniej podstawy by sądzić, iż rodzina jego w rzeczywistości miała pochodzenie chłopskie. Pierwszo kroki w swojej formacji intelektualnej stawiał w Grójcu, gdzie uczęszczał do szkoły parafialnej. W 1552 roku znalazł się w gronie studentów Akademii Krakowskiej, kończąc je jako bakałarz sztuk wyzwolonych i opuszczając po dodatkowym roku studiów w 1552 roku. Po studiach pełnił rolę rektora szkoły kolegiackiej w Warszawie, by potem stać się wychowawcą Jana Tęczyńskiego, wojewodzica lubelskiego, wraz z którym trafia następnie do Wiednia – tam zapewne po raz pierwszy mając styczność z jezuitami. Przebywał jeszcze na dworze prymasa Uchańskiego, aż wreszcie, najprawdopodobniej w 1564 roku z rąk arcybiskupa lwowskiego Jana Tarły (rok i okoliczności nie są do końca pewne) otrzymuje Skarga święcenia kapłańskie. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Prawdopodobnie niedługo po święceniach utrzymywał już kontakty z Towarzystwem Jezusowym i prowadził rozmowy odnośnie możliwości dołączenia do zgromadzenia. W 1569 trafił do rzymskiego nowicjatu jezuitów, symbolicznie rozpoczynając go dokładnie w swoje 33 urodziny. Do Polski wraca w 1571 roku zaraz po odbyciu nowicjatu (pełna droga formacyjna u jezuitów zajmowała aż 12 lat). Po powrocie do Ojczyzny zajmuje się rozpowszechnianiem jezuickiej edukacji i zostaje kaznodzieją w kolegiacie pułtuskiej oraz nauczycielem lokalnej szkoły.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Jego praca przynosiła wyraźne efekty, o czym nawet sam pisał, wskazując, że początkowo pustce kościoły po jego przybyciu i rozpoczęciu posługi kaznodziejskiej zaczęły się zapełniać ludźmi chętnymi słuchać tego, co Skarga ma do powiedzenia z ambony. Poza przydzieloną działalnością oświatową i kaznodziejską działał również aktywnie na rzecz fundowania nowych placówek jezuickich w Rzeczpospolitej. Niedługo potem po raz pierwszy zetknął się z dworem królewskim oraz Sejmem, gdzie po raz pierwszy zdarzyło mu się (w 1572) głosić kazanie. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">W 1573 trafia do Wilna, gdzie miał dalej pełnić posługę kaznodziejską, a także przygotowywać się do swojego egzaminu z teologii (po jedynie dwuletnim nowicjacie w Rzymie dalszą edukację zakonną odbywał już w Polsce, pracując przy tym aktywnie), został również wicerektorem miejscowego kolegium jezuickiego. Kolegium to, za sprawą króla Stefana Batorego zostało przekształcone w 1579 roku w Akademię, a jej rektorem zostanie nie kto inny, jak ks. Piotr Skarga. Na popularności zyskiwał wówczas jego talent kaznodziejski. W swoim kazaniach dotykał bowiem żywotnych dla mieszkańców Wilna tematów, takich jak tolerancja innowierców, a także, niezwykle ważny w dobie kontrreformacji, temat kultu eucharystycznego, będącego przecież istotną kością niezgody w sporze z protestanckimi heretykami. Podejmował się przy tym również polemik z protestantami biorąc katolickiej doktryny o realnej obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Jednym z najważniejszych dzieł Piotra Skargi, obok “Kazań sejmowych” są “Żywoty Świętych”- dzieło przecież w swojej wymowie równie kontrrewolucyjne, jak traktaty w obronie pobożności eucharystycznej. Należy wszakże pamiętać, że protestanci z zapałem zwalczali również kult świętych. Dzieło Skargi stawało w obronie świętych przedstawiając ich pobożne życiorysy oraz cuda, jakie czynili za swego życia. Zyskały wielką popularność jeszcze za jego życia, a że były napisane w języku polski, tym łatwiej trafiały do szerokich rzesz społeczeństwa.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Podczas elekcji po śmierci Stefana Batorego daje upust swojemu antyhabsburskiemu nastawieniu i ochoczo przystaje do obozu kanclerza Zamoyskiego, który popiera Zygmunta III Wazę. Nowy król w 1588 mianuje Skargę nadwornym kaznodzieją, którą to funkcję pełni przez dwadzieścia cztery kolejne lata. Sam chciał dość szybko, bo w 1594 roku porzucić nową posadę, jednak zarówno Zygmunt III jak i władze kościelne negatywnie ustosunkowały się do tego pomysłu i nie zezwoliły na opuszczenie dworu. W swojej służbie dworskiej zyskał u króla “wysokie notowania”. Monarcha chętnie z nim rozmawiał, Skarga zaś zarówno w rozmowach, jak i w kazaniach ochoczo wyrażał swoje nauki. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">W swoich kazaniach oraz twórczości ksiądz Skarga nawiązywał do dwóch głównych tematów, jakimi była szerząca się wówczas reformacja oraz wady narodowe i ustrojowe. Był bez wątpienia jednym z najżarliwszych szermierzy kontrreformacji w Rzeczpospolitej, tocząc zażarte spory z ambon i za pomocą ksiąg, pisząc polemiki, a także dzieła mające kształtować pozytywne wzorce pobożnościowe, jak w przypadku wspomnianych już “Żywotów Świętych”. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">W zagadnieniach politycznych był Skarga natomiast zapalonym monarchistą, który z ubolewaniem przyglądał się erozji autorytetu królewskiego i utraty kompetencji na rzecz Sejmu. Nie był zresztą, delikatnie mówiąc, entuzjastą wszelkiej demokracji, upatrując pomyślności państwa raczej w silnej władzy królewskiej, która dalece lepiej, w jego opinii, sprawdzałaby się w zarządzaniu państwem. Nie był jednak zwolennikiem monarchii absolutnej, pozostając raczej w obrębie tego, co mieści się pod pojęciem systemu mieszanego, znanego choćby z prac św. Tomasza z Akwinu, a więc systemu, który łączyłby w sobie pozytywne cechy rządów monarchicznych, arystokratycznych i republikańskich. Zdaniem profesora Bartyzela można Piotra Skargę pod względem poglądów ustrojowych przyrównywać do współczesnych mu myślicieli hiszpańskich, którzy stroniąc od absolutyzmu opowiadali się za monarchią realną, a więc taką, która byłaby potrójnie ograniczona – od góry przez Boga, od dołu przez uprawnienia ciał społecznych oraz wstecz &#8211; tradycją. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">O ideach demokratycznych wypowiada się Skarga zdecydowanie negatywnie, przyrównując demokrację do ludu, który zawsze “za głupią radą idzie”, jak wówczas, gdy pospólstwo żydowskie domagało się ukrzyżowania Chrystusa. Negatywnie odnosi się również do tych systemów, które dziś znalibyśmy pod nazwą monarchii parlamentarnych, dostrzegając w nich jedynie inną formę rządów demokratycznych, w których monarcha może się jedynie bezradnie przyglądać, nie będąc jednak w stanie realnie zaoponować, gdyby zaszła taka potrzeba.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Piotr Skarga zmarł w Krakowie 27 września 1612 roku i tam został pochowany. Jego spuścizna to szereg dzieł literackich, wśród których prym wiodą wspominane tu “Żywoty Świętych” oraz “Kazania sejmowe”. Te drugie zresztą prawdziwą popularność zdobyły długo po jego śmierci, stając się nie jako dowodem na jego polityczne proroctwa i przestrogi, które się ziściły. Jednak nie tylko literatura stanowi o jego wielkości, także działalność na polu oświatowym, na czele z wileńskim uniwersytetem, który stoi i działa po dziś dzień. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Jezuita ma na swoim koncie również dzieła miłosierdzia o charakterze bankowym, które miały za zadanie chronić ludność przed lichwą. W Krakowie powstał w ten sposób Bank Pobożny oraz działające aż do dziś Arcybractwo Miłosierdzia. Instytucje te udzielały pożyczek pod zastaw, co ważne, pożyczki te były nieoprocentowane, chroniły więc pożyczkobiorców przed popadaniem w coraz większe zadłużenie, pomagając jednocześnie wydostać się z finansowych tarapatów.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Nie od dziś ksiądz Skarga upatrywany jest jako kandydat na ołtarze. W przeszłości istniało przekonanie, że mógł zostać pochowany żywcem, co w zasadzie wykluczałoby możliwość przyszłej kanonizacji &#8211; człowiek wybudzony w trumnie, pod ziemią, mógł się zachować różnie, złorzeczyć Bogu lub w inny sposób zgrzeszyć. Dziś jednak a teoria wydaje się być mało prawdopodobna, a jego proces beatyfikacyjne trwa od 2013 roku. Bez wątpienia była to postać wielkiego formatu, zarówno jako duchowny katolicki, jak również jako polski intelektualista swojej epoki. Nie mnie oceniać jego pobożność, toteż trudno jest wypowiedzieć mi się co do słuszności postulatu jego kanonizacji, jednakże w sferze publicznej zdecydowanie brakuje podkreślenia jego zasług. Co gorsza, tendencja jest, mimo ogłoszenia w 400-lecie śmierci roku 2012 rokiem księdza Skargi, odwrotna. Traktuje się go raczej jako radykała, zwalczającego tolerancję religijną, którą dzisiejsza Polska się tak chlubi.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Gdyby jednak chcieć ocenić jego czyny, to należy brać pod uwagę uwarunkowania epoki, gdzie rozruchy religijne często wiązały się ściśle z rozruchami politycznymi, należy więc patrzeć na to z takiej perspektywy, a ksiądz Skargę postrzegać również jako obrońcę porządku politycznego i społecznego. Zwłaszcza my, konserwatyści, powinniśmy tym szczególniej stawać w obronie człowieka, którego twórczość stanowi istotny wkład w rozwój staropolskiej doktryny prekonserwatywnej. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Ksiądz Skarga bez wątpienia powinien znaleźć się w panteonie tych bohaterów narodowych, którzy swoimi naukami nie tylko przestrzegali przed błędami, które później zostały popełnione, gdyż nie chciano go uważnie słuchać i wdrażać jego nauk, ale co więcej, zawarli przesłanie, które powinno wyznaczać nam drogę na kolejne stulecia, stanowiąc podstawę wychowania kolejnych pokoleń. Żal w tej sytuacji, że brak jest dostatecznie wielu polskich ulic jego imienia, jak też pomników, które by były mu poświęcone, a jeśli już są, to patrzy się na nie nieprzychylnym okiem, jako na relikty tej dawnej, można powiedzieć, reakcyjnej Polski, którą współczesne ruchy lewicowo-liberalne nie tylko z chęcią by pożegnały, ale wręcz starły z powierzchni ziemi, by nie pozostał po niej żadnej widoczny ślad. Można więc powiedzieć, że na nas spoczywa obowiązek pamięci o wielkich postaciach z polskiej historii, a przede wszystkim może zachowanie ich przesłania dla przyszłych pokoleń, by stały się one ważną nauką, jeśli przyjdzie nam budować nasz nowy Złoty Wiek. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p><sub><em>Grafika: <a href="https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Kazanie_Skargi.jpg" data-rel="lightbox-image-0" data-rl_title="" data-rl_caption="" title="">Wikimedia Commons</a></em></sub></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/ks-piotr-skarga-kaznodzieja-polskiej-kontrreformacji/">Ks. Piotr Skarga – kaznodzieja polskiej kontrreformacji</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sen o utraconym imperium</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/sen-o-utraconym-imperium/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sebastian Bachmura]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 31 Dec 2022 22:44:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[I Rzeczpospolita]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5347</guid>

					<description><![CDATA[<p>Okresem w historii Polski, który kojarzy nam się z największą świetnością naszego państwa bez wątpienia jest okres XVI wieku, zwany nie bez przyczyny Złotym Wiekiem, rozciągający się mniej więcej do połowy wieku XVII, kiedy apogeum rozpiętości granic Rzeczpospolitej zostało osiągnięte, by następnie zaczęły się one kurczyć pod wpływem działalności wrogów zewnętrznych, na czele ze Szwecją, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/sen-o-utraconym-imperium/">Sen o utraconym imperium</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 6</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Okresem w historii Polski, który kojarzy nam się z największą świetnością naszego państwa bez wątpienia jest okres XVI wieku, zwany nie bez przyczyny Złotym Wiekiem, rozciągający się mniej więcej do połowy wieku XVII, kiedy apogeum rozpiętości granic Rzeczpospolitej zostało osiągnięte, by następnie zaczęły się one kurczyć pod wpływem działalności wrogów zewnętrznych, na czele ze Szwecją, Turcją i Moskwą, jak również wewnętrznych, czyli przede wszystkim buntami kozackimi, w mniejszym zaś stopniu może prywatą wielkich panów Korony i Litwy. Chociaż zwykle kojarzymy ten okres z licznymi przywarami polskiej szlachty, które stały się przyczyną upadku, to jednocześnie umyka nam ze świadomości fakt, że takie mocarstwo, jakie wówczas stanowiła Rzeczpospolita nie mogło wziąć się z nikąd. Musiały być przecież jakieś idee, wartości oraz postawy i działania różnych osób, które w efekcie doprowadziły do tego wspaniałego okresu polskiej historii. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<div style="position: relative; height: 441.8px; overflow: hidden;"><iframe style="position: absolute; top: 0; left: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://zrzutka.pl/c44v63/widget/13" width="400" height="441.8" frameborder="0" scrolling="no"></iframe></div>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Gdyby spojrzeć na dzisiejszą popkulturę i spróbować wskazać, co zakorzeniło się w świadomości jako symbol dawnej potęgi, to bez wątpienia przyjdzie nam na myśl ciężkozbrojny jeździec na koniu, obowiązkowo dzierżący długą kopię w dłoni oraz parę skrzydeł na plecach. W istocie husaria stoi za plecami wielkich wiktorii polskiego oręża, również jako wybawicielka wojsk polsko-litewskich z niejednej opresji, jednak warto zauważyć, że nie była ona przyczyną wielkości Rzeczpospolitej, lecz jej skutkiem. Potrzeba było szlachcica wychowanego w etosie służby Najjaśniejszej oraz wielkiego majątku, by tenże szlachcic mógł stawić się zbrojnie jako husarz na wezwanie. I właśnie upadek ekonomiczny państwa i jego obywateli w dużej mierze stał za zmierzchem tej formacji. Jeśli więc największa duma swojej epoki była jedynie skutkiem mocarstwowości, to warto pomyśleć nad tym, co takiego miała do zaoferowania Rzeczpospolita. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">W jednym z podziałów, jakimi możemy zróżnicować państwa jest podział na państwa narodowe i imperia. Państwo narodowe z grubsza pokrywa się z etnicznymi, naturalnymi granicami wyznaczanymi przez obszar zamieszkiwany przez dany naród, być może częściowo jedynie wykraczające poza to terytorium. Imperia natomiast są państwami, które zdecydowanie wybijają się ponad to ograniczenie, łącząc w swych granicach różne narody, z czasem je nawet ujednolicając i wykorzeniając poczucie odrębności. Niejednokrotnie imperia same w sobie tworzą odrębne cywilizacje (jak np. Chiny). W takim ujętym podziale Rzeczpospolita Obojga Narodów bez wątpienia imperium była. Cywilizacyjnie przynależnym do Christianitas, do cywilizacji łacińskiej, choć posunąłbym się do twierdzenia, że stanowiła odrębny wariant tej cywilizacji wykształcony na styku Orientu oraz Okcydentu. </span><span data-ccp-props="{&quot;134233117&quot;:false,&quot;134233118&quot;:false,&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:1,&quot;335551620&quot;:1,&quot;335559685&quot;:0,&quot;335559737&quot;:0,&quot;335559738&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">To nasze imperium nie powstało w wyniku żądzy podboju, jak wiele imperiów w historii, lecz poprzez dobrowolną unię dwóch państw, które widziały wspólne zagrożenia, którym zaradzić można było łącząc siły. Pierwotnie jedynie personalna unia przerodziła się w unię realną, kiedy polsko-litewscy monarchowie odkryli, jak korzystny jest to związek. Jednak nie tylko oni dostrzegali w tym korzyść. Litewska i ruska szlachta z chęcią przejmowała polską kulturę, która jawiła im się jako atrakcyjniejsza, tak samo jak pozycja szlachty w Koronie. </span><span data-ccp-props="{&quot;134233117&quot;:false,&quot;134233118&quot;:false,&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:1,&quot;335551620&quot;:1,&quot;335559685&quot;:0,&quot;335559737&quot;:0,&quot;335559738&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że wśród wspominek o dawnej świetności pojawiają się niejednokrotnie również takie, które dawną świetność chciałyby przenieść na grunt współczesny, formując unię dawnych narodów Rzeczpospolitej w jeden organizm państwowy. Na nowo te głosy pojawiły się w związku z rosyjską agresją na Ukrainę. W teorii idea słuszna &#8211; jeśli kiedyś razem byliśmy silniejsi, to i teraz można się spodziewać, że stanie się podobnie. W praktyce jednak – niekoniecznie.</span><span data-ccp-props="{&quot;134233117&quot;:false,&quot;134233118&quot;:false,&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:1,&quot;335551620&quot;:1,&quot;335559685&quot;:0,&quot;335559737&quot;:0,&quot;335559738&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Dostrzegam w tym co najmniej dwa istotne problemy, które stoją na przeszkodzie takim zamiarom. Zacząć należy od stwierdzenia, że Rzeczpospolita nie była bezładną zbieraniną narodów, w których każdy robił co chciał. Wręcz przeciwnie &#8211; istniały pewne fundamentalne zasady, które były powszechnie akceptowane, a gdyby ktoś ich nie akceptował, to narzucane. Wszystkie narody, religie i kultury mogły żyć “pod jednym dachem” dlatego, że istniała wyraźna hierarchiczna nadrzędność Królestwa Polskiego nad Litwą. Nie bez powodu Litwa nie została równoprawnym królestwem, a jedynie wielkim księstwem, podobnie jak później Ruś, gdy w Hadziaczu dyskutowano o Rzeczpospolitej Trojga Narodów. </span><span data-ccp-props="{&quot;134233117&quot;:false,&quot;134233118&quot;:false,&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:1,&quot;335551620&quot;:1,&quot;335559685&quot;:0,&quot;335559737&quot;:0,&quot;335559738&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>To dominacja polskiej kultury i jej atrakcyjność stanowiła istotne spoiwo dla całego państwa, nawet jeśli każdy z narodów z powodzeniem kultywował swoje tradycje. Nikt nie kwestionował jednak tej polskiej nadrzędności, a dzięki temu pozostałe narody również mogły się cieszyć daleko idącymi swobodami. Dopiero próba zanegowania tych zasad w XVII wieku, gdy protestanci masowo popierali Szwedów czy prawosławni Moskwę, sprawiła, że ograniczono zakres swobód religijnych innowierców. </strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Gdyby chcieć potraktować ideę neounii jagiellońskiej w pełni poważnie, to należy zauważyć, że stanęlibyśmy na skraju konfliktu etnicznego motywowanego politycznie, czego zwolennicy takiego rozwiązania zdają się nie dostrzegać (co w gruncie rzeczy nie dziwi, mając na uwadze, że unia polsko-ukraińska to hasło czysto emocjonalne, ukute na fali konfliktu zbrojnego za naszą wschodnią granicą). Połączenie kilku środkowoeuropejskich państw przy zachowaniu dotychczasowego ustroju republikańskiego doprowadziłoby do sytuacji, w której wybór głowy państwa stanowiłby rodzaj plebiscytu narodowego, w którym wygrywałby najliczniejszy i najbardziej zjednoczony naród lub koalicja pozostałych narodów zjednoczona przeciw temu silniejszemu. Można by także pokusić się o, niczym w Bośni i Hercegowinie albo Libanie, parytety etniczne w rządzeniu państwem. Wszystko to jednak są rozwiązanie służące sztucznemu podtrzymaniu systemu, który już w swych założeniach nie może działać. </span><span data-ccp-props="{&quot;134233117&quot;:false,&quot;134233118&quot;:false,&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:1,&quot;335551620&quot;:1,&quot;335559685&quot;:0,&quot;335559737&quot;:0,&quot;335559738&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Trudno więc w tym wszystkim oprzeć się wrażeniu, że rację miał Adolf Bocheński pisząc, iż “jest faktem niezaprzeczalnym, że tam, gdzie w granicach jednego państwa istnieją czynniki narodowo różne i pozostające ze sobą w antagonizmie, tam monarchia może stanowić niezwykle silną dźwignię ugody i pokojowego współżycia.” W istocie, gdybyśmy chcieli rozważać tworzenie ponadnarodowego imperium w środkowej Europie, nieodzownym wydaje się być przywrócenie monarchii, najlepiej z dynastią spoza grona narodów tworzących tą federację, aby stworzyć czynnik ponadnarodowy, łączący wszystkie pod jednym berłem. </span><span data-ccp-props="{&quot;134233117&quot;:false,&quot;134233118&quot;:false,&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:1,&quot;335551620&quot;:1,&quot;335559685&quot;:0,&quot;335559737&quot;:0,&quot;335559738&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">W tym momencie cała idea wydaje się już być absurdem, który próżno by było forsować we współczesnym świecie, tak mocno przesiąkniętym demokracją liberalną, która jakiegokolwiek suwerennego panowania nad ludem znieść nie może. Pokazuje to jednak również, że Rzeczpospolita Obojga Narodów była produktem swojej epoki, która mogła zaistnieć w szczególnym okolicznościach. Myślenie o niej w kategoriach współczesnych, idea jej przywrócenia na mapy Europy pozbawiona jest jakiegokolwiek sensu tak długo, jak podążamy za współczesnymi standardami. Budowanie imperium w oparciu o sentyment, który dodatkowo przez różne narodu może być różnie odbierany, nie daje nadziei na trwały projekt.</span><span data-ccp-props="{&quot;134233117&quot;:false,&quot;134233118&quot;:false,&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:1,&quot;335551620&quot;:1,&quot;335559685&quot;:0,&quot;335559737&quot;:0,&quot;335559738&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Jeszcze większym absurdem wydaje się być ta idea, jeśli rozważymy obecną sytuację, w jakiej znalazła się Ukraina. Państwo, które jeszcze kilka lat temu dzieliło się na ukraińskojęzyczny zachód i rosyjskojęzyczny wschód, w którym poczucie jedności narodowej wcale nie było takie oczywiste, a poparcie dla rosyjskiego separatyzmu wcale nie musiało być wytworem rosyjskiej propagandy. To samo państwo przeszło kilkuletnią wojnę domową z separatystami czynnie wspieranymi przez wojska rosyjskie, która wreszcie przerodziła się w otwartą inwazję Federacji Rosyjskiej. Jeśli do tej pory różnie mogliśmy oceniać Ukrainę pod względem narodowym, to nie ma wątpliwości, że wojna ta szybko stała się wojną narodotwórczą, która zbudowała poczucie jedności wszystkich obywateli w obliczu zewnętrznego agresora. </span><span data-ccp-props="{&quot;134233117&quot;:false,&quot;134233118&quot;:false,&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:1,&quot;335551620&quot;:1,&quot;335559685&quot;:0,&quot;335559737&quot;:0,&quot;335559738&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Tak więc państwo narodowe, które Polska bardzo niefrasobliwie przehandlowuje na korzyści ekonomiczne wynikające z funkcjonowania w europejskiej wspólnocie na Ukrainie właśnie stało się jedną z najcenniejszych wartości, a świeżo uzyskane poczucie narodowej jedności jeszcze długo będzie stało na przeszkodzie temu, by Ukraina gotowa była zrzec się części swej suwerenności na rzecz innego, większego organizmu państwowego.</span><span data-ccp-props="{&quot;134233117&quot;:false,&quot;134233118&quot;:false,&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:1,&quot;335551620&quot;:1,&quot;335559685&quot;:0,&quot;335559737&quot;:0,&quot;335559738&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Kolejne państwa również nie rokują jako potencjalne części składowe nowego imperium. Białoruś pozostaje całkowicie poza sferą oddziaływania polskiej polityki, co więcej sama traci sukcesywnie swoją niezależność na rzecz podległości wobec Rosji. Litwa z kolei dopiero od niedawna zaczyna realizować politykę choć trochę przyjaźniejszą Polsce oraz mniejszości polskiej, którą Litwę zamieszkuje. W tym wszystkim być może jedynie Łotwa i Estonia, a więc dawne Inflanty gotowe byłyby w pełni pozytywnie odnosić się do dawnego dziedzictwa, choć i tu trudno stwierdzić, by należało oczekiwać po nich jakiegoś wielkiego entuzjazmu.</span><span data-ccp-props="{&quot;134233117&quot;:false,&quot;134233118&quot;:false,&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:1,&quot;335551620&quot;:1,&quot;335559685&quot;:0,&quot;335559737&quot;:0,&quot;335559738&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Podsumowując niejako powyższe rozwiązania, należy jeszcze raz powtórzyć, że budowanie idei na historycznych sentymentach nie wróży niczego dobrego ani trwałego. Nawoływania do jakichkolwiek unii politycznych państw naszego regionu to projekt bez większej przyszłości i szansa jedynie na generowanie potencjalnych konfliktów. Nie da się jednak ukryć, że państwa te widzą wspólne zagrożenie w postaci Rosji. Zagrożenie to niekoniecznie jest w taki sam sposób podzielane w Europie Zachodniej, a więc Unia Europejska nie zawsze będzie należytym wsparciem. Zamiast więc myśleć o inicjatywach tworzenia superpaństwa, warto pomyśleć nad mniej ingerującą w suwerenność państw platformą współpracy, odwołującą się do wspólnego dziedzictwa. </span><span data-ccp-props="{&quot;134233117&quot;:false,&quot;134233118&quot;:false,&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:1,&quot;335551620&quot;:1,&quot;335559685&quot;:0,&quot;335559737&quot;:0,&quot;335559738&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: center;" align="JUSTIFY"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/sarmacki-republikanizm-lukasza-gornickiego/"><span style="color: #9c2922;">Sarmacki republikanizm Łukasza Górnickiego</span></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Tak jak Brytyjczycy mają swoją Wspólnotę Narodów, która z powodzeniem zastąpiła sypiące się Imperium Brytyjskie w nowych realiach międzynarodowych, tak my możemy mieć swoją nową Rzeczpospolitą, która będzie łączyła ze sobą narody dawnej unii lubelskiej, pozwalając na budowanie wzajemnych relacji oraz współpracy. Jeśli mielibyśmy ziścić swój sen o utraconym imperium – to w obecnych realiach to wydaje się być droga najbardziej sensowna i dająca uzasadnione nadzieje na powodzenie. </span><span data-ccp-props="{&quot;134233117&quot;:false,&quot;134233118&quot;:false,&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:1,&quot;335551620&quot;:1,&quot;335559685&quot;:0,&quot;335559737&quot;:0,&quot;335559738&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p><em><sub>Grafika: <a href="https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Lublin_Union_1569.PNG" data-rel="lightbox-image-0" data-rl_title="" data-rl_caption="" title="">Wikimedia Commons</a></sub></em></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/sen-o-utraconym-imperium/">Sen o utraconym imperium</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sarmacki republikanizm Łukasza Górnickiego</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/sarmacki-republikanizm-lukasza-gornickiego/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sebastian Bachmura]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 31 Dec 2022 22:35:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[I Rzeczpospolita]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[łukasz górnicki]]></category>
		<category><![CDATA[renesans]]></category>
		<category><![CDATA[rzeczpospolita]]></category>
		<category><![CDATA[rzeczpospolita obojga narodów]]></category>
		<category><![CDATA[sarmatyzm]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5340</guid>

					<description><![CDATA[<p>Myśl polityczna doby sarmackiej nie jest zbyt dobrze zakorzeniona w naszej świadomości. Więcej nawet, utrwaliło się w powszechnym przekonaniu, że sarmatyzm jest synonimem ciemnoty i zacofania, a w takich warunkach nie ma co liczyć na życie intelektualne narodu. Stąd też, być może poza paroma postaciami, nie znamy za dobrze dorobku intelektualnego Rzeczpospolitej Obojga Narodów, wolimy [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/sarmacki-republikanizm-lukasza-gornickiego/">Sarmacki republikanizm Łukasza Górnickiego</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 7</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Myśl polityczna doby sarmackiej nie jest zbyt dobrze zakorzeniona w naszej świadomości. Więcej nawet, utrwaliło się w powszechnym przekonaniu, że sarmatyzm jest synonimem ciemnoty i zacofania, a w takich warunkach nie ma co liczyć na życie intelektualne narodu. Stąd też, być może poza paroma postaciami, nie znamy za dobrze dorobku intelektualnego Rzeczpospolitej Obojga Narodów, wolimy raczej poprzestać na szukaniu wad systemowych i narodowych, nie zwracając uwagi na to, że już wówczas byli ludzie gotowi z tymi wadami walczyć, a jednocześnie nie wszystko, co nasi przodkowie wówczas stworzyli było z gruntu rzeczy złe. Wszakże pamiętać należy, że stworzyliśmy środkowoeuropejskie imperium na sposób pokojowy, a imperium to przez kilka stuleci zdolne było odpierać zapędy sąsiadów.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Do grona myślicieli-reformatorów bez wątpienia należał Łukasz Górnicki, który w swoich pracach poruszał kilka istotnych zagadnień dla funkcjonowania Rzeczpospolitej. Wykształcenie filozoficzne oraz prawnicze jakie uzyskał we Włoszech, a także podróże po państewkach Italii pozwoliły mu na zaproponowanie przemyślanych rozwiązań w duchu republikańskim, inspirowanym szczególnie Rzeczpospolitą Wenecką, która, jak warto zauważyć, wykazywała wiele podobieństw ustrojowych do Rzeczpospolitej Obojga Narodów. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><b><span data-contrast="auto">Cnoty obywatelskie</span></b><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Na wstępie zaznaczyć należy, że na poglądy Łukasza Górnickiego nie należy patrzeć przez pryzmat współczesnych rozróżnień pojęciowych, ponieważ republikański charakter jego poglądów nie ma nic wspólnego z rozumianą na dzisiejszą modłę formą ustrojową państwa. Nie bez przyczyny w polsko-litewskim państwie noszącym miano Rzeczpospolitej panował król. Jeśli przyjrzymy się dokładniej tym organizmom państwowym sprzed wieków, które już bezspornie charakteryzowano jako republiki, jak na przykład wspomniana już Wenecja, to z łatwością zauważymy, że głowa państwa, choć obieralna, pozostawała w dalszym ciągu monarchiczna, choćby nominalnie. Wenecki doża (</span><i><span data-contrast="auto">doge</span></i><span data-contrast="auto">) to nic innego jak łaciński </span><i><span data-contrast="auto">dux</span></i><span data-contrast="auto">, a więc książę. Wenecjanie w dalszym ciągu obierali sobie dożywotniego księcia, nie prezydenta na kilkuletnią kadencję, jak uczynią to później Amerykanie na fali oświeceniowych idei. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<div style="position: relative; height: 441.8px; overflow: hidden;"><iframe style="position: absolute; top: 0; left: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://zrzutka.pl/c44v63/widget/13" width="400" height="441.8" frameborder="0" scrolling="no"></iframe></div>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Jak zatem rozumieć republikanizm w tym kontekście? W celu prawidłowego zrozumienia tego terminu należy odwołać się do jego pierwotnego znaczenia, pochodzącego od łacińskich słów </span><i><span data-contrast="auto">res publica</span></i><span data-contrast="auto"> – rzecz publiczna, jak powiedzielibyśmy dzisiaj, a rzecz pospolita, jak powiedzieliby nasi przodkowie. Gdy przyjrzymy się terminowi rzeczpospolita, to jeszcze dziś będziemy w nim dostrzegać dużo szersze znaczenie, niż w obco brzmiącym (a przecież z tego samego źródła się wywodzącym) terminie republika, który jest synonimem ściśle określonej formy rządów. Rzeczpospolita to w istocie dobro wspólne wszystkich uczestników polityki &#8211; stojące w opozycji do form absolutystycznych czy patrymonialnych, ale również wobec demokratyczno-liberalnych, gdzie wspólnotowość jest mocno ograniczona bądź przemilczana. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Właśnie tak rozumiałby republikanizm Łukasz Górnicki, gdyby go o to zapytać. Widział w nim współdziałanie króla wraz z narodem-szlachtą dla wspólnego dobra. Republikanizm ten nie był ślepą walką z </span><i><span data-contrast="auto">absolutum dominium</span></i><span data-contrast="auto">, która cechowała wielu przedstawicieli szlachty, dostrzegał również potrzebę wzmocnienia władzy monarszej tam, gdzie po nastaniu czasów elekcyjnych wyraźnie podupadła. Jednocześnie mocno w swej twórczości odwoływał się do kształtowania cnót obywatelskich, które były niezbędne, aby ludzie do tego wybrani mogli prawidłowo pełnić swe urzędy. Wskazywał, że kandydaci na urzędy powinni być prześwietlani zarówno pod względem prowadzonego stylu życia, jak również sposobu,  jakim gospodarzą swoim własnym majątkiem. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Osobną, acz pokrewną, kwestią jest pojęcie wolności jakie propagował Górnicki. Mianowicie przeciwstawiał się rozumieniu wolności na sposób liberalny, czy wręcz anarchiczny. Jego Polak w dialogu “Rozmowa o elekcji, wolności prawie i obyczajach polskich” mówi, że “wolność to jest, móc żyć, jako kto chce”. Polemizuje z nim Włoch, w którego usta w rzeczonym dialogu autor wkłada swoje przemyślenia, opozycyjne wobec powszechnie głoszonych wówczas w kraju poglądów. Twierdzi on mianowicie, że wolność nierozerwalnie jest związana z dążeniem ku dobru i pozostawaniem w zgodzie z sumieniem. Życie rozpustne natomiast naturalnie ciąży ku zniewoleniu. Pozostaje zatem Górnicki w zgodzie z nauczaniem katolickim, w którym wybór grzechu zawsze prowadzi do niewoli, jest więc ostatecznie zaprzeczeniem wolności, stanowi uległość wolnej woli, będącej pod wpływem ludzkich namiętności i ułomnej natury. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Część dialogu poświęcona wolności stanowi przeciwstawienie anarchicznie rozumianej wolności, jako sytuacji, w której nikt (a więc także żadna władza państwowa) nie może jednostce niczego nakazać, ani do niczego przymusić, wolności prawdziwej i uporządkowanej, w której wolność pozostaje w zgodzie z rozumiem i sumieniem, służąc dobremu. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><b><span data-contrast="auto">Ku sanacji Rzeczpospolitej</span></b><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">W swoich pismach, zwłaszcza w “Drodze do zupełnej wolności” wskazuje Górnicki na szereg błędów ustrojowych, które czynią Rzeczpospolitą niewydolną. We wspominanym wcześniej dialogu neguje sens wolnej elekcji jako okazji do obcych interwencji, a także narzucania swojej woli słabszym przez silniejszych, co zniekształca ostateczny wynik głosowania. Przywołuje przy tym przykłady, które sam ma w pamięci, wszakże państwo ma już za sobą dwie wolne elekcje, które kończyły się obcymi interwencjami i rozlewem krwi, powołuje się także na przykład węgierski, gdzie Maciej Habsburg wymusił swoją elekcję siłą. Jako lepszą alternatywę przedstawia przykład państw włoskich, takich jak Wenecja czy Państwo Kościelne, gdzie monarchę wybiera ograniczone grono osób, w dodatku pozostając w zamknięciu (a więc </span><i><span data-contrast="auto">con clave</span></i><span data-contrast="auto">) i odcięciu od świata w czasie dokonywania wyboru. Nie podejmuje się tu jednak przedstawienia gotowego rozwiązania dla Rzeczpospolitej.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wiele uwagi poświęca Sejmowi, w którego funkcjonowaniu widzi nie tylko niesłuszne ograniczenie władzy monarszej, ale także wskazuje na niewydolność formuły, w jakiej Sejm funkcjonował. Mówiąc o ograniczeniu władzy królewskiej trafnie spostrzega, że “nasi przodkowie, gdy do wolności przyszli, zabiegali temu wszelakim obyczajem, żeby król tyranem być nie mógł (…), a temu nie zabiegali, żeby mi sąsiad możniejszy tyranem nie był”. </strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Warto zaznaczyć, że Górnicki nie tyle koniecznie obstaje przy konieczności przywrócenia pewnych kompetencji monarsze, co łączy to z problemem, jakim jest w jego optyce sesyjny charakter obrad sejmowych. Sejm mianowicie zbiera się raz na dwa lata i obradować może jedynie przez 6 tygodni. Dość szybko spostrzeżono, że jest to zbyt krótki czas, by przeprowadzić jego pracę od początku do końca, widział to również Górnicki. Wskazuje tu na odebranie królowi kompetencji sądowniczych na rzecz Sejmu w sytuacji, gdzie monarcha sądził stale, sądy sejmowe zaś odbywają się jedynie raz na dwa lata, co przekłada się na kompletną nieefektywność wymiaru sprawiedliwości. Domaga się w tej sytuacji obrad ciągłych Sejmu walnego. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Kolejnym argumentem przeciw sesyjności obrad jest zbyt rzadkie odbywanie sesji sejmowych w stosunku do potrzeb. Wskazuje mianowicie, że Sejm zbierający się raz na dwa lata nie jest w stanie prawidłowo i w odpowiednim czasie reagować na sytuacje, które wymagają jego aktywności. Przedstawia tu barwny obraz okrętu jako alegorii Rzeczpospolitej, z którego pasażerowie wysadzają załogę, gdy okręt płynie bezpiecznie, oczekując, że załoga wsiądzie na pokład ponownie, gdy pojawi się na horyzoncie zagrożenie wymagające interwencji, co z oczywistych przyczyn jest niemożliwe. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Posłowie powinni być w takim systemie wybierani na roczną kadencję i rezydować przy królu, aby Sejm mógł się zbierać, gdy zajdzie taka potrzeba. Górnicki postuluje także wydelegowanie po czterech posłów i senatorów zarówno z Korony, jak i z Litwy do rady królewskiej, która funkcjonowałaby bezpośrednio przy królu, wspólnie pracując nad kierunkiem polityki państwowej. Chciałby także zmienić sposób wyboru posłów z powiatowych na wojewódzkich, tak, by każde województwo wybierało łącznie czterech posłów, co w przybliżeniu powinno równać się liczbie senatorów. Dąży Górnicki do tego, aby Sejm wybierał urzędników na stanowiska równą liczbą posłów i senatorów, gdzie maksymalnie tylko posłów będzie mogło wziąć udział w posiedzeniu, ilu będzie na nim senatorów, dając obu izbom równy głos w wyborze. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Już w wyżej wymienionych propozycjach można doszukiwać się inspiracji weneckich, tak jak Signoria przy doży weneckim, tak tutaj rada przy królu. Kolejny organ jest natomiast wprost zaczerpnięciem z tamtejszej Rady Dziesięciu. Proponuje mianowicie Górnicki, aby powołać dwunastoosobowy organ (razem z królem &#8211; trzynastoosobowy). Organ ten pełniłby funkcję policyjno-prokuratorską, pilnując ładu państwowego oraz pełniąc rolę obrońcy interesu publicznego. Należy stwierdzić, że w niedostatku prawa myśliciel upatruje kolejny poważny problem, widzi bowiem, że egzekucje wyroków nie dochodzą do skutków, a rozbój szerzy się na ulicach niemal w biały dzień i nie ma nikogo, kto mógłby temu zapobiec. Stąd też postulat ustanowienia takiej rady, tak jak postulat ustanowienia stałej liczby żołnierzy rezydujących przy Sejmie w liczbie tysiąca. Oddział ten stanowiłby swego rodzaju policję państwową, która przydzielana byłaby poszkodowanemu do egzekucji korzystnego wyroku sądowego na sprawcy.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">W funkcjonowaniu Rzeczpospolitej Górnicki dostrzega jeszcze dwa istotny problemy, choć dotyczące raczej już innych aspektów polityki państwowej. Pierwszym z nich są finanse, które zresztą w powszechnej, współczesnej nam świadomości, zawsze były bolączką sarmackiej Polski. Łukasz Górnicki proponuje zaprowadzenie systemu poboru podatków, który rozpocząłby się rozesłaniem po całym kraju rewizorów, którzy zmierzą stan posiadania podatników i na tej podstawie stworzą rejestry podatkowe, ustalając kto jest skarbowi co winien na podstawie posiadanego majątku. Drugim elementem miało być ustanowienie sieci poborców podatkowych w całym kraju, co ważne dobrze opłacanych, aby praca ta w zupełności zaspokajała ich potrzeby finansowe (godziwe opłacanie urzędników państwowych to zresztą często powtarzający się postulat u Górnickiego).</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Ostatnia kwestia dotyczy zabezpieczenia granic państwowych, przy czym wskazywana tu jest szczególnie granica południowa, z Turcją osmańską. Piętnuję tu XVI-wieczny autor niechęć rodaków do budowania twierdz oraz brak należytego pochylenia się nad ochroną ludności nadgranicznej, która ustawicznie porywana jest w niewolę przez zagony tureckie i tatarskie, by następnie trafiać na targ niewolników w Konstantynopolu. Proceder ten ma nie budzić większego zaniepokojenia panów posłów, którzy nie widzą możliwości zapobieżenia tym najazdom. W przeciwieństwie do swoich rodaków, Łukasz Górnicki widzi taką możliwość. Upatruje jej mianowicie w stworzeniu stałego wojska w służbie przygranicznej, rozlokowanego nie w miastach wewnątrz kraju, lecz bezpośrednio na granicy, w obozach, jeśli trzeba. Wojska te miałyby pozostawać pod dowództwem hetmana polnego, który miałby bezpośrednio przy nich urzędować. Co więcej, wskazuje, że rozlokowanie wojsk na granicy sprzyjać będzie kształtowaniu się wokół obozów miast oraz fortyfikacji, co w konsekwencji doprowadzi do dalszego umocnienia granicy. Wreszcie postuluje on odejście od systemu pospolitego ruszenia na rzecz armii stałej i dobrze opłacanej.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: center;" align="JUSTIFY"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/lukasz-gornicki-zycie-i-tworczosc/"><span style="color: #9c2922;">Łukasz Górnicki – życie i twórczość</span></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Łukasz Górnicki jest jednym z tych autorów, którzy trafnie diagnozowali problemy, jakie trapiły Rzeczpospolitą na przełomie XVI i XVII wieku, a które miały w niedalekiej przyszłości ujrzeć światło dzienne w pełnej krasie. Oczywiście nie był jedynym, ale lektura jego pism dowodzi, że również dzisiaj warto je czytać. Chociaż konkretne postulaty odnosiły się do ustroju ówcześnie funkcjonującego, to nie da się ukryć, że wiele ogólnych uwag, jak również jego wykład pojęcia wolności czy wskazania co do tego, jak ważne jest kształtowanie postaw obywatelskich stanowią ponadczasową lekcję, której tak bardzo brakuje w naszym dzisiejszym życiu publicznym.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p><sub>Grafika: <a href="https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Polish_Crown_Sejm_during_the_Reign_of_Sigismund_II_Augustus.PNG" data-rel="lightbox-image-0" data-rl_title="" data-rl_caption="" title="">Wikimedia Commons</a></sub></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/sarmacki-republikanizm-lukasza-gornickiego/">Sarmacki republikanizm Łukasza Górnickiego</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Łukasz Górnicki &#8211; życie i twórczość</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/lukasz-gornicki-zycie-i-tworczosc/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sebastian Bachmura]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 30 Dec 2022 15:57:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[I Rzeczpospolita]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[łukasz górnicki]]></category>
		<category><![CDATA[republikanizm]]></category>
		<category><![CDATA[rzeczpospolita]]></category>
		<category><![CDATA[sarmatyzm]]></category>
		<category><![CDATA[tykocin]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5315</guid>

					<description><![CDATA[<p>Mieszkańcom Białegostoku nie trzeba przedstawiać postaci Łukasza Górnickiego, ponieważ ją znają. Przynajmniej w teorii&#8230; I przynajmniej ci bardziej oczytani. Książnica Podlaska od kilku dekad, od czasu, gdy nie była jeszcze zwana książnicą, nosi bowiem imię tej postaci. Gdyby jednak zapytać przechodnia, kimże jest ten Górnicki, którego zaszczytne imię nosi mieszcząca się w budynku tuż obok [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/lukasz-gornicki-zycie-i-tworczosc/">Łukasz Górnicki &#8211; życie i twórczość</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 7</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Mieszkańcom Białegostoku nie trzeba przedstawiać postaci Łukasza Górnickiego, ponieważ ją znają. Przynajmniej w teorii&#8230; I przynajmniej ci bardziej oczytani. Książnica Podlaska od kilku dekad, od czasu, gdy nie była jeszcze zwana książnicą, nosi bowiem imię tej postaci. Gdyby jednak zapytać przechodnia, kimże jest ten Górnicki, którego zaszczytne imię nosi mieszcząca się w budynku tuż obok niego instytucja ośmielę się przypuszczać, że odpowiedzi byśmy nie otrzymali – a z pewnością wielu przechodniów musielibyśmy przepytać, nim któryś gotów byłby nam udzielić prawidłowej odpowiedzi. Bo i kim w istocie on był? Kiedy żył? Łukasz Górnicki &#8211; to nie brzmi w żaden sposób archaicznie, starodawnie, więc nie był to z pewnością dworzanin hetmana Branickiego, naszego białostockiego dobrodzieja. Zapewne więc ktoś, kto żył w czasach, gdy biblioteka mająca później stać się Książnicą Podlaską dopiero powstawała, z pewnością z jego walnym udziałem w tym dziele? Również nie! Kim więc była ta postać i dlaczego akurat u nas w regionie znalazło się miejsce na jej upamiętnienie? </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<div style="position: relative; height: 441.8px; overflow: hidden;"><iframe style="position: absolute; top: 0; left: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://zrzutka.pl/c44v63/widget/13" width="400" height="441.8" frameborder="0" scrolling="no"></iframe></div>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Cóż, Łukasz Górnicki nie żył w czasach nam bliskich, ani nawet bliskich naszym pradziadkom. Nie znajdziemy go również wśród dworzan Jana Klemensa Branickiego, ale wcale nie podpowiadają tego niezbyt staropolsko brzmiące personalia – nader mylna byłaby to sugestia! Czasy, w których żył Łukasz Górnicki i czasy hetmana Branickiego łączy ze sobą XVII stulecie, a mianowicie Górnicki w tymże stuleciu zmarł, Branicki zaś narodził się. Jednak cały niemal okres życia postaci, którą będę tu omawiał przypada na Złoty Wiek – wiek kresu Jagiellonów, zarania Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, a co ważne z perspektywy podlaskiej &#8211; przyłączenia Podlasia do Korony Królestwa Polskiego. Nie ciągnąć dalej tego przydługiego wstępu &#8211; niniejszy artykuł traktuje o tym, kim Łukasz Górnicki był i czego w swym życiu dokonał. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Urodził się w 1527 r. w Oświęcimiu, jako syn Marcina Góry i Anny Gąsiorkówny. Jego rodzina zaliczała się do mieszczan, jednak przynależność stanowa nie zamykała mu wówczas drzwi do dworów wielkich panów z największym, królem, na czele, o czym wkrótce się przekonamy. Zresztą na dworze Zygmunta Starego przebywał jego wuj, Stanisław Gąsiorka, który był kapelanem wawelskiej kaplicy królewskiej. Dzięki jego wsparciu młody Łukasz, po otrzymaniu podstawowej edukacji w rodzinnym Oświęcimiu mógł wyjechać w 1538 roku do ówczesnej stolicy, by tam kontynuować pobieranie nauk. W Krakowie trafił do szkoły parafialnej Św. Jana, uważanej za jedną z lepszych placówek. Tam nie tylko posiadł gruntowną wiedzę, ale zetknął się również z krakowską diasporą włoską, obecną tam za sprawą królowej Bony. Zapewne w tym miejscu narodziło się jego zainteresowanie Italią, która później odegra istotną rolę w jego życiu i twórczości. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Obrany jeszcze w Krakowie włoski kierunek intelektualnych horyzontów młodego Górnickiego miał się po zakończeniu stołecznego etapu edukacji rozwinąć w podróż do Italii, gdzie w Padwie podjął studia filozoficzne. Zanim jednak to zrobi, zaczyna funkcjonować w kręgach krakowskich intelektualistów, w ten sposób poznaje m. in. Samuela Maciejowskiego, biskupa krakowskiego i podkanclerzego, który później zostanie jednym z bohaterów jego “Dworzanina polskiego”. Po roku służby u podkanclerzego wyrusza do rzeczonej Italii, gdzie w Padwie zajmuje się studiowaniem filozofii. Swą podróż wykorzystuje także, by poznać lepiej kraj jego z dawna żywionych zainteresowań, odwiedza więc państwa takie jak Wenecja, być może również Rzym i Florencja. Jego podróże i fascynacja Wenecją dają o sobie później znać również w jego myśli politycznej, tak samo jak włoskie traktaty polityczne, z którymi najpewniej również miał okazję się zapoznać. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Wraca w roku 1548, by ponownie zawitać u swego dobrodzieja, Samuela Maciejowskiego, zostaje jego sekretarzem i podejmuje się służby w dyplomacji. Po śmierci Maciejowskiego trafia na służbę u jego następcy na stolicy biskupiej, Andrzeja Zebrzydowskiego. Odbywa wówczas kolejne podróżne dyplomatyczne, podróżując również w świcie Zygmunta Augusta. Z pewnością pomaga to w jego karierze, gdyż już w 1553 r. zostaje pisarzem w kancelarii królewskiej. W tym samym czasie przyjmuje również niższe święcenia, co pozwoli mu w przyszłości przejąć po swoimi wuju, Stanisławie, dochody z probostwa wielickiego. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Karierę na dworze ostatniego z Jagiellonów przerywa mu jego drugi wyjazd do Włoch w 1556. Tym razem swoją edukację rozszerza o studia prawnicze. Powraca w 1559 roku, by tym razem objąć posadę królewskiego bibliotekarza. Pełnić tę funkcję będzie aż do śmierci monarchy w 1572 r. Praca na królewskim dworze stanowi również okazję do zdobycia dodatkowej wiedzy oraz obserwacji, które później przełożą się na formułowanego przez Górnickiego wniosku co do kondycji Rzeczpospolitej i nieodzowności reform. Jego dotychczasowe zasługi nie zostają zapomniane przez Zygmunta Augusta, który w 1561 roku nadaje mu szlachectwo. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Przeniesienie biblioteki królewskiej z Wilna do Tykocina sprawia, że osiada na Podlasiu, z którym, jak czas pokaże, wiąże się już na stałe. Dzieje się to w 1565 roku, w tym samym, w którym kończy pracę nad swoimi przekładem “Il libro del cortegiano” Baltazara Castiglione’a, który wydany zostaje właśnie w Tykocinie pod nazwą “Dworzanin polski”. Książka ta, co było w epoce normą, stanowi kreatywną translację oryginału, dostosowaną do warunków polskich i do lokalnego odbiorcy. Stąd też usunięte zostają elementy, które Górnicki uznaje za zbędne lub niezrozumiałe dla polskiego odbiorcy, jednocześnie przenosi akcję do Polski, a oryginalnych bohaterów zmienia na postaci sobie współczesne. Fabuła opiera się na czterech spotkaniach bohaterów, którzy przez cztery kolejne dni zabawiają się rozmowami, w których podejmują tematy związane z życiem dworskim. Zgodnie z tytułem utworu zastanawiają się nad tym, jaki powinien być idealny dworzanin, jaki powinien być władca, a wreszcie jak powinno wyglądać życie dworskie. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Kolejne lata coraz bardziej wiążą go z Podlasiem. Jeszcze od Zygmunta Augusta otrzymuje starostwo tykockie. Tykocin był wówczas miastem w Rzeczpospolitej ważnym, choć małym. Znajdowała się w nim bowiem nie tylko biblioteka królewska, ale również skarbiec prywatny Zygmunta Augusta, a wreszcie arsenał Rzeczpospolitej. W tym okresie możemy powiedzieć, że życie Górnickiego kwitło w pełni, na przełomie lat 1575-76 ożenił się z Barbarą Broniewską, z którą doczekał się łącznie ośmiorga dzieci. W 1576 roku otrzymuje również starostwo wasilkowskie. Jednocześnie, po burzliwych latach, w których zmarł Zygmunt August, zaprowadzono w Rzeczpospolitej wolną elekcję, po tragicznym wyborze Henryka Walezego na nowego monarchę i jego haniebnej ucieczce do Francji królem polskim i wielkim księciem litewskicm obrany zostaje przybyły z Siedmiogrodu Stefan Batory. Bez wątpienia jeden z najlepiej wspominanych po dziś dzień monarchów, ale także ten, którego stosunkowo krótkie panowanie naznaczone było intensywnymi działaniami militarnymi, co nie obyło się bez wpływu na życie Łukasza Górnickiego.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Górnicki wysoce poważał nowego monarchę, ten zaś nie szczędził mu zadań. Choć znaleźli się nieprzychylni tykocińskiemu staroście, którzy gotowi byli oczerniać go przed Batorym, to jednak ten wyszedł z tych kłopotów obronną ręką. Nie tylko przeprowadzone śledztwo oczyściło go ze wszelkich zarzutów, ale wręcz wkrótce po nim otrzymał, wspomniane już, starostwo wasilkowskie, co zdaje się sugerować, że nie tylko nie znaleziono w nim żadnej winy, ale wręcz uznano za wzorowego sługę królewskiego. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Chociaż Łukasz Górnicki, w związku z piastowanymi funkcjami ziemskimi, pozostawał z dala od teatru działań wojennych prowadzonych na wschodzie przez króla, to jednak ulokowanie arsenału w Tykocinie nie pozostawiało go w kompletnym odseparowaniu od wydarzeń “wielkiego świata”. Zresztą nie tylko wojna, ale również polityka spadła na barki pana starosty – Batory wyprawiał go dwukrotnie na sejmiki ziemskie (do Drohiczyna w 1579 oraz Brańska w 1581) w celu dokonania wyboru posłów na sejm walny. Bez wątpienia nie był to okres, w którym można było spokojnie myśleć o wznowieniu pracy literackiej. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Okazja, by na nowo zająć się pisaniem nadeszła kilka lat później, choć bez wątpienia są to okoliczności dalekie od tych, jakich ktokolwiek mógłby sobie życzyć. Lata 80. XVI stulecia to w życiu Łukasza Górnickiego okres szeregu traumatycznych wydarzeń, które sprawiły, że pożegnał się z tym światem szereg osób, które Górnicki wysoce cenił i kochał. W 1584 r. umiera jego przyjaciel jeszcze z czasów krakowskich, Jan Kochanowski. Dwa lata później kresu dobiega panowanie Stefana Batorego. Rok 1587 przynosi mu natomiast zdecydowanie przedwczesną śmierć jego żony, Barbary, sam zaś Górnicki zostaje z ósemką swoich dzieci. Ostatnia ze śmierci, również w tym roku, to śmierć kolejnego przyjaciela, Andrzeja Nideckiego. Po tym szeregu śmierci bliskich mu osób starosta tykociński zwraca się wreszcie ponownie ku literaturze i to właśnie te ostatnie dekady jego życia będą okresem narodzin większości znanych dzieł Górnickiego. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Elekcja Zygmunta III Wazy, popieranego zresztą przez Górnickiego, dawała nadzieję na pewne reformy ustrojowe. Również Górnicki nie omieszkał zabrać swego głosu, co zaowocowało napisaniem “Rozmowy Polaka z Włochem” (również jako “Rozmowa o elekcji, wolności, prawie i obyczajach polskich”), którą wydaje anonimowo w 1587 lub 1588 roku. Pracuje wówczas również nad drugim dziełem, tym razem nie w formie dialogu, ale traktatu, zatytułowanego “Droga do zupełnej wolności”. W tym piśmie także podejmuje się zagadnienia reform i diagnozy bolączek trapiących ustrój Rzeczpospolitej, lecz tym razem czyni to w formie zdecydowanie bardziej skonkretyzowanej, wskazując nie tylko na konkretne problemy, ale też precyzując swoje propozycje rozwiązań. Myśl polityczną Łukasza Górnickiego zostawiam jednak na odrębny artykuł, który stanowić będzie uzupełnienie do niniejszego. </strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Wir wydarzeń politycznych oraz związana z nimi twórczość nie odciąga jednak Górnickiego całkowicie od literatury pozapolitycznej. Tłumaczy (czy też raczej parafrazuje, jak w przypadku “Dworzanina polskiego”) “Troades” oraz “De beneficiis” Seneki. Sam też podejmuje się pisania rozpraw filozoficznych jak “Demon Socratis abo Rozmowa złodzieja z czartem” a wreszcie przygotowuje własną kronikę “Dzieje w Koronie Polskiej”, natomiast w pracy “Nowy karakter polski” podejmuje się zagadnienia ortografii. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Pod koniec swojego barwnego życia Łukasz Górnicki rezygnuje z dalszego pełnienia swoich starościńskich obowiązków i wycofuje się pod Tykocin, do miejscowości Lipniki i tam osiada. Również w Lipnikach umiera 22 lipca 1603 roku, wówczas już nieco osamotniony, bowiem córki powychodziły za mąż, synowie zaś wybrali stan duchowny. Pochowany został na wyspie na Narwi, w kościele bernardynów, obecnie już nie istniejącym (podmywanie budowli przez rzekę zmusiło zakonników do przeniesienia się i wybudowania nowego kościoła w innym miejscu w Tykocinie &#8211; zespół klasztorny, choć już opuszczony przez bernardynów, istnieje po dziś dzień). </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: center;" align="JUSTIFY"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/poddany-i-obywatel-szlachcica-polskiego-przygotowanie-do-sejmikowania-studium-przypadku/"><span style="color: #9c2922;">Poddany i obywatel. Szlachcica polskiego przygotowanie do sejmikowania. Studium przypadku</span></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Bez wątpienia był Górnicki postacią wybitną i niebanalną. Pozostawił po sobie szereg dzieł będących pomnikiem XVI-wiecznej polszczyzny, dołączając do grona najwybitniejszych postaci polskiej literatury swojej epoki. Był także myślicielem politycznym, który dostrzegał słabości systemu politycznego polsko-litewskiej Rzeczpospolitej na długo przed tym, zanim się na dobre uwidoczniły. Mając wiedzę wyniesioną ze swoich podróży po Italii widział czego brakuje sarmackiemu republikanizmowi, aby ten mógł stać się wydolnie funkcjonującym ustrojem. Dostrzegał nie tylko wady prawnoustrojowe, ale także zwracał uwagę na kwestię cnót, których kształtowanie przekładało się w efekcie na przyjmowanie odpowiednich postaw obywatelskich wśród szlachty. Pozostaje jedynie żałować, że głos starosty tykocińskiego, który wiernie służył ostatniemu z Jagiellonów, wielkiemu wodzowi Batoremu, a wreszcie pierwszemu z Wazów, nie został należycie wysłuchany ani zrozumiany &#8211; być może mielibyśmy okazję uniknąć błędów, jakie Rzeczpospolita później popełniła. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p><em><sub>Grafika: domena publiczna</sub></em></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/lukasz-gornicki-zycie-i-tworczosc/">Łukasz Górnicki &#8211; życie i twórczość</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Bez wspólnoty nie będzie państwa</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/bez-wspolnoty-nie-bedzie-panstwa/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sebastian Bachmura]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 02 Nov 2022 13:52:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[myśl]]></category>
		<category><![CDATA[państwo]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[suwerenna]]></category>
		<category><![CDATA[wspólnota]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5121</guid>

					<description><![CDATA[<p>O tym, że państwo to zorganizowana społeczność dowiadujemy się już z wielu definicji słownikowych tego pojęcia. Nie ma chyba co do tego żadnej wątpliwości, że tak jest w istocie. Na gruncie ścierania się różnych ideologii podważane jest natomiast to, czy ta społeczność stanowi wspólnotę, czy jest jedynie grupą jednostek luźno ze sobą związanych. Patrząc na [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/bez-wspolnoty-nie-bedzie-panstwa/">Bez wspólnoty nie będzie państwa</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 4</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">O tym, że państwo to zorganizowana społeczność dowiadujemy się już z wielu definicji słownikowych tego pojęcia. Nie ma chyba co do tego żadnej wątpliwości, że tak jest w istocie. Na gruncie ścierania się różnych ideologii podważane jest natomiast to, czy ta społeczność stanowi wspólnotę, czy jest jedynie grupą jednostek luźno ze sobą związanych. Patrząc na rzecz z perspektywy konserwatysty jasnym jest, że ta społeczność stanowi wspólnotę polityczną, którą zespaja nie tylko podleganie określonemu systemowi norm prawnych składających się na państwo, ale także wspólna tożsamość, jeśli nie narodowa, to przynajmniej polityczna w przypadku państw wielonarodowych. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Na wspólną tożsamość składa się wiele elementów, wśród których można znaleźć przynależność etniczną, kulturę, język, a także religię, która stanowi istotny element tej tożsamość, przyczyniając się walnie do ukształtowania norm, które w danej wspólnocie obowiązują. Nie przeczy temu różnorodność w zakresie powyższych elementów na obszarze danego państwa, ponieważ zwykle istnieje jakiś element dominujący (jak w przypadku przedrozbiorowej Rzeczpospolitej dominowała polska kultura i katolicka religia), albo też funkcjonuje określony </span><i><span data-contrast="auto">modus vivendi</span></i><span data-contrast="auto">, który pozwala znaleźć różnych kulturom, narodom czy religiom wspólny mianownik pozwalający na ustanowienie akceptowalnych norm umożlwiających zgodne funkcjonowanie w ramach danego państwa.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<div style="position: relative; height: 441.8px; overflow: hidden;"><iframe style="position: absolute; top: 0; left: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://zrzutka.pl/c44v63/widget/13" width="400" height="441.8" frameborder="0" scrolling="no"></iframe></div>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">W Polsce religią zarówno dominującą jak i wrośniętą w naszą kulturę jest religia katolicka, stąd też ona ukształtowała właściwy naszemu narodowi światopogląd, z którego z reguły wyrastają również próby stworzenia świeckich systemów norm moralnych, próbujących się od religijnego źródła całkowicie odciąć, a nierzadko postawić w opozycji. Próba narzucenia nam innego, obcego systemu to próba zmiany naszej tożsamości, a więc poszanowanie roli Kościoła wiąże się z ochroną fundamentów, na których ustanowiony został nasz naród.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">W tym miejscu, nie kończąc jeszcze poprzedniego wątku, przechodzimy powoli do zagadnienia wspólnoty narodowej oraz jej roli w życiu jednostki, a także roli jednostki w życiu wspólnoty. Nie ulega wątpliwości, że aby mówić o wspólnocie musimy mówić o ludziach połączonych ze sobą pewnymi więzami. Jednym z tych więzów są normy moralne, te zaś w społeczeństwie muszą być powszechnie uznawane, aby mogły faktycznie obowiązywać. Kościół katolicki (jak również, w mniejszym stopniu, inne denominacje chrześcijańskie istniejące na terenie Polski) pomaga swoim nauczaniem utrzymać powszechność tych norm. Pozostawienie tej kwestii indywidualnym osądom moralnym, jakkolwiek nie musi prowadzić do jakiejś szczególnej degeneracji, osłabia społeczeństwo poprzez indywidualną interpretację tego, co powinno, a co nie powinno być traktowane w kategoriach moralnej powinności. Stąd też, abstrahując od argumentów stricte religijnych, w interesie społecznym jest podtrzymywanie instytucji religijnych jako korzystnych dla poczucia wspólnoty.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Nadrzędność dobra wspólnego nad dobrem indywidualnym jest oczywistością, jeśli weźmiemy pod uwagę cel istnienia państwa, a więc zapewnienie jego obywatelom bezpieczeństwa tak przed zagrożeniami wewnętrznymi, jak i zewnętrznymi. Jeśli to jest powód formowania zorganizowanej politycznie społeczności, to nie ulega wątpliwości, że członkowie tej społeczności poświęcają nieco ze swej indywidualnej wolności, aby wspólnymi siłami móc odpierać zagrożenia i rozwiązywać problemy przerastające swymi rozmiarami jednostkę. </strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">W tym więc zakresie, gdy dobro wspólne tego wymaga, musimy uznać wyższość interesu zbiorowego, nawet jeśli w tym momencie godziłby on w nasz prywatny interes. Stąd też dopuszczamy takie formy obciążeń jak podatki lub obowiązek obrony ojczyzny, realizowany również w czasie pokoju w formie obowiązkowej służby wojskowej. Nie ulega wątpliwości ich moralna dopuszczalność, celem dyskusji może być co najwyżej ustalenie rozwiązań jakie ta zorganizowana społeczność w określonych warunkach powinna stosować, a jakie nie spełnią swojej roli.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Jeśli uczestnictwo we wspólnocie wyraża się poprzez spełnianie ciążących na nas obowiązków, to niezbędne jest także wpajanie tych obowiązków w kolejne pokolenia. Stąd też potrzeba uwzględniania tego typu treści w szkolnictwie, a także niwelowania szkodliwych społecznie ideologii, które w podstawowe poczucie obowiązku wobec wspólnoty uderzają. Normy wynikające z chrześcijaństwa w sposób dostateczny ograniczają nasz obowiązek podporządkowania się zarządzeniom władz, gdyby zarządzenia te uderzały wprost w moralność. Natomiast głoszone częstokroć przez środowiska lewicowe i liberalne idee negujące konieczność działania we wspólnymi interesie, przedkładając ponad ten interes nasz egoizm rozbijają więzi społeczne i uderzają wprost w sens istnienia państwa. Osoba, która żyjąc we wspólnocie korzysta z przywilejów tego faktu posiada również moralny obowiązek ponoszenia ciężarów i obowiązków wynikających z uczestnictwa w tej wspólnocie.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">W teorii może się wydawać, że przynajmniej wśród konserwatystów opisane przeze mnie wyżej kwestie są oczywiste, jednakże nasza sytuacja geopolityczna, zwłaszcza w kontekście aktualnych wydarzeń międzynarodowych, wymaga w mojej ocenie dodatkowego podkreślenia, że we współczesnym, coraz bardziej liberalizującym się społeczeństwie tym istotniejsze jest propagowanie tego typu postaw i poglądów. Niezbędne jest na nowo wpajanie Polakom poczucia wspólnoty, zwłaszcza na polu kulturalnym i ograniczanie wpływów liberalnego kosmopolityzmu, a także na nowo zaszczepienie poczucia obowiązku, który towarzyszył kolejnym pokoleniom Polaków, zwłaszcza w ostatnich wiekach, gdy szczególnie o suwerenność i niepodległość naszego państwa trzeba było walczyć.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p><em><strong>W ramach podjętego przez autora cyklu poświęconego rozważaniom o polskiej konstytucji ukazały się dotychczas następujące artykuły:</strong></em></p>
<ol>
<li style="list-style-type: none;">
<ol>
<li><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;"><strong><a href="https://myslsuwerenna.pl/o-konstytucje-praw-i-obowiazkow/"><span style="color: #9c2922;">O konstytucję praw i obowiązków</span> </a></strong></span></li>
<li><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;"><strong><a href="https://myslsuwerenna.pl/po-co-nam-prezydent/"><span style="color: #9c2922;">Po co nam Prezydent?</span> </a></strong></span></li>
<li><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;"><strong><a href="https://myslsuwerenna.pl/o-prawdziwa-reprezentacje-polityczna/"><span style="color: #9c2922;">O prawdziwą reprezentację polityczną</span></a></strong></span></li>
</ol>
</li>
</ol>
<p><sub><em>Grafika: <a href="https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Uroczysto%C5%9Bci_3_Maja_w_Warszawie_-_widok_og%C3%B3lny_defilady_(1939).jpg" data-rel="lightbox-image-0" data-rl_title="" data-rl_caption="" title="">Wikimedia Commons</a></em></sub></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/bez-wspolnoty-nie-bedzie-panstwa/">Bez wspólnoty nie będzie państwa</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Podlaskie Forum Ekonomiczne – kierunek (Daleki) Wschód</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/podlaskie-forum-ekonomiczne-kierunek-daleki-wschod/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sebastian Bachmura]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 17 Oct 2022 16:20:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Region]]></category>
		<category><![CDATA[azja]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[podlasie]]></category>
		<category><![CDATA[Podlaskie Forum Ekonomiczne]]></category>
		<category><![CDATA[współpraca]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5091</guid>

					<description><![CDATA[<p>Powiedzieć, że znaczenie Azji nieustanie rośnie to banał. Wiemy to już od dawna. Tanie produkty płynące całymi kontenerami do Europy to oczywiście nadal nasza codzienność, ale przestajemy już postrzegać Azję jako wysoce zaludniony kontynent oferujący jedynie tanią siłę roboczą &#8211;  być może z wyjątkiem Japonii, która od dawien dawna nie była w ten sposób postrzegana. [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/podlaskie-forum-ekonomiczne-kierunek-daleki-wschod/">Podlaskie Forum Ekonomiczne – kierunek (Daleki) Wschód</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 4</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Powiedzieć, że znaczenie Azji nieustanie rośnie to banał. Wiemy to już od dawna. Tanie produkty płynące całymi kontenerami do Europy to oczywiście nadal nasza codzienność, ale przestajemy już postrzegać Azję jako wysoce zaludniony kontynent oferujący jedynie tanią siłę roboczą &#8211;  być może z wyjątkiem Japonii, która od dawien dawna nie była w ten sposób postrzegana. Dziś jednak Azja to coś więcej, to także rozwinięte wysokie technologie (już nie tylko w Japonii!), przemysł elektroniczny, motoryzacyjny, a także rosnąca potęga polityczna Chin, mających ambicje mocarstwowe już nie tylko w skali regionalnej, ale globalnej. Te wszystkie kwestie z pewnością nie pozostały bez wpływu na fakt, że tegoroczne Podlaskie Forum Ekonomiczne odbyło się pod hasłem rozwoju współpracy z Azją. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:6,&quot;335551620&quot;:6,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Wydarzenie bez precedensu, bowiem, jak przyznają sami organizatorzy, przypuszczalnie w Polsce jeszcze nie było tego typu imprezy, na której jednocześnie zjawiło się tylu przedstawicieli dyplomatycznych państw azjatyckich. Ambasadorowie Japonii, Korei Południowej, Wietnamu, Malezji, a także niżsi rangą reprezentanci ambasad Chin czy Izraela, którzy nie tylko sami byli prelegentami w panelach dyskusyjnych, ale także z zainteresowaniem brali dział w panelach jako słuchacze &#8211; wszystko to świadczy o randze wydarzenia. Wśród uczestników, zarówno słuchaczy jak i panelistów, nie zabrakło również przedstawicieli świata biznesu, nauki oraz lokalnych władz &#8211; a więc wszystkich tych dziedzin, które należałoby uznać za nieodzowne dla rozwoju współpracy na kierunku azjatyckim. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:6,&quot;335551620&quot;:6,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<div style="position: relative; height: 441.8px; overflow: hidden;"><iframe style="position: absolute; top: 0; left: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://zrzutka.pl/c44v63/widget/13" width="400" height="441.8" frameborder="0" scrolling="no"></iframe></div>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Dwudniowe wydarzenie, które rozpoczęło się 11 października organizowane było przez Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego w budynku Opery i Filharmonii Podlaskiej. W imieniu organizatora Forum otworzył wicemarszałek Sebastian Łukaszewicz. Pierwszy dzień poświęcony był tematowi przewodniemu, dlatego też panel otwierający dotyczył perspektyw współpracy Polski i państw azjatyckich. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:6,&quot;335551620&quot;:6,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">W panelu otwierającym i kolejnych związanych z tematyką poszczególnych państw reprezentowanych przez dyplomatów przewijało się wiele informacji, które zarówno pozwalały poznać perspektywę współpracy z Polską z punktu widzenia zagranicznych gości, jak również wskazać na problemy, jakie pojawiają się na jej drodze. Bez wątpienia postrzegani jesteśmy jako atrakcyjny partner, a Polacy jako dobrzy pracownicy, a więc azjatyccy inwestorzy z chęcią gotowi są w naszym kraju rozwijać swoją działalność. Jednocześnie wydarzenia na arenie międzynarodowej nie pozostają bez wpływu na tę współpracę &#8211; z jednej strony wojna na Ukrainie utrudnia transport kolejowy, z drugiej zaś wzrost cen w transporcie morskim stanowi barierę w ominięciu tej pierwszej przeszkody. Jeśli mowa o wojnie, to przywoływana była ona podczas Forum niejednokrotnie, zwłaszcza ze strony ambasadora Japonii, który szczególnie podkreślał sprzeciw swojego kraju wobec rosyjskiej agresji, a także wskazywał na wspólne sąsiedztwo z Rosją i podobny punkt widzenia Polski oraz Japonii na politykę Kremla. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:6,&quot;335551620&quot;:6,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Nie zabrakło także rad praktycznych dla licznie zgromadzonych na Forum przedsiębiorców. Były to zarówno skonkretyzowane oferty wsparcia ze strony Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu, ale także pewne uwagi dotyczące różnic kulturowych, które, jak można się łatwo domyślić, również nie pozostają bez wpływu na powodzenie w relacjach handlowych. Eksperci szczególnie podkreślali zbyt “swobodne” próby rozpoczęcia działalności na rynkach azjatyckich przez polskich inwestorów, którzy nie tylko nie przyswajają sobie, dużo bardziej konserwatywnej niż europejska, etykiety biznesu, ale często też lekceważą specyfikę i wymagania danego rynku, diametralnie różne od nam znanych, co przekłada się na późniejsze niepowodzenie.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:6,&quot;335551620&quot;:6,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Dzień drugi ukierunkowany był pod względem doboru tematów na wyzwania czekające przedsiębiorców. Z jednej strony jest to coraz większa dynamika rozwoju nauki, która sprawia, że aktualnie przekazywana wiedza szybko się dezaktualizuje, co wymaga, jak przekonywali zaproszeni eksperci ze świata nauki, nieustannego dokształcania kadr przedsiębiorstw, z drugiej natomiast gospodarka wkraczająca na coraz wyższe szczeble rozwoju technologicznego.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:6,&quot;335551620&quot;:6,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><strong>CZYTAJ RÓWNIEŻ: <a href="https://myslsuwerenna.pl/gospodarcza-penetracja-miedzymorza-przez-inwestorow-z-azji-wschodniej/"><span style="color: #9c2922;">Gospodarcza penetracja Międzymorza przez inwestorów z Azji Wschodniej</span> </a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Podlasie jest regionem mocno związanym z rolnictwem, toteż nie mogło zabraknąć na Forum tego rodzaju tematyki. Paneliści rozmawiali o zastosowaniu nowoczesnych rozwiązań technologicznych w branży rolniczej, a także ich opłacalności &#8211; okazuje się bowiem, że zaledwie niewielka część gospodarstw to wielkopowierzchniowe gospodarstwa o istotnym wkładzie w krajową produkcję rolną, a prócz tego jest wiele mniejszych, które często nie wdrażają najnowszych rozwiązań, ponieważ po prostu to się nie opłaca przy tej powierzchni. Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć, że jednym z prelegentów był nasz fundacyjny kolega Jacek Słoma, która jako rolnik mógł zobrazować problem od strony praktycznej. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:6,&quot;335551620&quot;:6,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Jeden z ostatnich paneli poświęcono natomiast biznesowi w internecie. Influencerzy to może znacznie lżejszy gatunkowo temat niż dotychczas omawiane, jednak nie sposób pominąć faktu, że branża ta wiąże się z ogromnymi pieniędzmi. Oczywiście nie opisałem wyżej wszystkiego, co w ramach Podlaskiego Forum Ekonomicznego miało miejsce w ciągu tych dwóch dni. Panele dyskusyjne odbywały się równolegle w dwóch salach, toteż bez daru bilokacji ciężko by było zrelacjonować ogrom całego przedsięwzięcia. Niemniej wydarzenie bez wątpienia samo w sobie jest solidną marką w regionie, która oby miała istotny wpływ na rozwój podlaskich przedsiębiorców &#8211; zwłaszcza na nowych, zagranicznych rynkach.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335551550&quot;:6,&quot;335551620&quot;:6,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p><sub><em>Grafika: zasoby własne redakcji</em></sub></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/podlaskie-forum-ekonomiczne-kierunek-daleki-wschod/">Podlaskie Forum Ekonomiczne – kierunek (Daleki) Wschód</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>O prawdziwą reprezentację polityczną</title>
		<link>https://myslsuwerenna.pl/o-prawdziwa-reprezentacje-polityczna/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sebastian Bachmura]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 04 Oct 2022 14:24:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Idea]]></category>
		<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[konstytucja]]></category>
		<category><![CDATA[myśl]]></category>
		<category><![CDATA[suwerenna]]></category>
		<category><![CDATA[ustrój]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://myslsuwerenna.pl/?p=5079</guid>

					<description><![CDATA[<p>Konserwatystę ciężko posądzać o przesadną miłość do parlamentaryzmu, jednak zarówno obecne realia polityczne jak również polska tradycja polityczna niejako zobowiązują nas do tego, by ten parlament istniał. Pytanie brzmi jednak – w jakiej formie? Czy powinien on zachowywać dotychczasową formułę? A jeśli nie, to jak daleko jesteśmy w stanie od niej odejść i jakie reformy [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/o-prawdziwa-reprezentacje-polityczna/">O prawdziwą reprezentację polityczną</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span class="span-reading-time rt-reading-time" style="display: block;"><span class="rt-label rt-prefix">&#128340; Artykuł przeczytasz w</span> <span class="rt-time"> 6</span> <span class="rt-label rt-postfix">min.</span></span><p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Konserwatystę ciężko posądzać o przesadną miłość do parlamentaryzmu, jednak zarówno obecne realia polityczne jak również polska tradycja polityczna niejako zobowiązują nas do tego, by ten parlament istniał. Pytanie brzmi jednak – w jakiej formie? Czy powinien on zachowywać dotychczasową formułę? A jeśli nie, to jak daleko jesteśmy w stanie od niej odejść i jakie reformy podjąć, by choć trochę usprawnić jego model funkcjonowania? O tym chciałbym dziś kilka słów napisać.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">W swoim poprzednim tekście z tej serii pisałem o władzy najwyższej, tj. Prezydencie i organach władzy, które w sposób bezpośredni powinny mu podlegać, a które w monteskiuszowskim podziale zawierały by się w pojęciu władzy wykonawczej. Postulowałem wówczas zwrot w kierunku jednolitej i suwerennej władzy prezydenta w duchu konstytucji kwietniowej. Jaki więc widok rysuje się w tej wizji dla organu przedstawicielskiego? </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<div style="position: relative; height: 441.8px; overflow: hidden;"><iframe style="position: absolute; top: 0; left: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://zrzutka.pl/c44v63/widget/13" width="400" height="441.8" frameborder="0" scrolling="no"></iframe></div>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Podstawowym problemem jest określenie podmiotu reprezentowanego w Sejmie i Senacie. W teorii jest to naród, jednakże praktyka pokazuje dwa istotne problemy. Pierwszym z nich jest fakt, że naród nie jest monolitem, lecz składa się z różnych grup społecznych, posiadających różne, często przeciwstawne interesy. Interesy te nie są tożsame ze światopoglądem, toteż założenie, że podział na sprofilowane ideowo partie polityczne tę różnorodność prezentuje byłoby daleko idącym uproszczeniem. Zwłaszcza dziś, gdy dawne różnice polityczne uległy znacznemu zatarciu i wymieszaniu. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Drugą zaś kwestią jest fakt, że wyborca nie wybiera swojego reprezentanta, lecz partię. Mimo imiennego wskazania na danego kandydata jego głos jest przede wszystkim głosem oddanym na partię. A paradoksalnie, jednocześnie wybór ten nie jest w żaden sposób wiążący dla elekta w trakcie trwania kadencji, gdyż może on bez konsekwencji dowolnie zmieniać frakcje polityczne. W efekcie swoim głosem wyborca nie tylko może wprowadzić inną osobę niż sobie tego życzy, ale także jego głos oddany na daną partię może okazać się jedynie ułudą.  </strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Gdybym chciał więc wyrazić swój pogląd na kwestię polskiego parlamentaryzmu, stwierdziłbym, że należałoby go choćby częściowo odpartyjnić, a w miejsce tego wprowadzić reprezentację odzwierciedlającą organiczny charakter społeczeństwa. Oczywiście należy przy tym brać pod uwagę realne uwarunkowania polityczne oraz fakt, że realia te nie pozwalają nam na dążenie do systemu widzianego przez nas jako idealny, lecz jedynie prób dokonania pewnych usprawnień, toteż odrębną kwestią do dyskusji jest to, na ile system ten można realnie wdrożyć w nasz system konstytucyjny. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Na początek warto zwrócić uwagę na fakt podniesiony przeze mnie w pierwszym tekście tej serii, już kilka miesięcy temu. Obecny podział na Sejm i Senat jest podziałem ahistorycznym, gdyż tradycyjnie nazwą właściwą był Sejm, ten zaś dzielił się na Izbę Poselską i Izbę Senatorską do czego warto wrócić. Przyglądając się zaś każdej z Izb należy zauważyć, że posłowie stanowili reprezentację ziemską, senatorowie zaś reprezentowali możnowładztwo, a więc elity społeczne. O ile obecni posłowie swoim charakterem w dużej mierze odpowiadają swym pierwowzorom, to Senat stanowi dziwaczne powtórzenie formuły Sejmu w nieco odmiennej formie. W efekcie miast “izby refleksji” stanowi swego rodzaju “izbę oporu” wobec Sejmu w sytuacji, gdy partia rządząca utraci w Senacie większość.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Rozpoczynając więc od dołu hierarchii, a więc Izby Poselskiej, idealnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych, w którym każdy okręg ziemski wybierałby swojego przedstawiciela do Sejmu. Jednakże mając na uwadze, że rywalizować w wyborach będą i tak przedstawiciele różnych opcji politycznych i przez ten pryzmat będą postrzegani przez swoich wyborców, to można by rozważyć okręgi kilkumandatowe z ordynacją większościową lub pozostawienie obecnego systemu. Warto jednak zadbać o to, by poszczególne okręgi wyborcze były dość niewielkie, tak by wyborca miał szansę znać lokalnego kandydata. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Zdecydowanie większe zmiany należałoby wprowadzić w Senacie, czy też Izbie Senatorskiej. Nie ma większego pożytku z obecnej jego formuły, zwłaszcza, że zwykle głosuje się projektu partyjne i według wytycznych partyjnych, co negatywnie wpływa na możliwość korygowania błędów izby niższej. Osobiście uważam, że korzystnym zabiegiem byłoby odpartyjnienie przynajmniej tej izby w takim stopniu, na ile byłoby to możliwe. Pewną wskazówką jest historyczna konstrukcja Izby Senatorskiej &#8211; oczywiście nie mamy dziś arystokracji, a przynajmniej nie w takiej formule, jaka wówczas funkcjonowała, jednakże należałoby dążyć do nadania Izbie pewnego elitarnego, wyższego charakteru. Jednocześnie warto rozważyć uwzględnienie w niej organicznego charakteru naszego społeczeństwa poprzez wprowadzenie elementów reprezentacji korporacyjnej. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Przede wszystkim zacząłbym od całkiem niezłego pomysłu, który swego czasu postulował bodajże PSL, a mianowicie reprezentacji samorządowej. Mam tu na myśli włączenie w skład Izby Senatorskiej marszałków województw. Analogicznie z racji piastowania urzędu do grona senatorów mogliby należeć wojewodowie, co ma też swoje historyczne uzasadnienie. Na szczeblu rządowym senatorami mogliby zostać premier wraz z ministrami, podobnie warte rozważenia byłoby nadanie mandatu senatorskiego innym centralnym organom. Wspomnianym już korporacyjnym elementem byłoby uwzględnienie reprezentacji uniwersytetów (np. rektorzy najważniejszych uczelni wyższych) czy też wojska. Oczywiście wartym uwagi postulatem byłaby reprezentacja różnych gałęzi gospodarki, jednakże do tego potrzebna by była co najmniej szczątkowa forma korporacjonizmu w gospodarce, a na odejście od obecnego modelu organizacji społeczno-ekonomicznej społeczeństwa raczej się nie zanosi. Senat w tej formie stanowiłby również odpowiedź na problem “co zrobić” z byłymi prezydentami – po odejściu z urzędu z mocy prawa zyskiwaliby prawo do zasiadania w tej izbie. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">W tak skonstruowanym Sejmie należałoby wprowadzić co najmniej kilka istotnych ograniczeń. Powiązanie stanowiska ministerialnego z mandatem senatorskim musi prowadzić do zakazu łączenia mandatu poselskiego z członkostwem w rządzie. Z kolei na pewne zwiększenie odpowiedzialności posłów za swoje działania przed wyborcami mógłby wpłynąć zakaz zmiany barw partyjnych w trakcie trwania kadencji pod sankcją utraty mandatu, dzięki czemu wyborca miałby większą pewność, że ten, którego wybiera będzie w rzeczywistości odzwierciedlał jego wybór. Myślę, że nie bez racji byłoby twierdzenie, że poseł, który przed kolejnymi wyborami nie będzie mógł skryć się pod szyldem innej partii i o reelekcje ubiegać się pod znanym nazwiskiem, lecz adresując swą “ofertę” do innego elektoratu, będzie czuł większą odpowiedzialność przed wyborcą za swoje działania. Oczywiście, rozwiązanie to dalekie byłoby od sytuacji idealnej, niemniej zmiana taka, w obecnych realiach politycznych, przyczyniłaby się, jak sądzę, do zakończenia traktowania okresów wyborczych jako szczególnego momentu odpowiedzialności przed wyborcami, po którym można niejako złamać dane słowo (tj. “ja, kandydat x, w parlamencie będę reprezentował elektorat partii y”).</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Na odrębne słowo zasługuje kwestia kompetencji parlamentu. Można powiedzieć, że historycznie jego rolą była ochrona praw poddanych przed nadmiernymi zakusami władzy, co w dużej mierze skupiało się na kwestiach podatkowych. Obecnie problem polega na tym, że rząd wyłaniany jest z większości parlamentarnej przez co posłowie w tym aspekcie gotowi są raczej realizować interesy rządu (a więc zwiększanie obciążeń finansowych obywateli) niż chronić portfele swoich wyborców. Proponowane przeze mnie wyżej zmiany problemu tego nie rozwiązują, chociaż istnieje szansa, że częściowo go ograniczą &#8211; Izba Senatorska mogłaby się tutaj okazać jednak rzeczywiście zaporą, dzięki której stopniowe podnoszenie wysokości danin publicznych mogłoby zostać przynajmniej spowolnione. Jednakże tak długo, jak system polityczne opierał się będzie na funkcjonowaniu partii politycznych, tak długo ciężko będzie znaleźć rozwiązanie, które mogłoby nas tu zadowolić. </span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Władza państwowa powinna mieć również możliwość prowadzenia suwerennej polityki, podporządkowanie jej w całości decyzjom izby niższej nie przyczynia się do zagwarantowania stabilności tejże polityki. Kwestie takie jak udzielanie zgody na wypowiedzenie wojny lub zawarcie pokoju, ratyfikowanie umów i traktatów oraz powoływanie na najważniejsze urzędy w państwie należałoby przenieść wówczas na izbę wyższą, bardziej niezależną od wpływów partyjnych, a więc, przynajmniej w teorii, bardziej merytoryczną. Dałoby to nadzieję, na pewne ustabilizowanie priorytetów polityki wewnętrznej i zagranicznej.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span data-contrast="auto">Mam nadzieję, że przedstawione wyżej propozycje stanowić będą pewien przyczynek do dalszej debaty nad tym, jak sprawić, by ustrój Rzeczpospolitej bliższy był standardom konserwatywnym i pozwalał stworzyć republikę będącą w istocie rzeczą pospolitą, nie zaś bliżej nieokreślonym demokratyczno-liberalnym molochem, który sukcesywnie prowadzi do autodestrukcji poprzez swoją kompletną niewydolność i naturalną dążność do generowania konfliktów społecznych. Należy więc na koniec podkreślić istotny postulat, który w dotychczasowych tekstach tego cyklu się pojawiał, a mianowicie to, że państwo musi posiadać jedną i spójną wizję ideową, której będzie bronić w przestrzeni publicznej. Bez tej idei skazujemy się na ideowy bezwład, na którym korzystają jedynie siły rewolucyjne.</span><span data-ccp-props="{&quot;201341983&quot;:0,&quot;335559739&quot;:160,&quot;335559740&quot;:259}"> </span></p>
<p><em><strong>W ramach podjętego przez autora cyklu poświęconego rozważaniom o polskiej konstytucji ukazały się dotychczas następujące artykuły:</strong></em></p>
<ol>
<li style="list-style-type: none;">
<ol>
<li><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;"><strong><a href="https://myslsuwerenna.pl/o-konstytucje-praw-i-obowiazkow/"><span style="color: #9c2922;">O konstytucję praw i obowiązków</span> </a></strong></span></li>
<li><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 12pt;"><strong><a href="https://myslsuwerenna.pl/po-co-nam-prezydent/"><span style="color: #9c2922;">Po co nam Prezydent?</span> </a></strong></span></li>
</ol>
</li>
</ol>
<p><sub><em>Grafika: <a href="https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Kazimierz_Wojniakowski,_Uchwalenie_Konstytucji_3_Maja.jpg" data-rel="lightbox-image-0" data-rl_title="" data-rl_caption="" title="">Wikimedia Commons</a></em></sub></p>
<p>Artykuł <a href="https://myslsuwerenna.pl/o-prawdziwa-reprezentacje-polityczna/">O prawdziwą reprezentację polityczną</a> pochodzi z serwisu <a href="https://myslsuwerenna.pl">Myśl Suwerenna</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
